sobota, 11 sierpnia 2018

Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Dziś mam dla was anime z naszej beczki ;) Otóż komedio-romans o nerdach i otaku. Seria ma tylko 11 odcinków i powstała na podstawie web mangi.
Główna bohaterka to Momose Narumi - młoda kobieta, która ma zacząć pracę w nowym biurze. Narumi to raczej roztrzepana i urocza osóbka, co oczywiście lubi sobie pospać, więc już pierwszego dnia niemal spóźnia się do pracy. Dziewczyna ma pewien sekret, o którym nie może dowiedzieć się nikt z jej nowego biura. Otóż jest otaku, a przy tym jeszcze yaoistką. Ludzie nie lubią nerdów, więc nie chce zostać wyrzutkiem.
Będąc w pracy, przypadkiem spotyka Nifuji Hirotakę, swojego przyjaciela z dzieciństwa, z którym nie widziała się od gimnazjum. Mężczyzna wie o jej hobby, a sam jest miłośnikiem gier, który chyba nic innego w wolnym czasie nie robi. Narumi zaciąga go po pracy do baru, by pogadać i wytłumaczyć mu, by nie mówił o jej preferencjach przy ich kolegach z pracy - Kabakurze i Koyanagi. Później żali się jak to trudno znaleźć chłopaka, a przy tym ukrywać przed nim swój sekret. Ostatecznie Hirotaka proponuje jej, by zaczęła z nim chodzić i przedstawia jakie miałaby z tego profity.

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Podobny obraz

W tym anime pojawi się jeszcze druga para - oczywiście Kabakura i Koyanagi, którzy również okażą się interesować tym co główna para. W ten sposób powstania paczka przyjaciół.

Wszyscy bohaterowie są diametralnie różni i wszystkich uwielbiam. Tak jak wspomniałam, Momose jest urocza i roztrzepana, Hirotakę obchodzą tylko gry i ciągle ma ten sam wyraz twarzy, Kabakura to typowy choleryk, któremu zaraz żyłka pęknie, a Koyanagi niby poważna kobieta, która tak naprawdę jest histeryczką.

Szczerze powiedziawszy, kibicowałam obu parom, ale związek tej drugiej był bardziej uroczy :3 Może to też dlatego, że bardzo polubiłam Kabakurę. Jego ekspresja była wprost genialna xD

W tym anime bardzo podobała mi się kreska i wygląd postaci. Szczególnie ich oczy jakoś tak idealnie pasowały do każdego.

Co więcej? Bardzo polecam. Można się trochę pośmiać i zobaczyć coś nie przesłodzonego.



czwartek, 9 sierpnia 2018

Gimnazjum tytanów - Shingeki! Kyojin Chuugakkou

Tym razem mam dla was coś przekomicznego - Shingeki! Kyojin Chuugakkou. Jest to seria poboczna Shingeki no Kyojin. Dla przeciętnej osoby ta seria może wydawać się głupia i dziecinna, lecz fani nie powinni narzekać (chociaż seria nadal będzie głupia i dziecinna xD).
Gimnazjum tytanów to parodia głównej serii i to jeszcze w wersji chibi. Bohaterowie żyją w czasach współczesnych i właśnie idą do nowej szkoły - Gimnazjum Tytanów. W owej szkole uczą się zarówno tytani jak i ludzie. Dzieli ich jedynie mur. Jednakże tytani sieją terror wśród uczniów, a Eren nie spocznie póki nie pomści czegoś, co było dla niego najważniejsze.
Seria wyśmiewa właściwie wszystkich bohaterów, choć na niektórych jest szczególny nacisk. To parodia i to całkiem głupkowata, więc nie warto czekać na czyjąś śmierć - takie momenty po prostu nie istnieją. Twórcy wszystko obrócili w żart i momenty poważne w oryginale, tu otrzymały nieco niepoważne przełożenie.
Przez większość czasu spotkamy się z dość prymitywnym poziomem żartów, lecz mimo to, seria bardzo mnie wciągnęła xD. Niektóre sytuacje są po prostu genialne. Nie wiem co było najlepsze. Urzekło mnie ukształtowanie niektórych bohaterów.

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou jean

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou bravery test

Bardzo podobało mi się to, że spotkaliśmy większość bohaterów, którzy pojawili się w pierwotnej serii, a nawet tych z odcinków specjalnych i z Bez Żalu. O ile Ilse miała jeszcze rolę na cały odcinek, to Farlan i Isabel mignęli przez chwilę, ale ich miny mówiły wszystko.

Jednak ta seria nie byłaby taka genialna, gdyby przez połowę czasu nie używano dialogów z głównej serii xDDD. Jejku, to było genialne, gdy oglądałeś jakąś mało poważną sytuację, a tu słyszysz tekst, który wiążesz z innymi momentami, które były zdecydowanie poważne. I jeszcze ta muzyka w tle... xD

Nie potrafię stwierdzić, które odcinki były najlepsze, ale zdecydowanie w mojej pamięci pozostanie list miłosny do Jeana (już na początku zgadłam od kogo będzie xD), próba odwagi (tutaj wszystko było komiczne, więc nie potrafię wybrać najlepszego momentu odcinka), koncert Leviego i jego grupy (oj tak, przyłączyłabym się do tych tytanofanów z tymi plakatami :3), niesienie przez Erena kamienia (wróć, klucza :P), no i ten festyn szkolny i rola Armina - to był chyba spojler odnośnie 3 sezonu xD.

A właśnie. Oglądacie już 3 sezon? Bo ja tak i na razie jestem zachwycona. Chociaż przez prawie cały pierwszy odcinek lałam się ze śmiechu - nie żeby tam były tak śmieszne rzeczy, ale uznajcie to za czarny humor :P. Nieco zmieniła się kreska, ale chyba na lepsze. Bohaterowie w kilka dni stali się dorośli. No a Eren przeszedł pranie mózgu xD. I chyba stał się inteligentny. Szok. Boję się jedynie, że z pewnych powodów bohaterowie będą padać jak muchy, ale poczekamy, zobaczymy. W dodatku na razie tytanów jest tyle co nic - jedynie Eren w pierwszym odcinku i jego "piękna" forma xD. Tak. To było zabawne.
Warto powiedzieć o openingu, który zwiastuje... sielankę i okruchy życia. No porównajcie sobie:


Jest różnica, co nie? Piosenka sama w sobie nie jest taka zła, ale według mnie kompletnie nie pasuje do serii. No chyba że bohaterowie stwierdzą, że przestają walczyć i będą prowadzili spokojne życie na farmie, hodując świnki i krówki lub robiąc sweterki dla biednych dzieci. Natomiast grafika jest strasznie oklepana. Zwłaszcza te momenty z chmurami w tle - w ilu openingach już to widzieliśmy, hę? No i zero symboliki (no chyba że spadający, kobiecy but coś oznacza. Albo mijający się mały Leviś i mały Erwunio oznaczają przyszłe przeplatanie ich losów. Średnio ukrytego sensu, co nie? Ogólnie opening jest taki słodko-pierdzący, że po prostu rzygam tęczą. Dziękuję.


czwartek, 28 czerwca 2018

Dandelion - visual novel

Dziś mam dla was kolejną grę otome: Dandelion - Wishes Brought To You. Jest to wytwór od Cheritz, czyli tych samych twórców co Mystic Messengera. Grę poznałam dzięki youtubowi, gdyż Charmin zaczęła nagrywać z tego livy. Początkowo gra średnio mi się podobała, ale gdy doszło do kolejnych ścieżek, strasznie ją polubiłam i przez kilka miesięcy marzyłam, aby ją mieć. Szczęście się stało, iż na steamie są promocje, więc kupiłam sobie i nie mogę się nacieszyć ^.^
Ale o czym jest ta gra? Główna bohaterka jest koreańską studentką, która wyprowadziła się od matki do Busan, by studiować. Dziewczyna jest praktycznie pozbawiona energii i jakichkolwiek chęci do życia. Jej matka to jedna z tych typowych dramowych matek-zołz. Kobieta wymaga od dziewczyny nie wiadomo czego i wysłała ją na kierunek jaki ona chce, a nie nasza główna bohaterka. Jednak pewnego dnia dzieje się coś nieoczekiwanego. Dziewczynę budzi jakiś dziwny odgłos. Okazuje się, że obok jej łóżka jest koszyk z dwoma kotkami i trzema królikami! Dziewczyna jest w kompletnym szoku. Początkowo stara się ich pozbyć, ale w końcu stwierdza, że w sumie dzięki tym zwierzakom jej życie stało się ciekawsze i postanawia się nimi zająć. Przez pewien czas będziemy się nimi zajmować i próbować zwracać ich uwagę. Wiadomo, że to otome, więc musi być jakiś romans. Dlatego powinniśmy skupić się na jednym ;) Nie obawiajcie się, gra nie nakłania do zoofilii, gdyż ich zwierzęca forma nie potrwa długo. W końcu w wyniku różnych zdarzeń, które zależą od wybranego zwierzaka, cała piątka wraca do ludzkich form. Ogólnie początkowo nie dowiadujemy się zbyt wiele. Słyszymy o jakimś kontrakcie i Czarodzieju i o jakiejś grze, ale oczywiście my nie możemy zostać wtajemniczone, gdyż tego zabrania kontrakt. I tak toczy się dalsza rozgrywka z wybranym chłoptasiem. 


Oto strona startowa. Warto wspomnieć o sposobie gry, gdyż różni się nieco od przeciętnej visual novel. Otóż cała gra trwa ok. rok. Naszym zadaniem jest zdobycie maksymalnego poziomu z wybranym chłopakiem. Przez ten rok musimy uzbierać wszystkie serduszka, które pojawiają się, gdy przekroczymy jakiś poziom. Jedna interakcja zajmuje jeden dzień. Kiedy ma się już wprawę to jeden dzień zajmuje kilka sekund ;) Ogólnie poruszamy się po własnym mieszkaniu. Wygląda to tak:


Za każdym razem wyświetla nam się gdzie kto jest. Gdy wejdziemy do danego pomieszczenia, mamy do wybory co chcemy robić. Na przykład w sypialni możemy rysować, uczyć się, ubierać... W salonie oglądać telewizję, czy odpocząć. I tak dalej. Łącznie jest chyba 19 możliwości. Jednak oprócz powiększania naszego lovometru, musimy dbać o takie parametry jak kobiecość, piękno, umiejętności artystyczne, stres i presję. Zwiększają je i zmniejszają poszczególne czynności. Na przykład, gdy zaczniemy się uczyć, zmniejszy się presja i zdobędziemy art skilla, lecz jednocześnie zwiększymy stres. Podobnie jest z całą resztą. Na samym początku pospisywałam sobie wszystko, ale w sumie szybko zapamiętałam co gdzie mam robić. Nie można dopuścić by stress i presja skoczyła nam do końca, gdyż wtedy prawdopodobnie jest koniec rozrywki. No i chyba kopiemy w kalendarz, ale tylko chyba, bo sama tego nie doświadczyłam. Trzeba też pamiętać, że każdy chłopak ma swoje preferencje i nie przy każdej czynności w pokoju zwrócimy jego uwagę. Możliwe, że nawet przy ulubionych czynnościach go nie spotkamy.


Za to trzeba dbać na resztę, gdyż w statusie, gdy klikniemy odpowiedniego chłopaka to wyświetli się, czy dane parametry go satysfakcjonują, czy też nie. Najbardziej musimy się o to martwić na samym początku, bo później naturalnie wszystko się zwiększa.

Ogólnie dni mijają dość monotonnie. Czasem któryś da nam jakiś drobiazg. Za to gra strasznie wciąga ( pierwszego dnia przeszłam całą ścieżkę, która zajęła mi 6h, ale ciii ;P). Jednak co jakiś czas, a najwięcej na początku, są momenty, gdy nie musimy nic wybierać, gdyż rozgrywka leci sama. Wtedy jesteśmy świadkiem jakiegoś dialogu, czy innej ważniejszej sytuacji. W trakcie tych momentów co jakiś czas pojawiają się ilustracje, które są śliczne <3 No i wtedy możemy sobie posłuchać głosów wszystkich bohaterów i podszkolić koreański :P
Warto wspomnieć, że w weekend możemy kogoś wziąć na dwór - może to być park, kawiarnia, plaża, księgarnia, czy inne miejsce. Tam będziemy mieli krótki dialog, gdzie musimy wybrać jedną z dwóch odpowiedzi - jedna zwiększa poziom, a druga nic nie robi. Potem możemy się rozejrzeć i wtedy pojawiają się różne rzeczy:


W większości są to jakieś śmieci, ale czasem pojawiają się jakieś wartościowe rzeczy, które można sprzedać, użyć, a co najważniejsze - czasami możemy znaleźć naklejki! Naklejki to dodatkowy element, który nie wpływa na rozgrywkę. Za to, gdy uzbieramy wystarczającą ilość - możemy odblokować dodatkową ilustrację lub szkic:


Niektóre ilustrację są lepsze od tych z głównej rozgrywki :3 Aby zebrać taką ilość naklejek, by odblokować obie rzeczy trzeba chyba zagrać dwa razy. Jak macie przynajmniej 20, zacznijcie od tego droższego, gdyż jest to ilustracja.

W weekend oprócz wyjścia z kimś, możemy iść do pracy, gdzie zarobimy 40 i potem w tygodniu będziemy mogli iść do sklepu lub księgarni i kupić coś. W sklepie możemy kupić upominek dla kogoś, ale z tym trzeba uważać, bo na niektóre rzeczy mogą się obrazić. Można kupić też jakieś rzeczy dla siebie, które poprawią parametry, bikini, które możemy założyć na plaży i zobaczyć reakcję wybranka lub takie coś do oczu, które sprawia, że widzimy więcej na tych wyjściach (większa szansa na naklejkę).

To chyba tyle a propos sposobu gry. Pamiętajcie by zapisywać!!! No i polecam, by przed wyborem, na tym wyjściu na dwór, kliknąć quick save'a, gdyż gdy zacznie się kolejny dzień możemy sprawdzić, czy nam wzrósł poziom, czy nie i najwyżej quick loadnąć i wybrać tę drugą odpowiedź.

Teraz czas przejść do bohaterów :>

Oto ich zwierzęce formy:


Słodziaki, prawda? Zapewne większość podejmuje decyzję już na tym poziomie :) Ja w sumie swoich ulubieńców wyklarowałam, gdy zaczęli coś mówić, a jeszcze mocniej, gdy zamienili się w ludzi. Wtedy zakochałam się w Jiwoo (nakrapianym króliczku) i Jihae ( srebrnym króliczki).

A oto ich ludzkie formy w całej okazałości:


Fajne mają stroje, co nie? Na szczęście nie będą tak paradowali po mieście, bo mogliby przyciągać uwagę xDDD

Teraz może krótko ich przedstawię:

Jisoo - czarny kot
W większości ścieżek jest bardzo fajny - martwi się o nas i czasem pomaga w sprawach sercowych, choć główna bohaterka rzadko łapie aluzje xD Natomiast we własnej ścieżce jest strasznym zazdrośnikiem :P Ogólnie gdy miał te napady zazdrości to miałam ochotę go tak wychlastać po pysku, by się obudził, gdyż były to rzeczy nieuzasadnione. Miłośnik jedzenia (mięso ponad wszystko) i programów typu Mango xD W tłumaczeniu na polski zwraca się do nas: Dawco Żarcia. Jakże romantycznie... :P

Jiyeon - rudy kot
Cukier, uroczość i jeszcze raz cukier. Prawdopodobnie jest trochę młodszy od głównej bohaterki i kreuje się na takiego słodziaka. Ogólnie normalnie jest uroczy, ale nie aż tak jak chce być :P Kocha pomarańcze i myć się. Tego koteła też powinno się wytrzaskać po pysku -.- Późniejsze momenty z nim wkurzały mnie jeszcze bardziej niż bezpodstawne napady zazdrości Jisoo. Nie chcę za bardzo spojlerować, ale w dalszej rozgrywce koteł będzie bardzo nie fajny i należałoby koteła spalić. Co prawda na końcu nieco się usprawiedliwił, no ale i tak na stos z nim. Przez jedną ilustrację z tym kotełem tak się wystraszyłam, gdy wyskoczyła, że krzyknęłam, bo koteł nie wyglądał tam jak ten potulny koteł :<<< Na stos z nim!

Jihae - srebrny królik 
Jego ścieżka nieco zmniejsza wzburzenie poprzednimi dwoma. Jihae to prawdziwy dżentelmen. Zwraca się do nas: Moja Pani <333 Tak jak pisałam wcześniej, jest u mnie na drugim miejscu. Na ogół jest opanowany i kochany. On i Jieun (biały królik) znali się już wcześniej i zachowuje się trochę jak jego niańka, choć później okaże się o co chodzi. Jihae jest naprawdę piękny, co co chwila będzie zaznaczane, choć on sam tak nie myśli. Podobają mi się jego długie włosy :>

Jiwoo - nakrapiany królik
No i mój ulubieniec <3 Jiwoo to niby tsundere (osoba wrogo nastawiona), ale niby to kluczowe słowo. Na pierwszy rzut oka taki się wydaje, ale to prawdziwy słodziak w prawdziwy, a nie przesłodzony sposób. Jego ścieżka to miód na serce. W sumie główna bohaterka przez większość czasu będzie robiła sobie z niego jaja, gdyż chłopak jest zbyt łatwowierny. No i tak fajnie się złości :P Jiwoo to prawdziwy miłośnik romansów. Wiecie, lubi harlekiny, opery mydlane... No i sam chce się stać ekspertem od relacji dzięki takim książkom xD Jak dla mnie, on był najbardziej pomocny w związku z problemami z matką no i chyba wiedział najwięcej ze wszystkich chłopaków. Przez większość czasu wyzywa nas od idiotek, ale nie należy przejmować się jego słowami, bo to mechanizm obronny i poza :) No i nie jest taki cały czas.

Jieun - biały królik
Przy pierwszym spotkaniu z tą grą był u mnie na ostatnim miejscu, ale po przejściu jego ścieżki zmieniłam zdanie. Jieun jest naprawdę pocieszny :) Jest młodszy od głównej bohaterki o kilka lat. Zazwyczaj Jihae wszystko dla niego robi, więc on niewiele robi sam. Ma bardzo spokojne i ciche usposobienie. Jieun jest jabłkoholikiem. To prawdziwy narkotyk dla niego :P Można by pomyśleć, że jest jak dziecko, ale potrafi być dojrzalszy od głównej bohaterki. W dodatku jego zakończenie było do rany przyłóż, którą spowodowały poprzednie zakończenia. 

Właśnie... Zakończenia... Tu będą małe spojlery, więc czytacie na własną odpowiedzialność! Ale serio małe spojlery. Tylko was przygotują mentalnie. -.- Dobre zakończenia są tak dobre, że boję się pomyśleć jakie są złe xD Dobre zakończenia w tej grze są dość otwarte. Niby sugerują nam, że będą razem, ale w niektórych wypadkach możemy jedynie mieć nadzieję. Nie chcę za dużo spojlerować, ale w większości ścieżek albo główna bohaterka traci pamięć, a chłopak znika, albo chłopak traci pamięć i też znika. Potem jest pokazana akcja po jakimś czasie, gdzie spotykają się, lecz jedno z nich nic nie pamięta, ale podświadomie coś czują i chcą się spotkać, ale nie widzimy momentu spotkania. Także ten... MOŻNA SIĘ LEKKO ZDENERWOWAĆ. Jedynie zakończenie Jieun mogę uznać za satysfakcjonujące no i z Jiwoo też nie byłam aż tak zdenerwowana. 

Koniec spojlera. 

Nie chcę za bardzo dawać ilustracji z przykładowymi chłopakami, gdyż widziałam wszystkie ścieżki, ale osobiście przeszłam dwie. Natomiast nad jedną nie mogę się powstrzymać XD Jest tak epicka, że po prostu muszę ją pokazać:


W sumie w tej ilustracji najbardziej bawią mnie reakcje świadków xD Nie no, mina Jisoo - bezcenne. No i te znudzenie Jiwoo xD

Powiem jeszcze, że ta gra jest wprost stworzona dla mnie. Mam ten problem, że zazwyczaj daję tą najgorszą możliwość w rozmowach, a tu nie mam tego problemu :D W dodatku tu bardziej liczy się logika i kalkulacja.

Doszłam jeszcze do wniosku, że czym trudniej zwrócić czyjąś uwagę, tym rozgrywka z nim jest bardziej przyjazna. U Jisoo i Jiyeona punkty zbierało się bardzo łatwo, ale później nadchodziło otrzeźwienie (śpieszcie się z Jiyeonem - dobrze wam radzę!). Natomiast Jiwoo strasznie trudno było znaleźć, a przynajmniej na początku. A przy Jieunie zaczynałam się stresować, bo on i Jihae na początku znikali co dwa dni, a gdy byli to Jieun nie zawsze zwracał uwagę ;__; A w ich wypadku chyba warto zrobić serduszko jeszcze z tym drugim. Nie wiem, czy to niezbędne, ale tak mówili inni. No a jak znikali to i z wybrankiem trudno było zrobić serduszko.

To tyle. Osobiście bardzo polecam Dandeliona, choć radzę się na początku przysłuchać rozmowom chłopaków i mądrze wybrać kogo chcecie najpierw przejść :P Nie sugerujcie się moimi wywodami, bo być może jesteście masochistami i lubicie się denerwować ^.^ Nie no, Jisoo i Jiyeon nie byli aż tacy źli :P Ich też lubię, ale w innych ścieżkach lub na samym początku ich ścieżek. 


ps. Zmieniam zdanie xD Patrzcie, czy macie wszystko satysfakcjonujące w statusie, bo dziś przechodziłam sobie ścieżkę Jisoo, nie zwracałam na to uwagi i okazało się, że na samej mecie jednak stwierdził, że mam niesatysfakcjonującego art skilla. Tylko w tamtym momencie... już nic nie dało się zrobić xD No i dostałam pierwszy bad end xDDD Ale w sumie ten bad end jest całkiem fajny. Znaczy to nie jest bad end, który przypisany jest do Jisoo tylko do bohaterki. Widziałam prawdziwy bad end z Jisoo i był dość straszny. A ten, który dostałam dziś był zabawny xDDD W sumie nawet lepszy od dobrych endów xD

piątek, 8 czerwca 2018

Violet Evergarden

Dziś mam dla was coś, co obejrzałam już dość dawno, ale nie chciało mi się pisać posta xD Mowa o Violet Evergarden. Seria była emitowana w tym roku. Według mnie jest naprawdę świetna i trafiła do moich ulubionych <3 Co prawda słyszałam, że niektórym się nie podobała i porzucili po kilku odcinkach, no ale każdy ma prawo do własnego zdania.
Jak łatwo wywnioskować, seria opowiada o Violet Evergarden. Jako dziecko, Violet zaczęła walczyć na wojnach i stała się maszyną do zabijania. Jest to dość nierealny element, no ale kto spodziewa się normalności po anime? ;P Jej rozwój emocjonalny był na poziomie... protista? Ogólnie można by wziąć ją za prawdziwego robota, który nie okazuje emocji, wykonuje rozkazy, nie ma własnego zdania, gustu i niczego podobnego. W dodatku jej odczuwanie bólu również musiało być wyłączone... Ogólnie w wojsku wykorzystywali żywą lalkę, której nawet nie traktowano jak człowieka, a rzecz. W tym oto wojsku dziewczynka trafiła w ręce majora Gilberta, który pierwszy zobaczył w niej człowieka i zaprotestował, gdy powiedziano, iż może sobie zrobić z nią co chce. Violet pozostała w wojsku, lecz z czasem uzyskała cień człowieczeństwa jakim było przywiązanie do Gilberta lub coś na kształt tego.
W wyniku jednej walki, Violet utraciła ręce i została rozdzielona z Gilbertem. Znaleziono ją i zawieziono do szpitala, gdzie założono jej metalowe protezy. Wojna się skończyła, a Violet wracała do zdrowia. Przybył do niej pułkownik Hodgins, który poinformował ją, że już nie musi walczyć i od teraz jest pod jego opieką, co było rozkazem jego przyjaciela Gilberta. Violet wciąż wypytywała o swojego majora i widać było, że pułkownik nie wie co powiedzieć, więc można wywnioskować, że albo zmarł, albo zaginął lub jest z nim naprawdę źle, lecz nie był w stanie powiedzieć tego dziewczynie. Pułkownik przywiózł ją do rodziny Gilberta, do której major nakazał ją zawieść, by żyła z nimi w spokoju. Już po krótkiej wizycie dziewczyna zaprotestowała, gdyż chciała wrócić na wojnę, a jeśli nie może, to żeby ją po prostu gdzieś wyrzucono. Hodgins w końcu wziął ją z sobą do jego przedsiębiorstwa. Tak właściwie pułkownik nie był już pułkownikiem, gdyż odszedł z wojska. Jego firma zajmowała się usługami pocztowymi. Początkowo Violet segregowała listy i roznosiła pocztę, lecz jednego dnia natknęła się na mężczyznę, który chciał skorzystać w ich firmie z usług pisarza - widmo, czyli kogoś, kto spisuje listy ludzi, którzy nie umieją pisać lub nie wiedzą jak coś przekazać. Takich ludzi nazywano Auto Memory Dolls, czyli w skrócie Lalkami. Violet była świadkiem jak jedna z Lalek spisywała list mężczyzny i na końcu użyła słów " Kocham cię", które Violet usłyszała od swojego majora przed rozstaniem, nie znając ich znaczenia. Dziewczyna postanowiła, że zostanie Lalką, by zrozumieć co to za uczucie i co chciał przez to powiedzieć Gilbert.
Początkowo dziewczynie idzie dość kiepsko, gdyż zadaniem Lalek jest przekazywanie emocji innych, a przecież ona nie potrafi pokazywać własnych. Jednak z odcinka na odcinek widzimy wyraźną ewolucję. W trakcie serii zobaczymy jej postępy jako Auto Doll, zmaganie z przeszłością i historie wielu ludzi, których Violet spotka na swej drodze. Przez te historie, anime staje się bardzo emocjonalne. W niektórych momentach można się wzruszyć, lecz popłakałam się tylko w jednym odcinku :)
Bardzo polubiłam postaci z tego anime - zarówno tych głównych jak i epizodycznych. Violet początkowo nie okazuje niczego, ale momenty, gdy coś ją poruszy lub mowa o majorze są naprawdę przeurocze <3 O Gilbercie było stosunkowo mało, ale i tak bardzo go polubiłam. Wykazywał się prawdziwą troską wobec Violet. Prawdopodobnie umarł, ale nie jest to stuprocentowo pewne. Ja mimo wszystko wierzę, że żyje. Słyszałam różne wersje co mogło się z nim stać i chyba wiem jaka jest prawda, ale nie będę spoilerować.

 


Podobny obraz


W przypadku tego anime nie można nie wspomnieć o grafice, która jest cudowna. Kreska jest tak śliczna, a kolorystyka idealnie dobrana, że na kadry mogę się patrzeć godzinami. Szczególnie ślicznie wyglądają oczy - zwłaszcza Violet i Gilberta. To właśnie art z tego był właśnie zapalnikiem przyspieszającym obejrzenie tej serii.
Muszę również wspomnieć, że strój Violet jest cudowny. To jest jeden z krojów sukienek z anime, które wyjątkowo mi się podobają i gdybym trafiła do takiego świata to bardzo prawdopodobne by było, że nosiłabym własnie tę sukienkę ;)
Podsumowując, bardzo polecam serię. Pewnie nie każdemu się spodoba, no ale każdy ma inny gust. Jak dla mnie to bardzo dobre anime.


niedziela, 6 maja 2018

Locked Heart - visual novel

Tym razem mam dla was kolejną visual novel, czyli Locked Heart, również od Dicesuki. Tym razem mamy trochę inną sytuację niż w Cinderella Phenomenon. Otóż główna bohaterka ma na imię Aura i pragnie zostać szefem kuchni jak jej matka. W tym celu opuszcza dom, w którym wcześniej mieszkała i wyrusza do jakiegoś pobliskiego miasta. Jej gospodyni ostrzega ją by nie szła przez las, gdyż jest on przeklęty. Dziewczyna oczywiście niewiele sobie z tego robi i i tak wybiera tę ścieżkę. Prawdopodobnie gubi się i zaczyna padać deszcz. W ten sposób trafia do jakiejś posiadłości i szybko orientuje się, że to musi być dom przeklętej rodziny d'Lockes. Nie mając wielkiego wyboru, rusza w stronę budynku by się schronić przed deszczem i tu już podejmujemy pierwszą decyzję, czy wchodzimy, czy zostajemy na werandzie. W zależności od wyboru, natkniemy się na jakiegoś... misia. Tak, misia. Gadającego misia w dodatku.
Otóż poznajemy trzy gadające misie: dużego brązowego, średniego żółtego i małego białego. Nasza genialna główna bohaterka nazywa ich kolejno: tata miś, mama miś i dziecko miś XDDD. A tak naprawdę mają na imię: Royal, Sol i Deon. Napotykamy jeszcze pluszowego kota - panienkę Marię i lalkę - Lillie.
Gdy wszyscy zbiorą się w salonie, zostaniemy poinformowane, iż to oni są właśnie tymi przeklętymi mieszkańcami domu d'Lockes. Klątwę rzucił na nich Twórca Lalek przez okrucieństwo pana domu. Pan d'Lockes zmarł, ale klątwa pozostała na jego rodzinie i służbie. Jego dwaj synowie, Sol i Deon, oraz służba zamienili się w żywe zabawki, a córka Gold stała się lalką i zastygła.
Nie będziemy mogły opuścić domu, gdyż wokół domu jest jakaś bariera, która sprawia, że kto chce wyjść, umiera. Świetnie, czyż nie? I w ten sposób nasze marzenia muszą nieco poczekać i zostajemy uziemione w jakimś przeklętym domu. Hm... ja bym w sumie nie narzekała w takiej sytuacji :P Przecież logiczne jest, że klątwa kiedyś pryśnie i przed nami pojawi się trzech młodzieńców.

Oto strona startowa:


Już po tym widać, że będzie śliczna grafika ;)

A tak wygląda strona z zapisami:


Zadaniem Aury będzie złamanie klątwy i przywrócenie Gold do życia. Oczywiście tym nie musimy się zbytnio przejmować, gdyż gra będzie robiła to automatycznie. Naszym zadaniem jest jedynie dążenie do szczęśliwego zakończenia z którymś z chłopaków. Łącznie jest 6 zakończeń, więc 3 szczęśliwe i prawdopodobnie 3 złe. Powiem może coś o bohaterach.
Aura jest przeciwieństwem Lucette xD Ale różni się też od tych beznamiętnych bohaterek otome ;) To bardzo żywa dziewczyna. Trochę głupiutka xD Chociaż w sumie lepiej ją określa nikły instynkt samozachowawczy. Ale w sumie za to wszyscy ją kochają. Dość łatwo ją polubić. Czasem bardziej udaje lekkoducha niż nim naprawdę jest. Ogólnie to dobra dziewczyna.
Może najpierw powiem o Deonie. To jego pierwszego przeszłam, gdyż jakoś tak mnie zauroczył. To ten mały, biały miś. Deon to urodzony czaruś :P Pewnie gdyby wpuszczono go do zgrai kobiet, stałby się playboyem. Aura kilkukrotnie nazwała go zboczeńcem, więc coś w tym musi być... Ale ogólnie uroczy jest ;) Wszystkie jego ilustracje w ludzkiej formie są cudowne :3 Dlatego pokażę taką, która nie spoileruje zbytnio i pokazuje tylko jego:


Przystojny <3 Ale poczekajcie, wszyscy są piękni.

Sol, żółty miś i jego młodszy brat. To taki dżentelmen. Bardzo miły i grzeczny, a momentami przeuroczy. To ktoś taki, kogo masz ochotę przytulić ;) Oczywiście nie wszystko jest cukierkowe, ale sami zobaczycie. Ogólnie relacje między tą trójką momentami jest dość napięta z różnych powodów. No i to my będziemy ich godzić :/ A oto ilustracja, również nic nie zdradzająca:


Ta jego ilustracja jest śliczna, ale są inne które wyjątkowo mi się podobają, ale nie mogę ich pokazać :<

No i na końcu Royal, brązowy miś. Tsundere :P To słowo mówi same za siebie. Aura nawet nazywała go gderliwym misiem :D Oschły, niemiły. Potrafił zrobić miłe rzeczy, ale czar pryskał, gdy tylko się odzywał :P To oczywiste, ale w sumie on bardziej udawał takiego niemiłego i często widzieliśmy jego momenty słabości. W jednym momencie miałam ochotę go uderzyć, gdyż zachował się jak dupek. A później po tsundere pozostał tylko cień ;) Z nim trudniej znaleźć nie spoilerującą ilustrację:


A to strona z ilustracjami. Do każdego chłopaka przypisane jest 8.


To całkiem przyjemna gra. Zajmuje dość mało czasu. Chociaż mogą być problemy z angielskim... Niektóre słówka były naprawdę trudne. Ale w sumie coraz bardziej doceniam gry otome, gdyż większość jest tylko po angielsku, więc przy okazji czegoś się uczę i jak dziś zagrałam ścieżkę Sola i Royala to wszystko rozumiałam :> Jestem z siebie dumna xD Ale w sumie te wszystkie mangi też się do tego przyczyniły ;)
Grę można sobie pobrać za darmo, lecz widziałam jakąś opcję grania online. Ale według mnie wygodniej sobie po prostu pobrać ;)



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Ore Monogatari!!

Ore Monogatari... Już od jakiegoś czasu chciałam to obejrzeć i ostatnio w końcu miałam trochę czasu. Powiem tyle - polecam :D Idealne jak ktoś szuka romansu, który różni się od historyjki o bishounenie i przeciętnej dziewczynie. Tym razem zobaczycie coś całkiem nowego :P
Nasz główny bohater nazywa się Takeo Gouda. Tak na oko ma z 2m i twarz orangutana. Ale jest bardzo miły i silny! Zawsze ci pomoże, nawet jeśli wcześniej go wyśmiewałeś. To naprawdę dobry chłopak, trochę narwany, którego uwielbiają chłopcy, a unikają dziewczyny.
Jako przeciwwagę postawmy jego przyjaciela - Sunakawę Makoto. Ewidentnie introwertyk o twarzy bisha. Raczej mało mówi, nie okazuje emocji i nie interesuje go większość rzeczy. Dziewczyny za nim szaleją, a koledzy zazdroszczą.
Ten duet wygląda dość zaskakująco, no ale przeciwieństwa się przyciągają. A w tym wypadku mamy ewidentne przeciwieństwa niemal pod każdym względem. Takeo i Suna znają się już od dziecka, a z tego co pamiętam byli skazani na siebie, gdyż ich mamy się przyjaźniły. Takeo ciągle był zauroczony jakąś dziewczyną, lecz zawsze kończyło się to tym, że jego obiekt westchnień wyznawał miłość Sunakawie, a ten następnie niezbyt przyjemnie ją odrzucał. No i tak w kółko. Do czasu...
Pewnego pięknego dnia, Takeo i Suna jechali sobie pociągiem. Wtedy uwagę Sunakawy zwrócił jakiś podejrzany koleś, kręcący się wokół jakiejś dziewczyny. Oczywiście Takeo, który miał znacznie lepszy widok niż jego przyjaciel, zobaczył jak ręka tegoż pana wędruje po tylnej części ciała owej niewiasty. Zaalarmowany, przebija się przez tłum ludzi i uwalnia dziewczynę od zboczeńca. Oważ panienka odwraca się w świetle słońca i ukazuje swoją zapłakaną i śliczną twarzyczkę i dziękuje wybawcy. Potem pojawiają się jakie migoczące światełka wokół tej pary, a chłopak prawdopodobnie w tym momencie się zakochuje. Cała czwórka ląduje na komisariacie, gdzie Takeo dodatkowo wymierza piękny cios w twarz zboczeńca, gdyż ten starał się zrzucić winę na niewinną dziewczynę. I w ten sposób Takeo zostaje zawieszony.
Będąc w domu, do Takeo przychodzi Suna z notatkami. Ich mieszkania znajdują się... 1m od siebie? Dlatego dość często przychodzą do siebie jak do własnego domu. Wtedy słyszą, że ktoś dzwoni do drzwi i okazuje się, że to owa dziewczyna przyszła jeszcze raz podziękować. Dowiadujemy się, że nazywa się Yamato. I wtedy znowu pojawiają się światełka i kwiatki :P Suna chce zostawić ich samych, lecz dziewczyna prosi by został, więc Takeo domyśla się, że znowu ktoś kogo lubi woli Sunakawę.
Później jeszcze kilkukrotnie spotkają się we trójkę i Takeo nadal będzie święcie przekonany, że Yamato podoba się Sunakawa. W dodatku będzie robił wszystko, by ich sparować. W sumie nie będzie wielkim spojlerem, że ostatecznie wyjaśnią nieporozumienie i Yamato i Takeo zostaną parą. Nastąpi to już w pierwszych odcinkach. Potem będziemy oglądać ich losy, wzloty i upadki. 

Znalezione obrazy dla zapytania ore monogatari

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Trudno nie lubić Takeo. Nie jest raczej w moim typie, ale byłby naprawdę świetnym przyjacielem :) Yamato jest bardzo urocza. Czasami jest wręcz przesłodzona, ale da się przyzwyczaić, zwłaszcza w dalszych odcinkach. Natomiast Sunakawa... Tu trochę przystanę.
Uwielbiam go xD I nie chodzi nawet o jego wygląd, a charakter. To naprawdę najlepszy przyjaciel jakiego mógłby znaleźć sobie Takeo. Sunakawa może nie wygląda, ale bardzo troszczy się o Takeo i robi wszystko, by mu pomóc. To ktoś, kto zapewne wyszedł by w środku nocy, gdyby Takeo zadzwonił, że ma jakiś problem. No i nie ukrywajmy, jest znacznie inteligentniejszy od swojego przyjaciela, dzięki czemu kilka razy go uratował z niezbyt miłych sytuacji. Sunakawa naprawdę poświęcił się dla Takeo xDDDD Sytuacja z 6 odcinka powinna pozostać jego traumą na całe życie :P Naprawdę mu wtedy współczułam... gdy tylko skończyłam się śmiać. Nie no, muszę wam dać gifa, byście domyślili się co mogło się stać xDDDD

Podobny obraz  

Biedny... Potem się zachowywał jakby nigdy nic, ale później i tak dowiedzieliśmy się jak bardzo nim to wstrząsnęło. 

Co jeszcze o bohaterach... Bardzo lubię siostrę Suny. No i jej kolegę. Są naprawdę fajni :>

Podobny obraz

Hehe... Także tego.

Ogólnie bardzo pozytywnie oceniam tę serię. W ulubionych raczej nie wyląduje, ale postać Sunakawy, owszem. Całą serię życzyłam mu, by znalazła się jakaś fajna dziewczyna dla niego. Później był pewien epizod, ale nie paringowałam tej dwójki :P No cóż, poczytam mangę. Może tam pojawi się ktoś odpowiedni.


piątek, 13 kwietnia 2018

Toradora

Tym razem mam coś, co raczej każda osoba oglądająca anime kojarzy - Toradora. Trzeba przyznać, że to bardzo dobre anime szkolne, a przy tym komedia :) Za Toradorę zabrałam się trzy lata temu, obejrzałam cztery odcinki i przerwałam. Nie pamiętam czemu. Kilka dni temu wróciłam do tego i skończyłam serię w dwa dni. To naprawdę wciąga ;) Przez to jednego dnia oglądałam anime do pierwszej w nocy, choć reszta rodziny już od godziny spała xD
O czym jest Toradora? Pierwszy główny bohater to Takasu Ryuuji - licealista, który wygląda jak gangster, a tak naprawdę jest miłym chłopakiem kochającym gotować i sprzątać. Swój budzący strach wygląd odziedziczył po ojcu, którego nigdy nie widział. Takasu nie miał przez to łatwo, gdyż ludzie brali go za jakiegoś bandytę, ponieważ jego niektóre uśmiechy wyglądały jakby planował mord. Natomiast druga główna postać to Aisaka Taiga - typowa tsundere. Taiga to takie coś wielkości hobbita i o wyglądzie lalki co bije wszystko co jej się nie podoba i ogólnie jest bardzo złośliwe.
Ale co ich łączy? Otóż Taiga przez przypadek włożyła coś do torby Takasu. Jak się później okaże, będzie to list miłosny dla Kitamury - ich kolegi z klasy. Dziewczyna przyjdzie do Takasu w nocy z drewnianym mieczem, by sprawić, aby zapomniał, czyli po prostu chciała rozłupać mu czaszkę, by zapomniał o tym co zobaczył. Ostatecznie dziewczyna nie robi mu wielkiej krzywdy, gdyż informuje ją, że przez nieuwagę w ogóle nie włożyła listu do koperty. Z pewnych powodów Takasu obiecuje pomóc Taidze w zdobyciu względów Kitamury, przy czym zyskuje miano psa. Warto dodać, że przy okazji Taiga dowiaduje się, iż Takasu podoba się Minori - jej przyjaciółka.
I tak "najstraszniejsza" dwójka w szkole zaczyna się ze sobą zadawać, co budzi szok reszty społeczności. Próby zdobycia Kitamury będą naprawdę komiczne, lecz czasem i trochę smutne. Takasu właściwie zaopiekuje się Taigą, gdyż dziewczyna mieszkała sama w apartamentowcu zaraz obok jego domu i całkowicie go zapuściła, a żywiła się zupkami chińskimi.

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Hehe... Piękne xD Oni to wiedzą jak komuś narobić wstydu ;)

Znalezione obrazy dla zapytania toradora minori

To pierwsze anime, w którym wszyscy ważniejsi bohaterowie ewoluowali, a niektórzy wręcz drastycznie. To ogromny plus. W dodatku nikt nie jest prosty. Podobało mi się, że wszyscy mieli jakąś historię, nie zawsze zachowywali się tak samo i potrafili naprawdę zaskoczyć. Dawno tyle razy nie zdziwiłam się fabułą! Niektórych rzeczy naprawdę nie przewidziałam.
A teraz coś o reszcie bohaterów. Kushieda Minori to takie połączenie genki i deredere. Wszędzie jej pełno, motywuje wszystkich, ma kilka prac dorywczych, a w dodatku jest kapitanem drużyny softballu. Początkowo lubiłam ją, ale moją największą sympatię zyskała podczas tej sceny:

Znalezione obrazy dla zapytania toradora minori gif 
To było świetne xD Oglądający wiedzą o co chodziło. Kilka razy to sobie cofnęłam i naprawdę nie mogłam przestać się śmiać xD Minori to naprawdę dziwna dziewczyna. Czasami gada niemal od rzeczy. Gdzieś od połowy jej zachowanie trochę się zmieniło i byłam miejscami naprawdę zdezorientowana.
Kitamura. Kitamura to wiceprzewodniczący samorządu. Trochę trudno mi go opisać. Powiedzmy, że na pierwszy rzut oka to normalny chłopak, który się dobrze uczy, jest dość popularny i bardzo przyjacielski. Ale w sumie też był dziwakiem. I takim trochę narcyzem, który mało czego się wstydził i dobrze dogadywał się z Minori w swojej dziwności.
No i jeszcze Kawashima Ami. Początkowo naprawdę jej nie znosiłam. To takie wredne coś, co przy innych udaje słodkie i niewinne. Potem ją polubiłam, ale dopiero gdy przestała udawać i zachowywała się jak ona. W dalszych odcinkach stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Jej postać znacznie ewoluowała i to na dobre w przeciwieństwie co do niektórych.
Jeszcze co do Takasu i Taigi. Obojga niemal od początku bardzo lubiłam. Taiga irytowała na samym początku, ale szybko ją polubiłam, a natomiast Takasu nadszarpnął moje nerwy np. w odcinkach o ojcu Taigi i w kilku innych momentach.

Oj, nie wspomniałam o jednej z lepszych postaci, której nie może tu zabraknąć! Inko!

Podobny obraz

Inko była świetna. Jak widzicie jest to okropnie brzydka, gadająca papuga. Bohaterowie przez całą serię próbowali nakłonić ją do powiedzenia imienia, ale zawsze mówiła jakieś inne słowo, które zazwyczaj było niezwykle komiczne w danej sytuacji.

Jeszcze co do muzyki i openingu. Piosenka nie jest jakaś wybitna, ale wpada w ucho i jest dość charakterystyczna. Natomiast bardzo spodobał mi się obraz.

Serię naprawdę dobrze się oglądało, ale ostatnie dwa odcinki to była jakaś porażka. Powiedzmy, że ostatnie sekundy trochę zrekompensowały, więc pamiętajcie by oglądać po napisać, ale ogólnie to co wymyślili w przedostatnim odcinku to po prostu tylko udusić.
Ale tak poza tym polecam :) To naprawdę jeden z lepszych romansów i uważa tak też wiele osób, które zazwyczaj nie ogląda tego gatunku.