sobota, 2 września 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia (rozdział 2)

Tak jak zapowiadałam, dziś pojawia się drugi rozdział fanfika "Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia". Nie liczę na dużą ilość czytelników :) Nie przeciągam i zapraszam do czytania.

Rozdział 2
Obrona i Pomoc


                Następnego dnia Yuzuru była świadkiem wyznania miłosnego. Wszyscy siedzieli w klasie na przerwie, gdy do Omuraty Soujirou podeszła jedna z dziewczyn. Miała ładną twarz, ale Yuzuru wiedziała, że nie jest zbyt mądra. Osobiście za nią nie przepadała.
- Soujirou, jestem w tobie zakochana! – wypaliła głośno.
Chłopak popatrzył na nią z rozbawieniem. Posiadał złotobeżowe włosy do ramion, w połowie rozpuszczone, a w połowie związane w kucyk. W prawym uchu zawsze nosił długi srebrny kolczyk z koralikami. Do szkoły najczęściej zakładał kremową, luźną koszulkę z długimi rękawami i dekoltem w kształcie „V”. Może i był przystojny, ale złośliwy i denerwujący.
- Nie wierzę. – odparł z uśmiechem.
- Ale ja mówię prawdę!
- Jesteś gotowa mi to udowodnić?
- Tak!
Yuzuru podparła głowę na dłoni. Jaka ona była głupia. Czy nie zauważyła, że on się nią bawi? Większość uczniów najwyraźniej pomyślało o tym samym, ale starało się zignorować scenę.
- To jak masz zamiar to zrobić? – zapytał
- Zrobię co zechcesz!
Zmrużył oczy i uśmiechnął wrednie.
- No więc… rozbierz się. Teraz.
Niczego nie świadoma uczennica popatrzyła na niego zdezorientowana. Wszyscy obejrzeli się na niego. Trochę przesadził. Jednak był to wyraźny znak, że go nie interesowała. Dziewczyna pochyliła głowę i zaczęła rozpinać guziki. Yuzuru pacnęła się w czoło. Ta dziewczyna nie mogła być przecież aż tak durna. Chciała ją zatrzymać, lecz napotkała wzrok Soujirou, który ledwo zauważalnie pokręcił głową. Oparła się o krzesło z wyczekiwaniem. Miała nadzieję, że nie pozwoli jej zdjąć ubrań. W pewnym momencie chłopak wstał i złapał za rękę uczennicy.
- Zapnij się.
Yuzuru wypuściła powietrze z ulgą. Dziewczyna wykonała polecenie.
- Wybacz, ale nie obchodzą mnie takie głupie dziewczyny. Właśnie udowodniłaś, że nie jesteś warta uwagi. Nie będę chodził z kimś, kto siebie nie szanuje. Nie pociągają mnie takie idiotki.
Uczennica rozpłakała się i wybiegła z sali. Do chłopaka natomiast podeszły dwie jej przyjaciółki.
- Hej! Jak mogłeś ją odrzucić?
Spoliczkowała go, co nieco zszokowało wszystkich. Już miała wymierzyć drugiego, gdy Yuzuru złapała ją za nadgarstek.
- Dosyć! Nie będę tolerowała takiego zachowania wśród członkiń klubu. Przynosicie wstyd. Przeproś go.
- Słucham?! Chyba coś ci się pomieszało! To on potraktował ją jak szmatę!
Yuzuru zaśmiała się.
- Naprawdę… Dostała to, na co zasłużyła. Wszystko widziałyście. Mogłyście powstrzymać waszą przyjaciółeczkę. Chyba nie sądziłyście, że on zechce z nią chodzić?
- Ty!
Dziewczyna wyrwała swoją rękę i uderzyła Yuzuru w twarz.
- Posunęłaś się za daleko, przewodnicząco od siedmiu boleści. Odchodzimy!
Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale urwała zbita z tropu. Yuzuru śmiała się szczerze.
- Dziękuję! Nawet nie wiesz jaką przysługę mi oddałaś. Psułyście cały układ.
Byłe klubowiczki popatrzyły na nią wściekle i wyszły. Yuzuru westchnęła i usiadła rozmasowując policzek.
- Wszystko dobrze? – zapytał niepewnie Sasuke.
- Jasne…
- Chyba powinnaś to schłodzić, bo będzie z tego siniak.
- Nic mi nie będzie.
Czuła, że Soujirou na nią patrzy. Po chwili odwrócił głowę.
                Yuzuru podejrzewała jak się z tym czuł. Znała go już prawie pół roku. W jej szkole rok szkolny rozpoczynał się w styczniu, zaraz po dłuższym wolnym. Przez pierwszy miesiąc Yuzuru i Soujirou byli zaciekłymi wrogami. Dziewczynie nie podobało się jego lekceważące podejście, a chłopakowi jej ciągłe upominanie. Później jednak z pewnych powodów złożyli broń i w pewien sposób się zaprzyjaźnili. Yuzuru polubiła go, gdyż w ważniejszych sprawach można było na nim polegać.
                Z godziny na godzinę oboje zaczęli przybierać nieco fioletowy kolor na twarzy. Wieść szybko się rozniosła po szkole. Na dłuższej przerwie Yuzuru natknęła się na Osaki.
- A więc to prawda… Głośno o was w każdej klasie. Większość nie wie o kogo chodziło, ale ktoś powiedział, że to przewodnicząca „Klubu Kwitnących Pąków”. Miałam nadzieję, że to tylko taka plotka…
- Niestety nie. Muszę przyznać, że miała siłę w ręce.
Osaki popatrzyła w niebo.
- Przynajmniej wiemy, że pozostałe klubowiczki są po twojej stronie. Bardzo się oburzyły, gdy doszło to do ich uszu.
Yuzuru uśmiechnęła się.
- Wolałabym mniej bolesny sposób na sprawdzenie lojalności. Rodzice się wściekną, że ktoś mnie uderzył.
***
                Soujirou był bliski furii. Nie obchodziło go to, że został spoliczkowany, ale to, że z jego powodu cierpiała Yuzuru. W takim stanie wspiął się na wysoki mur – jego strategiczne miejsce. Rzadko ktoś zaglądał w te strony i zazwyczaj nikt nawet go nie zauważał. Wejście nie było zbyt trudne. Wystarczyło posłużyć się drzewem. Nagle dobiegły go głosy. Na dole przechodzili Isana Kou i Tanaka Hiiro pogrążeni w rozmowie. Oboje byli ze starszych klas.
- Ale jak my mu to powiemy? Nawet nie znam jego tutejszego imienia. Ani jak wygląda… Uzna nas za wariatów i szansa przepadnie!
- Opanuj się Kondo. Nie panikuj. Już to sprawdziłem. Omurata Soujirou. Taki pierwszoroczniak z beżowymi włosami. Na pewno go już widziałeś.
Drugi chłopak złapał się za głowę zestresowany.
- Boję się Toshi…
Hiiro fuknął z rozdrażnieniem.
- Zachowujesz się jak baba.
Soujirou  poruszył się niespokojnie. Czego od niego chcieli? Po chwili zeskoczył z muru tuż przed zaskoczonymi starszymi kolegami.
- O co chodzi? – zapytał nieufnie
Kou rozpromienił się nieśmiało.
- Souji… Jak dobrze cię widzieć.
Starszemu widocznie zbierało się na płacz ze wzruszenia. Soujirou popatrzył na niego jak na przybysza z kosmosu. Hiiro zasłonił oczy dłonią.
- Skoro już Kondo zaczął… Jesteś Okita Soji, dowódca pierwszego oddziału Shinsengumi. Chorowałeś na gruźlicę. To jest Isami Kondo – twój autorytet. Ja natomiast nazywam się Hijikata Toshizo.
Chłopak patrzył na nich jak na wariatów. Już chciał sobie pójść, gdy poczuł przeraźliwy ból w głowie. Złapał się za nią i wbrew woli padł na kolana. Kon wystraszył się i ruszył w jego stronę, lecz Hiiro zatrzymał przyjaciela.
                Widział to! Wracały wspomnienia jak jako dziecko trafił pod skrzydła Kondo. Jak mógł zapomnieć? Nie dał po sobie poznać jak bardzo go to poruszyło. Powoli wstał i popatrzył na starych towarzyszy.
- Trochę się odmłodziliście.
Hiiro i Kou uśmiechnęli się szeroko i podeszli do młodego. Zamknęli go w niedźwiedzim uścisku.
- Twój charakter niezbyt się zmienił.
- I dobrze. Inaczej byłoby nudno.
Puścili go i popatrzyli na siniak.
- A więc to o tobie było tak głośno. Ponoć podpuściłeś jakąś dziewczynę, czy coś.
- Była głupia.
Toshi westchnął nieco rozbawiony.
- No to jest nas czworo – uśmiechnął się Kondo.
- Kto jeszcze?
- Sannan. Przewodniczący Kei.
Souji parsknął.
- Rzeczywiście… Podobny styl. A reszta?
- Kilku podejrzewamy… Na przykład Saito i Yamazakiego.
- A Chizuru? – zapytał Okita
Zapanowała niezręczna cisza.
- Nie mamy pewności, czy też tu jest – powiedział ostrożnie Kei.
Okita pokiwał nieco zasmucony.
- Głupio, że zostawiliśmy ją samą.
Toshi zacisnął pięści.
- Mogłem pomyśleć o niej zanim dałem się zabić Kazamie.
- Zabił cię? – jęknął Okita
- Nie do końca. Wcześniej sam go wykończyłem. Umarłem przez rany. I chyba moc z ochimizu się skończyła.
- Nie mów, że Chizuru przy tym była. – powiedział nagle Souji.
- Była… - odparł cicho Toshi – Chciałbym znaleźć tu moją żonę i przeprosić ją za wszystko…
***
                Zajęcia klubu skończyły się dość późno, więc gdy Yuzuru wracała, słońce już zachodziło. Poszła skrótem, ale nieco tego żałowała. Ulica była zamieszkana, ale słabo oświetlona. Jej niepokój pogłębił się, gdy zobaczyła, że zna przeciwka idzie grupa chłopaków raczej z niemiłymi zamiarami. Obróciła się na pięcie i zaczęła wracać.
- Hej! Laleczko! Czekaj!
Chuligani ruszyli za nią, więc zaczęła biec. To było bardzo przerażające, zwłaszcza, że słyszała ich komentarze. Udało jej się wyjść z uliczki, lecz na niewiele się to zdało, gdyż dogonili ją i złapali.
- Dlaczego uciekasz? Szukaliśmy laski. Trochę się zabawimy, prawda?
Zaczęła się wyrywać, lecz trzymało ją kilka par rąk. Usłyszeli motor, a potem pisk opon. Obok pojawił się chłopak, który uwolnił Yuzuru, a następnie posadził ją na jednośladzie. Szybko opuścił tą okolicę. Dziewczyna była nieco zszokowana, ale poznała swojego wybawcę.
                To był Sanami Shin z drugiej klasy, który należał do „Klubu Honoru”. Zawsze nosił czarną kurtkę i biały szalik. Posiadał ciemne włosy i niemal czarne oczy. Wiele dziewczyn za nim biegało, ale on raczej żadną się nie interesował. Yuzuru miała okazję porozmawiać z nim kilka razy. Ponieważ mieszkał w pobliżu wiedział gdzie ona mieszka, więc podwiózł ją pod furtkę.
- Dziękuję Shin. Ratujesz mi życie. – uśmiechnęła się.
- Nie ma za co. Nie chodź tamtędy więcej o tej porze, bo możesz nie mieć tyle szczęścia.
- Ok… Pa.


W pierwowzorze w tym rozdziale pojawiało się jeszcze dwóch chłopaków z shinsengumi, ale gdy przeczytałam go po upływie roku, stwierdziłam, że sama nie orientuję się kto jest kim XD Dlatego nieco spowolniłam akcję.
Kolejny rozdział za tydzień. Życzę miłego powrotu do szkoły ;)

 
 

sobota, 26 sierpnia 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia (prolog + rozdział 1)

Tak jak zapowiadałam ostatnio, od dziś zaczynam publikować mój pierwszy fanfik, który będzie sequelem anime Hakuouki. Szczegóły podałam w poście "Coś Nowego", ale powtórzę się. W moim opowiadaniu bohaterowie odradzają się we współczesnym świecie bez wspomnień o poprzednim życiu. Będzie to taka pseudo-Japonia. Oczywiście to jest fanfik, więc pozwoliłam sobie nieco zmienić charakter głównej Chizuru (a w tym wypadku Yuzuru). Starałam się tak pisać, by osoby nie oglądające mogły zrozumieć co się dzieje (w takim przypadku polecam chociaż zaznajomić się z ogólną fabułą oryginału). Natomiast ci co oglądali, lepiej zrozumieją relacje i tym podobne, ale to logiczna rzecz.

Nie przeciągam. Zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że nie jest beznadziejny ;)


Prolog


                „Znów słyszę ten głos. Wzywa mnie każdej nocy. Przez umysł przemykają obrazy tak dziwnie znajome. Widzę wiele postaci, lecz gdy się budzę, nie pamiętam ich twarzy. W głowie pozostaje jedynie dziewczyna. Mogę patrzeć jej oczami. Czasem wszystko zabarwia się na niebiesko jak płaszcze noszone przez wojowników lub czerwono niczym wypływająca z ran krew. Ktoś stoi pod drzewem, a jego włosy tak pięknie powiewają na wietrze. Kwiaty wiśni wirują wokół niego. Wołam, lecz dźwięk nie wydobywa się z mych ust.”
***
                Dziesięcioletnia Yuzuru obudziła się zalana potem. Tej nocy po raz pierwszy miała dziwny sen. Widziała w nim wojowników, a obrazy przewijały się jak klatki filmu. Czuła w nim lęk, rozpacz, ale również dziwny spokój jakby wszystko było na miejscu. Od tamtego dnia owe wizje męczyły ją co noc.
***
                Szybko zorientowała się, że widzi wciąż te same postaci. W snach potrafiła je rozróżnić, lecz po przebudzeniu niewiele pamiętała. Często poruszała się w nich przybierając postać nieznanej dziewczyny, lecz bywała też obserwatorem. Zazwyczaj miała na sobie tradycyjny, męski strój. Najbardziej lubiła sny z pewnym mężczyzną. Najczęściej znajdowała go wśród wiśni. Spacerowali obok siebie w ciszy, a on uśmiechał się do niej czule. Przy nim czuła się naprawdę dobrze i bezpiecznie. Czasem wyciągał do niej dłoń, którą łapała bez wahania. Przepełniała ją wtedy miłość i tęsknota, która rozsadzała ją od środka. Po takim śnie budziła się najczęściej z mokrymi od łez policzkami. Długo leżała, by dojść do siebie. Z wiekiem zdarzało się to coraz częściej, lecz nikt nie potrafił jej pomóc. Za dnia zdarzało jej się myśleć o owej postaci, wokół której tańczyły płatki wiśni. Czuła się jakby ją straciła, a to bardzo bolało.

Rozdział 1
Kwiat i miecz

                Yuzuru otarła pot z czoła. Tej nocy walczyła z jakimiś demonami. Wszystkie były blade jak topielce, miały czerwone oczy i śmiały się złowrogo. Posiadały kły jak wampiry. Trudno było je zabić. Na szczęście nie była sama. Po jej stronie walczyli młodzieńcy z poprzednich wizji.
- To mnie wykończy – mruknęła do siebie. Przeciągnęła się i zrzuciła kołdrę.
Obecnie miała szesnaście lat i chodziła do pierwszej klasy czteroletniego liceum. Lekcje rozpoczynały się o dziewiątej. W instytucji znajdowały się dwa sztandarowe kluby: „Klub Honoru” dla chłopców i „Kwitnące Pąki” dla dziewcząt. Chłopcy uczyli się posługiwania katanami, studiowali historię państwa oraz przyswajali kodeks honorowy. Dziewczyny natomiast ćwiczyły tradycyjny taniec, ceremonię parzenia herbaty, malowanie, wyszywanie, a także układanie kwiatów. W każdym z tych dwóch klubów było wybranych jedynie po dwadzieścia osób i Yuzuru należała do „Kwitnących Pąków”. Zajęcia klubów odbywały się bardzo często, zarówno przed jak i po zajęciach, więc należały do nich jedynie bardzo zdeterminowane osoby. Jednak tego dnia zajęcia klubowe dziewczyny nie odbywały się, więc mogła nieco dłużej pospać.
Będąc w szkole pół godziny przed rozpoczęciem lekcji, Yuzuru zajrzała do jednej z sali treningowej, gdzie młodzieńcy z „Klubu Honoru” machali kijami. Lubiła patrzeć na ich skupione twarze. Wtedy natrafiła na wzrok Herizawy Sasuke – jej kolegi z klasy i można powiedzieć przyjaciela z gimnazjum. Patrzył na nią ukradkiem i uśmiechał się z rozbawieniem. Był jej wzrostu, czyli mniej niż metr sześćdziesiąt. Miał dość dziewczęcą urodę – blond grzywkę, turkusowe oczy i gładką twarz.
                Natychmiast cofnęła głowę nieco zła na samą siebie. Ruszyła do swojej sali lekcyjnej. Większość osób znajdowała się już przy swoich ławkach. Pięć minut przed dzwonkiem przybyły osoby z „Klubu Honoru”, a więc również Sasuke. Chłopak oparł się o ławkę dziewczyny.
- Hej Yuzuru. Nieładnie tak podglądać. Czyżby któryś z chłopców ci się podobał? Który?
Trzepnęła go w tył głowy. Chłopak jęknął.
- Dzieciak… - mruknęła.
- Ej! Czemu to zrobiłaś?!
- Zachowujesz się jak dziecko z podstawówki.
- Co?! Wcale nie!
Uczniowie zaczęli chichotać, a Yuzuru uśmiechnęła się pobłażliwie. Chwilę po tym zadzwonił dzwonek i rozpoczęła się lekcja.
Ich relacja była dość dziwna. Rozmawiali ze sobą dość często, lecz dziewczyna niemal zawsze uderzała go w głowę, gdy zrobił coś głupiego lub niedojrzałego. Sasuke zazwyczaj nie dąsał się zbyt długo, więc Yuzuru raczej nie przejmowała się tym, że rani jego dumę.
                W czasie przerwy obiadowej, dziewczyna natknęła się na nauczycielkę, która poprosiła ją o zaniesienie zeszytów do pokoju nauczycielskiego. Zamyślona zaczęła schodzić po schodach. Z powodu ładnej pogody większość uczniów przebywało na dworze. Po drodze była świadkiem niecodziennej sceny: Tanaka Hiiro i Isana Kou obejmowali się niczym stęsknieni przyjaciele. Widok zaskoczył ją, gdyż obaj uczniowie raczej nie rozmawiali ze sobą. Hiiro był od niej rok starszy, a Kou dwa. W dodatku ten pierwszy był dość surowy i chłodny. Drugi natomiast znany był ze swojej dobrotliwości i naiwnej szczerości. Mogli się nawet nie znać, więc co się stało? Omal nie wypuściła zeszytów, gdy ktoś położył jej dłoń na ramieniu.
- Co robisz?
To był Yamato Kei – przewodniczący rady uczniowskiej. Jego uśmiech zawsze był chłodny i opanowany, a wszystko robił perfekcyjnie. Yuzuru znała go trochę, gdyż często wysyłano ją do niego w imieniu klubu z różnych przyczyn.
- Kei! Nie strasz mnie…
- Na co tak patrzysz?
Dziewczyna nie bardzo wiedziała co powiedzieć.
- Ee…  nie ważne – rzuciła krótko, ominęła go i szybko ruszyła do pokoju nauczycielskiego. Przewodniczący obejrzał się za nią, a następnie podszedł do dwójki uczniów.
- Powinniście bardziej uważać na to co robicie. Te wasze nagłe czułości są zbyt podejrzane. Widziała was już jedna uczennica.
- Zamknij się Sannan – zaśmiał się Hiiro.
Przewodniczący poprawił okulary i uniósł kąciki ust. Kou objął również jego.
                W tym czasie Yuzuru oddała zeszyty, po czym usiadła na dworze i wyciągnęła swoją śniadaniówkę. Przez to małe zamieszanie nie zdążyła jeszcze zjeść. Część uczniów grało w piłkę nożną. Popatrzyła na zawodników, pośród których najbardziej wyróżniał się Iroha Kurano z roku wyżej. Chłopak był najwyższy ze wszystkich uczniów, umięśniony i dość roztrzepany w pełnym tego słowa znaczeniu. Chodził wiecznie uśmiechnięty z charakterystyczną czupryną i zieloną chustką na czole. Był bardzo silny, lecz niektórzy chłopcy dorównywali mu. W trakcie meczu wielu schodziło mu z drogi. Prócz Sasuke. Nastolatek stanął na drodze mięśniakowi. Yuzuru roześmiała się,  gdy Kurano nawet go nie zauważył, staranował i pobiegł dalej. Dopiero gdy strzelił gola, zorientował się, że ktoś tarasował mu drogę.
- Nic ci nie jest? Powinieneś uważać, dzieciaku.
Sasuke poczerwieniał i skoczył do niego.
- Coś ty powiedział?! Jestem Sasuke z „Klubu Honoru”, a nie jakiś dzieciak!
Iroha wyszczerzył się, podrapał po głowie, klepnął młodego po plecach, aż ten się wywrócił i poszedł.
                Yuzuru zwijała się ze śmiechu na ławce. Cudem nie wypluła i nie udławiła się jajkiem, które miała w buzi. Po chwili opanowała się i połknęła. Zaraz po tym ktoś dosiadł się do niej.
- Cześć… Jesteś Murano Yuzuru, prawda?
To była śliczna dziewczyna o niezwykłych malinowych oczach i krótkich włosach.
- Am… tak.
- Miło cię poznać! Jestem Himeno Osaki z trzeciego roku… Właśnie dołączyłam do „Klubu Kwitnących Pąków” i kazano mi się do ciebie zgłosić.
Yuzuru zamrugała nieco zdezorientowana.
- Czemu do mnie? – zdziwiła się
- No… pani Rei powiedziała, że jesteś przewodniczącą.
Dziewczynie jedzenie stanęło w gardle, więc zaczęła kaszleć.
- Co? – wydusiła po chwili – Od kiedy?!
Osaki wzruszyła lekko ramionami. Yuzuru westchnęła teatralnie. Mogła się tego spodziewać. Co prawda była stosunkowo nowa, ale szybko się zaangażowała i była w tym naprawdę dobra. Pani Rei była ich opiekunką, lecz bardzo roztrzepaną, więc po prostu chciała się pozbyć formalnej odpowiedzialności. Do tej pory Yuzuru czasem kontrolowała treningi z uwagi na jej poważne podejście do sprawy, ale nigdy nie było mowy o jakiejś przewodniczącej.
- Ech… chyba muszę sobie porozmawiać z panię Rei… No nic. Czego miałaś się dowiedzieć?
- Na razie to kiedy są zajęcia.
- Pierwsze dla ciebie odbędą się dziś o siedemnastej dwadzieścia. Nie spóźnij się.
***
                Yuzuru zawiązała pas i odetchnęła.
- No dobrze dziewczyny. Ustawcie się! Zaczynamy tradycyjnie od ukłonu.
Był czerwiec. Miały ćwiczyć układ na wrześniowe święto szkoły. Sytuację pogarszał fakt, że w sierpniu były dwutygodniowe wakacje, a układ nie był jeszcze zatwierdzony. Pani Rei zostawiła jej pełne ręce roboty.
                Dużo klubowiczek miało potencjał, lecz niektóre znalazły się tam chyba przez przypadek. Część nieźle grała na instrumentach, a inne lepiej odnajdywały się w tańcu. Na tych umiejętnościach musiała oprzeć ich występ. Czuła się nieco głupio pouczając grające klubowiczki, gdyż sama nie grała lepiej od nich, ale na szczęście posiadała słuch muzyczny.
                Po zajęciach Yuzuru udała się do automatu. Stwierdziła, że przynajmniej cztery dziewczyny powinny zostać wyrzucone z klubu, gdyż całkowicie się tam nie nadawały. Obawiała się jednak, że gdy zacznie usuwać członkinie, zbuntują się inne i same odejdą. Westchnęła i kupiła herbatę. Zawsze najpierw piła coś ciepłego, a dopiero wtedy przebierała. Usiadła na piętach i zaczęła wolno sączyć. Mimowolnie przymknęła oczy i zasnęła. Poczuła zapach kwiatów wiśni. Widziała falujące włosy. Czemu nie mogła ujrzeć twarzy? Ten fakt bardzo ją frustrował. Nagle wszystko zaczęło wirować. Brutalnie wracała do rzeczywistości. Poczuła jakieś wstrząsy.
- Hej! Wiesz która godzina? Wstawaj!
Wiedziała, że siedziała tu dłużej niż powinna i do kogo należał głos. Może powinna udawać, że śpi? Po chwili walki z samą sobą otworzyła oczy. Tanaka Hiiro wyprostował się, gdy zobaczył że jest przytomna.
- Wracaj do domu. Zajęcia klubów skończyły się już jakiś czas temu.
Yuzuru niechętnie wstała i nieco przeciągnęła.
- Dziękuję za obudzenie mnie. Do widzenia.
Lekko skinęła głową i szybko zniknęła w szatni. Czemu on? W sumie niezbyt go znała i nawet nie miała pewności, czy kojarzył jej imię. Wolałaby aby to Sasuke ją obudził, albo najlepiej jakaś dziewczyna z klubu.
                Obok Hiiro pojawili się przewodniczący Kei i Kou.
- Co tak długo, Toshi? Mieliśmy się pośpieszyć. W końcu trzeba znaleźć resztę.
Chłopak popatrzył na nich.
- Jasne… Dobrze o tym wiem.
- Ciekawe, czy już się przebudzili… - pomyślał Kei.
- W sumie jest to bardzo prawdopodobne. – odpowiedział Hiiro.
Kou posmutniał nieco.
- Bardzo mi ich brakuje… Zwłaszcza Okity.
Hiiro uśmiechnął się półgębkiem.
- Jego chyba znalazłem.
- Serio?! – ucieszył się Kou.
- Ma niezły charakterek. Myślę, że odnalazłem jeszcze Saito. Ten chłopak jest w mojej klasie. Wygląda i zachowuje się bardzo podobnie.
- A Chizuru? – zapytał niepewnie Kou.
Cała trójka posmutniała. Wszyscy czuli się winni, że ją zostawili. Zwłaszcza Hijikata.
- Toshi… A więc mówisz, że Chizuru była twoją żoną? – oznajmił nagle Kon.
Hiiro lekko poczerwieniał i odwrócił głowę.
- Wykorzystał okazję. Praktycznie zero konkurencji – zażartował Kei.
- O czym wy mówicie? – żachnął się
- Mimo wszystko, myślę, że od początku była tobą zauroczona. Dużo o tobie wspominała i nie zauważała starań niektórych. – stwierdził przewodniczący.
- Dobre było z niej dziecko… - uśmiechnął się Kou.


Na kolejny rozdział musicie poczekać tydzień. Planuję publikować je co sobotę, ale czasami może być poślizg. I jak wam się podobało? Zdaję sobie sprawę, że to nie jest jakieś ambitne dzieło. W tworzeniu fanfików jestem zielona jak szczypiorek na wiosnę, ale praktyka czyni mistrza ;)
Chciałabym podziękować mojej becie, która chciała pozostać anonimowa (no nie wiem czemu; to nie jest aż tak straszne :P). Bez niej to opowiadanie byłoby nieco gorsze.

 

środa, 9 sierpnia 2017

Mikakunin de Shinkoukei

Mikakunin de Shinkoukei to anime, które niedawno obejrzałam. Opowiada o Kobeni, która w swoje szesnaste urodziny dowiaduje się, że jest zaręczona z chłopakiem o imieniu Hakuya. Owe zaręczyny zostały zaaranżowane przez dziadka dziewczyny z pewnych przyczyn. Młodzieniec i jego młodsza siostra Mashiro wprowadzają się do domu Kobeni. To anime bardzo mnie zaskoczyło. Pierwsze dwa odcinki były dla mnie pewnym szokiem. Mikakunin de Shinkoukei okazało się strasznie pokręcone, ale w nawet zabawny i pozytywny sposób. Warto powiedzieć coś o bohaterach. 
Kobeni to dziewczyna, która nie lubi być w centrum uwagi. Z powodu ciągłych nieobecności rodziny, zajmowała się pracami domowymi i nadal tak pozostało. To jedna z najmniej absurdalnych postaci tej serii. Można powiedzieć, że nawet zwyczajna, ale łatwo ją polubić. Jednak jej siostra Benio to już inna sprawa...
Benio jest naprawdę dziwna. W szkole jest uwielbiana przez wszystkich. Ponad 90% uczniów zachowuje się jak pod wpływem jakiegoś halucynogennego środku xD Piękna, inteligentna, wysportowana... Można by uznać ją za mary sue, ale jej codzienne zachowanie wszystko rekompensuje. Uwielbia małe dziewczynki (nieważne jak to brzmi ;P). Uwielbia swoją młodszą siostrzyczkę i najchętniej nie spuszczałaby z niej oka. W dodatku, gdy pojawiła się w domu Mashiro, zaczęła ją wręcz napastować. Dziewczynka nazywa jej zachowanie po imieniu, a ona nadal zachowuje się jak wcześniej i nie da się jej nic przetłumaczyć xD W sumie Benio jest nawet fajna, ale trzeba przyzwyczaić się do jej dziwactw.
Co do Hakuyi. Mało się odzywa i trudno wyczytać jego emocje. Od początku bardzo go polubiłam. On i jego siostra wcześniej mieszkali głęboko w górach i bardzo to po nim widać. Czasem źle interpretuje zachowania Kobeni, np. gdy nie chciała na niego spojrzeć, bo nie wiedziała jak się zachować, uznał że go nienawidzi :) Chyba zrobiłby dla Kobeni wszystko... W przeciwieństwie do niej, od najmłodszych lat wiedział o ich zaręczynach. Mogę jeszcze powiedzieć, że ta dwójka znała się kiedyś, ale Kobeni zapomniała o tym. Ogólnie Hakuya jest bardzo uroczy według mnie. Trochę było mi go szkoda, gdyż jego hobby było tworzenie budowli z zapałek. Jednak za każdym razem na finiszu, ktoś (zazwyczaj jego siostra) wchodził do pokoju z impetem, przez co dzieło się rozsypywało... 
Warto powiedzieć coś o Mashiro. W sumie jest to dziecko, ale zachowuje się bardzo dojrzale (a przynajmniej stara się). Czasem zamiast powiedzieć prawdę, że czegoś nie lubi, udawała że wszystko jest ok.
W anime pojawia się jeszcze kilka dziwnych postaci. Bardzo polubiłam wiceprzewodniczącą, przyjaciółkę Benio. Dziewczyna jako jedyna z reszty uczniów znała prawdziwą stronę przewodniczącej i zazwyczaj hamowała jej dziwne myślenie. W dodatku też nie miała spokoju, gdyż Benio często dzwoniła do niej i zwierzała ze swoich nienormalnych wizji/pomysłów/problemów.

https://shinden.pl/res/images/genuine/171683.jpg 

https://pbs.twimg.com/media/DBfWydiUwAATlDk.jpg 

https://31.media.tumblr.com/86cd5dbcf526473234bf610583077ed0/tumblr_mzuvj4a75C1s21xzoo2_500.gif 
Biedactwo, prawda? I tak za każdym razem. To wyjątkowo spokojny człowiek, gdyż ani razu nie podniósł na nikogo głosu.

http://img1.ak.crunchyroll.com/i/spire1/8384e83e18c5e72c081ebbbfd646f17e1393711608_full.jpg 
http://pa1.narvii.com/5832/a8c926de17b8bb70e8b8a816bd09d4e100bef23d_hq.gif
Benio w trakcie męczenia niewinnych istot :)

https://theglorioblog.files.wordpress.com/2014/01/engaged_03_1.jpg?w=700&h=393
A oto właśnie temperowanie Benio w wykonaniu Nadeshiko-wiceprzewodniczącej.

https://toxicmuffin.files.wordpress.com/2014/12/mikakunin-de-shinkoukei-157.jpg 

http://www.crymore.net/wp-content/uploads/2014/02/Underwater-Mikakunin-de-Shinkoukei-Engaged-to-the-Unidentified-06-720p-8560F530.mkv_snapshot_03.29_2014.02.12_22.29.34-640x360.jpg
Hakuya szczęśliwy (mówiłam, że jego wyraz twarzy rzadko się zmienia).

Do dziwności serii przyzwyczaiłam się tak od trzeciego odcinka. Mniej więcej w tym momencie wyjaśniło się kilka spraw, przez które anime nie było aż taką abstrakcją (zamieniło się to na fantasy ;)).
Co do openingu. Idealnie odzwierciedla dziwność całej serii. Trudno powiedzieć z czyjej perspektywy został zrobiony, ale początkowe "nagrania" z pewnością mają coś wspólnego z Benio. Tekst na początku wydaje się bez sensu, ale gdy przeczytałam go po skończeniu serii, stwierdziłam, że po prostu odnosi się do różnych sytuacji.
Myślę, że warto obejrzeć Mikakunin de Shinkoukei. Gdy się przyzwyczai, to naprawdę fajne anime :)




 

Coś nowego ;)

Hej wam! Od pewnego czasu pracuję nam moim pierwszym fanfikiem, który będzie publikowany na tym blogu. Będzie to sequel anime Hakuouki. Staram się go pisać tak, by osoby nieoglądające rozumiały co się właściwie dzieje. Otóż w mojej kontynuacji bohaterowie odradzają się we współczesnych czasach bez wspomnień o poprzednim życiu. Niektórzy uzyskali nieco inny charakter, a pewną osobę niemal całkowicie zmieniłam (łatwo się domyślić którą ;)), ale tylko dlatego, by się lepiej czytało. Pewnie dużą część osób denerwowała główna bohaterka. Moja Chizuru (a właściwie Yuzuru) ma nieco więcej charyzmy, charakteru i ogólnie wyrazu. Wszyscy dobrze wiemy, że w tego typu anime główne bohaterki są raczej... wyblakłe? (aby nie użyć innych określeń) Chizuru akurat nie należała do najgorszych przypadków (w tej kategorii trudno pobić Heroinę z Amnesii, czy Yui z Diabolik Lovers ;)), ale i tak warto wprowadzić zmianę, zwłaszcza, że na lepsze.
Prolog i pierwszy rozdział powinny się ukazać przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nie mam na to większego wpływu, gdyż obecnie znajdują się u mojej bety...  Nie wiem jak często będą się pojawiały kolejne, ale myślę, że co tydzień. Nie sądzę by lista czytelników była zbyt długa, ale warto to robić dla tych dwóch, czy iluś tam osób :) Mam nadzieję, że nie będzie aż tak beznadziejny, by trafił na czyjąś stronę z analizami xD Pożyjemy, zobaczymy. Liczę, że jak trafi do użytku to czytelnicy pozostawią po sobie jakieś komentarze. Nawet jeśli będą czystym hejtem ;)

 

czwartek, 6 lipca 2017

Tonari no Kaibutsu-kun

Post o anime jest wcześniej niż się spodziewałam... ;) Po prostu ostatnio obejrzałam Tonari no Kaibutsu-kun (którego tłumaczenie polskie brzmi jakże uroczo: "Bestia z ławki obok")  jednego dnia obejrzałam całość i uznałam, że napisze wam o nim. Podejrzewam, że większość spotkała się już z tym tytułem.
Główna bohaterka to Mizutani Shizuku. Licealistka nie ma przyjaciół ze względu na jej pociąg do nauki (to jej jedyne hobby :<) i dość chłodne podejście do innych. Jednego dnia nauczycielka prosiła, by zaniosła notatki uczniowi, który nie pojawił się w szkole od początku roku ze względu na pewne afery z nim związane. Haru okazuje się być osobą dość specyficzną. Większość osób uważa go za osobnika niebezpiecznego i potrzebującego izolatki :p. W sumie nieco przyczynił się do tej opinii, gdyż na oczach ludzi bije się z innymi (nie ważne, że jego działania są po części uzasadnione) oraz patrzy na wszystkich jakby chciał ich zabić (choć w rzeczywistości jest po prostu nieśmiały i wystraszony). W dodatku Haru zachowuje się dość beztrosko, bywa do bólu szczery i zaślepia go chęć posiadania przyjaciół. Zrozumiecie jak nietypowym bohaterem jest, gdy zobaczycie go biegającego z kurą...
Ze względu na różne okoliczności Haru oznajmił, że Shizuku jest jego przyjaciółką. Przez ciekawość (i ze względu na chęć widywania się z dziewczyną) zaczął chodzić do liceum. Początkowo nadal nikt nie chciał z nim rozmawiać, ale za sprawą kilku rad, uzyskał przychylność innych (choć jego zachowanie wcale się nie zmieniło...). 
Haru potrafi być naprawdę przeuroczy, a Shizuru wykorzystuje jego naiwność, by zrobił coś czego nie chciał robić, a powinien itd. Ogólnie łatwo nim manipulować, a dziewczyna ma do tego wrodzony talent :)
Jak łatwo się domyślić, skoro to shoujo to musi być i wątek miłosny. Jest ich kilka, ale główny przypada oczywiście Shizuku i Haru. Pierwszy raz widziałam w shoujówce tak burzliwy związek... W sensie ciągle zmieniali swoje zdanie, a po drodze pojawiało się kilku konkurentów do obu postaci. Trochę było mi żal tych postaci drugoplanowych i w pewnym momencie kibicowałam nie Haru, a komuś innemu.
 
https://eiennomelody.files.wordpress.com/2013/01/tonari-no-kaibutsu-kun-02.jpg 

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjJqifFAGDCfmUcOBuQTcNi9qDgYdVjTvaLMwkBdPQzyWTlrO5PgBpOJ7MaLYZx3SFzlNJEuwFpIq4I4QIlserKnIS7mId1Sa8QNeORVQTGElPPWPcxQcSP3falpkdFIiuGrUyZzVcCJAE/s1600/Tonari+no+Kaibutsu-kun+-+05+-+Large+06.jpg 

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiYLM7tJ4HFRoVKHrMiPK3gz6_TzBMDU518KGpKoNrCM0ZFL6fXJiMwdBORvEbbvwgH1T4xOp9TRY0YAUXzCLPYf8n8jV6jbOhpyzHIKhPAgORWel0INPu0qfWhS30JbvLSii9BFuCYxHrC/s1600/Tonari+no+Kaibutsu-kun+-+01+(4).jpg 

https://animetree.files.wordpress.com/2012/12/natsumes-like-5th-picture.jpg 

https://shiizumi.files.wordpress.com/2012/12/12-yamaken-and-natsume.jpg?w=642 

https://theglorioblog.files.wordpress.com/2012/12/monsterxiia.png?w=700 

Jestem bardzo ciekawa mangi :) Pewnie wkrótce się za nią zabiorę.




środa, 28 czerwca 2017

Wakacje czas zacząć ;P

Już kilka osób upominało się, bym wstawiła kolejnego posta. Przyznam szczerze, że ostatnio zaczęłam kilka anime, ale chwilowo żadnego z nich nie chcę opisywać, gdyż nie obejrzałam wystarczającej liczby odcinków. Dziś wzięłam się za opisywanie jednego, ale chyba nie mam weny, więc na ten post będziecie musieli jeszcze trochę poczekać ;P 
To jak wam mijają wakacje? Mi na razie dobrze. Jeszcze nie do końca czuję, że mam już wolne, ale niedługo powinno się to zmienić. Ostatnio czytałam dużo fanfików Harry'ego Potter'a, więc też nie miałam czasu na anime. Ale od czego są wakacje? ;P 
Jak wam się podoba letni sezon anime? Znaleźliście jakieś ciekawe pozycje? Szczerze mówiąc ja jeszcze nawet nie przejrzałam tej listy i właśnie to robię... XD Hm... Patrząc tak powierzchownie zainteresowało mnie "Princess Principal", "Katsugeki/Touken Ranbu", "Isekai Shokudou", "Ikemen Sengoku: Toki wo Kakeru ga Koi wa Hajimaranai" (mam słabość do tej epoki) i "Jikan no Shihaisha". Może się okazać, że część z tego będzie beznadziejne, albo przeoczyłam coś interesującego, ale to się zobaczy później. 
Heh... Będzie ciężko, bo na mojej liście planowanych jest 15 pozycji... :P Znając życie obejrzę tylko 4. 

Znacie może grę Eldarya? Jest dość podobna do Słodkiego Flirtu. Niedawno założyłam konto pod pseudonimem Setsumaki, więc jak jesteście zarejestrowani to zapraszam do znajomych ;) Ogólnie bardzo miło się gra, ale za nic nie potrafię zdobyć jakiś pieniędzy xD Piszcie jakieś rady jak wiecie. Na razie mój wygląd postaci jest straszny, bo właśnie nie mam za co kupić ubrań.

To już wam pokazywałam, ale naprawdę uwielbiam ten obrazek ^.^:

Gdyby Harry Potter był anime –   

Hi, hi... Ten demotywator może wam się nie spodoba, ale mnie jakoś tak rozbawił.

Przyznaj się: – wiesz z jakich anime są te sceny.  
Oj wiem... oj wiem xD Prawie wszystkie z tego oglądałam.

Strasznie trudno znaleźć jakieś fajne demy o anime w internecie. Zwłaszcza, że większość już wam pokazywałam we wcześniejszych postach.


Bohaterowie w anime – Czasem ich inteligencja naprawdę powala...  

Nie wiem z czego to jest, ale pasuje do wielu postaci ;)

A teraz filmik:
Nawet zabawne xP

No dobrze. Nie znalazłam innych ciekawych rzeczy, więc musicie się zadowolić tym co jest.

 

 

sobota, 3 czerwca 2017

Koe no Katachi

Wczoraj wieczorem obejrzałam pewien film anime - Koe no Katachi. Jejku... W 3/4 filmu myślałam, że nie będę mogła w nocy spać, ale ostatecznie na szczęście tak się nie stało. Powiem jedno - czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Jeśli szukacie bardzo realnego anime o prawdziwych problemach - ta animacja stoi dla was otworem. 
Na samym początku poznajemy Ishidę Shouyę - pewnego licealistę, którego zachowanie wyda się wam dość podejrzane. Widzimy jak nastolatek rzuca dorywczą pracę, zostawia pieniądze jakiejś śpiącej kobiecie, a potem udaje się na most i rozważa samobójstwo. Pewnie by skoczył, ale coś go od tego odciągnęło i ostatecznie wraca do domu. Całkiem mocny początek, co nie? 
Później cofamy się do przeszłości chłopaka już w całkiem pogodny sposób. Domyślamy się, że oglądamy jego w podstawówce. Ishida to taki typowy beztroski rozrabiaka z wieloma kolegami. Do jego klasy dołącza nowa osoba - dziewczynka. Wszyscy oczywiście są zaciekawieni i przyglądają się osóbce z wyczekiwaniem aż się przedstawi. Po klepnięciu z ramię przez nauczyciela, wyciąga z plecaka notatnik i przerzuca strony z wiadomościami:" Cześć. Jestem Nishimiya Shouko. Będę używać tego notatnika do konwersacji między sobą. Żebyśmy mogli się dogadać i  razem się zaprzyjaźnić. Jestem osobą niesłyszącą." Wywołało to małe poruszenie i genialny komentarz naszego jeszcze mało inteligentnego Shouy'i:" Dziwadło!". Jak można by było się domyślać, zamiast zyskać grono przyjaciół, dziewczyna zostaje nękana przez bohatera i jego grupkę kumpli. Dzieciak wyrywał jej aparaty z uszu, niszczył rzeczy, ogólnie dokuczał, a ona wciąż pytała, czy zostaną przyjaciółmi. Nishimiya zyskała jedną przyjaciółkę - Saharę, ale niedługo po tym dziewczyna przestała chodzić do szkoły, więc Nishimiya została znów sama. Ostatecznie i ona przeniosła się do innej szkoły, a do klasy przybył dyrektor i powiadomił, że matka dziewczynki uważa, że jej córka padła ofiarą nękania przez rówieśników, a koszt zniszczonych aparatów wynosi 1,7 miliona yenów. Prosił, by ktoś coś o tym wiedzący, zgłosił się. Wyglądało na to, że Ishida wahał się nad zgłoszeniem, więc ich wychowawca powiedział co robił chłopak. Zapytał również o to jego kolegów, którzy zgodnie oznajmili, że wielokrotnie namawiali go do zaprzestania dręczenia niesłyszącej (co oczywiście było nieprawdą). W ten sposób cała klasa się od niego odwróciła, jego starzy kumple zaczęli go prześladować, a cały koszt musiała pokryć jego mama.
Po tym wracamy z powrotem do teraźniejszości. Chłopak udał się do jakiegoś budynku, gdzie uczono się migowego i tam zobaczył Nishimiyę. Dziewczyna od razu go poznała i po chwili zaczęła uciekać. Chłopak szybko ją znalazł i oddał jej stary notatnik, który kiedyś wrzucił jej do wody. W dodatku okazało się, że nauczył się migowego i stał całkiem inną osobą. Zapytał również, czy mogą być przyjaciółmi.    
Powiedzmy, że przez resztę filmu chłopak będzie zmagał się z przeszłością. Bardzo podobało mi się przedstawienie wykluczenia chłopaka ze środowiska. W jego szkole na twarzach wszystkich osób widzimy duże "X", a sam chłopak przebywa ciągle sam. Jednak owe "X" jak naklejka znikało, gdy owa osoba zaczęła się z nim kolegować. Oznaczało to również pewne zaufanie do tej postaci. Może i chłopak nie zachowywał się najlepiej w podstawówce, ale i tak było mi go bardzo szkoda w trakcie filmu z powodu różnych komentarzy. No i w pełni zgadzam się z jego wypowiedzią na moście już pod koniec filmu, po której wszyscy się na niego obrazili. Szczególnie to dotyczące tej przewodniczącej. 
Co do zakończenia: patrząc na to co działo się po drodze bałam się, że Ishida inaczej skończy, ale widać nie chcieli zrobić z tego jakiejś tragedii (bo dramatem nie można by było tego nazwać).
Mówiąc ogólnie, anime było bardzo wzruszające. Może nie płakałam (chociaż nie... w jednym momencie poleciała mi łezka), ale szczególnie od połowy czułam taką pustkę w środku i pewne otępienie.

http://wakai.pl/wp-content/uploads/2016/09/A16661-2687411350.14680842651.jpg 

https://i1.wp.com/thepeoplesmovies.com/wp-content/uploads/2017/03/A-Silent-Voice.jpg?resize=740%2C370 

http://blog-imgs-91.fc2.com/r/a/k/rakusyasa/135588215.jpg 

Film stworzona na podstawie mangi, więc będę musiała ją przeczytać :>