sobota, 30 marca 2019

Here U Are

Dziś mam dla was webtoon, który jest wciąż publikowany, więc nie pisałam o nim wcześniej, gdyż chciałam zobaczyć jak rozkręci się akcja. Mowa o Here U Are autorstwa D. Jun. 
Według mnie jest to jeden z najlepszy shounen-ai jakie czytałam. Na razie opublikowano 74 rozdziały i akcja zaczęła się rozkręcać :P To typ wolno rozwijającego się romansu, ale dzięki temu jest bardziej naturalny.
Akcja dzieje się we współczesnym świecie. Główni bohaterowie to YuYang i LiHuan. YuYang jest na drugim roku uniwersytetu i ma być opiekunem niższego roku. Jeżeli dobrze zrozumiałam to przez tam krótki czas miał pomóc zaaklimatyzować się nowym i pomagać w razie potrzeby. 
Rozpoczął się nowy rok akademicki. Starsi studenci prowadzili rejestr nowych studentów. YuYang stał sobie zwyczajnie z boku i narzekał na gorąc, gdy przybiegł do niego spanikowany kolega z walizką. Powiedział, że zostawił ją taki jeden nowy koleś i już musi lecieć, więc elo i uciekł. Chłopak nie bardzo wiedział jak wygląda nowy student i komu to oddać, więc po prostu ruszył przed siebie. W pewnym momencie ktoś złapał go za ramię. YuYang odwrócił się i zobaczył kolesia wyższego o prawie dwie głowy. Okazało się, że to właściciel walizki, a przy okazji drugi bohater, LiHuan. Początki ich znajomości nie były zbyt przyjazne. LiHuan wyglądał na gbura, który miał na wszystko wylane. YuYangowi kończyła się cierpliwość, ale z obowiązku utrzymywał uśmiech i zaprowadził nowego do jego pokoju. Tam okazało się, że LiHuan nie otrzymał kluczy, więc YuYang nieco wpieniony pobiegł je odebrać. Gdy wrócił, LiHuan wziął klucze i trzasnął mu drzwiami przed nosem. Wpienienie YuYanga sięgnęło zenitu i młodzieniec oddalił się wkurzony. W tym momencie okazało się, że to nieporozumienie, gdyż po chwili LiHuan wyszedł z pokoju z butelką wody, którą zapewne chciał dać opiekunowi, gdyż zauważył jego zmęczenie. Tu też można się domyśleć, że LiHuan tak naprawdę nie jest gburem tylko za bardzo nie umie rozmawiać z ludźmi.
W tym samym tygodniu, YuYanga poinformowano, że LiHuan nie zjawił się na zajęciach. Od współlokatora chłopaka dowiedział się, że nowy opuścił akademik wcześnie rano. LiHuan pojechał do swojego ojca, gdyż martwił się, że rodzic jest teraz całkiem sam w domu. Mama chłopaka zmarła zaraz przed jego rozpoczęciem studiów. YuYang wydzwaniał do LiHuana i pisał wiadomości, by wrócił, bo nie może sobie tak znikać. LiHuan wrócił i gdy tylko YuYang go zobaczył to zdenerwował się gdzie on był. Ten drugi też się wkurzył, że tamten się wtrąca w nie swoje sprawy i trochę tak sobie pokrzyczeli. Wspaniały początek znajomości.
Po tym YuYang został zawołany do czegoś w rodzaju pokoju nauczycielskiego. Nie do końca wiem jak to nazwać. Nauczycielka pytała go jak radzą sobie nowi. Dodatkowo poinformowała go, że mama LiHuana zmarła w wakacje, a ojciec chłopaka zadzwonił, że ten był u niego, bo się martwił. Dodała, że LiHuan zawsze był małomówny i ojciec bardzo się martwi. Poprosiła YuYanga by czuwał nad LiHuanem, by chłopak nie był sam. YuYang zgodził się, no bo w końcu nie miał wyboru. Można powiedzieć, że tu tak naprawdę zaczyna się przygoda tej dwójki.

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

 Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are Pan ShuZnalezione obrazy dla zapytania Here U Are characters
















Może to będzie niewielki spojler, ale LiHuan pierwszy zaczął coś czuć do YuYanga. Chociaż to ten drugi był powszechnie znany jako gej.
Może powiem coś więcej o ich osobowościach.
YuYang to taki trochę tsundere. Co prawda nie zachowuje się jak Taiga, ale jeśli chodzi o sprawy miłosne to z pewnością zapiera się rękami i nogami. Ma bardzo gorący temperament, a przy okazji potrafi zgasić gości, którzy szydzą z jego orientacji seksualnej. Podobają mi się jego stylówy :P
LiHuan, tak jak wcześniej wspominałam, to małomówny chłopak, który nie potrafi zyskać przyjaciół. Jego zachowania są często mylnie odbierane. W dzieciństwie rówieśnicy obawiali się go i tworzyli jakieś nieprawdziwe plotki, przez co nikt się z nim nie zadawał. Tak naprawdę LiHuan to dobry, lojalny chłopak. Taki trochę szczeniaczek. Jego mimika jest bezcenna. Zazwyczaj ma ten sam wyraz twarzy XD. Uważam, że ta dwójka idealnie do siebie pasuje. 
Moją ulubioną postacią jest Pan Shu. Już sam jego wygląd jest idealny :P Te dłuższe włosy i lekki zarost. No i jest właścicielem gej baru. Nie do końca wiem jak określić jego charakter. Czasem robi sobie robić żarty z innych, ale ogólnie to dobry facet. No i prawdopodobnie będzie kolejną parą w tym webtoonie z takim jednym kolesiem. Perfekt. 

Romans co prawda wolno się rozwija, ale rozwija :P Już na początku są sytuacje, które spodobają się fanom gatunku. Ogólnie podoba mi się w jaką stronę idzie cała akcja tego webtoonu. Bardzo podobało mi się jak YuYang pojechał do rodziny. Ten obiad rodzinny i co się działo potem. No i special na Nowy Rok <3 Mam nadzieję, że to był spojler na przyszłość, a nie jakaś alternatywna rzeczywistość :P Ogólnie piękne. 

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że kreska tego webtoonu jest cudowna. Po prostu idealna. Kolorystyka też. Nowe rozdziały pojawiają się średnio co tydzień, ale ostatnio ten okres trochę się przedłużał. 

Podsumowując, bardzo polecam Here U Are. Myślę, że osoby, które nie miały styczności z tym gatunkiem mogą od tego zacząć :) Raczej nie powinien nikogo zniesmaczyć. Tutaj jest link jakby ktoś nie mógł znaleźć: 


piątek, 25 stycznia 2019

Boku no Hero Academia

Dziś mam dla Was anime, które ostatnimi czasy stało się dość popularne. Mam na myśli Boku no Hero Akademia. Seria ma aktualnie 3 sezony, jednak 4 jest w drodze. 1 sezon skończyłam już jakiś czas temu, ale specjalnie nie pisałam recenzji, gdyż tak naprawdę jeszcze nic się w nim nie działo. Dlatego przychodzę do was po skończeniu wszystkich wyemitowanych sezonach i zaczęciu mangi.
Pewnego dnia w Chinach na świat przyszło dziecko emitujące światło. Od tamtego momentu coraz więcej ludzi rodziło się z różnymi dziwnymi przypadłościami. Ostatecznie większość ludzkości zyskała supermoce, nazywane "quirk". W takim środowisku musiał powstać nowy zawód, superbohater, który powstrzymałby coraz liczniej pojawiających się przestępców, robiących pożytek z własnych zdolności. 
Główny bohater serii to Midoriya Izuku - nastolatek, którego marzeniem jest stać się superbohaterem. Jego idol to All Might - najbardziej znany i najlepszy bohater, który uratował tysiące ludzi z uśmiechem na twarzy. Owe marzenie pielęgnował już od najmłodszych lat, jednak pewna sprawa znacznie utrudniała mu to zadanie. Otóż Izuku nie posiadał supermocy. Było to rzadkie zjawisko w obecnym świecie, jednak zdarzało się. Mimo to, chłopak nie poddał się i sumiennie prowadził notatki o wszystkich znanych mu superbohaterach. Po gimnazjum chłopak chciał składać papiery do liceum U.A. - najbardziej renomowanej szkoły dla superbohaterów. W klasie został przez to wyśmiany, gdyż chłopak był raczej cherlawy, a przede wszystkim nie miał indywidualności. Swoimi chęciami bardzo zdenerwował Bakugou Katsukiego - "przyjaciela" z dzieciństwa, który również aplikował do tej szkoły. Izuku zawsze za nim podążał, gdyż uważał Kacchana za niesamowitego. Bakugou miał bardzo mocny quirk (jego pot zawierał substancję wybuchową) i uważał siebie za niepokonanego. Już jako dziecko uważał siebie za o wiele lepszego od Izuku, którego nazywał Deku, jako że nic nie umiał zrobić. Z czasem zaczął traktować Izuku bardzo wrogo, więc sama myśl, że ten bezużyteczny Deku śmiał mieć chęci pójścia do tej samej szkoły co on, doprowadzała go do szału.
Pewnego dnia, gdy Izuku wracał do domu, natknął się na złoczyńcę, w postaci wielkiego gluta, który chciał przejąć kontrolę nad ciałem chłopca. Deku nie był w stanie oddychać, gdyż stwór zasłaniał mu twarz i już myślał, że zaraz umrze, gdy znikąd pojawił się sam All Might, we własnej osobie, prawdopodobnie wracający ze spożywczaka. W kilka sekund pokonał złoczyńcę i wpakował go do butelek, by zanieść na komisariat. Superbohater już szykował się do skoku, dzięki któremu poleciałby hen daleko na drugą stronę miasta, gdy niespodziewanie Izuku przyczepił się do niego i polecieli razem. Deku bardzo chciał zadać mu mnóstwo pytań, no bo w końcu spotkał na żywo swojego idola. Ostatecznie wylądowali gdzieś na dachu, gdzie Izuku wyglądał jakby miał zaraz umrzeć. All Mightowi bardzo się śpieszyło i naprawdę musiał już lecieć, gdy Izuku zapytał go, czy osoba bez indywidualności też może być superbohaterem i ratować ludzi. To zatrzymało superbohatera. Gdy Izuku drążył temat i w końcu podniósł głowę, zobaczył, że na miejscu All Mighta stoi człowieczek przypominający szkielet. Okazało się, że podczas ostatniej walki ze złoczyńcą, All Might został poważnie ranny, przez co po pewnym czasie używania mocy, wracał do normalnej formy i pluł krwią. Była to ogromna zmiana, gdyż w formie superbohatera mężczyzna przypominał napompowanego supermena mającego z 2 metry, a normalnie jego wzrost wynosił z 1,70m, a postura to kości ze skórą. W dodatku jego twarz ulegała drastycznej zmianie.
Po dłuższej chwili All Might zdał sobie sprawę, że butelki ze złoczyńcą zniknęły, czyli musiały mu wypaść w locie. Pożegnał chłopaka i poszedł ich szukać.
W tym czasie złoczyńca wylazł z więzienia i znalazł sobie nową ofiarę - młodego Katsukiego. Na pomoc chłopcu przybyli inni superbohaterowie, ale żaden nie miał quirku, który pomógłby w walce ze złem. All Might w końcu też przyszedł na miejsce, ale nie był w stanie się przemienić. Tłum gapiów zwrócił uwagę Izuku. Chłopak przepchał się bliżej i w ofierze poznał swojego Kacchana. Gdy tylko spojrzał w oczy swojego przyjaciela... jego nogi same go poniosły i jako jedyny rzucił się na pomoc chłopakowi, choć niewiele mógł zrobić. Pomimo swojego heroicznego czynu, nie zachował się całkowicie bezmyślnie, gdyż użył wszystkiego co miał. Rzucił plecakiem w oczy potwora, przez co na chwilę stracił koncentrację i Kacchan mógł zaczerpnąć powietrza. Owa sytuacja "zainspirowała" All Mighta, przez co przekroczył swoje limity i wymusił przemianę. Kacchan został uratowany i wszystko skończyło się prawie dobrze.
Tego dnia All Might jeszcze raz zaczął dyskusję z Deku, podczas której oznajmił, że prawdziwi bohaterowie charakteryzują się tym, że ruszają na pomoc zanim o tym pomyślą. Gdy Izuku tak sobie płacze, All Might wyjeżdża z tekstem, że chłopak jest godny odziedziczyć jego moc. I tu się dowiadujemy, że indywidualność All Mighta jest przekazywana niczym pochodnia, a Deku może stać się jej następnym właścicielem. Owa moc nazywa się One for All. Od tego momentu zaczyna się kilkumiesięczny i wykańczający trening, który ma na celu zwiększenia siły Izuku, aby jego ciało było w stanie przejąć daną mu moc.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia

Po tym chłopak przystępuje do egzaminu do U.A. Raczej spojlerem nie będzie, że zostaje przyjęty, ale nie podam szczegółów jak do tego dojdzie, gdyż wbrew pozorom szanse Deku nie były takie pewne. Powiedzmy, że chłopak jeszcze niekoniecznie umie kontrolować swoją indywidualność, przez co rani samego siebie.

1 sezon to tak naprawdę wprowadzenie. Jest nawet ciekawy, ale nie porywa. Jest to dobry prolog do właściwej akcji. Dlatego trzeba przez niego cierpliwie przebrnąć, by w kolejnych sezonach mieś efekt WOW. Ogólnie Boku no Hero Akademia jest bardzo kozackie xD No w końcu to anime o superbohaterach ;)

W kolejnych sezonach chłopak próbuje opanować swoje moce, a już w drugiej połowie 1 sezonu pojawiają się główni antagoniści, Liga Złoczyńców z Tomurą Shigarakim na czele.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia

Ogromnym atutem tej serii poza fabułą są bohaterowie. Autor wykreował świat, w którym każdy bohater może być inny. Oprócz charakterów, wygląd postaci może być naprawdę różnorodny, a lista quirków jest naprawdę długa. Na powyższym obrazku widzicie całą klasę Izuku, razem z All Mightem i ich wychowawcą
Eraser Headem, czyli Aizawą Shotą, stojącym na samiutkim końcu.

Warto powiedzieć coś o bohaterach. 

Izuku to typowo dobra postać. Pragnie pomagać innym i naprawdę miły z niego dzieciak. Bywa bardzo uczuciowy, przez co dość często widzimy go płaczącego. W dodatku jest naprawdę inteligenty. Przez to, że jako jeden z niewielu ludzi na świecie nie miał indywidualności, jeśli chciał zostać bohaterem musiał inaczej się do tego zabrać. Dlatego też cały czas analizował innych bohaterów. Owa analiza stała się jego nawykiem, więc w trakcie serii wielokrotnie mamrotał do siebie, a inni patrzyli na niego jak na wariata.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Izuku

W liceum Izuku zaprzyjaźnił się głównie z Uraraką i Iidą, ale nie będę o nich za dużo mówić, gdyż nie są najciekawszymi bohaterami tej serii. Uraraka to również miła i żywotna dziewczyna, która może zmieniać grawitację, a Iida to przykładny uczeń z turbo-dopalaniem na nogach.

Znalezione obrazy dla zapytania Izuku iida Uraraka

W tej serii dość interesującą postacią jest Kacchan, czyli Bakugou. Ogólnie jest to bohater, który powinien pić meliskę na śniadanie, obiad i kolację. Bakugou ciągle krzyczy. Porozumiewa się krzykiem. Ciągle krzyczy. Momenty, gdy mówi normalnie można policzyć na palcach jednej ręki xD Najwięcej takich chwil miał w 3 sezonie i był wtedy taki uroczy <3 Bardzo lubiłam moment jego "pojedynku" z Izuku, gdy All Might ich rozdzielał i coś tłumaczył. Po prostu piękne <3 Ale tak ogólnie to ciągle krzyczy. W dodatku nie cierpi Izuku. Prawdopodobnie to nie do końca tak, co można wnioskować po kolejnych sezonach. Bakugou to dobry dzieciak, który chce być najlepszym bohaterem na świecie. Tylko jest bardzo dumny i łatwo go sprowokować. Jak coś mu się nie podoba to po prostu to pobije/niszczy. Wbrew pozorom również jest inteligenty, tylko porywczy. Ogólnie wygląda na osobę, która mogłaby stać się złoczyńcą i kilka osób zauważało to, ale ja od początku nie sądziłam, by to było możliwe. Kacchan może i zachowuje się czasem jak terrorysta, ale nie sądzę, by chciał przejść na złą stronę.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Bakugo

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Bakugo

Oto jego zwyczajny wyraz twarzy XD

Kolejną ciekawą postacią jest Todoroki Shoto. To taki tajemniczy i raczej małomówny użytkownik lodu i ognia. Jest kimś, za kim szalałyby dziewczyny. Taki bish serii. Ogólnie to łatwo go lubić, gdyż należy do myślącym i ułożonych osób.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Todoroki

Muszę wspomnieć o All Mighcie XD

Oto napakowany All Might:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia All Might

A oto normalny All Might:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia All Might

xDDD Nie no, kiedy pierwszy raz to oglądałam i All Might wrócił do swojej formy, myślałam, że to przez brak daru Izuku. W sensie, że Deku jakoś zabrał jego dar, czy zablokował. Jednak chodziło o co innego...
Razem z wyglądem zmienia się i jego charakter. Napakowany All Might ciągle się śmieje i zachowuje raczej głupkowato, a prawdziwy wygląda trochę jakby miał depresję xD W sensie jest o wiele spokojniejszy i rozsądniejszy. Szczerze mówiąc wolałam prawdziwą formę All Mighta, gdyż ta napakowana na dłuższą metę bywała męcząca i irytująca xD

No i czas przedstawić mojego ulubionego bohatera, wychowawcę klasy A, Aizawę Shotę, znanego jako Eraser Head.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead

Uwielbiam tego człowieka. Można powiedzieć, że ma na wiele wylane. Wylane na swój wygląd, wylane co inni o nim myślą... Nie za bardzo okazuje uczucia, a jego charakter jest sprzeczny z charakterem All Mighta napakowanego, przez co nie za bardzo się dogadywali. Dzięki swoim oczom może na chwilę wymazać zdolność przeciwnika, ale z tego też powodu cierpi na syndrom suchego oka. Wygląda trochę jakby ciągle pół-spał. 

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead  Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead angry

Gdy się zdenerwuje, wygląda dość przerażająco. Nie bez powodu potrafi uciszyć klasę jednym spojrzeniem.
Według mnie jest jednym z najprzystojniejszych bohaterów serii (o ile nie najprzystojniejszym). Ze swoim codziennym wyglądem jest całkiem sexi, ale gdy zwiąże włosy...


No sami zobaczcie <3 Raz widziałam go całkowicie ogolonego i przez chwilę zastanawiałam się co jest nie tak z jego wyglądem, bo wyglądał znacznie młodziej XD

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead ponytail

No nie mówiłam, że mega przystojniak? Od samego początku to widziałam ^.^

Także ten... Skończę już moje zachwyty jego osobą. Może wspomnę o głównym złym.

 Podobny obraz

Na samym początku zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak. Widać, że ma duże problemy psychiczne. Strasznie irytował mnie jego tik nerwowy... Otóż drapał sobie szyję i jakoś tak działało mi to na nerwy. Ta ręka na obrazku to nie jego ręka, a... E... Ogólnie to ma kilka takich dłoni przyczepionych do swojego ciała. Nie wiem skąd je wytrzasnął, ale je sobie ma. A jak ściągnie rękę to naszym oczom ukazuje się jego nieładna twarz. Ogólnie głównym celem tego pana jest zabicie All Mighta. Jego moc polega na tym, że gdy dotknie czegoś całą dłonią, to coś rozpada się. Niezbyt miłe jak dotknie czyjegoś ciała...

To by było chyba na tyle. Jeżeli kogoś to interesuje i oglądał to powiem, że moi ulubieni bohaterowie to właśnie: Eraser Head, Tokoyami, Todoroki, Kacchan, Tsuyu i Kaminari. Możliwe, że kogoś ominęłam ;)

Jest kilka postaci, które są dość niepozorne, o których nie wiemy wiele, ale intrygują mnie. Na przykład Aoyama. Koleś ma coś w sobie XD Hitoshi również zainteresował mnie. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi w 4 sezonie. I mam jakieś takie przeczucie, że przepiszą go do klasy A, ale to tylko taka moja myśl. No i Monoma. Ten ostatni to taki chodzący wkurwiacz. Jego poziom irytowania jest tak wysoki, że po prostu nie mogę użyć cenzury. Koleś powinien się leczyć, bo ma jakąś zaawansowaną chorobę psychiczną. No tylko spójrzcie na jego twarz:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia monoma gif

Na szczęście koledzy z klasy zdają sobie sprawę z jego problemów xD

Mam nadzieję, że zainteresowałam was. Boku no Hero Akademia naprawdę jest warte obejrzenia. Polecam jeśli lubicie temat superbohaterów ;)


czwartek, 3 stycznia 2019

Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! A przynajmniej żeby był lepszy niż poprzedni ;) Mój się tak zapowiada, ale jak będzie w grudniu, zobaczymy. 
Pierwszy post tego roku będzie dość specjalny, a przynajmniej o specjalnym anime. Otóż mowa o filmie animowanym Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou znanym również jako Maquia: When the Promised Flower Blooms. Uważam, że to naprawdę piękna animacja pod każdym względem. 
Krótko mówiąc według mnie jest to anime o samotności, depresji, ludzkiej tragedii, ale także szukaniu szczęścia i wolności.
Akcja ma miejsce w świecie alternatywnym. Według mnie łączy on elementy średniowiecza i XIX/XXw, ale nie sugerujcie się, bo sama nie za bardzo się znam ;) Z dala od miast i cywilizacji mieści się kraina Iorph. Mieszkańcy posiadają blond włosy, są piękni, rosną przez kilkanaście lat, a następnie żyją młodzi nawet przez wieki. Ich głównym zadaniem jest tkanie Hibiolu, w którym zapisują swoją historię. Dla reszty świata istnieją jako legenda, a sami nie opuszczają swojej krainy. Nazywa się ich Klanem Rozstania. Niemalże wszystkie inne nadprzyrodzone istoty już dawno wyginęły.
Główna bohaterka anime to Maquia - mieszkanka Iorphu. Tak właściwie to zwykła, niezbyt wyróżniająca się dziewczynka. Nieco wstydliwa i całkiem urocza. Z powodów, które nie wiem, czy były podane, nie miała rodziców, więc dodatkowo była bardziej samotna niż inni. Jej opiekunką można było nazwać "przywódczynię" klanu, która na początku anime dawała jej różne rady. Między innymi tłumaczyła dlaczego mieszkańcy nie opuszczają swojej krainy. Głównym powodem było to, że wyróżnialiby się w świecie zewnętrznym, który mógłby ich różnie przywitać. A gdyby z jakiegoś powodu znalazła się w tamtej cywilizacji, nie powinna nigdy nikogo pokochać. To skończyłoby się dla niej cierpieniem i jeszcze większą samotnością.
Pewnej nocy Maquia zauważyła przez okno swojego przyjaciela Krima, który zachowywał się bardzo podejrzanie. Oczywiście podążyła za nim. Okazało się, że umówił się na schadzkę z jej najlepszą przyjaciółką Leilą. Dziewczyna nie wiedziała o ich bliskiej zażyłości, ale w tamtym momencie nie to było najważniejsze. W stronę ich miasta leciały Lenaty, drugie żyjące nadprzyrodzone stworzenia, które można porównać do smoków. Okazało się, że to armia Mesarte najechała Iorph. Ogólnie mówili coś o pojmaniu kobiet, zabiciu buntujących i zabraniu Starszej (wcześniej wspomnianej przywódczyni). Ta sytuacja wydała mi się nieco dziwna zważywszy, że później tylko jedna osoba została zabrana. Być może coś przegapiłam, błąd w animacji lub po prostu zabili więcej niż zamierzali. W tym czasie główna bohaterka podczas poszukiwań Starszej została zamknięta w budynku, w którym przechowywali Hibiol. Kiedy wroga armia zaczynała plądrować, jeden Lenato zaczął szaleć. Wspominali coś, że zachorował na czerwienicę. Ogólnie zwierzątko tak trochę wymknęło się spod kontroli. Szczęśliwy traf sprawił, że Lenato po drodze zawitał do komnaty z Hibiolem. Biedna Maquia nie miała jak uciekać. W ostateczności stworzenie zaplątało się w materiały i wyleciało razem z Maquią, którą owinął Hibiol. Ogólnie miasto było plądrowane, a dziewczyna poleciała sobie hen daleko za lasy.
Bohaterka budzi się w środku nieznanego jej lasu. Idąc przed siebie trafia nad przepaść. Widać, że jest kompletnie zagubiona i prawdopodobnie planuje skoczyć. Od zamiarów odciąga ją płacz dziecka. W pobliżu znajduje namioty. Mieszkańcy zostali zamordowani. Pod ciałem martwej matki płacze noworodek. Ostatecznie dziewczyna zabiera dziecko i postanawia się nim zająć. 
Jej początki macierzyństwa nie są zbyt łatwe. Trafia do jakiejś wioski i próbuje nakarmić chłopczyka prosto od kozy. Znajduje ją właścicielka zwierzęcia, a przy tym matka dwójki synów. Maquia zamieszkuje u nich i uczy się jak być matką dla Ariela. 
Z czasem włosy dziewczyny zaczęły robić się kasztanowe. Ariel rósł, ale ona już niezbyt. Po kilku latach z pewnych powodów dziewczyna opuszcza wioskę ze swoim synkiem i rusza w świat, przy okazji pragnąc stać się niezależną.

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania maquia leila

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania sayonara no asa ni yakusoku no hana wo kazarou ariel

O filmach dość trudno pisze się posty, gdyż człowiek ma ochotę opisać wszystko co było najlepsze w filmie, ale nie może, gdyż streści całość ;) Musicie mi uwierzyć na słowo, że czym dalej tym lepiej. Gdzieś w połowie pojawia się główny wątek. To będzie niewielki spoiler, ale Iorphką, która została zabrana była Leila - przyjaciółka Maquii.

Czemu to anime według mnie opowiada o samotności, tragedii, szukaniu szczęścia i wolności? Wszystko zrozumiecie jak obejrzycie. Teraz jedynie możecie przypuszczać.

Teraz to będą dla was suche słowa, ale najnieszczęśliwszą bohaterką anime była Leila. Aż się przykro robiło. Maquia tak właściwie doznała wiele szczęścia, chociaż również nie miała lekko. No i jeszcze jedna postać, która oszalała z miłości...

Uważam, że anime bardzo dobrze się zakończyło. Chociaż to było słodko-gorzkie zakończenie. Jednak sama końcówka... Ten moment był wyciskaczem łez.

Od 1/3 anime tragedia niektórych bohaterów naprawdę mnie dołowała. A od połowy to już szkoda gadać... A całe to nieszczęście przez kaprys króla. Meh... Nadal boli mnie cierpienie tych najbardziej poszkodowanych i koniec pewnych postaci.

To będzie bardzo duży spoiler (moje przemyślenia), więc czytajcie po obejrzeniu: dobrze zrobiły, rzuciły to wszystko w piz**. Naprawdę szkoda mi Krima. Chłopak tragicznie skończył. Leila przynajmniej się uwolniła od tego wszystkiego. W gruncie rzeczy Maquia miała happy end. Stała się matką dla Ariela, a potem ruszyła w świat. Chociaż to nie zmienia faktu, że musiało ją boleć, gdy zaprzyjaźniła się z kimś, a ten ktoś w końcu musiał umrzeć przed nią. Ciekawi mnie jedynie co się stało z Leilą, bo później Maquia jechała z tamtym gościem. Czyżby zmarła/poszła swoją drogą, czy po prostu właśnie do niej jechali. A jeszcze wracając do samego początku. Czemu akurat Leila została zabrana? Nie mieli porwać Starszą? Czyżby ostatecznie zabili kobietę/popełniła samobójstwo? No i nie wierzę, że Leila się nie opierała. Z tego co pokazano to była najwolniejszym duchem w wiosce. Była taką postacią, która prędzej skoczyłaby z okna niż zgodziła na los, który jej zgotowano. Być może miała już tak zaawansowaną depresję, że chwilowo było jej wszystko jedno. Ale jak doszło do współżycia z księciem? Prędzej wbiłaby mu sztylet w plecy... No chyba że naprawdę czuła się pusta w środku. Naprawdę biedna postać... Było mi ich wszystkich tak bardzo szkoda.

Podsumowując, gorąco polecam ten film. Jest naprawdę piękny i można go użyć do katharsis. Chociaż na niektórych nie zadziała. Tak jak wspomniałam, uroniłam łzy na samiutkim końcu :)




wtorek, 11 grudnia 2018

Nil Admirari no Tenbin: Teito Genwaku Kitan

Tym razem mam dla was mniej ambitne dzieło na podstawie gry otome, ale myślę że całkiem przyjemnie się je ogląda. Mówię o Nil Admirari no Tenbin: Teito Genwaku Kitan. Główna bohaterka jest nieco tępawa jak przystało na bohaterkę visual novel, ale nie ma tragedii, gdyż potrafi się zdenerwować i pokazuje emocje.
Anime ma charakter nieco kryminalny. Akcja ma miejsce chyba na początku XXw. Nasza główna bohaterka to Kuze Tsugumi - szlachcianka, która mieszka ze swoim młodszym bratem Hitakim w pięknej willi. Dziewczyna ma wkrótce wyjść za mąż, bo chyba krucho u nich z kasą. Pewnego dnia chłopak wbija jej do pokoju zdenerwowany, czemu mu nie powiedziała o swoim zamążpójściu. Sam podsłuchał to od pokojówek. Hitaki komentuje, że ojciec ją sprzedaje. To dość ciekawe spostrzeżenie, gdyż sugeruje to, że ich ojciec żyje i mieszka z nimi lub wyjechał gdzieś na trochę. Natomiast rodzic nie pojawił się przez całe anime ani razu, choć w sumie wypadałoby, ale o tym później. Chłopak ma focha jak z ziemi do nieba i oznajmia, że jej nienawidzi, po czym wychodzi.
Nieco przygnębiona Kuze jedzie do miasta, by kupić mu rzeczy, które lubi, by przestał się na nią gniewać. Po powrocie chłopak ucieka na jej widok do pokoju. Puka do niego, ale nie otwiera. Ostatecznie wchodzi do środka bez zaproszenia i jest świadkiem niecodziennej sceny... 
Hitaki siedzi po ciemku przytulając książkę i mamrocze coś pod nosem. Cała podłoga jest mokra od nafty. Chłopak natomiast odpala zapałkę i... zapala się.
Młody trafia do szpitala, ale na szczęście nic mu nie grozi. Kuze obwinia siebie, że jest powodem próby samobójczej braciszka. W tym momencie pojawia się dwóch bishów, którzy informują, że to nie ona jest winna, a książka.
Przenosimy się do salonu dziewczyny. Młodzieńcy należą do Biura Zarządzania Aktywami Imperialnej Biblioteki Wywiadowczej (zapluć się można... na co dzień używają skrótu). Ogólnie ostatnimi czasy rozprzestrzeniło się zjawisko przeklętych ksiąg. Są to książki w stylu japońskim, które autor pisał pod wpływem silnych emocji, zazwyczaj niezwykle negatywnych. Ludzie, którzy czytają te książki, zostają "zahipnotyzowani" i zazwyczaj zabijają siebie lub innych w różnorodny sposób. Hitaki prawdopodobnie jest ofiarą takiej właśnie księgi. Nasza główna bohaterka przypomina sobie, że w istocie Hitaki podczas samospalania przytulał do siebie książkę w stylu japońskim. Lokaj biegnie po tę książkę. Kuze spogląda na przyniesioną rzecz po czym zaczyna krzyczeć, by puścił ją, bo się pali. Reszta patrzy na nią jak na idiotkę, bo przecież nic się nie pali... Tak naprawdę nie. Młodzieńcy informują, że prawdopodobnie uaktywniła się w niej umiejętność widzenia aur przeklętych ksiąg. Po czym jeden z nich proponuje jej współpracę w szukaniu owych książeczek.
Kolejnego dnia po spotkaniu z szefową organizacji, Kuze decyduje się dołączyć do nich, by wspólnie ratować ludzi przed przeklętymi księgami. Ten fakt oczywiście musiał zostać zaakcentowany ścięciem włosów jako symbol wzięcia życia we własne ręce :P

W trakcie serii bohaterowie będą szukali książek oraz próbowali dowiedzieć się czegoś o Karasu - organizacji, która prawdopodobnie celowo tworzy przeklęte księgi.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin

Skoro to anime na podstawie gry otome to musi być i harem!

Na stanie mamy sześciu bishów:

1. Hayato - bardzo miły dla głównej bohaterki, a przy tym bardzo troskliwy. Widać, że zauroczył się w Kuze (właściwie tak jak wszyscy...). Taki tam przeciętny chłopaczyna.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin Hayato

2. Akira - małomówny, niby poważny, a tak naprawdę bardzo uczuciowy. Mógłby być niezłą partią.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin Akira

3.Rui - student, przyszły lekarz, który tworzy kalejdoskopy, a jego przyjaźń z główną bohaterką pojawia się jakby znikąd. 

Podobny obraz

4. Shougo - bogaty paniczyk tsundere, który jest mniejszym tsundere niż można by było przypuszczać, gdyż po kilku dniach obrażania głównej bohaterki jest dla niej wyjątkowo miły i nawet obiera jej ziemniaki. 

Podobny obraz

5. Hisui - kolega z dwukolorowymi oczami i magicznymi mocami. Kolekcjonuje pióra i kamienie.


6. Shizuru - pisarz-playboy, który podaje się za chłopaka głównej bohaterki pomimo jej zaprzeczeń, a w wolnym czasie sprzedaje złote rybki.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin shizuru

Należy zaznaczyć, że wszyscy mają traumatyczną przeszłość :P No i nie dawajcie się zwieść, większość z nich nie jest taka jak się wydaje/tym za kogo się podaje (albo może raczej przemilczają lepszą część).

Towar, który zostaje nam zaprezentowany nie jest najgorszy, aczkolwiek do części mam zastrzeżenia. Oczywiście główna bohaterka nie jest ostatecznie z moim faworytem -.-

Chciałabym jeszcze powiedzieć coś o braciszku głównej bohaterki. Według mnie to dziecko było niestabilne emocjonalnie. Ogólnie w jednym momencie zachowuje się jak rozwydrzony bachor, w kolejnym jak jakieś yandere, a w następnym jak dziecko szczęścia. Nienormalne to było. Powinna go zabrać na jakąś terapię. W dodatku czytał książki Shizuru, które były romansami i to chyba takimi nieszczęśliwymi. To źle wpływa na psychikę nastolatka.

Muszę wspomnieć o muzyce w tym anime. W trakcie serii soundtrack bardzo mi się podobał. Towarzyszyła nam tajemnicza muzyka, która tworzyła nastrój. Natomiast opening to jakaś porażka. Obejrzałam go w całości tylko dla potrzeb tego posta. Muzyka jest beznadziejna. Taka tam przeciętna łupanka, której nie da się słuchać. Natomiast obraz jest jeszcze gorszy. Bohaterowie prawdopodobnie próbują tańczyć k-pop, ale taki bardzo uproszczony. Wszyscy mają tępawe wyrazy twarzy jakby ktoś im wstrzyknął sylikon. Najbardziej irytująca jest główna bohaterka, która zachowuje się jak lalka. Nie wiem do czego miał pasować ten opening... Natomiast ending... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ending również obejrzałam tylko raz na potrzeby tego posta, ale moje spostrzeżenia są diametralnie różne. Muzyka też nie jest najwyższych lotów, ale nawet miło się słucha i jest cień szansy, że dałabym sobie to na MP3. Natomiast obraz... W pierwszym kadrze widzimy jednego bohatera wykonującego striptiz. No ok. Zdarza się. Usui też się rozbierał. W kolejnej inny bish oblewa się wodą. No ok... Czemu nie. Fanki będą piszczeć. W trzecim kadrze kolejny bohater ma do połowy rozpiętą koszulę, aksamitkę chwyta ustami i patrzy w "kamerę" sugestywnie. No ok... Ekhu, ekhu... Czwarty kolo po prostu zakłada koszulę. Nic ciekawego. Natomiast piąty siedzi na łóżku w szlafroku tak ustawiając się, że zaraz będzie mu widać, a przy tym popija sobie sake. No comment. No a piąty w całej okazałości czyta sobie książkę w wannie w kuszącej pozie. No okej... Tylko jeszcze warto wspomnieć o pewnym szczególiku. Za każdym razem przy każdym facecie pojawia się nasza główna bohaterka ubrana w ubrania, które powinien nosić ten właśnie osobnik. W dodatku widać, że np. zarzuca jego płaszcz na nagie ciało. Albo zakłada jego koszulę... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Także ten... Nieźle tu pojechali podtekstami. W anime nic ciekawe się nie dzieje, ale zaczyna mnie intrygować gra. Czy tam mają miejsce takie sytuacje? :P

To by było na tyle. Ogólnie myślę, że fajnie to sobie obejrzeć na odstresowanie. Poza tym, że ludzie podpalali samych siebie, zarzynali się, koleś mówił o zgwałceniu głównej bohaterki i posiadaniu z nią dziecka, a część bohaterów miała zaawansowane choroby psychiczne to wszystko było normalne ;)




sobota, 3 listopada 2018

Yahari Ore No Seishun Love Come Wa Machigatteiru

Uh... Yahari Ore No Seishun to z gatunku komedia, dramat, romans, okruchy życia i szkolne. Jest całkiem niezłą produkcją, ale tak w gruncie rzeczy może się nie wyróżniać. Chyba że spojrzy się na nią z nieco innej perspektywy. Cieszę się, że obejrzałam ją dopiero teraz. Gdybym zrobiła to kilka lat temu, zapewne uznałabym je za całkiem niezłe, normalne anime i być może wróciła kiedyś do niego w przyszłości. Tak właściwie kilka lat temu obejrzałam pierwsze pięć odcinków i przerwałam je, gdyż zaczęłam oglądać coś innego. Natomiast teraz... to anime naprawdę mnie zafascynowało. Jednak nie jest to zasługa samej produkcji, a przekazu, który pewnie nie wszyscy rozczytali. Czytałam czyjąś recenzję, że miał na tym ubaw po pachy. Wiele osób podzielało tę opinię. Natomiast według mnie to było głęboko smutne i depresyjne anime z komediowymi wstawkami.

Główny bohater to aspołeczny licealista Hikigaya Hachiman. Chłopak jest niezwykle inteligentny i ma nieco inny światopogląd niż przeciętny człowiek. To doskonały obserwator. Już w najmłodszych latach został odrzucony przez rówieśników. Ogólnie drwiono z niego, ignorowano, nadawano różne niemiłe ksywki, przekręcano imię i to nawet nie przez złośliwość, a czystą niewiedzę (czytaj: całkowicie nie zwracano uwagi, że to nie jego imię). Hikigaya już wtedy był raczej samotnikiem, ale jeszcze jakoś się starał zaprzyjaźnić z kimś. Nawet wyznał miłość dziewczynie, ale ta mówiąc krótko spojrzała na niego z obrzydzeniem, zaproponowała przyjaźń i więcej się nie odezwała. Wydaje mi się, że mniej więcej w tamtym momencie przestał się interesować relacjami z ludźmi, wybrał żywot kompletnego samotnika i stwierdził, że nie chce jak inni bawić się w szczęśliwą młodość. Ogólnie Hikigaya mówi bardzo dosadnie, szczerze, ale co się z tym wiąże - często okrutnie, złośliwie i niedelikatnie. No cóż... nie lubi fałszu i jeszcze mu się za to obrywa.
Na jedną lekcję miał napisać wypracowanie o licealnym życiu i prawdopodobnie napisał rzeczy w swoim stylu, czyli młodość to głupota, wszyscy są fałszywi i tak dalej, więc został wezwany przez nauczycielkę. Owa kobieta za karę zaprowadziła go do pewnego klubu, aby do niego dołączył. Klub ma jednego członka i jest nim Yukinoshita Yukino - powiedzmy, że najpiękniejsza, najinteligentniejsza, przez wszystkich podziwiana dziewczyna. Owy klub okazuje się być Klubem Pomocy Społecznej. Pomińmy jak głupio to brzmi, ale nazwa pasuje idealnie. Ogólnie ich zadaniem jest pomaganie ludziom, którzy zgłaszają się do nich z różnymi problemami. Są to kłopoty różnego gatunku i kalibru - od wsparciu w pieczeniu ciasteczek, oceny dzieła literackiego do pomocy w wyznaniu komuś miłości, czy utrzymaniu przyjaźni.
Yukinoshita i Hikigaya od początku siebie nie lubili. Dziewczyna uważała go za obleśnego osobnika z oczami zdechłej ryby, któremu nie można ufać.
Można by powiedzieć, że ta dwójka jest do siebie podobna, ale tak naprawdę to kompletna bzdura. Jedyne co ich łączy to samotne życie, ale z kompletnie różnych powodów. 
Yukinoshita też nie ma przyjaciół. Prawdopodobnie zaczęło się od tego, że dziewczyny ze szkoły były o nią zazdrosne, gdyż zadawała się z "samcem alfa" i uważały ją za lokalną Mary Sue i trochę ją prześladowały. Do tego doszedł brak zaufania do ludzi i inne rzeczy, które są zbyt dużym spojlerem. Tak właściwie Yukinoshita również mówi co myśli, przy czym jest dość chłodna i bywa równie niemiła co Hikigaya, tylko że trochę lepiej się z tym kryje. No i tak swoją drogą to żadna z niej Mary Sue, a zagubiona dziewczyna ze słabym charakterem.
W pierwszych odcinkach do klubu dołącza jeszcze jedna dziewczyna - Yuigahama Yui, której pomogli w chyba pierwszym odcinku. Jest to hałaśliwa i nieco naiwna osóbka, ale raczej w tych towarzyskich i przyjacielskich.
Anime opiera się na wykonywaniu przez nich "zleceń", ale naprawdę nie brak różnych konfliktów i problemów międzyludzkich. Tak właściwie jest to właśnie anime o relacjach.
Znalezione obrazy dla zapytania Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Yahari Ore no Seishun hachiman

To jedno z takich anime, których nie mogę zrecenzować póki nie obejrzę drugiego sezonu. Zawsze pod koniec pierwszego mam takie przeczucie, że jeśli zacznę oceniać bohaterów, bardzo się pomylę. O jak bardzo dobrze zrobiłam. Tak właściwie po obejrzeniu kolejnego sezonu tego anime może wam się całkowicie zmienić opinia o niektórych bohaterach. Większość wyczułam już wcześniej, że coś jest na rzeczy, ale co do niektórych się zdziwiłam. Lubię to anime właśnie dlatego, że wszyscy są bardzo, bardzo, bardzo skomplikowani i niejednoznaczni.

Skręcało mnie w środku za każdym razem, gdy inni naskakiwali na Hikigayę, gdy ten powiedział prawdę. Coś w stylu, że ktoś zachowywał się jak suka, on powiedział głośno, że ta osoba zachowuje się jak suka, owa osoba zaczęła płakać, a inni ją pocieszać i krzyczeć na chłopaka jaki to on jest okropny, obleśny, paskudny i najlepiej to skocz z mostu, choć sami pewnie uważali, że ta osoba zachowuje się jak suka. Co za hipokryzja! I jemu obrywało się tak przez dwa sezony. 
Tak właściwie główny bohater jest naprawdę miłą osobą. Pragnie wszystkim pomóc, tylko jego metody bywają kontrowersyjne. Osobiście uważam, że w większości przypadków miał rację i słusznie postępował, a inni i tak mieli mu to za złe, bo lepiej zachowywać pozory, jeździć na jednorożcach i dzielić się z wrogiem różową watą zamiast coś z tym zrobić. Z pełną premedytacją robił z siebie kozła ofiarnego, poświęcał własne szczęście, robił z siebie tego złego, a przy okazji ratował innych raniąc siebie, a wszyscy mieli jeszcze do niego pretensje. Po prostu zero wdzięczności. Czy tak trudno było go zrozumieć? Jedyną osobą, która bardziej go rozumiała była jego młodsza siostra, która naprawdę była fajną postacią. Można powiedzieć, że Yukinoshita i Yuigahama również starały się rozszyfrować jego zachowania, ale momentami brały niektóre rzeczy za bardzo do siebie.
Wiem, że trochę za bardzo to przeżywam, ale po prostu w pewien sposób utożsamiam się z Hikigayą. W 90% zgadzam się z tym co on mówi i tak właściwie w środku w dużym procencie jestem taka jak on. Dlatego boli mnie jak go traktują, gdyż rozumiem go.

Dodatkowo bolały mnie jego żenujące sytuacje z przeszłości, gdyż były solą na moje własne rany. Mam na myśli jego przykre sytuacje z dziewczynami. Sama miałam sporo naprawdę żenujących sytuacji, o których pragnę zapomnieć. Wyżej pisałam już o tym jak odrzucono jego wyznanie miłosne. To było smutne, ale na szczęście tego nie doświadczyłam. Bardziej dotknęła mnie sytuacja jak ktoś coś mówił, on odpowiedział, a to nie było do niego. Potem przeżywał to w domu, a ja dobrze to rozumiem. W takich momentach po prosty ściska cię w środku i masz ochotę zapaść się pod ziemię. Z tych momentów z jego przeszłości, o których opowiadał można się śmiać, ale w moim wypadku jest to gorzki śmiech pełen współczucia.

Muszę wspomnieć jeszcze o bohaterach drugoplanowych.

W klasie Hikigay'i jest taka grupka, którą widać na zdjęciu drugim. Ta blondyna to taka typowa księżniczka, której wszyscy mają służyć, blondynek to szkolny Gary Stu - pan idealny i miłosierny, a reszta to ich przyjaciele. Ich grupa również jest skomplikowana. 
W pierwszym sezonie blondyna zachowywała się jak sucz i zadufana w sobie idiotka, lecz w drugim były przebłyski, kiedy ją nawet lubiłam i zachowywała się całkiem inaczej. Nie wiem czy to kwestia tego, że spojrzenie na świat Hikigay'i się zmieniło, czy to oni ulegli zmianie. Ta dziewczyna wyglądała na osobę płytką i wredną, ale w sumie trzymała się ze swoją przyjaciółką, która jest niby osobą normalną, ale tak naprawdę yaoistką do szpiku kości i nie kryje się z tym. Trochę dziwił mnie ten duet, bo w takim razie blondyna nie mogła być taka zła jak ją przedstawiono na samym początku. Mam na myśli, że ich przyjaźń była w pewien sposób bezinteresowna i blondyna nie przekraczała bariery osobistej swojej przyjaciółki, której dziewczyna nie chciała by przekraczano. To znaczyło, że naprawdę zależało jej na swojej przyjaciółce, a w pierwszych odcinkach traktowała Yuigahamę jak śmiecia. Czyli nie mogła być taka zła tak ją przedstawiono.
No a blondyn... Meh... Ciągle sypał tekstami w stylu "pogódźmy się, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi", "kochajmy się, pokój na świecie, bądźmy dobrzy" i ble, ble ble. Aż się niedobrze robiło. Mówiono, że to taki dobry chłopak, ale jak dla mnie to było strasznie fałszywe. Początkowo nie mogłam go znieść, momentami zachowywał się inteligentnie i nawet go lubiłam, ale zaraz po tym zawsze odwalał coś, za co miałam ochotę go udusić. Pod koniec drugiego sezonu również dziwne rzeczy odstawiał i tak naprawdę nie mam pojęcia o co mu chodziło. Znaczy podejrzewam, ale to tylko moje własne przemyślenia, które nie muszą być zgodne z prawdą. A jeśli moje przemyślenia są właściwe to chłopak po prostu użala się nad sobą i ma myśli w stylu: " Oni tego nie rozumieją. Świat mnie nie zrozumie. Tylko ja mam problemy w życiu."

A propos. W tym anime chyba połowa bohaterów jest święcie przekonana o własnej wartości, że nikt ich nie rozumie i tylko oni mają prawdziwe problemy, a reszta to w ogóle ma dobrze i narzeka bezpodstawnie. Według mnie tak właśnie zachowywała się Yukinoshita, blondasek i paru innych bohaterów.

Tak właściwie to anime opowiada o ludziach z depresją, problemami z osobowością, nienawidzących siebie i kryjącymi się za maskami.
Według mnie depresję zdecydowanie miał główny bohater. Wystarczy jego posłuchać, ale jego myśli jeszcze lepiej pokazują, że ma depresję.
Przyjaciółka blondyny nienawidziła siebie. Myślę, że cała trójka głównych miała to samo.
Za maskami kryli się m.in. Yukinoshita, blondas, czy siostra Yukinoshity.
Także ten... Wszyscy mieli problemy psychiczne. Tak jak normalni ludzie.

W tym poście muszę wspomnieć o siostrze Yukinoshity, Haruno, która zdecydowanie zasługuje na miano zołzy nad zołzami tego anime. Dziewczyna udawała taką przyjazną i miłą i nawet jak ktoś zauważył co się za tym kryje, nie ściągała maski i z uśmiechem mówiła mu najbardziej okrutne rzeczy. Ta postać miała naprawdę paskudny charakter i ten co oglądał, powinien zauważyć bardzo dużo obciążających ją rzeczy. Prawdopodobnie matka Yukinoshity łapie się pod ten sam tytuł, ale o niej nie mogę za dużo powiedzieć, bo tylko mignęła, a i tak w ciągu tych paru sekund pokazała swój równie paskudny charakter kryjący się pod miłymi słówkami.

W tym anime występuje strasznie dużo irytujących mnie postaci. Jedną z nich był przewodniczący z drugiego sezonu. Jeden z tłumaczy skomentował, że w wolnym czasie chyba przesiewa mąkę, gdyż w ten sposób gestykulował rękoma xDDD. Ten facet był dlatego nie do zniesienia, gdyż zamiast coś robić, pieprzył bez sensu. Jego koledzy tylko mu przytakiwali i miałam wrażenie, że oglądam marionetki bez własnego zdania, które bawią się w samorząd. Ta dziewczyna która z nimi wtedy była i którą oglądający znają z czegoś innego też działała mi na nerwy. Te jej chichoty sprawiały, że ściskało mnie w środku.

Heh... Nieco się rozpisałam o tym co sądzę o bohaterach. To brzmi trochę jak hejt, ale to nie do końca tak.

Teraz trochę zmienię temat i spojrzę na nie pod względem produkcji. Otóż po tym anime spodziewałam się rzeczy typowych dla seinenów i ogólnie anime szkolnych. Jednak były tu momenty, których kompletnie się nie spodziewałam. Jedną z nich jest właśnie owa yaoistka. W sumie już nawet nie chodzi o sam fakt jej istnienia, ale co w związku z tym twórcy odwalili XD. Czytaliście "Małego Księcia"? To teraz wyobraźcie sobie "Małego Księcia", ale w innym kontekście. W sensie przedstawienie szkolne, w którym Mały Książę tak właściwie uwodzi Pilota. Tak... To się właśnie wydarzyło. I oni nawet nie pozmieniali kwestii. Tylko przekręcili ich wydźwięk. No i trudno się dziwić, skoro reżyserem była ta oto yaoistka. W dodatku dziewczyna ciągle wprost informowała swoich kolegów z klasy o jej shipach i kto z nich jest uke, a kto seme. Tego serio się nie spodziewałam.
Nie sprawdzałam kto jest tego twórcą, ale mam wrażenie, że ten ktoś był yaoistką. W klasie Hikigay'i jest pewien chłopiec, który wygląda jak dziewczynka i jest najbardziej uroczą postacią tego anime. Część chłopaków czerwieni się na jego widok i wydaje mi się, że jego orientacja jest wiadoma. Sam główny bohater czasem rozmarzał się przy nim. Tylko on nie mógł być gejem, a najwyżej bi, bo czerwienił się też z powodu Yukinoshity, Yuigahamy i paru innych dziewczyn. 
Zdecydowanie dziwnym momentem był widok ucznia w stroju fistaszka... Nie bardzo wiem czemu miał takie przebranie, ale spoko. Jak kto lubi...
Między innymi ten wróżko-chłopiec, pewien gimbusonerd i dziewczyna z fajnym, długim kucykiem byli postaciami, które sprawiały, że atmosfera w anime robiła się luźniejsza. Momentami (głównie przez niechęć wszystkich do głównego bohatera) atmosfera była tak ciężka, że ciężko było to oglądać.

Wspomnę jeszcze o pewnym, ciekawym zjawisku. W tym anime często pojawiały się jakieś spięcia między bohaterami. Mam wrażenie, że część z nich wybuchała z niczego. W sensie wszystko było dobrze, a nagle oni zaczynali o czymś gadać, a ja nie miałam kompletnego pojęcia o co im chodzi i pojawiał się spór. Kilkukrotnie też mówili o czymś, a ja ich nie rozumiałam. Przez to trochę ciężko było nadążyć. 

Dużo osób narzekało na otwarte zakończenie drugiego sezonu. Według mnie to nie było takie złe... W sensie chętnie obejrzę trzeci sezon, ale jeśli wyjdzie i będzie chciał rozwiązać pewną sprawę, to fani shejtują go. Mam na myśli, że bohaterowie są w tak beznadziejnej sytuacji, że tego nie można naturalnie dobrze rozwiązać tak, by widzowie byli zadowoleni. Dziwi mnie, że nie zdają sobie z tego sprawy. Teraz będą rozwiązania jakie im pozostają, a przy tym mały spojler: Według mnie trójka głównych bohaterów musiałaby odkochać się, znaleźć inne drugie połówki i pozostać przyjaciółmi; Mogą też żyć w nielegalnym trójkącie, który mimo wszystko nie jest dobrym pomysłem; Każdy może iść w swoją stronę i zapomnieć o przyjaźni, ale to nie jest dobre rozwiązanie; Mogą dalej tkwić na etapie, na którym są, ale to będzie bardzo toksyczna znajomość; Główny bohater może znaleźć sobie kogoś innego (proponuję nauczycielkę), ale to wiąże się z pierwszym rozwiązaniem, czyli każdy znajduje kogoś innego; Rozwiązaniem byłoby też, gdyby jedna z dziewczyn zmarła... Wtedy chłopak byłby z drugą lub pozostaliby przyjaciółmi lub przerwaliby znajomość; Jest też szansa, że chłopak umarłby i dziewczyny pozostałyby przyjaciółkami lub poszły we własną stroną; Gdyby jednak jedna dziewczyna odkochała się i znalazła kogoś innego, wszystko nie byłoby jak dawniej, gdyż ich przyjaźń również zrobiłaby się jakaś dziwna.
Także kto przeczytał ten wie, że według mnie ich sytuacja jest opłakana i happy end dla każdego niemal nie istnieje. Na miejscu twórców nie podjęłabym się trzeciego sezonu, a otwarte zakończenie było najlepszą i najbezpieczniejszą rzeczą jaką mogli zrobić. Dziękuję.



wtorek, 16 października 2018

Kuroko no Basket 2

Na ogół rzadko publikuję recenzję kolejnych sezonów jakiejś serii, ale w tym przypadku musiałam. 
Jeśli ktoś jest zainteresowany to odsyłam do opisu 1 serii - https://portal-do-swiata-anime.blogspot.com/2018/09/kuroko-no-basket.html 
Tak w skrócie pisałam, że 1 sezon mnie nie porwał, brakowało emocji (nawet nie chodzi mi o Kuroko ;P), mecze spływały po mnie i nie znalazłam nikogo, komu bym jakoś bardziej kibicowała. Wspomniałam również, że obejrzałam pierwsze odcinki 2 sezonu - były dziwne, ale wywołały u mnie jakieś emocje. Teraz jestem zaraz po 2 sezonie i muszę przyznać, że naprawdę mi się podobał :).

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket 2

W tym poście nie będę sypała szczegółowymi spojlerami, więc możecie być spokojni. Pojawią się jednak jakieś ogólne obrazy jakiś sytuacji.

Na co przede wszystkim zwróciłam uwagę? Bardziej skupiono się na emocjach bohaterów. Banzai!!! Strasznie mi tego brakowało w 1 sezonie, gdyż nie za bardzo miałam jak się z kimś utożsamić. Tu w końcu miałam poczucie, że trochę kogoś znam. Dzięki temu lepiej się oglądało. Nie bójcie się wy, którzy tego nie lubicie - nie było tego tak dużo jak w Haikyuu ;P
Owa emocjonalność nareszcie dotarła też do Kuroko! Początek 1 sezonu był udręką. Chłopak naprawdę był jak posąg, a szczytem emocji był błysk w oku. Tutaj w końcu zobaczyłam Kuroko naprawdę zdenerwowanego. Raz nawet prawie się popłakał. Czekam na jego całkowite rozklejenie :P Heh... Brzmię jak jakaś sadystka... Nie no, nie jestem wymagająca. Mogą być też łzy szczęścia. Po prostu chcę zobaczyć jeszcze więcej Kuroko, którymi zawładnęły emocje. Hm... Ale tak właściwie większymi sadystami są twórcy tego anime, a właściwie autor mangi. 

Ponownie zobaczyłam straty w ludziach w anime sportowym. Tylko, że pierwszy raz tak właściwie legalnie torturowano zawodnika xD Szczerze powiedziawszy, zdziwiłabym się, gdyby w Haikyuu przeciwnicy przechodzili pod siatką i wyjeżdżali innym z łokcia w brzuch... Tylko wtedy na pewno zdjęto by ich z boiska. Tu natomiast znęcano się nad gościem i nic. 
Drużyna, którą mam na myśli, była naprawdę bulwersująca. Faulowali przeciwników tak, by nikt nie zauważył. Dość mocno przeżywałam ten mecz, gdyż mam wrodzone poczucie sprawiedliwości i takie coś było dla mnie odrażające, nawet jeśli to tylko anime. Koleś skończył z rozwalonym czołem..., ko..., a zresztą nie będę spojlerować ;P

Tak jak się spodziewałam, nasza główna drużyna stała się super-silną-machiną-do-niszczenia-reszty-drużyn. No i oczywiście wyjechali z super zajebistymi technikami, których uczyli się na obozach treningo...
Heh...
Heh...
Heee...
Fajne obozy. Tia... Pod względem treningu wszystko było cacy, tylko że z pewnego, konkretnego powodu, którzy oglądający znają, prawie nie skończyli wąchając kwiatki od dołu. Przeurocza sytuacja.

Co z moim stosunkiem do bohaterów? Aomine trochę wrócił do dawnego siebie i stał się naprawdę fajny :) Kuroko też bardziej zyskał w moich oczach. Kagami również się poprawił.
Wcześniej wspominałam, że coś czuję, że polubię różowowłosego z "Pokolenia Cudów", którego głos brzmi jak Levi z Shingeki no Kyojin. Z nim sprawa jest trochę trudna. Niewiele go jeszcze było. Co jakiś czas migał jako obserwator, co potwierdzało, że jest ważną osobistością dla tego anime, choć i tak ze słów innych to wynikało. Już wcześniej miałam przeczucie, że to sadysta... I zapewne nim jest, choć na razie nie miał okazji jeszcze nic zrobić... No prawie. Tylko tam tak na dzień dobry zasunął kolesiowi nożyczkami w twarz i gdyby się nie uchylił to miałby o jedno oko mniej. A tam, takie niewinne żarty.  No i muszę przyznać, że przypomina mi szefa mafii. Inni zachowują się jakby miał na nich teczki, albo zastraszał czymś innym. Wygląda dość niepozornie, ale to tylko pogarsza sytuację innych.

O czym jeszcze chciałabym napisać? Co prawda to dotyczy wszystkich sezonów, ale dopiero teraz o tym pomyślałam. Dresy Shutoku przypominają mi kombinezony więzienne:

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket shutoku

Znalezione obrazy dla zapytania pomarańczowe stroje więzienne

...To musiała być inspiracja autora. Nie wiem do czego to pije, ale coś musi być na rzeczy! To nie może być przypadek.

Ogólnie w tej serii też wszystko jest przesadzone i bohaterowie sypią super słodkimi mowami o przyjaźni, miłości i równości, od których ma się odruch wymiotny lub po prostu przewraca oczami, bo "eh... znowu...". Chyba mistrzem takich przemów był Kuroko. Jego wypowiedzi można cytować na facebooku pod zdjęciami :P

Hehe. Jest jeszcze jedno, o którym chciałabym wspomnieć. Ogólnie jak każda prawilna fangirl KnB shippuję Kuroko z Kagamim. O ile w pierwszym sezonie nic się nie działo, to w drugim były takie ledwo zauważalne momenty i teksty, które yaoistki mogą interpretować jak chcą :P W dodatku zastanawiają mnie openingi... Wspomnę o openingu 3 i 4, bo tylko je przeanalizowałam. Kiedy oglądałam odcinki drugiego sezonu, widziałam openingi i pod koniec zwracałam uwagę na słowa w tłumaczeniu i miałam takie... wtf? Czemu to jest piosenka miłosna?
Najpierw powiem o moich teoriach spiskowych na temat 3 op, czyli 1 op 2 sezonu - The other self
Nie przeczę, że może po prostu chodzić o czyjąś drugą, wewnętrzną naturę, którą wyzwala podczas meczy, ale to byłoby bardzo narcystyczne, bo kto mówi do siebie "kochanie" O.o Ten tekst brzmiałby co najmniej jak tekst schizofrenika. Polecam przeczytać, jeśli ktoś wątpi. 
Ja mam tutaj inną interpretację ( ͡° ͜ʖ ͡°): Wielokrotnie zaznaczano, że Kagami to światło, a Kuroko to jego cień, czyli tworzą pewną całość. Kuroko jako cień czuwa za plecami Kagamiego. Cytat z piosenki: "Przeszliśmy razem przez najgorsze ciemności,
Ja i ten drugi śmiejący się za moimi plecami". Hehe...
Ta piosenka ewidentnie zalatuje miłością: "Płoniemy, kochamy, po prostu wierzymy. Rozkołysz mnie kochanie, pokaż mi kochanie. Pokaż mi co jeszcze możesz zrobić
Razem stworzymy legendę. Ja i moje drugie ja." Hehehe. To brzmi jakby Kagami zwracał się do Kuroko. Dalej jest więcej fragmentów potwierdzających moją tezę. Według mnie opening daje jasno do zrozumienia, że ta dwójka ciągnie do siebie, albo przynajmniej Kagami.
Oczywiście może chodzić też o miłość do koszykówki, ale to byłoby kompletnie bez sensu. Dlatego uważam, że opening jest ukrytym przekazem lub po prostu nastąpił błąd w tłumaczeniu xP

Został jeszcze drugi opening, op 4 - Hengen jizai no magical star
Piosenka już w drugiej linijce wprost informuje, że jest piosenką miłosną. Według mnie całościowo tekst jest trochę bez sensu, ale nie ważne. Może to też kwestia tłumaczenia. Ciągle mowa o jakimś kwestionowaniu kłamstwa, ale nie do końca wiem o jakie kłamstwo im chodzi xD Ogólnie chłopak zwraca się do dziewczyny, której obiecuje oddać całego siebie. Mowa też o koszykówce, ale to raczej drugorzędna sprawa. Biorąc pod uwagę poprzedni opening, ten również może dotyczyć Kuroko i Kagamiego, ale dla niepoznaki zamieniono adresata na dziewczynę :P Właściwie kluczowe jest też to, czy dobrze przetłumaczyli z japońskiego. Sama nie za bardzo umiem to stwierdzić *.*. Czy w japońskim nie bywa tak, że bezpośrednio z tekstu nie wynika, czy mówimy do dziewczyny, czy chłopaka, ale to wychodzi z kontekstu? Bo tu może być to samo. W końcu dziewczyna jest bardziej poprawna politycznie ;P
Podsumowując, ta piosenka również mówi o Kagamim i Kuroko. Albo po prostu popaprali tekst i chodzi o jakieś pokrętne kochanie koszykówki, do której mówi się jak do człowieka.

Na tym zakończę moje wywody i przemyślenia. Polecam drugi sezon Kuroko no Basket, gdyż jest o wiele lepszy od pierwszego i w końcu coś się dzieje, a mecze ogląda się z zapartym tchem.



niedziela, 9 września 2018

Kuroko no Basket

Tym razem mam dla Was kolejne anime sportowe - "Kuroko no Basket". Jest to jedno z tych anime, o których większość wtajemniczonych słyszała. Po obejrzeniu "Haikyuu" nieźle się napaliłam na ten gatunek. Wcześniej pisałam, że pierwszy odcinek "KnB" mnie nie powalił... i w sumie cała reszta też.
Zacznijmy od tego, że w jednym z gimnazjów był klub koszykówki liczący ponad 100 członków. W tej oto szkole była drużyna, która była tak genialna, że nawet przekwalifikowani Chuck Norris, James Bond, Rambo, Bruce Lee, Jean-Claude Van Damme i Steven Seagal nie daliby im rady. Nazywano ich "Pokoleniem Cudów". Cała piątka była wybitnymi graczami z unikatowymi zdolnościami. Był też szósty członek, członek widmo, którego nikt nie widział, a szanowała go reszta drużyny. Tak mniej więcej głosi wstęp.
Przenosimy się do początku roku, w którym "Pokolenie Cudów" rozeszło się do różnych liceów. 
W bardzo młodej szkole Seirin panuje nabór do klubu koszykówki. Wszyscy chętni składają podania o przyjęcie. Wśród nich pojawia się Kagami Taiga - chłop jak dąb, trochę jak zwierzę. Ogólnie idealny nabytek. Jednak na kupce zgłoszeń jest jeszcze inna interesująca persona. Kuroko Tetsuya, który w powodach pisze "Szkoła Teikou", co równoznaczne było z pochodzeniem z "Pokolenia Cudów". 
Wszyscy chętni zebrali się w sali gimnastycznej na przegląd przez ich trener-menażer. Dziewczyna jest wprost zachwycona statystykami Kagamiego, które przerastają normalne możliwości licealisty. Jednak interesuje ją jeszcze ktoś - Kuroko, którego wydaje się nie być, gdyż nie można by przeoczyć kogoś takiego. Wtedy odzywa się głos należący do bardzo niepozornie wyglądającego chłopaka o błękitnych włosach i dość eterycznej prezencji. Oto Kuroko, który należał do głównego składu "Pokolenia Cudów", a prawdopodobnie gra gorzej od przeciętnego gracza. To było dla nich dość szokujące odkrycie.
Prezencja Kuroko jest tak nikła, że wszyscy go przeoczają. Można na niego patrzeć, ale się go nie zauważa, dopóki się nie odezwie. Jak łatwo się domyśleć, on był tym szóstym członkiem, na którego nikt nigdy nie zwracał uwagi, a stanowił dość kluczowe miejsce w drużynie.
Dość szybko dowiadujemy się w czym tkwi niezwykłość Kuroko. Chłopak jest beznadziejny w rzucaniu do kosza, nie ma zbyt dużej odporności i nie skacze zbyt wysoko. Natomiast mistrzowsko podaje. Jego ruchy są tak szybkie, że przeciwnik tylko widzi, że piłka z niewyjaśnionych przyczyn zmieniła tor lotu i nie jest w stanie jej złapać.
Kuroko i Kagami zaczynają współpracować, gdyż niebiesko-włosemu zaimponowała gra drugiego. Poinformował iż stanie się cieniem dla jego światła. Tak mniej więcej przedstawia się sytuacja. 

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket season 1  

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket season 1

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket kuroko kagami

Znalezione obrazy dla zapytania kuroko no basket seirin

Kuroko to dość nietypowy główny bohater. Ogólnie jego ekspresja niewiele różni się od mimiki posągu. Czasem zmarszczy brwi, albo zaświecą mu się oczy, gdy naprawdę naprawdę coś go poruszy. Bo na ogół w jego oczach brak życia i emocji. W sumie o tym co czuje dowiadujemy się z jego słów. Tak ogólnie jest nawet spoko. Przynajmniej myśli.
Kagami to taki trochę nadpobudliwy i głupi człowieczek. Jego zdolnościom nie można zaprzeczyć. Jako postać też nie jest zły. Szczerze powiedziawszy, nie wyróżnia się jakoś bardzo. Mam na myśli, że nie ma w sobie czegoś takiego unikalnego co by mnie przyciągnęło.
Ogólnie problemem tego anime było dla mnie to, że nie było nikogo, kogo wyjątkowo bym polubiła. Być może ktoś taki pojawi się w drugim sezonie. Mam dobre przeczucia co do tego różowowłosego chłoptasia z "Pokolenia Cudów", ale to się zobaczy ;). Ogólnie Aomine zapowiadał się dobrze, ale później za bardzo mnie irytował. Mam nadzieję, że w dalszych sezonach powróci do swojej formy z początku gimnazjum. Kise nawet polubiłam, a zwłaszcza pod koniec.

To dość przewidywalne, ale wspomnę, że nowa drużyna Seirin będzie brała udział w zawodach i próbowała pokonać drużyny z ludźmi z "Pokolenia Cudów". To jest takie ogólne założenie anime.
Początkowo strasznie irytowało mnie to, że wszystko wygrywali. Nie ważne jak silny był przeciwnik - oni i tak go zniszczą, mimo iż jeszcze niedawno ich starsi koledzy z drużyny w ogóle sobie nie radzili. Później na szczęście ich passa została przerwana, ale oczywiście w złym momencie. Mieli komuś utrzeć nosa, a tu nici.
Zapewne wkrótce powrócą jako super-silne-machiny-do-niszczenia-reszty-drużyn, bo we wszystkich sportowych anime w końcu każdy się ulepsza i znajduje jakąś super zajebistą technikę.

Wiem że się czepiam ^.^. Po prostu to anime strasznie mnie zawiodło. Ogólnie na "Haikyuu" i wszystkich innych anime sportowych jakie oglądałam, strasznie jarałam się na meczach i kibicowałam, z trudem pamiętając o oddychaniu. Tu natomiast te mecze po mnie spływały. Ogólnie bardzo je skrócano i trwały średnio odcinek. Sami oceńcie czy to dobrze, czy źle. Jakieś ważniejsze pod koniec trwały nieco dłużej, ale te poprzednie to były chwile. Nie czułam jakiejś ekscytacji, a tylko oczekiwałam końca lub aż czymś mnie zaskoczą. Początkowo pierwszy raz zaśmiałam się, gdy przeciwnicy zrobili coś fajnego. No a jakiekolwiek emocje wywołał u mnie ostatni mecz, który w dodatku grały dwie drużyny nie będące główną.
Swoją drogą, to był ładny mecz. Zwłaszcza końcówka. Zaraz po skończeniu, Kise był taki awwwww :3. Po prostu przytulić do serduszka. No i to był mój ulubiony moment.

Zaczęłam oglądać drugi sezon i mam wrażenie, że będzie lepszy. Głównie dlatego, że od pierwszego odcinka poczułam jakąś ekscytację i że w końcu komuś kibicuję.
Po pierwszym odcinku w mojej głowie odbijało się takie "wtf?!" Tam się dziwne rzeczy działy. Głównie mam na myśli zrąbaną logikę bohaterów i tą bracianą sprawę z pierścieniem i meczem. Ale że whaaaat? Chyba autor na gwałt musiał wprowadzić nowego bohatera i jakiś dramatyzm sytuacji, bo to co zobaczyłam, było dziwne. Po prostu logika -1. Trochę opkiem zalatywało.

"Kuroko no Basket" nie jest złym anime. Obiektywnie patrząc, całkiem niezłym. Mimo iż nie wywoływało większych emocji, byłam ciekawa co będzie dalej. Brakowało mi jednak tego czegoś, co miało nawet denne "Diabolik Lovers". "Diabolik Lovers" jest denne, po prostu dno i muł, ale i tak je lubiłam, pomimo że było tak denne. Czytałam nawet opinie osób, których "Kuroko no Basket" jest ulubionym anime, a takie "Haikyuu", czy "Free" to nic. Każdy ma własny gust. Sama oceniłam na 8/10 na malu, ale w moim przypadku to nie jest aż tak wysoka ocena ;).    

Tak sobie myślałam czym różni się "Haikyuu" od "KnB", że jedno uwielbiam, a drugie ledwo lubię, choć mają tak podobne założenia.
W "Haikyuu" mecze były przeraźliwie długie xD. Tu jakaś piłka w zwolnionym tempie, tam bohater prowadzi monolog, tu ktoś ma retrospekcje. Ale to było fajne :D. Od razu nawiązywało się więź z bohaterami, a dla mnie bohaterowie są czasem nawet ważniejsi od fabuły. W "KnB" nieco tego oszczędzili. W "Haikyuu" postaci miały w sobie to coś, co przyciąga. Mogę jeszcze powiedzieć, że anime było na tyle realistyczne, na ile może być anime xD. Chodzi mi o postępy bohaterów. W "KnB" trochę przesadzili. Nawet bardzo. Ogólnie fikcja mi nie przeszkadza, ale w tym przypadku jakoś tak za bardzo raziło. W "Haikyuu" podobała mi się emocjonalność bohaterów. W "KnB" bohaterowie też przeżywali, ale był na to zdecydowanie mniejszy nacisk.

Podsumowując, "Kuroko no Basket" jest dobrym anime, ale na razie mnie nie przekonało. Oglądam drugi sezon i mam nadzieję, że to się zmieni.