sobota, 25 listopada 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia (rozdział 6)


Hehe... Trochę minęło :D

Rozdział 6

 Co dwie głowy, to nie jedna


         Yuzuru tym razem śniło się, że rozmawia z tymi młodzieńcami. Wszystko było super, póki na jej oczach jeden z nich nie zrobił się biały, jego oczy czerwone, a on rzucił się na nią. Próbowała się bronić, ale wpadała na kant stołu i rozcięła sobie rękę. Potwór skoczył do niej i próbował zlizać wyciekający płyn. Była przerażona. Budząc się, usiadła na łóżku i uderzyła w coś. Powoli odzyskiwała świadomość. Zauważyła, że obok stoi Hiiro i rozmasowuje sobie czoło z grymasem.

- Wybacz… - wydukała.

- Jęczałaś przez sen, więc chciałem cię obudzić. Masz twardą głowę. Następnym razem poproszę o to kogoś innego.

Yuzuru nadal lekko się trzęsła.

- Mówiłam coś?- zapytała.

- Trudno powiedzieć. Coś tam mruczałaś, ale nie mogłem zrozumieć.

Przetarła twarz, a następnie położyła dłonie na obolałej głowie.

- Która godzina?

- Za chwilę kończą się lekcje. Jak spałaś była tu twoja przyjaciółka i Sasuke. No i jeszcze Kurano. Ta pierwsza dwójka prosiła, bym przekazał ci jeśli jeszcze tu będziemy byś poczekała na nich, bo cię odprowadzą.

- O, serio? Dzięki…

Coś mruknął i zaczął ubierać kurtkę. Musiał się przebrać i przynieść tu swoje rzeczy, gdyż nie miał na sobie zabrudzonego stroju.

- Ja już pójdę. Siedź tu i czekaj. – rzucił, gdy stał już przy drzwiach.

- Dzięki. Do zobaczenia.

Kiwnął głową i wyszedł. Faktycznie Osaki i Sasuke przybyli kilka minut po tym.

- Yuzuru! Jak się czujesz? Możesz wstać? – zaatakowała Osaki.

- Spokojnie… To nic takiego. Ponoć macie mnie odprowadzić.

- Mhm. Hiji…Hiiro już poszedł? – zapytał Sasuke.

- Tak… Chwilę temu.

W ich towarzystwie dziewczyna czuła się nieco bezpieczniej. Trzymali ją pod ręce, dzięki czemu nie wywróciła się kilka razy.

***

                Znajomi Yuzuru nieco się o nią bali, gdyż nie było jej w szkole do końca tygodnia. Dopiero w kolejnym dała znak życia.

- Yuzuru! – zawołała Osaki, która na samą wieść o przybyciu przyjaciółki zjawiła się w sali. – Wszystko dobrze? Co się stało?

Dziewczyna zaśmiała się.

- Aż tak was wystraszyłam? Po prostu dzień po uderzeniu nie czułam się najlepiej, więc tata zawiózł mnie do lekarza. Zalecono mi odpoczynek, więc siedziałam w domu. Jak szły próby? Mam nadzieję, że nie leniuchowałyście.

- Nie martw się. Ostro trenowałyśmy!

- To dobrze.

Yuzuru westchnęła i oparła głowę na dłoni.

- O co chodzi? – zapytał siedzący obok Soujirou.

- Dziś miałam dziwny sen. Trochę męczący.

- A co ci się śniło? – zaciekawiła się Osaki

- No przez całą noc wiele różnych głosów powtarzało jedno słowo. Wydaje mi się, że to było „Yuzuru”, no bo co innego? No i tak przez całą noc: Yuzuru, Yuzuru, Yuuuzuruuuuu, Yuzuru-chan, Yuuuzuru, Yuzu-chan, Yuzuru, Yuuuzuruuu….

Słuchacze zaczęli się śmiać kiedy zaczęła wymawiać swoje imię na tyle sposobów. Dziewczyna położyła głowę na ławce.

- Za mocno walnęli cię w głowę? – zapytał złośliwie Soujirou.

- Być może. – odpowiedziała nie podnosząc głowy.

Czerwiec szybko się skończył i nastał lipiec. Wraz z nim pojawił się gorąc. Jednego dnia po lekcjach zwołano zebranie przedstawicieli klubów odnośnie festynu. Klub Honoru i Klub Kwitnących Pąków zadeklarowały, że zrobią jeden występ wspólny. Idąc do szatni, Hiiro i Yuzuru dyskutowali odnośnie tego.

- Część dziewczyn może grać na instrumentach. – oznajmiła.

- U nas jeden gra na flecie, a jeszcze inny na bębnach.

- Jedna klubowiczka też gra na bębnie.

- To będą dwa.

- Ok… Myślę, że moglibyśmy odegrać jakąś historię, np. samuraje i gejsze. Czy coś w tym stylu.

- Też o tym myślałem. Dzięki temu ci lepsi dostaną główne role, a reszta będzie tłem.

Yuzuru pokiwała. To miało sens.

- Powinniśmy jak najszybciej napisać scenariusz… Wiesz o co chodzi. Zapytaj się jutro chłopaków o pomysły. Potem jakoś to połączyły.

- Mhm…

Usłyszeli, że ktoś ich woła.

- Pani Rei? Co się stało? – zapytała Yuzuru.

- Wybaczcie, ale moglibyście mi pomóc? Muszę natychmiast coś zrobić, ale sama nie dam rady…

- Ale mu już szliśmy do domu. – jęknęła uczennica.

- Proooszę. – zawodziła nauczycielka.

Yuzuru czuła się nieco zażenowana zachowaniem kobiety. Spojrzała pytająco na kolegę. Ten wzruszył ramionami z dość niezadowoloną miną.

- O co dokładnie chodzi? – zapytała po chwili.

- O składzik w sali kulturowej… Ostatnio nie miałam czasu go sprzątnąć, a na jutro ma być wyczyszczony, bo wkrótce ma być kontrola. A ja nie daję sobie z tym rady… - jęczała pani Rei.

Yuzuru skrzywiła się. Nauczycielka nie należała do czyścioszków. Mogła się domyślać w jakim stanie był składzik.

- No dobrze… Pomogę pani, ale wisi mi pani przysługę, jasne?

- Ratujesz mi życie!

Okazało się, że Hiiro też im pomoże na takich samych warunkach. Nie wiedzieli na co się piszą…

                Schowek miał wymiary 3m x 2,5m. Przy najdłuższej ścianie stała szafa do sufitu. Składała się z półek i szafek. Wszystko było zapełnione. Z jednej strony połowę miejsca zajmowały kartony oraz rzucane luzem przedmioty, rekwizyty, segregatory, papiery, materiały. Puste przestrzenie zapełniały śmieci, sprawdziany i różne gazety. Yuzuru i Hiiro mieli nietęgie miny.

- No proszę pani! – zawołała. – Wisi nam pani więcej przysług!

Kobieta uśmiechnęła się.

- Ok, ok. W takim razie ja już pójdę. Szczerze mówiąc to gdzieś się śpieszę! Żegnajcie! Mówcie jak będziecie czegoś potrzebować!

I zniknęła. Yuzuru nadal nie dowierzała, że tak ich wrobiła. Czekało ich kilka przyjemnych godzin.

                Hiiro patrzył na bałagan z groźną miną i założonymi rękoma.

- Dzięki, że zostałeś, bo najpewniej i tak by poszła i siedziałabym tu do rana. Zaczekaj. Zadzwonię do mamy, że wracam „trochę” później.

Yuzuru włączyła radio, gdy skończyła rozmawiać przez telefon. Ku ich zdziwieniu, na chwilę wpadła pani Rei.

- A właśnie! Śmieci możecie powyrzucać, a co uważacie zostawić. No i jeszcze w ramach zapłaty bierzcie jeśli coś wam się spodoba. I tak nikt nie pamięta co tu się wala… To idę.

Dwójka uczniów popatrzyła po sobie. Na początku przerzucili wszystkie torujące przejście papiery w kąt.

- Później je przejrzymy. – mruknęła Yuzuru.

Poukładali różne rekwizyty i po kolei wyciągali kartony. W pierwszym były ręcznie robione maski dość kiepskiej jakości. Uczennica wyciągnęła jedną i popadła w niekontrolowany śmiech.

- Oni to nosili? – wydusiła z trudem

Hiiro próbował opanować rozbawienie, ale dał sobie z tym spokój i roześmiał.

- Do kasacji. – powiedziała, gdy była już spokojniejsza.

W kolejnym znaleźli jakieś tandetnie zrobione papierowe kwiaty wiśni.

- Y… To też wyrzucamy. – oznajmiła Yuzuru, a Hiiro pokiwał głową.

Dziewczyna wzięła do rąk jakieś niższe pudełko i otworzyła. Hiiro zauważył jedynie czarny materiał i zachwyconą minę koleżanki.

- Co to? – zapytał

- Coś cudownego… Przygarniam to sobie. To kostium idealny na tegoroczny dzień szkoły.

- Pokażesz?

- Nop. Wtedy zdradzę niespodziankę.

- Jak chcesz.

W innych kartonach nie było już jakiś zadziwiających rzeczy. Część zostawili, a reszta wylądowała w koszu.

                Na regałach znajdowały się segregatory z różnymi papierami, a oboje już nie mieli siły ich przeglądać. Yuzuru czuła się bardzo zmęczona. Gdy udało im się skończyć, usiedli na ziemi oddychając ciężko.

- Mam serdecznie dość. – westchnęła dziewczyna.

Chłopak pokiwał głową, spojrzał na zegarek i zmarszczył brwi.

- Która godzina? – zapytała ze skrzywioną miną.

- Dziewiętnasta dwadzieścia osiem.

Yuzuru wydała z siebie dźwięk przypominający połączenie jęku z westchnięciem.

- Już? Niedobrze… Powinniśmy się pośpieszyć. Myślisz, że główne drzwi są zamknięte?

Hiiro wzruszył ramionami. Postanowili sami to sprawdzić.

- Zamknięte… - mruknął.

Yuzuru poruszyła się niespokojnie.

- Powinniśmy wyjść przez okno?

- Chyba nie mamy wyjścia. Tylko wybierzmy jakieś z tyłu. Głupio by było, gdyby ktoś się wkradł z naszej winy.

Rozmawiali w drodze do „wyjścia”.

- Czy ktoś nie powinien sprawdzać, czy wszyscy poszli? – mruknęła.

- Widać naszą salę pominięto.

- Suuuper… Przynajmniej mamy kilka fajnych rzeczy dla swoich klubów. No i pani Rei wisi nam przysługi.

Chłopak uśmiechnął się półgębkiem.

- Te przysługi mogą być dla nas bardzo na rękę.

Yuzuru uśmiechnęła się. Hiiro otworzył okno na parterze. Nieco podsadził dziewczynę. Uczennica zeskoczyła i odsunęła się, by zrobić miejsce koledze.

- Dzięki. – powiedziała.

Obeszli szkołę. Razem poszli na przystanek.

- Nie mogę się doczekać festynu. – rozmarzyła się Yuzuru.

Ostatnio nie miałam zbyt wiele czasu :) Obiecuję jednak, że w końcu ukaże się cały fanfik (możliwe jednak, że trochę to potrwa ;P)

 


sobota, 21 października 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia - ilustracje

Już wcześniej zapowiedziałam, że pokażę wam jak wyglądają niektórzy bohaterowie w moim fanfiku. W końcu zebrałam się w sobie i coś nabazgrałam. Niestety oryginał wygląda znacznie lepiej niż zdjęcie... :( Niektóre kolory się pozmieniały, ale i tak nie jest źle, więc oto pierwszy rysunek:


Zakładam, że osoby czytające domyślają się kto jest kim, ale i tak sprecyzuję. Na pierwszym planie widać oczywiście Yuzuru, Sasuke, Soujiego i Osaki. Tak dla ścisłości - moja Yuzuru ma kasztanowe włosy, więc trochę ciemniejsze niż wyszły na zdjęciu. Szkoda, że przez światło, średnio widać twarz Soujirou. Może w przyszłości na rysunkach lepiej go będzie widać. Pod drzewem siedzi Yun, ale to akurat proste, gdyż dość dokładnie opisałam jego ubiór ;) No a w tle po lewej idzie Shin, który jeszcze nie wie, że oberwie piłką, a nieco na prawo Kurano, który ową piłkę kopnął, a że znowu spudłował... Najbardziej na prawo znajduje się na czarno ubrany Hiiro karcący Kou'a, a obok nich wzdychający Kei.

A to drugi obrazek pokazujący scenę po uderzeniu piłki w Yuzuru: 




















Zawsze mam problem z namalowaniem Kurano. Chyba dziesięć razy całkowicie go zmazywałam zanim stwierdziłam, że lepiej raczej nie będzie. Ale tu nie chodzi tylko o niego, ale wszystkich mięśniaków. Moje rysunki z dzieciństwa są tego dowodem... No cóż... dlatego zazwyczaj wszyscy moi bohaterowie płci męskiej są szczupli i często dość zniewieściali.

Postaram się opublikować kolejny rozdział jak najszybciej. Meh... Jak ja nie lubię przepisywać do Worda :D

Zrobiłam jeszcze ich wersje chibi w kreatorze. Wyszło całkiem uroczo:


Do niektórych bardzo ciężko było znaleźć elementy wyglądu. Dla Soujiego nie było jego fryzury, więc teraz widzicie go w rozpuszczonych, przez co przypomina dziewczynkę xD 

 

piątek, 20 października 2017

Kotoura-san

Dawno nie opisywałam żadnego anime :) Dziś mam dla was Kotoure-san. Tytułowa bohaterka urodziła się z darem czytania w myślach. Dziewczynka przez długi czas nie zdawała sobie z tego sprawy i odpowiadała na pytania, których nikt nie powiedział na głos, czy zdradzała czyjeś tajemnice, myśląc, że ta osoba je jej powiedziała. Na początku nikt niczego nie podejrzewał  i jej wypowiedzi uznawano za zbiegi okoliczności. Haruka miała kilka dobrych koleżanek, kochanych rodziców, niektóre zatajone informacje dawały jej przewagę, np. w zabawach. Do czasu. W pewnym momencie dziewczynka zaczęła mówić za dużo i to rzeczy, których na pewno nie powinna była mówić. W szkole jej koleżanki rozmawiały, czy podobają im się jacyś chłopacy. Kotoura stwierdziła, że wszystkie kłamią, mówiąc że żadni i zaczęła wymieniać która kogo lubi. Dołączyli do nich koledzy i doszło do nieprzyjemnej sytuacji, która skończyła się izolacją Haruki, którą "tak wszyscy lubili". Jej mamę poinformowano, że Kotoura jest strasznym kłamcą i dzieci czują się urażone jej "wymysłami". W domu również wszystko zaczęła się sypać, gdyż tata całkowicie zignorował problem i stwierdził, że wychowywanie to robota matek. Kobieta chodziła do wszystkich lekarzy, lecz nikt nie znalazł niczego dziwnego. Udała się nawet do mnicha, prosząc o egzorcyzmy, lecz co może zrobić zwykły zakonnik? Najgorsze nastąpiło jednak pewnego dnia w salonie Kotoury. Wyobraźcie sobie, że na kanapach siedzą sobie rodzice w całkiem dobrych humorach. Przybiega roześmiana Haruka i pyta, czy spędzą razem cały dzień. Oboje rodzicieli odpowiada z uśmiechem, że mają coś ważnego do załatwienia. Na to Kotoura dziwi się i pyta: "Tato, idziesz się spotkać z panią Akiko w hotelu?", "Mamo, to nie fair, że idziesz na obiad z wujkiem Yoshino!" Jak można byłoby się spodziewać, dorośli są wstrząśnięci. Zaczynają się pytać kim jest ta kobieta/ ten mężczyzna. Ostatecznie oboje zaprzeczają istnienia takowych osób i zarzucają córce, że znowu kłamie. Jak można było się spodziewać, małżeństwo już dawno nie było ze sobą szczere. Rozwiedli się, tata się wyprowadził, a matka porzuciła dziecko u swojego ojca. W szkole zaczęto ją przezywać potworem i straciła niemal wszystkich bliskich. Została sama i zamknęła się w sobie.
Mijają lata i Kotoura przenosi się do nowej szkoły (chyba liceum). Ogólnie wygląda jak zombi - jej oczy są puste, a twarz bez wyrazu. Bez polecenia nauczyciela poszła na swoje miejsce na końcu klasy, gdyż wiedziała, że tam ją posadzi. Idąc, zwróciła uwagę na chłopaka, obok którego miała siedzieć. Uczeń wydawał się być w swoim świecie i nawet nie zauważył, że przybył ktoś nowy. Jego myśli wyglądały... mniej więcej tak:

http://68.media.tumblr.com/5ad4825fd5376631d74aff23bdc5d1cc/tumblr_inline_mgh6wrx72x1r0btwa.jpg 
A potem pękła jakaś ściana odosobnienia :)
 https://sushigokart.files.wordpress.com/2013/01/harukas-gray-world-shatters.jpg
 
W pierwszym dniu szkoły Kotoura budziła duże poruszenie. Ludzie uznali ją za dziwaczkę i raczej unikali. Oprócz Manabe (chłopaka z ławki obok). Nastolatek stwierdził, że to super, że umie coś takiego, ale strasznie krępujące, bo myśli o różnych rzeczach. Ostatecznie zaczął ją nachodzić :) Haruka miała już tego dosyć, zwłaszcza, że chłopak zazwyczaj miał fantazje erotyczne z nią w roli głównej lub jakiś innych osób xD
To było do przewidzenia, że się zaprzyjaźnią. Z czasem do nich dołączy jeszcze kilka osób, a oni zostaną zaciągnięci do klubu (przepraszam, Towarzystwa ;)) ESP. 
Seria ma 12 odcinków i do głównego wątku otwierania się na świat Kotoury jest jeszcze dużo takich jednorazowych, o których nie da się powiedzieć nie zdradzając fabuły.
Co do openingu. Muzyka taka przeciętna, normalna dla anime komedia-romans. Natomiast obraz... mam wrażenie, że połowa została "nakręcona" z punktu widzenia Manabe ;)
Bohaterowie są całkiem fajnie wykreowani. Manabe był naprawdę świetny ;) Czasem szkoda mi go było, bo obrywał za niewinność lub mało ważne (jak dla mnie) powody. Muroto, o którym wyżej nie napisałam też był świetny. Taki dojrzały i logicznie myślący (z czym niektórzy mieli problemy). Trochę nie mogłam zdzierżyć matki Kotoury. Niby miała jakieś tak usprawiedliwienia na swoje zachowanie, ale i tak przez 90% serii znajdowała się na liście " Do odstrzału".


http://img.neko-san.fr/img/anime/53556506dde1b.jpg 

https://vignette.wikia.nocookie.net/kotoura-san/images/e/e5/Kotoura.jpg/revision/latest?cb=20130121112114 

https://storage.mantan-web.jp/images/2013/01/10/20130110dog00m200046000c/003_size4.jpg 

https://i.pinimg.com/564x/c1/b2/a9/c1b2a908b5bc70783fed26f11ecd834d.jpg 

Raczej dobrze będę wspominała to anime. Fajny był wątek kryminalny pod koniec serii, ale od początku przeczuwałam sprawcę :)

 
 

niedziela, 1 października 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia (rozdział 5)

Hejka :) Mam dla was już piąty rozdział.



Rozdział 5
Nowi przyjaciele?
 
                Członkinie „Klubu Kwitnących Pąków” wraz z Soujirou sklejały zniszczone wachlarze. Zadanie było całkiem ciekawe, ale potrzebowało precyzji i zmysłu. Yuzuru poczuła ogromną ulgę, gdy zobaczyła efekt końcowy. Rekwizyty zostały nieco przerobione, ale nie wyglądały na pracę amatorów.
- Dziękuję za waszą pomoc. Na dziś to już wszystko. Wracajcie bezpiecznie.
Dziewczyny w dobrym humorze opuszczały salę. Została Yuzuru i Soujirou, który pomógł jej pochować materiały.
- Jak dobrze, że się udało… - westchnęła.
- Według mnie wyglądają lepiej niż wcześniej. – uśmiechnął się.
Przewodnicząca zachichotała.
- Z pewnością są bardziej kolorowe.
Ze szkoły wyszli tuż przed siedemnastą.
- Dość wcześnie skończyliśmy. – zauważyła.
Chłopak pokiwał głową.
- Wracasz już do domu? – zapytał.
- Pewnie tak… A co?
- Może gdzieś pójdziemy? Choćby na spacer.
Yuzuru pomyślała przez chwilę. Był dla niej podejrzanie miły.
- No ok… Czemu nie?
Ruszyli w stronę centrum. Rozmawiali o jakichś nieistotnych rzeczach, ale nawet dobrze się bawili. W pewnym momencie Yuzuru zwróciła uwagę na grupę nadciągającą z naprzeciwka. Myślała, że jej się przewidziało, ale jednak nie. Popatrzyła na Soujirou, który miał minę chłopca, który coś przeskrobał.
- Yo… - podniósł dłoń do przybyszy.
- Souji… - powiedział Hiiro surowo. – Mieliśmy się dziś spotkać. Właśnie idziemy do mieszkania Saito. Gdzie się wybierasz?
- No wiesz Hiji… Hiiro. Coś obiecałem i…
Tanaka przeniósł wzrok na Yuzuru.
- Znowu ty? – oznajmił z niedowierzaniem.
Dziewczyna niezbyt wiedziała jak powinna się zachować. Właśnie stali przed nią Hiiro, Kou, Kei, Yun, Shin, a w dodatku jeszcze Sasuke i Kurano!
- Hej Yuzuru – zawołał Sasuke.
Popatrzyła na niego z widocznym zaskoczeniem. Coś było w nim innego. Wydawał się… mniej dziecinny niż zawsze.
- E… mhm… - mruknęła. – Widzę, że masz nowych znajomych… - powiedziała ostrożnie.
- A tak. – uśmiechnął się wesoło.
Starała się ukryć swoje zaniepokojenie, ale widocznie nie do końca jej to wyszło, gdyż cała grupa (a zwłaszcza Hiiro i Kei) obserwowała ją wnikliwie, co jeszcze bardziej ją speszyło.
- Sorry Hiiro, ale sam zaprosiłem Yuzuru, więc nie mogę nagle sobie pójść.
Dziewczyna zaczęła bawić się dekoracją bluzki.
- Wiesz Soujirou… Nic nie szkodzi. Idź, bo to wygląda na ważne. Ja wrócę do domu…
Chłopak popatrzył na nią w zamyśleniu z widocznym dylematem.
- Dom Yuzuru jest po drodze. Możemy ją odprowadzić, a potem iść do mnie. – oznajmił Shin.
Soujirou ucieszył się.
- Zróbmy tak. Sorki Yuzuru. Nie chciałem, by tak to wyszło.
- Rozumiem. Nic nie szkodzi.
W rezultacie Yuzuru, Soujirou i Sasuke szli na przedzie, a reszta kawałek za nimi.
- Udało wam się naprawić te wachlarze? – zapytał Sasuke.
- Na szczęście tak. Jak przyjdziesz do klubu to ci pokażę.
- Ok, Yuzuru.
Dziewczynę korciło, by zapytać co tu się tak właściwie wyprawia, ale stwierdziła, że to pogorszy jej sytuację. Przez chwilę szli w ciszy. Czuła, że inni ich obserwują. Nieco się skuliła i zapytała cicho:
- Czemu oni nas podsłuchują?
Soujirou westchnął z uśmiechem i powiedział tak głośno, by na pewno usłyszeli.
- Widocznie nie mają nic ciekawego do robienia. W końcu nie ma nic przyjemniejszego od słuchania cudzych rozmów i wbijania wzroku w ich plecy!
Yuzuru zaśmiała się pod nosem, a ci z tyłu zmieszali.
- Chyba masz rację. – zażartowała.
Wkrótce dotarli pod dom dziewczyny.
- Dzięki za pomoc, Soujirou. Bardzo nam pomogłeś. – uśmiechnęła się.
- Spoko. W końcu ja jestem tego pośrednią przyczyną.
Nagle drzwi domu otworzyły się i na zewnątrz wyszła mama klubowiczki z garem do ostudzenia.
- O! Yuzuru! Już wró…ciłaś… - zawahała się pod koniec.
Kobieta zmierzyła wzrokiem grupę chłopców.
- Dzień dobry proszę pani! – zawołał Sasuke.
- Dzień dobry Sasuke! Dawno cię nie widziałam. Trochę urosłeś od początku roku.
- Dziękuję. – wyszczerzył się.
 Yuzuru szybko pożegnała się z chłopakami i weszła do domu z ulgą.
- Jejku, córeczko… O co tu chodzi? Skąd ta cała obstawa?
- To trochę skomplikowane… Soujirou pomagał mi z wachlarzami, a gdy wracaliśmy, natknęliśmy się na jego znajomych, którzy zmierzali w tym kierunku i tak powstało to zbiegowisko.
- Nie powiem, zrobiło to na mnie wrażenie. Moja córka otoczona tyloma przystojnymi młodzieńcami…
Yuzuru zaśmiała się i przytuliła mamę.
- Pewnie masz rację. To nie zmienia faktu, że wolałabym być z dala od tego składu.
- A to czemu?
- Bo to strasznie dziwne. W ciągu niecałego miesiąca zaczęli wszędzie ze sobą łazić choć wcześniej ze sobą nie gadali lub nawet się nie znali! No i Sasuke jest jakiś inny…
- Czyli?
- No… pierwszy raz w życiu czułam się głupio z myślą, by go uderzyć w głowę. Zawsze go tak karałam… A teraz nawet nie zrobił niczego żenującego.
Mama dziewczyny zaśmiała się.
- Oj kochanie. Może i jest coś na rzeczy, ale nie warto szukać dziury w całym. Chłopcy dorastają. Może w końcu zmądrzał?
- Jeśli tak, to zbyt nagle.
Udała się do swojego pokoju na górze. Yh… Jak bardzo ją to korciło… W głowie pojawiła się absurdalna myśl, by iść za nimi, ale to by absolutnie nic nie dało.
***
                W szkole Yuzuru była już całkowicie pewna, że z Sasuke coś się stało. Zmienił się, choć na szczęście na lepsze. Zaprzestał z głupkowatymi żartami i trochę zmienił wygląd, przez co zrobił się mniej laleczkowaty. Wszyscy to zauważyli i wypytywali o nagłą zmianę. Jakby w jeden dzień przybyło mu kilka lat.
- Idziemy na dwór na lunch? – zapytał Yuzuru.
- Jasne.
Zajęli miejsca blisko boiska. Tym razem grali chłopcy. Chwilę później przysiadła się Osaki.
- Cześć! – pomachała.
- Hej Osaki!
Zaczęli we trójkę rozmawiać. W pewnym momencie usłyszeli jakieś poruszenie. Yuzuru spojrzała w stronę boiska i poczuła coś na swojej twarzy, a chwilę po tym już leżała na trawie oszołomiona. Przybiegł do nich Kurano.
- Przepraszam! Dobrze się czujesz?
Dziewczynie kręciło się w głowie. Nagle zaczęła się cicho śmiać.
- Znowu…
To nie pierwszy raz, gdy chłopak posłał w jej stronę piłkę. Z trudem usiadła i chciała wstać, ale ponownie opadła na ziemię z jękiem. Kurano wyglądał na nieco wystraszonego.
- Czekaj! Zaniosę cię do pielęgniarki.
Nieco zbyt brutalnie przerzucił ją sobie przez ramię, a Yuzuru zrobiło się słabo.
- Ej! Delikatniej! To dziewczyna, a nie worek kartofli. – oburzył się Sasuke.
Kurano szybko się zreflektował i wziął ją na ręce.
- Nie trzeba, naprawdę… - powiedziała słabo.
Chłopak jednak już jej nie słuchał i popędził do szkoły, a Yuzuru poczuła się jeszcze gorzej. W sali nie było nikogo, więc po prostu położył ją na łóżku. Nieco niezdarnie przeszukał pomieszczenie w poszukiwaniu zimnego okładu. Gdy go znalazł, położył jej go na głowie i zaczął coś bełkotać.
- Spokojnie, to nic takiego. Przecież takie uderzenie mnie nie zabije.
Widocznie te słowa nieco go uspokoiły, bo zachowywał się już normalnie.
- Nie musisz tu siedzieć.
- Ok… Powiedz jak coś ci się od tego stanie.
- Jasne.
Została sama. Głowa ją bolała, ale przynajmniej nie czuła mdłości. Leżała nieruchomo, gdy ktoś wszedł do Sali.
 -Toshi… Naprawdę przepraszam. Myślałem, że to odbijesz. Ostatnio chodzisz jakiś zamyślony – to był Kou.
- Przestań się mazać Kondo. Będzie trzeba to pozszywać… Ygh…
- Hiiro? Co się stało?
                Z późniejszych dźwięków i rozmów Yuzuru wyciągnęła wnioski, iż chłopcy ćwiczyli, a starszy niechcący skaleczył drugiego kataną. Prawdopodobnie w brzuch. Teraz Hiiro był opatrywany. Wkrótce Kou został przez niego wyrzucony z sali, a poszkodowany położył się na sąsiednim łóżku z westchnięciem. Yuzuru myślała, czy powinna udawać, że jej tu nie ma, ale stwierdziła, że pewnie wkrótce się wyda, więc lepiej samemu się przyznać.
                Przytrzymując okład cicho ześlizgnęła się z łóżka i odsunęła zasłonę.
- Hej – powiedziała.
- Ty?! – zawołał oskarżycielsko Hiiro, gwałtownie usiadł i złapał za brzuch z grymasem.
- Przepraszam. Nie chciałam podsłuchiwać. Dobrze się czujesz? Mocno ci się oberwało.
Patrzył na nią podejrzliwie.
- Jest dobrze. Nie interesuj się.
Yuzuru westchnęła i usiadła na swoim łóżku. Poczuła się trochę słabo.
- A co z tobą? – zapytał zauważając okład
- Heh… Oberwałam piłką w głowę.
- Niedobrze ci? Blado wyglądasz. – stwierdził.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Mogło być gorzej. Przynajmniej tym razem nie leci mi krew z nosa. Kurano to ma cela…
- Kurano? – powiedział Hiiro z pewnym westchnięciem.
Yuzuru zauważyła, że chłopak ma na sobie strój ćwiczeniowy. Na brzuchu widniała podłużna szpara, przez którą widać było bandaż.
- Może lepiej się połóż? A nie trzeba tego zszywać? Nie fajnie byłoby mieć tak widoczną bliznę. Ja też się położę… Mam nadzieję, że to uczucie minie.
Hiiro ku jej zdziwieniu uśmiechnął się i tak jak ona położył, zakładając ręce za głowę. Yuzuru nawet nie zauważyła kiedy zasnęła.


Według mnie od tego momentu zaczyna się akcja (ale na momenty kulminacyjne musicie jeszcze trochę poczekać). Jak zdążę, to w najbliższym czasie pokażę wam jak wyglądają wszyscy w mojej wyobraźni :) W sumie pierwszy obrazek, który namalowałam z nimi, powstał w te wakacje i przedstawia wyście mamy z domu (kiedy to Yuzuru została odprowadzona). Nie mogę się doczekać, aż opublikuję pewne rozdziały :D

 
 

sobota, 16 września 2017

Hakuouki: zanim powrócą wspomnienia (rozdział 4)



No i pojawił się rozdział czwarty. Sama uważam, że początek tego fanfiku jest nudnawy, ale później zaczyna się dziać i warto trochę poczekać :) 
 
Rozdział 4
Koszmary

                Soujirou w czasie długiej przerwy poszukał Zahari Yuna. Czuł, że chłopak mógł już wiedzieć. Zawsze wyglądał jakby czuwał i wydawał się nieco aspołeczny. Odnalazł go na końcu pustego korytarza. Stał oparty o ścianę i słuchał muzyki.
- Hej Yun – powiedział Soujirou.
Zahari spojrzał na niego. Powolnie ściągnął słuchawki.
- O co chodzi, Soujirou?
- Mówi ci coś nazwisko Yamazaki Susumu?
Chłopak drgnął lekko i spojrzał w oczy kolegi z mieszaniną nieufności i nadziei.
- A powinno?
- No przydałoby się. Kondo się ucieszy.
Oczy chłopaka nieco się rozszerzyły.
- Hijikata i Sannan też. No i Saito.
Yun popatrzył na niego wielkimi oczami.
- Okita…? – zapytał
- Dawno się nie widzieliśmy. Brakuje nam szpiega.
Yamazaki objął Soujiego bardzo wzruszony.
- Nie maż się… Mamy jeszcze Heisuke i Shinpachiego, ale z nimi trochę poczekamy.
Yun pokiwał próbując stłumić emocje.
- Myślałem…że tylko ja tu trafiłem. Źle się z tym czułem.
- Od kiedy pamiętasz?
- Od bardzo dawna… Miałem wtedy sześć lat. Czułem się bardzo zdezorientowany. Nawet nie marzyłem, że was spotkam. A Harada?
- Na razie nie mamy żadnych tropów. Rozglądaj się. A teraz chodźmy do chłopaków. Nie wiedzą, że cię przechwyciłem.
Yamazaki pokiwał i ruszył za starym przyjacielem.
***
                Trening skończył się, więc Yuzuru ruszyła do automatu. Przez okno zauważyła ćwiczących na dworze z „Klubu Honoru”. Niby wszystko było jak zwykle, ale nie do końca. Lekko zszokowana zobaczyła ewidentną zmianę w składzie. Prócz Kei’a i Kou’a doszedł jeszcze Yun. Jego nie interesowały takie zajęcia, a konkretniej wszystkie zajęcia, więc co tam robił? Pokręciła głową i poszła dalej.
                Zanim zakupiła napój, chłopcy już skończyli.
- O! Yuzuru! – Sasuke pomachał do niej
Reszta chłopców spojrzała na nich przelotnie i kierowała się do szatni lub przystanęła i o czymś mówiła. Do Yuzuru i Sasuke dołączył Soujirou.
- Yo – powiedział.
- Jak wam idą próby na festyn? – zapytała.
- Całkiem nieźle – stwierdził Souji.
- Macie już układ?
- Tajemnica – uśmiechnął się.
Yuzuru zerknęła za nimi. Stali tam Hiiro, Kou, Kei, Sairo, Yun i dyskutowali, ale to bardziej przypominało podsłuchiwanie jej, Sasuke i Soujirou. Lekko się wzdrygnęła na tą myśl.
- Widzę, że macie kilku nowych członków. – zaryzykowała.
Kątem oka zauważyła, że podsłuchujący zbystrzeli.
- A tak… Zwolniły się miejsca, więc można było ich przyjąć.
Yuzuru pokiwała nie bardzo w to wierząc.
- A jak z waszym klubem? – zapytał Sasuke.
- Szykujemy coś specjalnego.
- O! To fajnie!
Dziewczyna zerknęła na zegar na ścianie.
- Hm… Muszę już iść do szatni.
- Ja też idę. A ty, Soujirou? – zapytał Sasuke.
- Ja chwilę jeszcze zostanę.
- Ok! Chodźmy Yuzuru.
Dwójka przyjaciół zniknęła za rogiem, a Souji podszedł do obserwatorów.
- Bardziej dyskretni być nie mogliście. – uśmiechnął się ironicznie.
- Uroczy ten tutejszy Hisuke – westchnął Kou. – A co to była za dziewczyna?
- Przewodnicząca „Klubu Kwitnących Pąków”, Murano Yuzuru – odpowiedział Kei.
- Można powiedzieć, że przyjaźni się z Heisuke i Okitą. – dodał Yun.
- Mieszka blisko mnie. – dopowiedział Saito.
- Nieco kłopotliwa. – mruknął Toshi.
- O! Czyli wszyscy ją znacie… Wydaje się miła.
- Chodźmy już, Kondo. Nie mamy tyle czasu. – zdenerwował się Hiiro.
- Jak zawsze miły. – uśmiechnął się ironicznie Souji.
- Dobrze, już dobrze. Musisz się nieco rozluźnić, Toshi.
W nagrodę za komentarze oboje otrzymali przeszywające spojrzenie.
                W następnym tygodniu sny męczyły Yuzuru bardziej niż zazwyczaj. Były dość brutalne i budziła się przez nie mokra od potu i łez. W szkole jej wyczerpanie nie umknęło większości uczniów. Zazwyczaj chodziła pewna i radosna, a teraz nagle przygasła.
- Co się dzieje, Yuzuru? – pytała Osaki na przerwie.
- Męczą mnie koszmary. Czuję się przez nie wykończona.
- Tylko koszmary? Wybacz, ale twoje oczy ciągle są czerwone i opuchnięte. No i wyglądasz dość mizernie. Trochę jakby cię wyprano.
Yuzuru zachichotała.
- Jest aż tak źle? Myślę że wkrótce mi to przejdzie, więc nie przejmuj się.
- Ok… Postaraj się wypocząć. Treningi nie służą ci w obecnej sytuacji.
- Jasne… - mruknęła.
W tygodniu na jednej z przerw zostali wezwani przedstawiciele wszystkich klubów kulturowych. Yuzuru z pewnych przyczyn przybyła jako ostatnia, a wolne miejsce było jedynie obok Tanaki Hiiro.
- Dobrze… Wszyscy już są. Chciałem dowiedzieć się jak wam idą prace nad festynem.
Wszyscy po kolei przedstawiali jakie poczynili postępy.
- Cieszy mnie, że nasze sztandarowe kluby ćwiczą już układy. Liczę na piękne widowisko.
Yuzuru uśmiechnęła się do nauczyciela i pokiwała ze zrozumieniem. Zebranie trwało najwyżej dwadzieścia minut. Kiedy wszyscy się rozchodzili, Yuzuru zatrzymała Hiiro.
- Wiem, że nasze kluby mają osobne układy, ale wpadłam na pewien pomysł. Co myślisz o tym, by prócz tych dwóch wystąpień było jeszcze jedno wspólne? Połączenie katan i wachlarzy może być całkiem spektakularne. Nie musisz odpowiadać teraz. Omów to z chłopakami, czy coś…
Hiiro pokiwał w zadumie.
- To nie najgorszy pomysł. Zastanowię się.
Yuzuru uśmiechnęła się.
- Ok, dzięki! Powodzenia na próbach.
Wróciła do swojej Sali.
- Było coś ciekawego? – zapytał Sasuke
- Niezbyt. Mówiliśmy jak idą postępy.
- Aha…
Yuzuru oparła głowę na dłoni. Czuła się trochę zmęczona. Miała nadzieję, że przeraźliwe wizje przejdą jej.
- Dobrze się czujesz? – zapytał Soujirou.
- Niezbyt… Ostatnio źle sypiam.
- Serio? Może powinnaś przed snem słuchać jakiejś muzyki czy coś.
- Może… Spróbuję, bo mam już tego dość.
- Czy to przez koszmary?
- Nom. Są naprawdę nieciekawe.
- Pewnie stresujesz się festynem. Spróbuj nie myśleć o tym cały czas, a może ci przejdzie.
Yuzuru parsknęła.
- Dzięki za radę, ale to nic nie da.
- Skąd masz taką pewność?
- Bo te sny męczą mnie nie od wczoraj… W sumie to od bardzo długiego czasu.
- Hej, a może masz jakieś lęki? Byłaś u psychologa?
Dziewczyna skrzywiła się.
- Byłam… Niewiele pomogło. Powiedziałabym, że raczej wcale.
- To nie wiem.
Tego dnia znowu mocno padało. Yuzuru wyszła przed szkołę i  stała bezradnie pod dachem. W obecnej sytuacji parasolka niewiele dawała. Większość uczniów biegło na przystanek lub do domu. Nie zapowiadało się, by miało przestać padać. Zauważyła, że Shin podbiega do swojego motoru. Trzymał go pod daszkiem dla rowerów. Chłopak odpalił maszynę i ku jej zdziwieniu podjechał pod szkołę. Przystanął i spojrzał na nią.
- Wsiadaj. Podwiozę cię. – powiedział głośno.
Yuzuru nie zastanawiała się długo. Minęła kilki zdziwionych uczniów i wskoczyła na motor.
- Dzięki.
W ten sposób była w domu znacznie szybciej. Odjechał gdy tylko zsiadła, więc nie zdążyła mu drugi raz podziękować.
                Trochę ją dziwiło, że nagle zaczęła kolegować się z Shinem. Już dwa razy ją uratował. Uśmiechnęła się pod nosem i weszła do środka. Mama robiła obiad w kuchni, a tata jeszcze nie wrócił.
- Yuzuru? To ty? Jesteś szybciej. – zawołała kobieta.
- Kolega mnie podwiózł. – odpowiedziała.
- Kolega?
- Tak. Z drugiego roku. Nie znasz go. Nie jesteśmy jakoś bardzo zaprzyjaźnieni.
- Nie? To czemu cię podwiózł?
- Sama się zastanawiam.
- Może mu się podobasz?
- Mamo!
Kobieta zaśmiała się i zamieszała w garze.
- Coś ciekawego w szkole?
- Niezbyt… Było zebranie przewodniczących klubów kulturowych.
Mama mruknęła coś pod nosem. Wkrótce przed Yuzuru stała miska z zupą. Kobieta odgarnęła jej włosy z czoła.
- Znowu męczą cię koszmary? – zapytała
Dziewczyna pokiwała lekko.
- Biedactwo… Co tym razem się w nich dzieje?
- No… Ciągle są w nich jakieś walki. Podświadomie wiem kto jest moim przyjacielem i na koniec oni wszyscy umierają.
Kobieta przytuliła ją czule.
- Żałuję, że nie mogę ci pomóc. Chcesz coś specjalnego do jedzenia? Jakieś ciasto?
- Na razie nie, ale może za jakiś czas.
Mama ucałowała ją w czubek głowy i wróciła do kuchenki.
                Wieczorem Yuzuru nie miała na nic ochoty. Przed zaśnięciem długo patrzyła w sufit i rozmyślała nad wszystkim co ją męczyło. Tej nocy jej sny były niezwykle kojące. Pamiętała jedynie siedzenie na łące wśród kwiatów wiśni z dobrze jej znaną postacią i patrzenie w gwieździste niebo. Obudziła się wypoczęta i spokojna jak nigdy.


Nie jestem pewna za ile pojawi się kolejny rozdział. Mam nadzieję, że choć kilku osobom podoba się moje wątpliwe dzieło sztuki :> Liczę, że ktokolwiek dotrwa do końca xD Na chwilę obecną wyprodukowałam 16 rozdziałów, ale jeszcze trochę mnie czeka, gdyż nie wszyscy sobie przypomnieli, a to dość kluczowe dla fabuły ;).