czwartek, 16 sierpnia 2018

Gravitation

Tym razem mam dla was anime, o którym nie wiem co myśleć xD Oglądając je, byłam czasem tak skonfundowana, że szok. Dawno nic nie wzbudziło we mnie tylu emocji.
Ale o czym mowa? Gravitation to bardzo łagodne shounen-ai z 2000 roku, więc po prostu prehistoria ;P Główny bohater, Shindou, to typowy żywiołowy, głupi i naiwny wokalista nowego "rockowego"(pf... gdzie oni tam rock słyszą xD) zespołu "Bad Luck", który współtworzy ze swoim przyjacielem, o wiele inteligentniejszym Hiro. Aby cokolwiek zdziałać, Shindou ma za zadanie napisać piosenkę. Chłopak coś tam nabazgrał na kartce i podczas wieczornego powrotu do domu, wiatr wyrwał mu ją z ręki (przypadek, nie sądzę). Owa piosenka leci sobie i leci, aż dolatuje do pewnego jegomościa. Mężczyzna czyta tekst i ogólnie informuje Shindou, że nie ma talentu, wiersz jest do bani, rzuć to, a tak w ogóle to idź się zabić (nie no, tego ostatniego nie było). Shindou załamuje się, że jakiś obcy koleś zrównał go z ziemią. Potem żali się swojemu przyjacielowi i postanawia znaleźć tego kolesia, którego imienia nawet nie zna. Niedługo po tym, Shindou idzie sobie chodnikiem i zauważa super wypasiony samochód, za którym wszyscy się oglądają. I wtedy dostrzega kto siedzi za kierownicą (to zbyt przewidywalne, by nie zgadnąć). Oczywiście genialny Shindou wybiega na środek ulicy i zachodzi drogę samochodowi. Geniusz po prostu xD. W końcu jakoś wychodzi, że trafia do domu nieznajomego, gdzie żąda przeprosin, ale nici z tego wychodzą.
Chyba następnego dnia Shindou i Hiro rozmawiają sobie o tym wszystkim i znikąd dowiadujemy się, że główny bohater prawdopodobnie zakochał się w nieznajomym. Nie wiem, nie pytajcie. No a Shindou nadal nie zna imienia swojego ukochanego. Wtedy menadżer włącza telewizję i w jednym z programów pojawia się owy nieznajomy. Okazuje się, że to bardzo znany powieściopisarz, Yuki Eiri. Po tym Shindou wybiega i leci do domu Yukiego. Tam dzieją się jakieś cyrki i ogólnie to się całują, a Eiri informuje, że nie zakocha się w facecie. 
Trochę wam zaspojlerowałam, ale po prostu musiałam. To wszystko wydarzyło się w jednym odcinku, tak więc, szybko jadą. To anime jest momentami tak bardzo opkowate, że aż strach. Jest wiele naciąganych i naprawdę nierealnych scen, ale to w sumie nadaje uroku tej serii. Trzeba wspomnieć, że to komedia, a humor bywa specyficzny. Zacznijmy od tego, że to ten typ komedii, gdzie samochody przejeżdżają przez ściany, a bohaterowie przebijają się przez mury, gdyż uważają to za szybsze rozwiązanie, niż otworzenie jakiś drzwi. Nieźle rozwaliła mnie chwila, gdy bohater ryczał na środku chodnika, inny do niego podszedł i by go pocieszyć, zaczął wyciągać zza kurtki misia, słodycze, zdechłego robala i różne inne przedmioty. A gdy tamten w końcu się podbudował i dał jakąś arcyważną przemowę, przechodnie, którzy ustawili się wokół nich, zaczęli klaskać xDDD. Nie no, tego jeszcze nie widziałam. W dodatku niektórzy bohaterowie znikąd wytrzaskują tak wystrzałowe kostiumy jak przebranie banana, baterii, czy psa.

Znalezione obrazy dla zapytania gravitation anime



























Znalezione obrazy dla zapytania gravitation K

Znalezione obrazy dla zapytania gravitation K

Z tego co widziałam, dużo osób narzekało na kreskę. No ale czego się spodziewaliście po roku 2000? Taka panowała moda. No i według mnie to nie jest największy problem tej serii xD.

Ogólnie na początku zetkniemy się z komedią z elementami romansu, ale tak patrząc całościowo, niewiele było tu jakiś wielkich romantycznych momentów, a o dziwo nie czuję jakiegoś niedosytu. Jednak to co dzieje się później... Po prostu jedna wielka drama. Polecam ;P. Nie no, później zrobiło się bardzo ciekawie, ale podczas oglądania nie ogarniałam jak do tego wszystkiego doszło.

W tym anime pojawiła się pewna postać, która strasznie mnie skonfundowała. Otóż pan K. Pan K. na samym początku wyglądał dość normalnie, nie wydawał się osobą, która robiłaby coś dziwnego. A tu ci później znikąd wyskakuje z jakimś kałasznikowem, czy innym rewolwerem. I on tak po mieście łaził. Oczywiście to była komedia, więc nikt niczego nie brał na poważnie, ale pomyślcie sobie, że w naszym świecie byłby sobie koleś, który wszystkich by szantażował bronią i to jeszcze z uśmiechem na twarzy. To przerażające. No i on strzelał do innych O.O To było dziwne...

Jest jeszcze jedna postać, do której miałam zastrzeżenia i naprawdę jej nie ogarniałam. Chodzi mi o Tohmę, takiego blondaska, co był producentem, dorosłym człowiekiem z głosikiem chłopczyka. On to był straszny. Ogólnie to taki ktoś, kto niemal wszystko wie i jak mu podpadniesz... Nawet wyjazd w Bieszczady nie pomoże. Ani ucieczka na Neptuna. Początkowo się tego nie odczuwało, ale on był dziwny... Mam wrażanie, że od takich gości zaczęli się tworzyć w mangach yandere.

Co do końca serii. Ostatnie odcinki były jakieś takie creepy. Nie potrafię sprecyzować, ale takie miałam odczucia. Dziwne się rzeczy działy i Tohma miał w nich swój udział. Nie ogarniam gościa ;___;

Co mogę jeszcze powiedzieć o bohaterach? Shindou był całkiem spoko, ale czasem zachowywał się jak szczeniak. Mam na myśli, że łasił się do Yukiego. Natomiast Yuki na początku był bardzo sztywny i niemiły, potem całkiem spoko, ale pod koniec też miał taki dziwny epizod, przez który czułam się, jakbym coś ominęłam. Polubiłam nawet tego menadżera "Bad Luck" w okularkach. Mam wrażenie, że trochę miał przedstawiać naturę Japończyka. Mam na myśli, że po większych porażkach chciał popełnić samobójstwo. To też brzmi niepokojąco, ale anime to komedia, więc wszystko stało się żartem. Też zachowywał się dziwnie, ale w pozytywny sposób. W chwilach stresowych zamieniał się w tornado lub zaczynał zamiatać. 

Pewnie i tak już to zauważyliście, ale całe to anime jest bardzo przerysowane, wręcz karykaturalne i gdy je skończyłam, naszła mnie myśl, czy to przypadkiem nie była parodia.

W sumie już jakiś czas temu chciałam zacząć to anime. Włączyłam sobie pierwszy odcinek tego i jeszcze innego anime i zaczęłam oglądać. Te drugie anime wyłączyłam po jednym odcinku, a Gravitation nawet po 10 minutach. Jakoś nie zachęciło mnie i trochę znudziło. Wczoraj jednak chciałam dać temu szansę i nie żałuję. Teraz tylko waham się, czy dać szansę temu drugiemu anime xDDD.

Ogólnie nawet polecam. Anime było dziwne, ale potrafiło zaskoczyć.


niedziela, 12 sierpnia 2018

Amnesia Memories

Post zawiera spojlery, w większości niewielkie, a przed tymi większymi będzie ostrzeżenie :)

Nareszcie nadeszła pora na post, który od dawna chciałam napisać, ale czekałam na zdobycie wszystkich happy endów. Mowa o Amnesia Memories. Część z was pewnie już kojarzy tę grę, np. z anime, które powstało, by ją wypromować. 
O czym jest Amnesia? Pewnego dnia budzimy się i... kompletnie nic nie pamiętamy. W dodatku przed nami pojawia się duszek o imieniu Orion, który przeprasza, gdyż to przez niego straciłyśmy pamięć. Otóż sobie leciał, wleciał w nas i zajął miejsce naszych wspomnień. Uroczo, czyż nie? Po krótkiej wymianie zdań i nazwaniu swojej postaci, nadchodzi czas na wybranie świata, do którego chcemy się przenieść, a mamy do wyboru cztery.
Będzie to niewielki spojler, ale jest to coś w stylu alternatywnych światów, po których będziemy krążyć, by odnaleźć ten właściwy.
Jak można by się spodziewać, w każdym świecie kto inny jest naszym chłopakiem. Dla komplikacji, historie bohaterów są diametralne różne. Mam na myśli, że w jednym świecie jesteście przyjaciółmi, a w drugim się nie lubicie. W jednym ktoś jest w kimś zakochany, a w drugim w kimś kompletnie innym. W jednym ktoś pracuje w kawiarni, w innym nie. W dodatku w każdym świecie nie wiemy, komu możemy ufać.
Powiem jeszcze, że we wszystkich ścieżkach ktoś próbuje nas zabić. Podwójnie uroczo. W części ścieżek trochę to odczujemy, ale inne będą pod tym względem hardcorowe xD.
W dodatku przechodzenie gry, kiedy to bohaterka nic nie pamięta, jest straszne xD. Nie masz pojęcia jak się do kogo zwracać, gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz i ogólnie kim ty jesteś. I weź tutaj dokonuj dobrych wyborów!





Oto strona startowa. Już ona zachęca do grania :)



A oto miejsce do zapisywania ścieżek. Mamy tutaj trochę mniej miejsc, niż w innych visual novels, ale jest dobrze jak będzie się je zastępować nowymi. 





















A tak wygląda karta z dodatkami. Ogólnie zaskoczyło mnie jak dużo pobocznych rzeczy ma ta gra. Ilustracje, dodatkowe wspomnienia, mini gry... Naprawdę sporo :)





Oto screen z gry i nasz kochany Orion. Naprawdę będzie nam pomagać, więc warto go słuchać. To chyba dość logiczne, ale dodam, że Oriona widzimy tylko my.















A to moment wybrania świata. Ogólnie stroje postaci są bardzo powiązane z kartami. Mi bardzo podobają się looki wszystkich (najgorszy ma nasza Heroina), chociaż niektórzy naprawdę wyglądają... specyficznie xD.

Wspomnę jeszcze o sposobie grania. Gdy gramy w czyjąś ścieżkę i klikniemy prawy przycisk, pojawi się pasek z opcjami, a jedną z nich są parametry:















Na ogół wyświetlają nam się trzy paski i zazwyczaj są wyśrodkowane, ale przy niektórych chłopakach, ten ostatni już na początku sięga końca.
Czyli widzimy jak nasza bohaterka się zakochuje, jak bardzo ufamy sobie nawzajem i czy nasz chłopak wie, że mamy amnezję. Przy jednym chłopaku jest jeszcze jeden pasek, ale wspomnę o tym później :)
Otóż nasze odpowiedzi wpływają na owe paski. Naszym celem jest oczywiście zmaksowanie pierwszych dwóch, a w przypadku tego wyjątku, jeszcze czwartego. W tej grze trzeba BARDZO uważać z odpowiedziami, więc za każdym razem warto zapisać sobie grę przed wyborem, odczekać trochę dialogu i sprawdzić, czy coś się zmieniło. Jak gram w Amnesię, to rodzice dziwnie na mnie patrzą, bo przyklejam sobie karteczki na ekranie, by widzieć różnicę xD

Teraz powiem coś o bohaterach:

Nasza główna bohaterka jest taka jak na otome przystało, czyli cicha, nieciekawa i wstydliwa. W grze przez większość czasu mówi Orion, a my cały czas milczymy. Nie wiem jak ci chłopcy z nami wytrzymywali xD. Czasem się rozkręcała i potrafiła nawet żartować sobie z innych, ale na ogół nic ciekawego.














Shin
Jego ścieżka jest teoretycznie pierwsza. Shin to nasz przyjaciel z dzieciństwa. Taki trochę tsundere. Ogólnie jest niemiły, potem nas całuje, a gdy mamy się chwycić za rączki, to się rumieni. To ten typ, co ciągle wyzywa od idiotów, więc dziwię się, że tak mało nas zwyzywał. Może dlatego, że z nim chodziłyśmy i nie chciał byśmy go zostawiły?

Toma
Kolejny przyjaciel z dzieciństwa. Jego ścieżka jest czwarta. Uważa siebie za starszego brata Heroiny i Shina. Trochę chore, zważywszy, że chce z nami chodzić. Ogólnie jego jednego nigdy jakoś nie lubiłam... Teraz będzie spoiler... Nie dajcie się zwieść jego uroczej buźce i bardzo przymilnemu zachowaniu. To yandere. I to taki, który mnie wyjątkowo irytował. Ogólnie chce bronić główną bohaterkę przed światem. Ci, którzy oglądali anime, wiedzą co zrobił -.- Za to stracił u mnie wszystkie punkty jakie mu jeszcze zostały. I to nie jedyne co robił. A jeden z jego bad endów jest... naprawdę niepokojący. W sumie wszystkie od niego są, no ale... To u niego jest ten czwarty pasek, który mówi o zwątpieniu głównej bohaterki.

Kent 
Po obejrzeniu anime chyba był dla mnie obojętny, ale w czasie gry bardzo po polubiłam :) Naprawdę się przy nim ubawiłam xD. Kent kompletnie nie ma pojęcia o stosunkach międzyludzkich. Do tego stopnia, że chodził po całym mieście, a Heroina za nim biegała, bo nie nadążała, a okazało się, że to była randka, bo przyjaciel powiedział mu, że pary tak robią xDDD

Ikkyu
Początkowo miałam mieszane uczucia. Ikkiego można spokojnie nazwać playboyem. Ma własny fanklub psychopatek. Momentami ta ścieżka była creepy ;__; Bo wiecie, fankom nie podobało się, że ich Ikki-sama ma dziewczynę i jej poświęca czas.
Z czasem jednak polubiłam go, bo więcej zrozumiałam.

Tak prezentuje się czwórka głównych boyów.

Teraz będzie spojler, ale chyba nikogo to nie zaskoczy, zwłaszcza kiedy spojrzy się, jak ułożono opcje w grze.

Jest jeszcze jeden bish. Oczywiście Ukyo, którego widywaliśmy już w innych ścieżkach i mógł wydać się nam niepokojący. Ogólnie to mój ulubiony bohater <3. Już w anime go lubiłam, ale tam oczerniali go w złych momentach -.-

Ukyo to ten zielonowłosy przystojniak. Jest fotografem i ma rozdwojenie jaźni. Normalnie jest milutki, trochę płaczliwy, a gdy przestawia mu się tryb, to chce nas zaciupać. Nie będę wchodziła w szczegóły, ale gdy przejdziemy powyższe ścieżki, odblokowuje się jego i ona najbardziej mi się podobała. 

Właśnie... Warto jeszcze o czymś wspomnieć. Mamy 5 happy endów i 5 normal endów. No i 16 bad endów. Na razie odblokowałam tylko 8 (głównie te z Ukyo), ale ta liczba jest zatrważająca :<

Otóż śmiertelność w innych ścieżkach była podwyższona, ale jakoś dawało się umknąć przeznaczeniu, gdy się myślało i przeczuwało kto i gdzie może chcieć nas zabić. Natomiast u Ukyo ta liczba pomnażała się razy 5. Jejku, tam na każdym kroku mogłeś umrzeć. Chyba już 2 dnia rozgrywki nas zabiło w pożarze!!!! A drugi raz 5 dnia!!! Ogólnie ja po słowach Ukyo wiedziałam, że umrę, gdy wybiorę tą złą opcję, więc normalnie wybierałam dobrą, a w osobnym polu tą drugą. No ale naprawdę... A pod koniec gry było tylko gorzej i trudniej. Czasem myślałam, że to dobra opcja, klikam, a kilkanaście minut później okazuje się, że ktoś nas zaciąga do mieszkania, byśmy spędziły tam wieczność i ci tu bad end wyskakuje i musisz skipować grę od początku -.- Meh... Tego się nie spodziewałam xDDD 

W ciągu gry, w różnych ścieżkach, nasza bohaterka ginęła w naprawdę różnorodny sposób. Spaliłyśmy się w pożarze, wrzucono nas do studni, zaciupano nas w lesie, przygniotło nas coś ciężkiego, co później okazało się chyba pociągiem, spadło na nas jakieś żelastwo, które chyba było metalową konstrukcją... Jeszcze usiłowano nas zabić, np. prawie rozjechał nas samochód, spadłyśmy z klifu, coś omal nie rozbiło się o naszą głowę, mogłyśmy zamarznąć, spalić się i zostać przeszytym nożem. Naprawdę przeuroczo.
No i jeszcze pewien KTOŚ uwięził nas na resztę życia. Ta gra naprawdę kocha główną bohaterkę.

Atutem tej gry są z pewnością ilustracje. Wszystkie są śliczne (chociaż niektóre wyglądałyby lepiej, gdyby wycięto Heroinę, bo jej tępy wyraz twarzy psuje efekt). Wybrałam po jednej z każdym chłopakiem, by wam zaprezentować:

Z Shinem:















Z Ikkim:














Z Kentem:















Z Tomą:















Z Ukyo:















Ta ilustracja jest śliczna, ale tych najładniejszych z Ukyo nie mogłam pokazać, bo były zbyt dużym spojlerem :<

Zanim zapomnę, dopowiem o co chodzi z tymi mini grami. Otóż możemy sobie pograć w papier-kamień-nożyce lub hokei z każdym chłopakiem. Gdy wygramy ze wszystkimi, mamy kolejne osiągnięcie.














A teraz powiem coś o anime. Kiedy oglądałam je te kilka lat temu, podobało mi się, chociaż było tak pogmatwane, że często nie rozumiałam co się dzieje. Teraz już wiem dlaczego. Anime pokazuje może 20% całej gry, przez co sens niektórych sytuacji przepadł na dobre. W dodatku panuje tam okropne pomieszanie z poplątaniem. Ogólnie do dziś to anime trochę zatarło się w mojej pamięci, więc obejrzałam kilka odcinków pobieżnie i jestem oburzona. Oni całkowicie pomieszali ścieżki i pozmieniali niektóre sytuacje. Nie mam pojęcia skąd wytrzasnęli niektóre rzeczy. Rozumiem, że skrócili całą grę do 12 odcinków anime i pousuwali sytuacje z połową bohaterów, ale te, które zmienili, nie wymagały tego -.- Przez to wszystko jest naciągane i nie dziwię się, że nielogiczne. Naprawdę... To co było później, powiedzieli że było wcześniej itd. 

Tak mniej więcej przedstawia się sprawa. Oto mój ranking proponowanych chłopaków:

1. Ukyo
2. Kent
3. Ikkyu
4. Shin
5. Toma

Gdy kupowałam tę grę, nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie. Zwłaszcza, że początkowo nie była moim celem, gdyż dostałam ją w pakiecie z innymi, które chciała :> Opłacało się. 

Skoro mowa o Amnesii, nie mogę nie dać pewnego linku. Nie czytajcie jeśli nie oglądaliście anime lub nie graliście, albo nie macie poczucia humoru:
Ten artykuł jest wyjątkowo trafny xP

To tyle w kwestii Amnesii. Gorąco polecam grę, aczkolwiek anime... Nie wiem, głosy są podzielone. Może wam się spodoba ;)


sobota, 11 sierpnia 2018

Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Dziś mam dla was anime z naszej beczki ;) Otóż komedio-romans o nerdach i otaku. Seria ma tylko 11 odcinków i powstała na podstawie web mangi.
Główna bohaterka to Momose Narumi - młoda kobieta, która ma zacząć pracę w nowym biurze. Narumi to raczej roztrzepana i urocza osóbka, co oczywiście lubi sobie pospać, więc już pierwszego dnia niemal spóźnia się do pracy. Dziewczyna ma pewien sekret, o którym nie może dowiedzieć się nikt z jej nowego biura. Otóż jest otaku, a przy tym jeszcze yaoistką. Ludzie nie lubią nerdów, więc nie chce zostać wyrzutkiem.
Będąc w pracy, przypadkiem spotyka Nifuji Hirotakę, swojego przyjaciela z dzieciństwa, z którym nie widziała się od gimnazjum. Mężczyzna wie o jej hobby, a sam jest miłośnikiem gier, który chyba nic innego w wolnym czasie nie robi. Narumi zaciąga go po pracy do baru, by pogadać i wytłumaczyć mu, by nie mówił o jej preferencjach przy ich kolegach z pracy - Kabakurze i Koyanagi. Później żali się jak to trudno znaleźć chłopaka, a przy tym ukrywać przed nim swój sekret. Ostatecznie Hirotaka proponuje jej, by zaczęła z nim chodzić i przedstawia jakie miałaby z tego profity.

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Znalezione obrazy dla zapytania Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Podobny obraz

W tym anime pojawi się jeszcze druga para - oczywiście Kabakura i Koyanagi, którzy również okażą się interesować tym co główna para. W ten sposób powstania paczka przyjaciół.

Wszyscy bohaterowie są diametralnie różni i wszystkich uwielbiam. Tak jak wspomniałam, Momose jest urocza i roztrzepana, Hirotakę obchodzą tylko gry i ciągle ma ten sam wyraz twarzy, Kabakura to typowy choleryk, któremu zaraz żyłka pęknie, a Koyanagi niby poważna kobieta, która tak naprawdę jest histeryczką.

Szczerze powiedziawszy, kibicowałam obu parom, ale związek tej drugiej był bardziej uroczy :3 Może to też dlatego, że bardzo polubiłam Kabakurę. Jego ekspresja była wprost genialna xD

W tym anime bardzo podobała mi się kreska i wygląd postaci. Szczególnie ich oczy jakoś tak idealnie pasowały do każdego.

Co więcej? Bardzo polecam. Można się trochę pośmiać i zobaczyć coś nie przesłodzonego.



czwartek, 9 sierpnia 2018

Gimnazjum tytanów - Shingeki! Kyojin Chuugakkou

Tym razem mam dla was coś przekomicznego - Shingeki! Kyojin Chuugakkou. Jest to seria poboczna Shingeki no Kyojin. Dla przeciętnej osoby ta seria może wydawać się głupia i dziecinna, lecz fani nie powinni narzekać (chociaż seria nadal będzie głupia i dziecinna xD).
Gimnazjum tytanów to parodia głównej serii i to jeszcze w wersji chibi. Bohaterowie żyją w czasach współczesnych i właśnie idą do nowej szkoły - Gimnazjum Tytanów. W owej szkole uczą się zarówno tytani jak i ludzie. Dzieli ich jedynie mur. Jednakże tytani sieją terror wśród uczniów, a Eren nie spocznie póki nie pomści czegoś, co było dla niego najważniejsze.
Seria wyśmiewa właściwie wszystkich bohaterów, choć na niektórych jest szczególny nacisk. To parodia i to całkiem głupkowata, więc nie warto czekać na czyjąś śmierć - takie momenty po prostu nie istnieją. Twórcy wszystko obrócili w żart i momenty poważne w oryginale, tu otrzymały nieco niepoważne przełożenie.
Przez większość czasu spotkamy się z dość prymitywnym poziomem żartów, lecz mimo to, seria bardzo mnie wciągnęła xD. Niektóre sytuacje są po prostu genialne. Nie wiem co było najlepsze. Urzekło mnie ukształtowanie niektórych bohaterów.

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Gimnazjum tytanów

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou jean

Znalezione obrazy dla zapytania Shingeki! Kyojin Chuugakkou bravery test

Bardzo podobało mi się to, że spotkaliśmy większość bohaterów, którzy pojawili się w pierwotnej serii, a nawet tych z odcinków specjalnych i z Bez Żalu. O ile Ilse miała jeszcze rolę na cały odcinek, to Farlan i Isabel mignęli przez chwilę, ale ich miny mówiły wszystko.

Jednak ta seria nie byłaby taka genialna, gdyby przez połowę czasu nie używano dialogów z głównej serii xDDD. Jejku, to było genialne, gdy oglądałeś jakąś mało poważną sytuację, a tu słyszysz tekst, który wiążesz z innymi momentami, które były zdecydowanie poważne. I jeszcze ta muzyka w tle... xD

Nie potrafię stwierdzić, które odcinki były najlepsze, ale zdecydowanie w mojej pamięci pozostanie list miłosny do Jeana (już na początku zgadłam od kogo będzie xD), próba odwagi (tutaj wszystko było komiczne, więc nie potrafię wybrać najlepszego momentu odcinka), koncert Leviego i jego grupy (oj tak, przyłączyłabym się do tych tytanofanów z tymi plakatami :3), niesienie przez Erena kamienia (wróć, klucza :P), no i ten festyn szkolny i rola Armina - to był chyba spojler odnośnie 3 sezonu xD.

A właśnie. Oglądacie już 3 sezon? Bo ja tak i na razie jestem zachwycona. Chociaż przez prawie cały pierwszy odcinek lałam się ze śmiechu - nie żeby tam były tak śmieszne rzeczy, ale uznajcie to za czarny humor :P. Nieco zmieniła się kreska, ale chyba na lepsze. Bohaterowie w kilka dni stali się dorośli. No a Eren przeszedł pranie mózgu xD. I chyba stał się inteligentny. Szok. Boję się jedynie, że z pewnych powodów bohaterowie będą padać jak muchy, ale poczekamy, zobaczymy. W dodatku na razie tytanów jest tyle co nic - jedynie Eren w pierwszym odcinku i jego "piękna" forma xD. Tak. To było zabawne.
Warto powiedzieć o openingu, który zwiastuje... sielankę i okruchy życia. No porównajcie sobie:


Jest różnica, co nie? Piosenka sama w sobie nie jest taka zła, ale według mnie kompletnie nie pasuje do serii. No chyba że bohaterowie stwierdzą, że przestają walczyć i będą prowadzili spokojne życie na farmie, hodując świnki i krówki lub robiąc sweterki dla biednych dzieci. Natomiast grafika jest strasznie oklepana. Zwłaszcza te momenty z chmurami w tle - w ilu openingach już to widzieliśmy, hę? No i zero symboliki (no chyba że spadający, kobiecy but coś oznacza. Albo mijający się mały Leviś i mały Erwunio oznaczają przyszłe przeplatanie ich losów. Średnio ukrytego sensu, co nie? Ogólnie opening jest taki słodko-pierdzący, że po prostu rzygam tęczą. Dziękuję.


czwartek, 28 czerwca 2018

Dandelion - visual novel

Dziś mam dla was kolejną grę otome: Dandelion - Wishes Brought To You. Jest to wytwór od Cheritz, czyli tych samych twórców co Mystic Messengera. Grę poznałam dzięki youtubowi, gdyż Charmin zaczęła nagrywać z tego livy. Początkowo gra średnio mi się podobała, ale gdy doszło do kolejnych ścieżek, strasznie ją polubiłam i przez kilka miesięcy marzyłam, aby ją mieć. Szczęście się stało, iż na steamie są promocje, więc kupiłam sobie i nie mogę się nacieszyć ^.^
Ale o czym jest ta gra? Główna bohaterka jest koreańską studentką, która wyprowadziła się od matki do Busan, by studiować. Dziewczyna jest praktycznie pozbawiona energii i jakichkolwiek chęci do życia. Jej matka to jedna z tych typowych dramowych matek-zołz. Kobieta wymaga od dziewczyny nie wiadomo czego i wysłała ją na kierunek jaki ona chce, a nie nasza główna bohaterka. Jednak pewnego dnia dzieje się coś nieoczekiwanego. Dziewczynę budzi jakiś dziwny odgłos. Okazuje się, że obok jej łóżka jest koszyk z dwoma kotkami i trzema królikami! Dziewczyna jest w kompletnym szoku. Początkowo stara się ich pozbyć, ale w końcu stwierdza, że w sumie dzięki tym zwierzakom jej życie stało się ciekawsze i postanawia się nimi zająć. Przez pewien czas będziemy się nimi zajmować i próbować zwracać ich uwagę. Wiadomo, że to otome, więc musi być jakiś romans. Dlatego powinniśmy skupić się na jednym ;) Nie obawiajcie się, gra nie nakłania do zoofilii, gdyż ich zwierzęca forma nie potrwa długo. W końcu w wyniku różnych zdarzeń, które zależą od wybranego zwierzaka, cała piątka wraca do ludzkich form. Ogólnie początkowo nie dowiadujemy się zbyt wiele. Słyszymy o jakimś kontrakcie i Czarodzieju i o jakiejś grze, ale oczywiście my nie możemy zostać wtajemniczone, gdyż tego zabrania kontrakt. I tak toczy się dalsza rozgrywka z wybranym chłoptasiem. 


Oto strona startowa. Warto wspomnieć o sposobie gry, gdyż różni się nieco od przeciętnej visual novel. Otóż cała gra trwa ok. rok. Naszym zadaniem jest zdobycie maksymalnego poziomu z wybranym chłopakiem. Przez ten rok musimy uzbierać wszystkie serduszka, które pojawiają się, gdy przekroczymy jakiś poziom. Jedna interakcja zajmuje jeden dzień. Kiedy ma się już wprawę to jeden dzień zajmuje kilka sekund ;) Ogólnie poruszamy się po własnym mieszkaniu. Wygląda to tak:


Za każdym razem wyświetla nam się gdzie kto jest. Gdy wejdziemy do danego pomieszczenia, mamy do wybory co chcemy robić. Na przykład w sypialni możemy rysować, uczyć się, ubierać... W salonie oglądać telewizję, czy odpocząć. I tak dalej. Łącznie jest chyba 19 możliwości. Jednak oprócz powiększania naszego lovometru, musimy dbać o takie parametry jak kobiecość, piękno, umiejętności artystyczne, stres i presję. Zwiększają je i zmniejszają poszczególne czynności. Na przykład, gdy zaczniemy się uczyć, zmniejszy się presja i zdobędziemy art skilla, lecz jednocześnie zwiększymy stres. Podobnie jest z całą resztą. Na samym początku pospisywałam sobie wszystko, ale w sumie szybko zapamiętałam co gdzie mam robić. Nie można dopuścić by stress i presja skoczyła nam do końca, gdyż wtedy prawdopodobnie jest koniec rozrywki. No i chyba kopiemy w kalendarz, ale tylko chyba, bo sama tego nie doświadczyłam. Trzeba też pamiętać, że każdy chłopak ma swoje preferencje i nie przy każdej czynności w pokoju zwrócimy jego uwagę. Możliwe, że nawet przy ulubionych czynnościach go nie spotkamy.


Za to trzeba dbać na resztę, gdyż w statusie, gdy klikniemy odpowiedniego chłopaka to wyświetli się, czy dane parametry go satysfakcjonują, czy też nie. Najbardziej musimy się o to martwić na samym początku, bo później naturalnie wszystko się zwiększa.

Ogólnie dni mijają dość monotonnie. Czasem któryś da nam jakiś drobiazg. Za to gra strasznie wciąga ( pierwszego dnia przeszłam całą ścieżkę, która zajęła mi 6h, ale ciii ;P). Jednak co jakiś czas, a najwięcej na początku, są momenty, gdy nie musimy nic wybierać, gdyż rozgrywka leci sama. Wtedy jesteśmy świadkiem jakiegoś dialogu, czy innej ważniejszej sytuacji. W trakcie tych momentów co jakiś czas pojawiają się ilustracje, które są śliczne <3 No i wtedy możemy sobie posłuchać głosów wszystkich bohaterów i podszkolić koreański :P
Warto wspomnieć, że w weekend możemy kogoś wziąć na dwór - może to być park, kawiarnia, plaża, księgarnia, czy inne miejsce. Tam będziemy mieli krótki dialog, gdzie musimy wybrać jedną z dwóch odpowiedzi - jedna zwiększa poziom, a druga nic nie robi. Potem możemy się rozejrzeć i wtedy pojawiają się różne rzeczy:


W większości są to jakieś śmieci, ale czasem pojawiają się jakieś wartościowe rzeczy, które można sprzedać, użyć, a co najważniejsze - czasami możemy znaleźć naklejki! Naklejki to dodatkowy element, który nie wpływa na rozgrywkę. Za to, gdy uzbieramy wystarczającą ilość - możemy odblokować dodatkową ilustrację lub szkic:


Niektóre ilustrację są lepsze od tych z głównej rozgrywki :3 Aby zebrać taką ilość naklejek, by odblokować obie rzeczy trzeba chyba zagrać dwa razy. Jak macie przynajmniej 20, zacznijcie od tego droższego, gdyż jest to ilustracja.

W weekend oprócz wyjścia z kimś, możemy iść do pracy, gdzie zarobimy 40 i potem w tygodniu będziemy mogli iść do sklepu lub księgarni i kupić coś. W sklepie możemy kupić upominek dla kogoś, ale z tym trzeba uważać, bo na niektóre rzeczy mogą się obrazić. Można kupić też jakieś rzeczy dla siebie, które poprawią parametry, bikini, które możemy założyć na plaży i zobaczyć reakcję wybranka lub takie coś do oczu, które sprawia, że widzimy więcej na tych wyjściach (większa szansa na naklejkę).

To chyba tyle a propos sposobu gry. Pamiętajcie by zapisywać!!! No i polecam, by przed wyborem, na tym wyjściu na dwór, kliknąć quick save'a, gdyż gdy zacznie się kolejny dzień możemy sprawdzić, czy nam wzrósł poziom, czy nie i najwyżej quick loadnąć i wybrać tę drugą odpowiedź.

Teraz czas przejść do bohaterów :>

Oto ich zwierzęce formy:


Słodziaki, prawda? Zapewne większość podejmuje decyzję już na tym poziomie :) Ja w sumie swoich ulubieńców wyklarowałam, gdy zaczęli coś mówić, a jeszcze mocniej, gdy zamienili się w ludzi. Wtedy zakochałam się w Jiwoo (nakrapianym króliczku) i Jihae ( srebrnym króliczki).

A oto ich ludzkie formy w całej okazałości:


Fajne mają stroje, co nie? Na szczęście nie będą tak paradowali po mieście, bo mogliby przyciągać uwagę xDDD

Teraz może krótko ich przedstawię:

Jisoo - czarny kot
W większości ścieżek jest bardzo fajny - martwi się o nas i czasem pomaga w sprawach sercowych, choć główna bohaterka rzadko łapie aluzje xD Natomiast we własnej ścieżce jest strasznym zazdrośnikiem :P Ogólnie gdy miał te napady zazdrości to miałam ochotę go tak wychlastać po pysku, by się obudził, gdyż były to rzeczy nieuzasadnione. Miłośnik jedzenia (mięso ponad wszystko) i programów typu Mango xD W tłumaczeniu na polski zwraca się do nas: Dawco Żarcia. Jakże romantycznie... :P

Jiyeon - rudy kot
Cukier, uroczość i jeszcze raz cukier. Prawdopodobnie jest trochę młodszy od głównej bohaterki i kreuje się na takiego słodziaka. Ogólnie normalnie jest uroczy, ale nie aż tak jak chce być :P Kocha pomarańcze i myć się. Tego koteła też powinno się wytrzaskać po pysku -.- Późniejsze momenty z nim wkurzały mnie jeszcze bardziej niż bezpodstawne napady zazdrości Jisoo. Nie chcę za bardzo spojlerować, ale w dalszej rozgrywce koteł będzie bardzo nie fajny i należałoby koteła spalić. Co prawda na końcu nieco się usprawiedliwił, no ale i tak na stos z nim. Przez jedną ilustrację z tym kotełem tak się wystraszyłam, gdy wyskoczyła, że krzyknęłam, bo koteł nie wyglądał tam jak ten potulny koteł :<<< Na stos z nim!

Jihae - srebrny królik 
Jego ścieżka nieco zmniejsza wzburzenie poprzednimi dwoma. Jihae to prawdziwy dżentelmen. Zwraca się do nas: Moja Pani <333 Tak jak pisałam wcześniej, jest u mnie na drugim miejscu. Na ogół jest opanowany i kochany. On i Jieun (biały królik) znali się już wcześniej i zachowuje się trochę jak jego niańka, choć później okaże się o co chodzi. Jihae jest naprawdę piękny, co co chwila będzie zaznaczane, choć on sam tak nie myśli. Podobają mi się jego długie włosy :>

Jiwoo - nakrapiany królik
No i mój ulubieniec <3 Jiwoo to niby tsundere (osoba wrogo nastawiona), ale niby to kluczowe słowo. Na pierwszy rzut oka taki się wydaje, ale to prawdziwy słodziak w prawdziwy, a nie przesłodzony sposób. Jego ścieżka to miód na serce. W sumie główna bohaterka przez większość czasu będzie robiła sobie z niego jaja, gdyż chłopak jest zbyt łatwowierny. No i tak fajnie się złości :P Jiwoo to prawdziwy miłośnik romansów. Wiecie, lubi harlekiny, opery mydlane... No i sam chce się stać ekspertem od relacji dzięki takim książkom xD Jak dla mnie, on był najbardziej pomocny w związku z problemami z matką no i chyba wiedział najwięcej ze wszystkich chłopaków. Przez większość czasu wyzywa nas od idiotek, ale nie należy przejmować się jego słowami, bo to mechanizm obronny i poza :) No i nie jest taki cały czas.

Jieun - biały królik
Przy pierwszym spotkaniu z tą grą był u mnie na ostatnim miejscu, ale po przejściu jego ścieżki zmieniłam zdanie. Jieun jest naprawdę pocieszny :) Jest młodszy od głównej bohaterki o kilka lat. Zazwyczaj Jihae wszystko dla niego robi, więc on niewiele robi sam. Ma bardzo spokojne i ciche usposobienie. Jieun jest jabłkoholikiem. To prawdziwy narkotyk dla niego :P Można by pomyśleć, że jest jak dziecko, ale potrafi być dojrzalszy od głównej bohaterki. W dodatku jego zakończenie było do rany przyłóż, którą spowodowały poprzednie zakończenia. 

Właśnie... Zakończenia... Tu będą małe spojlery, więc czytacie na własną odpowiedzialność! Ale serio małe spojlery. Tylko was przygotują mentalnie. -.- Dobre zakończenia są tak dobre, że boję się pomyśleć jakie są złe xD Dobre zakończenia w tej grze są dość otwarte. Niby sugerują nam, że będą razem, ale w niektórych wypadkach możemy jedynie mieć nadzieję. Nie chcę za dużo spojlerować, ale w większości ścieżek albo główna bohaterka traci pamięć, a chłopak znika, albo chłopak traci pamięć i też znika. Potem jest pokazana akcja po jakimś czasie, gdzie spotykają się, lecz jedno z nich nic nie pamięta, ale podświadomie coś czują i chcą się spotkać, ale nie widzimy momentu spotkania. Także ten... MOŻNA SIĘ LEKKO ZDENERWOWAĆ. Jedynie zakończenie Jieun mogę uznać za satysfakcjonujące no i z Jiwoo też nie byłam aż tak zdenerwowana. 

Koniec spojlera. 

Nie chcę za bardzo dawać ilustracji z przykładowymi chłopakami, gdyż widziałam wszystkie ścieżki, ale osobiście przeszłam dwie. Natomiast nad jedną nie mogę się powstrzymać XD Jest tak epicka, że po prostu muszę ją pokazać:


W sumie w tej ilustracji najbardziej bawią mnie reakcje świadków xD Nie no, mina Jisoo - bezcenne. No i te znudzenie Jiwoo xD

Powiem jeszcze, że ta gra jest wprost stworzona dla mnie. Mam ten problem, że zazwyczaj daję tą najgorszą możliwość w rozmowach, a tu nie mam tego problemu :D W dodatku tu bardziej liczy się logika i kalkulacja.

Doszłam jeszcze do wniosku, że czym trudniej zwrócić czyjąś uwagę, tym rozgrywka z nim jest bardziej przyjazna. U Jisoo i Jiyeona punkty zbierało się bardzo łatwo, ale później nadchodziło otrzeźwienie (śpieszcie się z Jiyeonem - dobrze wam radzę!). Natomiast Jiwoo strasznie trudno było znaleźć, a przynajmniej na początku. A przy Jieunie zaczynałam się stresować, bo on i Jihae na początku znikali co dwa dni, a gdy byli to Jieun nie zawsze zwracał uwagę ;__; A w ich wypadku chyba warto zrobić serduszko jeszcze z tym drugim. Nie wiem, czy to niezbędne, ale tak mówili inni. No a jak znikali to i z wybrankiem trudno było zrobić serduszko.

To tyle. Osobiście bardzo polecam Dandeliona, choć radzę się na początku przysłuchać rozmowom chłopaków i mądrze wybrać kogo chcecie najpierw przejść :P Nie sugerujcie się moimi wywodami, bo być może jesteście masochistami i lubicie się denerwować ^.^ Nie no, Jisoo i Jiyeon nie byli aż tacy źli :P Ich też lubię, ale w innych ścieżkach lub na samym początku ich ścieżek. 


ps. Zmieniam zdanie xD Patrzcie, czy macie wszystko satysfakcjonujące w statusie, bo dziś przechodziłam sobie ścieżkę Jisoo, nie zwracałam na to uwagi i okazało się, że na samej mecie jednak stwierdził, że mam niesatysfakcjonującego art skilla. Tylko w tamtym momencie... już nic nie dało się zrobić xD No i dostałam pierwszy bad end xDDD Ale w sumie ten bad end jest całkiem fajny. Znaczy to nie jest bad end, który przypisany jest do Jisoo tylko do bohaterki. Widziałam prawdziwy bad end z Jisoo i był dość straszny. A ten, który dostałam dziś był zabawny xDDD W sumie nawet lepszy od dobrych endów xD

piątek, 8 czerwca 2018

Violet Evergarden

Dziś mam dla was coś, co obejrzałam już dość dawno, ale nie chciało mi się pisać posta xD Mowa o Violet Evergarden. Seria była emitowana w tym roku. Według mnie jest naprawdę świetna i trafiła do moich ulubionych <3 Co prawda słyszałam, że niektórym się nie podobała i porzucili po kilku odcinkach, no ale każdy ma prawo do własnego zdania.
Jak łatwo wywnioskować, seria opowiada o Violet Evergarden. Jako dziecko, Violet zaczęła walczyć na wojnach i stała się maszyną do zabijania. Jest to dość nierealny element, no ale kto spodziewa się normalności po anime? ;P Jej rozwój emocjonalny był na poziomie... protista? Ogólnie można by wziąć ją za prawdziwego robota, który nie okazuje emocji, wykonuje rozkazy, nie ma własnego zdania, gustu i niczego podobnego. W dodatku jej odczuwanie bólu również musiało być wyłączone... Ogólnie w wojsku wykorzystywali żywą lalkę, której nawet nie traktowano jak człowieka, a rzecz. W tym oto wojsku dziewczynka trafiła w ręce majora Gilberta, który pierwszy zobaczył w niej człowieka i zaprotestował, gdy powiedziano, iż może sobie zrobić z nią co chce. Violet pozostała w wojsku, lecz z czasem uzyskała cień człowieczeństwa jakim było przywiązanie do Gilberta lub coś na kształt tego.
W wyniku jednej walki, Violet utraciła ręce i została rozdzielona z Gilbertem. Znaleziono ją i zawieziono do szpitala, gdzie założono jej metalowe protezy. Wojna się skończyła, a Violet wracała do zdrowia. Przybył do niej pułkownik Hodgins, który poinformował ją, że już nie musi walczyć i od teraz jest pod jego opieką, co było rozkazem jego przyjaciela Gilberta. Violet wciąż wypytywała o swojego majora i widać było, że pułkownik nie wie co powiedzieć, więc można wywnioskować, że albo zmarł, albo zaginął lub jest z nim naprawdę źle, lecz nie był w stanie powiedzieć tego dziewczynie. Pułkownik przywiózł ją do rodziny Gilberta, do której major nakazał ją zawieść, by żyła z nimi w spokoju. Już po krótkiej wizycie dziewczyna zaprotestowała, gdyż chciała wrócić na wojnę, a jeśli nie może, to żeby ją po prostu gdzieś wyrzucono. Hodgins w końcu wziął ją z sobą do jego przedsiębiorstwa. Tak właściwie pułkownik nie był już pułkownikiem, gdyż odszedł z wojska. Jego firma zajmowała się usługami pocztowymi. Początkowo Violet segregowała listy i roznosiła pocztę, lecz jednego dnia natknęła się na mężczyznę, który chciał skorzystać w ich firmie z usług pisarza - widmo, czyli kogoś, kto spisuje listy ludzi, którzy nie umieją pisać lub nie wiedzą jak coś przekazać. Takich ludzi nazywano Auto Memory Dolls, czyli w skrócie Lalkami. Violet była świadkiem jak jedna z Lalek spisywała list mężczyzny i na końcu użyła słów " Kocham cię", które Violet usłyszała od swojego majora przed rozstaniem, nie znając ich znaczenia. Dziewczyna postanowiła, że zostanie Lalką, by zrozumieć co to za uczucie i co chciał przez to powiedzieć Gilbert.
Początkowo dziewczynie idzie dość kiepsko, gdyż zadaniem Lalek jest przekazywanie emocji innych, a przecież ona nie potrafi pokazywać własnych. Jednak z odcinka na odcinek widzimy wyraźną ewolucję. W trakcie serii zobaczymy jej postępy jako Auto Doll, zmaganie z przeszłością i historie wielu ludzi, których Violet spotka na swej drodze. Przez te historie, anime staje się bardzo emocjonalne. W niektórych momentach można się wzruszyć, lecz popłakałam się tylko w jednym odcinku :)
Bardzo polubiłam postaci z tego anime - zarówno tych głównych jak i epizodycznych. Violet początkowo nie okazuje niczego, ale momenty, gdy coś ją poruszy lub mowa o majorze są naprawdę przeurocze <3 O Gilbercie było stosunkowo mało, ale i tak bardzo go polubiłam. Wykazywał się prawdziwą troską wobec Violet. Prawdopodobnie umarł, ale nie jest to stuprocentowo pewne. Ja mimo wszystko wierzę, że żyje. Słyszałam różne wersje co mogło się z nim stać i chyba wiem jaka jest prawda, ale nie będę spoilerować.

 


Podobny obraz


W przypadku tego anime nie można nie wspomnieć o grafice, która jest cudowna. Kreska jest tak śliczna, a kolorystyka idealnie dobrana, że na kadry mogę się patrzeć godzinami. Szczególnie ślicznie wyglądają oczy - zwłaszcza Violet i Gilberta. To właśnie art z tego był właśnie zapalnikiem przyspieszającym obejrzenie tej serii.
Muszę również wspomnieć, że strój Violet jest cudowny. To jest jeden z krojów sukienek z anime, które wyjątkowo mi się podobają i gdybym trafiła do takiego świata to bardzo prawdopodobne by było, że nosiłabym własnie tę sukienkę ;)
Podsumowując, bardzo polecam serię. Pewnie nie każdemu się spodoba, no ale każdy ma inny gust. Jak dla mnie to bardzo dobre anime.