środa, 10 lipca 2019

5-lecie bloga, czyli BANZAI!!! cz.2

Oto jestem. Zapraszam na drugą część posta z okazji 5-lecia bloga. Zmotywowanie zajęło mi kilka dni ;P Wiecie, musiała nazbierać weny.

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Ok, zacznijmy od pewnego webtoona, którego poznałam w ostatnim czasie i pokochałam całym serduszkiem. Mowa o "I love Yoo". Będąc dzieckiem, Yoo żyła szczęśliwie razem z rodzicami i siostrą. Jednak pewnego dnia, rodzice wzięli rozwód, a mama zabrała siostrę i wyniosła się z domu. Ojciec nieco się załamał, a dziewczynka zastanawiała się, czy to jej wina, że mama odeszła tak bez wyjaśnień? Ojciec mówił jej by była silna, a ona wciąż powtarzała, że wszystko będzie dobrze. Znowu będzie szczęśliwa. Tylko dlaczego wszyscy ją odrzucają? Dlaczego nikt nie chce zostać jej przyjacielem? Rówieśnicy źle ją traktowali, ale ona powtarzała sobie, by być silną. 
Yoo wyrosła na osobę starającą się pozostać obojętną w poniżających sytuacjach. W dodatku nie dbającą o konwenanse chłopczycą. Ale przynajmniej zyskała dwie przyjaciółki.
Jednego dnia siedziała w klasie i myślała o zarobieniu więcej pieniędzy, gdy poczuła, że ktoś na nią patrzy. Okazało się, że to blondasek siedzący kilka ławek przed nią. Gdy tylko zorientował się, że został przyłapany, zrobił się cały czerwony, a Yoo nie miała pojęcia o co mu chodzi (heh, nikt się nie domyśla :P). Chyba wkrótce po tym chciał dać jej kwiatka i wyznał uczucia, a ona powiedziała "Nie", po czym zgarnęły ją przyjaciółki i zostawiły biednego chłopaczka. Udały się do czegoś w rodzaju McDonalda. Przyjaciółki nie mogły zrozumieć jak mogła odrzucić tak uroczego chłopaczka-Niemca, w tak brutalny sposób. Ona oznajmiła, że odrzucenie to odrzucenie. Podczas rozmowy jedna z dziewczyn wspomniała coś o jakimś balu organizowanym przez kogoś tam z okazji czegoś tak (who cares) i zapraszała przyjaciółki, by przyszły. Yoo stwierdziła, że to nie dla niej, ale przekonało ją darmowe jedzenie. No i w tym momencie do baru wkroczył odrzucony chłopak z dwoma kumplami. Dziewczyny zrobiły ślizgi w dół, by nie było ich tak widać, a chłopcy oczywiście wybrali kanapy tuż za nimi. No i oczywiście zaczęli gadać o głównej bohaterce. Jeden kolega, taki mniej miły, zaczął mówić, by blondasek nie przejmował się nią. Ona tyle teraz żre, że w przyszłości będzie wyglądać jak świnia. Nawet nie jest ładna. Zapomnij o tej suce i znajdź ładniejszą. Blondasek zwrócił mu uwagę, by tak nie mówił, a drugi kolega, rudzielec, poparł blondaska, by ten nie miły okazał trochę szacunku. Ten natomiast wspomniał o jednej z jej przyjaciółek z podstawówki, która była głupim śmieciem, którego nikt nie lubił. Dodał, że kolega mu powiedział, że Yoo ukradła projekt tego dziecka, mówiąc, że to jej, a cała szkoła obróciła się przeciw niej. Ta opowieść nie ruszyła Yoo, ale kiedy chłopak zaczął mówić, że pewnie jej obecne przyjaciółki są takie same, wstała i rzuciła w niego sokiem... Tylko że sok nie doleciał do chłopaka, a wylał się na rudzielca, który nie był niczemu winien. Przeprosiła go i wzięła jego marynarkę, by ją osuszyć, po czym położyła na niej chustkę i zaczęła okładać pięściami, by szybciej wchłonęła sok. Przyjaciółki nie rozumiejąc co ona wyprawia, po prostu chwyciły ją za rękę i wytargały z budynku. 
Później akcja przenosi się na bal. Główna bohaterka została zmuszona do złożenia sukienki. Warto dodać, że to bal maskowy, więc... Yoo wycięła z papieru coś co wyglądało na maseczkę w płachcie do twarzy xD Yoo odłączyła się od przyjaciółek (zapewne, by poszukać bufetu) i ściągnęła maskę. Po tym zaatakowało ją dwóch napalonych gości. Znaczy chcieli zatańczyć, ale byli bardzo nachalni... Yoo zwiała i uderzyła w kogoś, kto okazał się rudzielcem w masce, ale ona oczywiście go nie poznała i pobiegła dalej. Odnalazła bufet i nawkładała sobie górę żarcia, po czym zauważyła samotny talerz z tiramisu. Oczywiście zadowolona, zgarnęła go i chciała odejść, gdy ktoś podłożył jej nogę, a zarówno ona, jak i jedzenie, znaleźli się na podłodze. Okazało się, że tiramisu przynależało do pewnego, czarnowłosego dżentelmena, który bronił swojej własności. W odwecie, Yoo rzuciła w jego plecy stekiem i zwiała. Potem zadzwoniła do przyjaciółek, że chce już wracać, ale one ją olały. A potem całkowicie przestały odbierać jej telefony. Yoo bardzo się wściekła, a całej sytuacji przyglądał się rudzielec, który zaproponował pomoc, że może ją odwieść do domu, ale Yoo zwiała biorąc go za zboczeńca. Potem przypadkiem usłyszała rozmowę jej przyjaciółek, które celowo nie odbierały telefonów, więc w głowie dziewczyny pojawiła się myśl, by zrobić im jakiegoś psikusa. Okazało się, że rudzielec za nią podążał i zaproponował pomoc w odegraniu się na jej koleżankach. Wymyślił, że pójdą do baru, a on nagra się jednej z nich na sekretarkę, że Yoo jest pijana i że dobrze się nią zaopiekuje. Po tym mieli się rozejść. Yoo ruszyła do taksówki, gdy chłopak stracił przytomność. Dziewczyna pojechała z nim do szpitala i zadzwoniła na najczęściej pojawiający się w historii numer telefonu, by przyjechał na miejsce. No i okazało się, że to pan od tiramisu. Heh, no nikt się tego nie spodziewał. Potem w szpitalu rozegrała się fajna scenka z ich udziałem, a ostatecznie dziewczyna zwiała ze swoimi przyjaciółkami, które po nią przyjechały.
Jak można się domyślać, akcja będzie się kręciła wokół tej trójki. Rudy będzie chciał się z nią zakumplować, a pan Tiramisu też będzie się wtrącał. Ogólnie w webtoonie jest wiele komediowych scen, ale i dużo depresyjnych. Nie chcę za bardzo spoilerować, ale mam nadzieję, że ktoś pomoże pewnym osobom, bo niedługo całkiem się załamią lub co gorsza coś sobie zrobią ;______; A ja tak bardzo nie chcę. W sumie dwie osoby są najbardziej zagrożone. Mam nadzieję, że nic im się nie stanie w przyszłości, bo będę płakać.

Podobny obraz





No cóż, serdecznie polecam, bo ten webtoon jest lepszy niż wiele mang, które czytałam. Uwielbiam główną bohaterkę i rudego, ale czarnowłosy też jest nawet spoko no i blondasek jest uroczy <3 Trochę mi go żal i życzę mu, by znalazł sobie kogoś fajnego.

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Czas przejść do czegoś innego, czyli grę na telefon ;) Gra nazywa się "Animal Boyfriend" i już mniej więcej możecie się domyślać czego dotyczy. Na samym początku wybiera się jedno z kilku zwierząt:



Oczywiście wzięłam sobie kota, a co :P No i dostajesz takiego kotka, który ma ludzką postać. Twoim zadaniem jest uczynienie go prawdziwym człowiekiem. Oto strona startowa:



Potem przechodzi się do pokoju. Mój słodziak już jest trochę podrasowany. Początkowo wygląda jak te ukazane wyżej, ale można im kupić inne oczy, włosy, ubrania... Jednak wydaje mi się, że w zależności od gatunku są pewne ograniczenia... Także ten, teraz wygląda tak:


Przez dużo godzin ma się czas, by z nim pogadać, wysłać go na nauki, czy do pracy, ale po tym pojawiają mu się uszy i trzeba położyć go spać, bo jeśli w czasie trybu z uszami będziemy go gdzieś posyłać, to będzie mniej wydajny i chyba humor mu się psuje. 


Na samym początku warto korzystać z pomocy, która jest w menu:


Tam wyjaśniają ikonki i ogólnie jak w to grać. Po lewej znajdują się takie cztery ikonki i pamiętajcie, by nie uczyć go i nie posyłać do pracy (nawet się nie da) jak będzie w złym humorze. Na samym początku trzeba iść do sklepu i po prostu nakupić i zużyć poprawiacze humoru, by dało się z nim cokolwiek robić. Tak samo warto dawać mu małe prezenciki, by jego przywiązanie do nas wzrastało. Ogólnie humor i przywiązanie można też zwiększać (i zmniejszać) podczas rozmów.



W niektórych nie trzeba nic wybierać, ale w innych już tak.



Większość jest dość oczywista, ale na niektóre trzeba uważać, bo można się przejechać xD

Ogólnie w tej grze nasz chłoptaś może być rożnym typem. Podstawowe to: Mischevious, Tsundere i Mysterious. Wszystko zależy od statystyk:



Aby zdobyć jakiś typ, trzeba posyłać go na nauki, by wzrastało to co ma wzrastać. Na internetach znajdziecie ile czego potrzeba. Oczywiście jest więcej typów, ale nie sprawdzałam czego potrzebują, bo zadowoliłam się tajemniczym ;P Te typy przydają się w pracy, bo wtedy odblokowują się dodatkowe .

W tej grze jest coś takiego jak gacha.



Co jakiś czas się zmieniają. Ogólnie jest to sposób na zdobycie ciuchów, teł itd. Zazwyczaj pierwsze losowanie jest gratis, a za kolejne trzeba zapłacić kuponami.

W tej grze są też eventy, gdzie też można trochę pozdobywać i nakupić rzeczy w sklepie eventu. Oczywiście w grze jest też normalny sklep:



Warto też wspomnieć o jednej rzeczy, którą tak średnio jeszcze ogarniam, a jej pojawienie było dość zabawne w moim przypadku i omal nie spowodowało zawału serca XD

Otóż jest coś takiego jak Recommendation. Wydaje mi się, że to mogą zrobić inni użytkownicy. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale jak ktoś zarekomenduje nam coś, to pojawia się cała stylizacja i znajduje się na naszej postaci tak długo, aż pójdziemy spać lub sami ją ściągniemy. W ciągu pierwszych dni mojej gry nagle pojawiła się pierwsza rekomendacja i byłam w szoku co się wydarzyło. Otóż pierwsza rekomendacja wyglądała tak:



Po prostu nie wiedziałam co mam zrobić. To nie tak, że mi się nie podobała, ale co by było jakby ktoś to zobaczył? A poza tym nie wiedziałam co to rekomendacja i bałam się, że zostanie na stałe XD Dlatego zrobiłam jedyną rozsądną rzecz jaka mi przyszła na myśl, czyli zrobiłam screena i usunęłam rekomendację. Nie wiecie jaką ulgę poczułam, gdy po usunięciu mój słodziak wyglądał tak jak wcześniej i nic się nie zepsuło. Późniejsze rekomendacje były już zwyklejsze i już nie przyprawiały mnie o zawał serca, bo wiedziałam, że to coś normalnego. Oto pojedyncze z nich:







Pewnie jest jeszcze więcej funkcji w tej grze, ale jeszcze ich nie odkryłam lub nie wiem co mam z nimi zrobić.

Ogólnie po zdobyciu któregoś tam levelu można przygarnąć kolejnego słodziaka, a po kolejnym progu następnego. Nie wiem, czy dotrwał do tego czasu XD

Ta gierka początkowo wciąga, ale może szybko się znudzić. Ale i tak warto spróbować, bo najwięcej frajdy dają dziwne rekomendacje XD 

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

W poprzednim tygodniu skończyłam Shingeki no Kyojin (no w końcu poinformowano nas co tak naprawdę oznacza tytuł :P). No i jak tak oglądałam to nasunął mi się mem. Pozdro dla tych, którzy oglądali, reszta niech udaje, że to nie jest spoiler:



Mnie tam bawiła ta sytuacja, nie wiem jak was :P

Uf... Dobrnęłam do końca posta. 

No dobra, na zakończenie macie kilka rzeczy. Część (albo wszystkie) już się pojawiły na blogu, ale może dla kogoś będą odkryciem XD

1. KOCHAM tę piosenkę:
https://www.youtube.com/watch?v=uRV8D3a6C9M&t=1s 

2. Bardzo śliczny filmik instruktażowy <3
https://www.youtube.com/watch?v=yHeU437YM7U

3. Ciekawe teorie a propos BNHA
https://www.youtube.com/watch?v=GMEVQiykrw8&t=50s

4. Attack on Titan W 9 MINUT 

5. [NanoKarrin] Sword Art Online w 5 MINUT (16+)『POLISH』 POLECAM XDDD

6. Nightcore, który uwielbiam

7. A ten AMV wyjątkowo mnie wzrusza ;___;

Ok, no to kończymy na dziś. Raczej nie będzie 3 części posta, ale szykuję jeden obszerny o czymś innym :>



czwartek, 20 czerwca 2019

5-lecie bloga, czyli HIP, HIP, HURRA! cz.1

Yahoo! Minęło już 5 lat od napisania pierwszej notki na tym blogu (właściwie to już 2 maja, ale ciiii). Hm... To całkiem sporo. W swojej "karierze" miałam już kilka blogów, ale ten prowadzę zdecydowanie najdłużej i nie mam zamiaru go porzucać ;) Ze względu na obowiązki posty pojawiały się rzadziej, ale się pojawiały. Głównie z powodu pewnego męczącego osobnika, który terroryzował mnie w komentarzach, w końcu zabrałam się za napisanie tego. No a w dodatku już mamy wakacje, więc mam czas.
No cóż, podzielę ten post na przynajmniej 2 części, bo w jednym ciężko by się to wszystko czytało. Jak pewnie wiecie (bo pisałam o tym kilkukrotnie), mang czytam 2 razy więcej niż oglądam anime, ale zazwyczaj o nich nie piszę (chyba że akurat mam taki kaprys). Ostatnimi miesiącami przeczytałam duuuużo webtoonów i postaram się je wam wszystkie stopniowo przedstawić. Zapewne w obecnym tempie potrwa to do przyszłego roku, ale trudno :P

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Ok, no to zaczynajmy. Na początek mam dla Was anime, które skończyłam wczoraj oglądać, Tong Ling Fei, czyli Psychic Princess. Tak właściwie jest to ONA, która była emitowana w tym roku. Na razie jest 1 sezon 16-odcinkowy, ale ma być kolejny (no bo w końcu skończyli w takim momencie... i właściwie nic nie rozwiązali). 
Akcja dzieje się w pseudo-starożytnych chińskich czasach. Podczas burzy i deszczu (wiecie, tak dla klimatu) widzimy płaczącą niewiastę w towarzystwie jej rodziców. Otóż ma wyjść za mąż za Ye Wanga, którego nigdy nie widziała. Jak pewnie się domyślacie jest to małżeństwo polityczne. Ye Wang jest księciem, a owa niewiasta należy do klanu, który zawsze miał z królem na pieńku. Dziewczyna płacze, bo ojciec obiecał, że sama sobie wybierze męża, matka płacze, bo może coś da się zrobić i ojciec ma łzy w oczach, bo nie chce posyłać swojej ukochanej córki na pastwę losu. No ale nic nie da się zrobić. W końcu król uczynił im zaszczyt i pozwolił na ślub z jego synem. A jak król coś postanowi to nie ma odwrotu. Nie wywiązanie się kończy się śmiercią, także ten... mają pecha. Ale mimo to myślą co można zrobić, by uchronić ich ukochaną córkę. I wtedy przypominają sobie: no ej, ale my mamy jeszcze jedną córkę; tam jak miała siedem lat to wysłaliśmy ją w jakieś góry, by sobie żyła z dala od nas, bo coś było z nią nie tak; jakiś czart w niej siedział. Znaczy inaczej to powiedzieli, ale na jedno wyszło. Zapadła decyzja, by zamienić córki i wysłać tą z jakimiś magicznymi zdolnościami. Tylko nic nie może się wydać, bo wszyscy zostaną straceni.
Potem jest już przeskok do ślubu, a raczej wiezienia panny młodej do swojego pana. Nasza już właściwa główna bohaterka to Qian Yunxi, która będzie musiała używać imienia swojej chyba przyrodniej i młodszej siostry, Qian Yunshang. Już na pierwszy rzut oka widać, że to silna osóbka o pogodnym usposobieniu i nie dbająca o maniery. Gdy zaprowadzono ją do sypialni, by czekała na męża, ukryła się pod stołem. Pan Ye przybył i zobaczył, że się ukryła. Wtedy dowiedzieliśmy się jak bardzo mu nie zależy na tym ślubie i jak bardzo go nie chciał. Wyszedł nawet jej nie zobaczywszy i życząc sobie jej nie oglądać. A ona przyjęła to z ogromną radością, bo w końcu będzie trochę wolniejsza niż wcześniej. Pan Ye przeznaczył jej Pawilon Qingyou, czym okazał jej ogromny szacunek. Nie to, że to była rozwalająca się rudera, to jeszcze nawiedzana przez ducha. Yunxi nie za bardzo się tym przejęła i razem ze swoim duszkiem migiem naprawili budynek. W nocy postanowili udać się na zwiady, by odnaleźć kuchnię. W tym celu nasza bohaterka przebrała się za ninję i wykazała się swoimi umiejętnościami bojowymi (w końcu oczywiście natknęła się na Pana Ye, o czym nie wiedziała że to on i musiała zwiewać). W następnych odcinkach nadal wychodziła tak przebrana na miasto, a Ye chciał odnaleźć tego skrytobójcę. Tak mniej więcej prezentuje się początek. I pragnę przypomnieć, że oboje nie wiedzą jak wygląda ich współmałżonek XD

Znalezione obrazy dla zapytania Tong Ling Fei















































Uważam, że w tym anime jest bardzo ładna kreska. Ogólnie wiele tych chińskich ma podobną. 
Jest jeszcze jedna sprawa, o której muszę wspomnieć. Opening XDDD. Otóż padłam jak pierwszy raz go zobaczyłam.
Sam początek co oni stoją tyłem, ten wiatr, lektor i ten kobiecy jęk... To już jest komiczne. A potem wchodzą dzikie densy, disco, techno i tradycyjny, męski śpiew. Ogólnie przyzwyczaiłam się, że często w openingach bohaterowie tańczą, ale widok głównego bohatera, który jest poważny i chłodny, w takiej odsłonie... Padłam. I jeszcze od 0:31 minuty - to jeszcze śpiew tradycyjny, czy już fałsz? XD Ale co by nie powiedzieć, ten opening coś ma w sobie, skoro od wczoraj cały czas go oglądam XD

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Czas przejść do kolejnego punku. Jest to webtoon Lore Olympus, o którym dowiedziałam się w komentarzu na tym blogu :) Akcja kręci się wokół mitologii greckiej, ale w trochę innej odsłonie. Mamy czasy współczesne. W tym webtoonie kolorystyka jest dość specyficzna, gdyż każdy bohater jest w całości pomalowany jednym kolorem, tylko w różnych odcieniach.
Na samym początku widzimy Hadesa jadącego samochodem i rozmawiającego przez telefon z nimfą-jego dziewczyną. Otóż mieli razem jechać na imprezę, ale kobieta go wystawiła i teraz musi pojawić się na przyjęciu sam. Miał nadzieję, że nikt nie zauważy, że jako jedyny przyszedł bez pary, no ale... nie wyszło. 
Tutaj bohaterowie są inspirowani swoimi mitologicznymi odpowiednikami, ale w większości znacznie się różnią. W wielu przypadkach autor/autorka skupił/skupiła się na najważniejszej cesze i na niej wykreowała postać. Tutaj Hades akurat jest dość zgodny z mitologią - ponury, depresyjny facio, którego nie wszyscy lubią, a on przecież nie robi nic złego. Webtoonowy Hades bardzo przypomina Snape'a z "HGSS: bez cukru". Taki sarkastyczny i nie dopuszczający do siebie ludzi (choć z tym drugim trochę bym się sprzeczała...). No dobra, wracając. Potem widzimy kolejną szykującą się na imprezę osobę, Persefonę. Dziewczyna włożyła tradycyjny strój, lecz Artemida pożyczyła jej trochę odpowiedniejszą sukienkę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Dziewczyna chyba pierwszy raz miała się pokazać publicznie. Na owym przyjęciu Hades ujrzał Persefonę i zatkało go. W dodatku zdążył powiedzieć, że Afrodyta nie dorasta jej do pięt, czym... NIECO zdenerwował boginię piękna. Ta w ramach zemsty skontaktowała się z Erosem, by pomógł jej załatwić sprawę. Ten spił Persefonę, po czym zaniósł ją do samochodu Hadesa, by ten miał problemy. W wyniku tego żartu Hades pojechał do domu z dziewczyną. Dopiero tam zdał sobie sprawę z jej obecności. Zaniósł ją do łóżka, by odpoczęła. Następnego dnia sprawy potoczyły się dość szczęśliwie dla Hadesa, gdyż okazało się, że ma z Persefoną wspólny język. Nawet dał jej takie różowe futerko. Można powiedzieć, że się zaprzyjaźnili.
Akcja rozkręca się dopiero po tym. Będziemy mieli do czynienia z plotkami, brakiem akceptacji, zdradami, konfliktami, gwałtem i innymi rzeczami. Ogólnie same dramy będą z udziałem różnych bogów i postaci mitycznych. Ogólnie baaaardzo polecam. Znając mitologię, Hades i Persefona powinni zostać małżeństwem, ale może webtoon nas zaskoczy. Ale mam nadzieję, że nie, bo ta dwójka bardzo do siebie pasuje i potrzebuje siebie nawzajem.

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

To by było tyle na dzisiejszy post (już nie mam siły pisać xD). Cieszę się, że jesteście :) Nie wiem ile osób faktycznie czyta tego bloga, ale wystarczą mi te 4, które zostawiają komentarze :> Mam taką cichą nadzieję, że jest Was więcej, ale w sumie chętnie pisałabym nawet dla jednej.

No to skoro nie chce mi się pisać to jak za dawnych czasów zasypię was (nie)śmiesznymi memami ;D

Znalezione obrazy dla zapytania memy anime

Ta huśtawka - miała wiecej czasu ekranowego niż niektórzy bohaterowie

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Ogląda ktoś może Fairy Tail 2019? Pierwszy post był o tym anime :D Minęło 5 lat, a ja nadal to oglądam. Wiem, że niektórzy dali sobie już spokój. Fairy Tail nie jest już moim ulubionym anime jak to było w pierwszych miesiącach mojego życia z anime, ale nadal mam sentyment. I nadal uważam, że Natsu jest zajebisty, a Jellal ma w końcu kur*a pocałować Erzę.

Znalezione obrazy dla zapytania angry face memeZnalezione obrazy dla zapytania jellal erza kiss gif




poniedziałek, 6 maja 2019

A Good Day to Be a Dog

Ostatnimi czasy czytam bardzo dużo webtoonów, więc wypadałoby coś wspomnieć chociaż o kilku. Autorką "A Good Day to Be a Dog" jest Lee Hye.
Mamy tutaj coś w rodzaju współczesnego Kopciuszka. Z tą różnicą, że Kopciuszek po północy wracał do formy obdartusa, a nasza bohaterka staje się... psem. A właściwie słodkim, białym szczeniaczkiem. Ale zacznijmy od początku. Jak już wspomniałam, protagonistą tego webtoonu jest kobieta, Han Haena, nauczycielka literatury. Bohaterka nie jest jednak szczęśliwa, gdyż wszystkie jej związki nie wypalają i za każdym razem zostaje rzucona... A wszystko przez zasadę "żadnego całowania". Nie jest to jednak jej kaprys, a konieczność. Otóż od momentu pocałowania mężczyzny, gdy wybije północ, Haena zamienia się w szczeniaczka, a odmienia po jakimś czasie. Dlatego przez 28 lat swojego życia kobieta nie całowała się z nikim. Jest to przypadłość rodzinna, więc dzięki doświadczeniom siostry, matki i ich przodków, dziewczyna wiedziała, że nie może nikogo pocałować i przez tyle lat pilnowała się, aż do pewnego dnia... a właściwie wieczoru. Nauczyciele ze szkoły wybrali się na popijawę. Haena nieźle się spiła i wpadła na genialny pomysł, by odszukać pewnego nauczyciela, pana Lee, w którym się podkochiwała (jak pewnie połowa nauczycielek, bo w końcu to taki przystojny, miły i zabawny człowieczek). W tym celu wyszła na dwór i zobaczyła swój obiekt uczuć stojący tyłem. Podbiegła do niego i pod wpływem impulsu (promili) chwyciła go, odwróciła i pocałowała. Wszystko byłoby super, tyle że... to wcale nie był pan Lee, a jego przyjaciel, pan Jin, który widocznie nie lubił Haeny, gdyż unikał spotkań z nią, traktował dość chłodno, albo zwyczajnie ignorował. A wszystko dlatego, że miał na sobie kurtkę pana Lee, który dał mu ją, bo było zimno. Po prostu idealnie. Zaraz po tym wydarzeniu Haena od razu wytrzeźwiała i po dowiedzeniu się, że jest prawie północ, pobiegła do domu i zaraz po wpadnięciu do środka, przemieniła się w psa. Po prostu perfect. Przez 28 lat miała spokój, a teraz co północ będzie zamieniała się w psa. Jednak nie wszystko stracone. Można to wszystko cofnąć, jeśli jeszcze raz pocałuje tego mężczyznę, tyle że w formie psa. Wtedy będzie sobie spokojnie żyła, aż pocałuje kolejnego faceta. Po tej wpadce Haena zaczęła kręcić się wokół Jina, a on wymyślił, że pewnie ona robi to, by zbliżyć się do Lee. Przy tym dowiadujemy się, że to nie tak, że Jin nie lubi Haeny. Dziewczyna nie zaprzeczyła, gdyż była to dobra wymówka, a przy okazji miałaby więcej okazji do odmiany. A właśnie, a propos tego. Otóż wszystko miało być dobrze, Haena miała zaprzyjaźnić się Jinem, Jin miał pocałować ją w formie psa i wszyscy byliby szczęśliwi... Tyle że ten scenariusz nie mógł się ziścić. Nie kiedy pan Jin śmiertelnie boi się psów i żadnego by nawet kijem nie ruszył. Tu cały misterny plan runął. Przed bohaterką stanęło trudniejsze zadanie - jak wyleczyć pana Jina ze strachu przed psami?

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog lee

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Kolejne rozdziały nadal wychodzą, ale wydaje mi się, że komiks zmierza ku końcowi.
Muszę powiedzieć, że webtoon jest bardzo wciągający i naprawdę przyjemnie się go czytało (chwilowo jest 87 rozdziałów i wszystko przeczytałam hurtem). Bardzo lubię głównych bohaterów, siostrę głównej bohaterki i siostrzeńca głównego. Ten czerwonowłosy chłopiec to dobry dzieciak.

Została jeszcze jedna sprawa. Ten komiks to takie trochę jajko niespodzianka. Początkowy temat to problem głównej bohaterki, która podkochuje się w przyjacielu faceta, którego pocałowała po pijaku, przez co zamienia się w psa, a potem okazuje się (NIKT SIĘ NIE SPODZIEWAŁ), że jednak kocha tego drugiego, a on boi się psów i jeszcze ma ją pocałować w tej formie, by klątwa zniknęła (badum, mózg eksplodował). Wszystko jakoś się toczy, mijają rozdziały, a tu nagle pod koniec komiksu wychodzi na jaw właściwie najważniejszy wątek, który był od początku, ale nikt nie zwracał na niego uwagi, bo krył się w jajku niespodziance (a nawet zgniłym jajku).
Trochę naczytałam się mang, manhw i webtoonów i co jakiś czas pojawia się takie jajco niespodzianka, ale tu jest ono uzasadnione i serio najistotniejsze dla fabuły. Bywało już, że w ostatnich rozdziałach wychodziło na jaw takie jajco, ale było ono z <cenzura> wzięte i zazwyczaj nie miało absolutnie żadnego związku z poprzednimi wydarzeniami i zaistniało tylko po to, by przyspieszyć akcję, wprowadzić coś interesującego do fabuły lub by chamsko poprowadzić bohaterów drogą jaką wyznaczył im autor, ale nie miał cierpliwości i chęci rozwijać jej stopniowo (lub zwyczajnie zapomniał i nie miał już czasu na zmiany).
Tutaj jajko niespodzianka jest zgniłym jajcem podrzuconym głównym bohaterom. Jajco zaczęło pojawiać się koło 65 rozdziału (nie pamiętam do końca). Początkowo nie wyglądało groźnie, ale widać było, że będzie to irytująca sprawa. Później sytuacja zaczęła robić się dziwna i nagle na jajko niespodziankę złożyło się kilka czynników, przez co powstało zgniłe jajco, którym rzucono w twarz głównym bohaterom. No cóż... przykro. A najzabawniejsze jest to, że w istocie jajko towarzyszyło bohaterom od samego początku, ale tak ładnie się kryło, że nikt jajca nie zauważył. Ja również zaczęła zdawać sobie sprawę z obecności zgniłego jajca dość późno, ale i tak dobrze, że zanim eksplodowało. Muszę przyznać, że tu autorka mnie zaskoczyła. Może nie jest to przekręt na miarę Kimi no na wa, ale i tak może zaskoczyć. A taką ładną pisanką było to niewinne jajeczko...

Reszty dowiecie się po przeczytaniu ;)



niedziela, 28 kwietnia 2019

Meiji Tokyo Renka

Wczoraj przypadkiem zobaczyłam, że w końcu ukazał się serial Meiji Tokyo Renka, na który czekałam kilka lat, więc od razu obejrzałam całość :) Pierwowzorem tego anime jest gra otome, co wiele tłumaczy.
Główna bohaterka to Ayazuki Mei. Jako dziecko miała przyjaciół i była bardzo wesołą osóbką, lecz wszystko się zmieniło, gdy rówieśnicy dowiedzieli się, że rozmawia z duchami. Od tego momentu wszyscy zaczęli jej unikać, a ona zamknęła się w sobie. Ostatecznie przestała zadawać się zarówno z ludźmi jak i duchami. Czasem jednak w jej głowie pojawiał się głos, który wołał ją po imieniu... Jednak za każdym razem zakładała słuchawki i głośno puszczała muzykę, by go zagłuszyć. Pewnego dnia, gdy wracała ze szkoły, minęła występ jakiegoś psychicznie wyglądającego magika, który szukał ofiary do zniknięcia w szafie. Jak to na główne bohaterki przystało, dziewczyna została "ochotniczką". Zamknięto ją w szafie i... faktycznie zniknęła. A raczej przeniosła się do nieznanego miejsca.
Mei obudziła się na drodze i omal nie została rozjechana przez karocę. W tym momencie pojawił się pierwszy bish o aurze playboya, który nie omieszkał własnoręcznie sprawdzić, czy się nie zraniła. Zaraz za nim wyłonił się drugi bish, towarzysz podróży, który od pierwszej chwili wygląda na trudnego w obyciu. Pierwszy pan, którego nazwali Ougai, zaproponował Mei, by pojechała z nimi. Dziewczyna powiedziała, że musi wracać do domu i... tu pojawił się mały problem. Otóż bohaterka kompletnie nic nie pamiętała, nawet imienia. Dopiero ten głos w głowie powiedział jej jak się nazywa. Nieznajomi zawieźli Mei na bal, gdzie wyjątkowo rzucała się w oczy... W końcu ona miała na sobie mundurek szkolny, a reszta kobiet nosiła długie, wytworne suknie. Co więcej, jej ubiór uznany został za niestosowny i wulgarny.
W czasie balu dziewczyna poznała jak nie wszystkich to większość kandydatów na męża. Jak tylko odłączyła się od Ougaia i Shunzou, podążając za zapachem mięsa, wpadła na kelnera, wytrąciła mu tacę, która trafiła do rąk czerwonowłosego chłopaka z królikiem na ramieniu i germofobią, który od razu wyrzucił talerz z rąk, bo w końcu kto to mógł mieć wcześniej w dłoniach. Taca trafiła do rąk kolejnego bisha, który chyba był tym najładniejszym w dzielni. On uznał, że chciała z nim zatańczyć, a kolejka kobiet naskoczyła na nią, bo co ona sobie myśli. Mei wyrwała się z jego objęć i wytłumaczyła, że podążała za zapachem wołowiny. Potem pojawił się kolejny dziwny, wysoki okularnik mówiący z dziwnym, "angielskim" akcentem i porywający randomowe kobiety do tańca. Dzięki temu Mei też sobie potańczyła. I wtedy bohaterka zobaczyła w tłumie znajomą postać - magika, który ją tutaj sprowadził. Okazało się, że to jeden z tych beznadziejnych magików, którzy potrafią kogoś zniknąć, ale nie odzniknąć. A tak naprawdę to facet przeniósł Mei w czasie do ery Meiji. Podczas rozmowy pstryknął palcami, światła zgasły, a on zniknął (no niezbyt honorowa ucieczka :P). Wtedy pojawił się mały świecący lisek, który zaczął rozrabiać i straszyć gości, którzy żadnego liska nie widzieli. No i tu pojawił się następny bish - długowłosy, poważny i z mieczem wycelowanym w biednego liska. Oznajmił, że to duch i już chciał go zabić, gdy nasza Mei rzuciła się do przodu i przykryła lisa własnym ciałem. Facet zapytał ją czy jest Tamayori (osobą widzącą duchy). Cała sala równo powtórzyła "Tamayori" z wyraźnym zdziwieniem i światła się zapaliły. Facio wycelował miecz w dziewczynę, lecz na ratunek przybył nasz pierwszy bish, który widocznie wyznawał zasadę, że kto pierwszy, ten lepszy lub inaczej naplute, zaklepane i oznajmił, że to jego narzeczona. Czyli już dowiedzieliśmy się czyją ścieżkę wybrało anime i to oczywiście bez zgody głównej bohaterki. Ach ten imperatyw... No ale dziewczyna nie wyglądała na przeciwną. 
Z góry trzeba zaznaczyć, że to anime na podstawie gry, więc cudów nie można się spodziewać. Wszystko jest naciągane, trochę cukierkowe, cringe'owe, wszyscy faceci przystawiają się do głównej, niezbyt rozgarniętej głównej bohaterki. Na szczęście charakter Mei nie jest tak beznadziejny jak Heroiny, czy Yui (alleluja!) Dziewczyna może nie jest najinteligentniejszą osobą, ale głupia nie jest i co ważne ma bardzo dobre serce. Nawet udaje jej się sklecić gramatycznie poprawne i rozwinięte zdania (nie to co wcześniej wspomniane pustaki). Co prawda też pojawiają się monosylaby typu: "Ja... ja...", czy "J-ja?...", lub "T-tak..", ale to jest charakterystyczne dla 90% bohaterek shojo, więc nie ma co się skarżyć. Trzeba też zaznaczyć, że czym dalej, tym Mei robi się coraz odważniejsza i roześmiana, więc ma charakter!!!
O czym tak właściwie jest fabuła? Mei pragnie wrócić do swoich czasów. Jednak będzie to możliwe dopiero za miesiąc, gdy księżyc ponownie będzie w pełni. Do tego czasu ma się dobrze bawić.

Znalezione obrazy dla zapytania meiji tokyo renka

Znalezione obrazy dla zapytania meiji tokyo renka

Oto wszystkie bishe w jednym miejscu.

Więc co tak właściwie bohaterka ma do brania? 
1) Facio o aurze playboya i skomplikowanej osobowości
2) Zamknięty w sobie i trochę tsunderowaty malarz
3) Germofob tsundere widzący duchy
4) Aktor-playboy o zapędach sadystycznych (najładniejszy w dzielni)
5) Lekko psychiczny kolo z ADHD
6) Facet z mieczem zachowujący się trochę jak Hijikata

Ta szóstka najbardziej zabiegała o względy naszej bohaterki, choć wydaje mi się, że w grze szanse ma jeszcze jeden pan, który wydaje się z nich wszystkich najnormalniejszy xD

Wyznam szczerze, że wybór serialu nie byłby moim wyborem xD Główny bohater od początku budził mój niepokój. Ja bym z nim karocą nie pojechała :P Tak właściwie ci trudni w obyciu na dłuższy dystans wydawali się najlepsi xD Gdybym w to grała to wybierałabym między panem nr 2, 3, a 6. Ta trójka zyskiwała z czasem, ale reszta robiła się jeszcze dziwniejsza. Zastanawia mnie, czy kolo z ADHD naprawdę ma fanki? XDDD Jestem ciekawa ile osób wybrałoby jego drogę jako pierwszą. Mnie akurat najbardziej z nich odstraszył XD

Powiem może coś o openingu. Jak na opening tego typu shojo był znośny. Melodia mogła zainteresować. Miała potencjał, ale nie do końca go wykorzystali. No a obraz jak obraz - przewijają się wszyscy panowie w różnych ciuchach, jakieś dziwne wersje chibi itd. Na muzykę w trakcie nie zwracałam za bardzo uwagi.

Meiji Tokyo Renka to niemal idealny przykład niewymagającego shojo do relaksu. Można tu zobaczyć trochę dziwnych i cringe'owych rzeczy, ale fani anime na pewno już się przyzwyczaili.


sobota, 30 marca 2019

Here U Are

Dziś mam dla was webtoon, który jest wciąż publikowany, więc nie pisałam o nim wcześniej, gdyż chciałam zobaczyć jak rozkręci się akcja. Mowa o Here U Are autorstwa D. Jun. 
Według mnie jest to jeden z najlepszy shounen-ai jakie czytałam. Na razie opublikowano 74 rozdziały i akcja zaczęła się rozkręcać :P To typ wolno rozwijającego się romansu, ale dzięki temu jest bardziej naturalny.
Akcja dzieje się we współczesnym świecie. Główni bohaterowie to YuYang i LiHuan. YuYang jest na drugim roku uniwersytetu i ma być opiekunem niższego roku. Jeżeli dobrze zrozumiałam to przez tam krótki czas miał pomóc zaaklimatyzować się nowym i pomagać w razie potrzeby. 
Rozpoczął się nowy rok akademicki. Starsi studenci prowadzili rejestr nowych studentów. YuYang stał sobie zwyczajnie z boku i narzekał na gorąc, gdy przybiegł do niego spanikowany kolega z walizką. Powiedział, że zostawił ją taki jeden nowy koleś i już musi lecieć, więc elo i uciekł. Chłopak nie bardzo wiedział jak wygląda nowy student i komu to oddać, więc po prostu ruszył przed siebie. W pewnym momencie ktoś złapał go za ramię. YuYang odwrócił się i zobaczył kolesia wyższego o prawie dwie głowy. Okazało się, że to właściciel walizki, a przy okazji drugi bohater, LiHuan. Początki ich znajomości nie były zbyt przyjazne. LiHuan wyglądał na gbura, który miał na wszystko wylane. YuYangowi kończyła się cierpliwość, ale z obowiązku utrzymywał uśmiech i zaprowadził nowego do jego pokoju. Tam okazało się, że LiHuan nie otrzymał kluczy, więc YuYang nieco wpieniony pobiegł je odebrać. Gdy wrócił, LiHuan wziął klucze i trzasnął mu drzwiami przed nosem. Wpienienie YuYanga sięgnęło zenitu i młodzieniec oddalił się wkurzony. W tym momencie okazało się, że to nieporozumienie, gdyż po chwili LiHuan wyszedł z pokoju z butelką wody, którą zapewne chciał dać opiekunowi, gdyż zauważył jego zmęczenie. Tu też można się domyśleć, że LiHuan tak naprawdę nie jest gburem tylko za bardzo nie umie rozmawiać z ludźmi.
W tym samym tygodniu, YuYanga poinformowano, że LiHuan nie zjawił się na zajęciach. Od współlokatora chłopaka dowiedział się, że nowy opuścił akademik wcześnie rano. LiHuan pojechał do swojego ojca, gdyż martwił się, że rodzic jest teraz całkiem sam w domu. Mama chłopaka zmarła zaraz przed jego rozpoczęciem studiów. YuYang wydzwaniał do LiHuana i pisał wiadomości, by wrócił, bo nie może sobie tak znikać. LiHuan wrócił i gdy tylko YuYang go zobaczył to zdenerwował się gdzie on był. Ten drugi też się wkurzył, że tamten się wtrąca w nie swoje sprawy i trochę tak sobie pokrzyczeli. Wspaniały początek znajomości.
Po tym YuYang został zawołany do czegoś w rodzaju pokoju nauczycielskiego. Nie do końca wiem jak to nazwać. Nauczycielka pytała go jak radzą sobie nowi. Dodatkowo poinformowała go, że mama LiHuana zmarła w wakacje, a ojciec chłopaka zadzwonił, że ten był u niego, bo się martwił. Dodała, że LiHuan zawsze był małomówny i ojciec bardzo się martwi. Poprosiła YuYanga by czuwał nad LiHuanem, by chłopak nie był sam. YuYang zgodził się, no bo w końcu nie miał wyboru. Można powiedzieć, że tu tak naprawdę zaczyna się przygoda tej dwójki.

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

 Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are Pan ShuZnalezione obrazy dla zapytania Here U Are characters
















Może to będzie niewielki spojler, ale LiHuan pierwszy zaczął coś czuć do YuYanga. Chociaż to ten drugi był powszechnie znany jako gej.
Może powiem coś więcej o ich osobowościach.
YuYang to taki trochę tsundere. Co prawda nie zachowuje się jak Taiga, ale jeśli chodzi o sprawy miłosne to z pewnością zapiera się rękami i nogami. Ma bardzo gorący temperament, a przy okazji potrafi zgasić gości, którzy szydzą z jego orientacji seksualnej. Podobają mi się jego stylówy :P
LiHuan, tak jak wcześniej wspominałam, to małomówny chłopak, który nie potrafi zyskać przyjaciół. Jego zachowania są często mylnie odbierane. W dzieciństwie rówieśnicy obawiali się go i tworzyli jakieś nieprawdziwe plotki, przez co nikt się z nim nie zadawał. Tak naprawdę LiHuan to dobry, lojalny chłopak. Taki trochę szczeniaczek. Jego mimika jest bezcenna. Zazwyczaj ma ten sam wyraz twarzy XD. Uważam, że ta dwójka idealnie do siebie pasuje. 
Moją ulubioną postacią jest Pan Shu. Już sam jego wygląd jest idealny :P Te dłuższe włosy i lekki zarost. No i jest właścicielem gej baru. Nie do końca wiem jak określić jego charakter. Czasem robi sobie robić żarty z innych, ale ogólnie to dobry facet. No i prawdopodobnie będzie kolejną parą w tym webtoonie z takim jednym kolesiem. Perfekt. 

Romans co prawda wolno się rozwija, ale rozwija :P Już na początku są sytuacje, które spodobają się fanom gatunku. Ogólnie podoba mi się w jaką stronę idzie cała akcja tego webtoonu. Bardzo podobało mi się jak YuYang pojechał do rodziny. Ten obiad rodzinny i co się działo potem. No i special na Nowy Rok <3 Mam nadzieję, że to był spojler na przyszłość, a nie jakaś alternatywna rzeczywistość :P Ogólnie piękne. 

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że kreska tego webtoonu jest cudowna. Po prostu idealna. Kolorystyka też. Nowe rozdziały pojawiają się średnio co tydzień, ale ostatnio ten okres trochę się przedłużał. 

Podsumowując, bardzo polecam Here U Are. Myślę, że osoby, które nie miały styczności z tym gatunkiem mogą od tego zacząć :) Raczej nie powinien nikogo zniesmaczyć. Tutaj jest link jakby ktoś nie mógł znaleźć: