poniedziałek, 6 maja 2019

A Good Day to Be a Dog

Ostatnimi czasy czytam bardzo dużo webtoonów, więc wypadałoby coś wspomnieć chociaż o kilku. Autorką "A Good Day to Be a Dog" jest Lee Hye.
Mamy tutaj coś w rodzaju współczesnego Kopciuszka. Z tą różnicą, że Kopciuszek po północy wracał do formy obdartusa, a nasza bohaterka staje się... psem. A właściwie słodkim, białym szczeniaczkiem. Ale zacznijmy od początku. Jak już wspomniałam, protagonistą tego webtoonu jest kobieta, Han Haena, nauczycielka literatury. Bohaterka nie jest jednak szczęśliwa, gdyż wszystkie jej związki nie wypalają i za każdym razem zostaje rzucona... A wszystko przez zasadę "żadnego całowania". Nie jest to jednak jej kaprys, a konieczność. Otóż od momentu pocałowania mężczyzny, gdy wybije północ, Haena zamienia się w szczeniaczka, a odmienia po jakimś czasie. Dlatego przez 28 lat swojego życia kobieta nie całowała się z nikim. Jest to przypadłość rodzinna, więc dzięki doświadczeniom siostry, matki i ich przodków, dziewczyna wiedziała, że nie może nikogo pocałować i przez tyle lat pilnowała się, aż do pewnego dnia... a właściwie wieczoru. Nauczyciele ze szkoły wybrali się na popijawę. Haena nieźle się spiła i wpadła na genialny pomysł, by odszukać pewnego nauczyciela, pana Lee, w którym się podkochiwała (jak pewnie połowa nauczycielek, bo w końcu to taki przystojny, miły i zabawny człowieczek). W tym celu wyszła na dwór i zobaczyła swój obiekt uczuć stojący tyłem. Podbiegła do niego i pod wpływem impulsu (promili) chwyciła go, odwróciła i pocałowała. Wszystko byłoby super, tyle że... to wcale nie był pan Lee, a jego przyjaciel, pan Jin, który widocznie nie lubił Haeny, gdyż unikał spotkań z nią, traktował dość chłodno, albo zwyczajnie ignorował. A wszystko dlatego, że miał na sobie kurtkę pana Lee, który dał mu ją, bo było zimno. Po prostu idealnie. Zaraz po tym wydarzeniu Haena od razu wytrzeźwiała i po dowiedzeniu się, że jest prawie północ, pobiegła do domu i zaraz po wpadnięciu do środka, przemieniła się w psa. Po prostu perfect. Przez 28 lat miała spokój, a teraz co północ będzie zamieniała się w psa. Jednak nie wszystko stracone. Można to wszystko cofnąć, jeśli jeszcze raz pocałuje tego mężczyznę, tyle że w formie psa. Wtedy będzie sobie spokojnie żyła, aż pocałuje kolejnego faceta. Po tej wpadce Haena zaczęła kręcić się wokół Jina, a on wymyślił, że pewnie ona robi to, by zbliżyć się do Lee. Przy tym dowiadujemy się, że to nie tak, że Jin nie lubi Haeny. Dziewczyna nie zaprzeczyła, gdyż była to dobra wymówka, a przy okazji miałaby więcej okazji do odmiany. A właśnie, a propos tego. Otóż wszystko miało być dobrze, Haena miała zaprzyjaźnić się Jinem, Jin miał pocałować ją w formie psa i wszyscy byliby szczęśliwi... Tyle że ten scenariusz nie mógł się ziścić. Nie kiedy pan Jin śmiertelnie boi się psów i żadnego by nawet kijem nie ruszył. Tu cały misterny plan runął. Przed bohaterką stanęło trudniejsze zadanie - jak wyleczyć pana Jina ze strachu przed psami?

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog lee

Znalezione obrazy dla zapytania a good day to be a dog

Kolejne rozdziały nadal wychodzą, ale wydaje mi się, że komiks zmierza ku końcowi.
Muszę powiedzieć, że webtoon jest bardzo wciągający i naprawdę przyjemnie się go czytało (chwilowo jest 87 rozdziałów i wszystko przeczytałam hurtem). Bardzo lubię głównych bohaterów, siostrę głównej bohaterki i siostrzeńca głównego. Ten czerwonowłosy chłopiec to dobry dzieciak.

Została jeszcze jedna sprawa. Ten komiks to takie trochę jajko niespodzianka. Początkowy temat to problem głównej bohaterki, która podkochuje się w przyjacielu faceta, którego pocałowała po pijaku, przez co zamienia się w psa, a potem okazuje się (NIKT SIĘ NIE SPODZIEWAŁ), że jednak kocha tego drugiego, a on boi się psów i jeszcze ma ją pocałować w tej formie, by klątwa zniknęła (badum, mózg eksplodował). Wszystko jakoś się toczy, mijają rozdziały, a tu nagle pod koniec komiksu wychodzi na jaw właściwie najważniejszy wątek, który był od początku, ale nikt nie zwracał na niego uwagi, bo krył się w jajku niespodziance (a nawet zgniłym jajku).
Trochę naczytałam się mang, manhw i webtoonów i co jakiś czas pojawia się takie jajco niespodzianka, ale tu jest ono uzasadnione i serio najistotniejsze dla fabuły. Bywało już, że w ostatnich rozdziałach wychodziło na jaw takie jajco, ale było ono z <cenzura> wzięte i zazwyczaj nie miało absolutnie żadnego związku z poprzednimi wydarzeniami i zaistniało tylko po to, by przyspieszyć akcję, wprowadzić coś interesującego do fabuły lub by chamsko poprowadzić bohaterów drogą jaką wyznaczył im autor, ale nie miał cierpliwości i chęci rozwijać jej stopniowo (lub zwyczajnie zapomniał i nie miał już czasu na zmiany).
Tutaj jajko niespodzianka jest zgniłym jajcem podrzuconym głównym bohaterom. Jajco zaczęło pojawiać się koło 65 rozdziału (nie pamiętam do końca). Początkowo nie wyglądało groźnie, ale widać było, że będzie to irytująca sprawa. Później sytuacja zaczęła robić się dziwna i nagle na jajko niespodziankę złożyło się kilka czynników, przez co powstało zgniłe jajco, którym rzucono w twarz głównym bohaterom. No cóż... przykro. A najzabawniejsze jest to, że w istocie jajko towarzyszyło bohaterom od samego początku, ale tak ładnie się kryło, że nikt jajca nie zauważył. Ja również zaczęła zdawać sobie sprawę z obecności zgniłego jajca dość późno, ale i tak dobrze, że zanim eksplodowało. Muszę przyznać, że tu autorka mnie zaskoczyła. Może nie jest to przekręt na miarę Kimi no na wa, ale i tak może zaskoczyć. A taką ładną pisanką było to niewinne jajeczko...

Reszty dowiecie się po przeczytaniu ;)



niedziela, 28 kwietnia 2019

Meiji Tokyo Renka

Wczoraj przypadkiem zobaczyłam, że w końcu ukazał się serial Meiji Tokyo Renka, na który czekałam kilka lat, więc od razu obejrzałam całość :) Pierwowzorem tego anime jest gra otome, co wiele tłumaczy.
Główna bohaterka to Ayazuki Mei. Jako dziecko miała przyjaciół i była bardzo wesołą osóbką, lecz wszystko się zmieniło, gdy rówieśnicy dowiedzieli się, że rozmawia z duchami. Od tego momentu wszyscy zaczęli jej unikać, a ona zamknęła się w sobie. Ostatecznie przestała zadawać się zarówno z ludźmi jak i duchami. Czasem jednak w jej głowie pojawiał się głos, który wołał ją po imieniu... Jednak za każdym razem zakładała słuchawki i głośno puszczała muzykę, by go zagłuszyć. Pewnego dnia, gdy wracała ze szkoły, minęła występ jakiegoś psychicznie wyglądającego magika, który szukał ofiary do zniknięcia w szafie. Jak to na główne bohaterki przystało, dziewczyna została "ochotniczką". Zamknięto ją w szafie i... faktycznie zniknęła. A raczej przeniosła się do nieznanego miejsca.
Mei obudziła się na drodze i omal nie została rozjechana przez karocę. W tym momencie pojawił się pierwszy bish o aurze playboya, który nie omieszkał własnoręcznie sprawdzić, czy się nie zraniła. Zaraz za nim wyłonił się drugi bish, towarzysz podróży, który od pierwszej chwili wygląda na trudnego w obyciu. Pierwszy pan, którego nazwali Ougai, zaproponował Mei, by pojechała z nimi. Dziewczyna powiedziała, że musi wracać do domu i... tu pojawił się mały problem. Otóż bohaterka kompletnie nic nie pamiętała, nawet imienia. Dopiero ten głos w głowie powiedział jej jak się nazywa. Nieznajomi zawieźli Mei na bal, gdzie wyjątkowo rzucała się w oczy... W końcu ona miała na sobie mundurek szkolny, a reszta kobiet nosiła długie, wytworne suknie. Co więcej, jej ubiór uznany został za niestosowny i wulgarny.
W czasie balu dziewczyna poznała jak nie wszystkich to większość kandydatów na męża. Jak tylko odłączyła się od Ougaia i Shunzou, podążając za zapachem mięsa, wpadła na kelnera, wytrąciła mu tacę, która trafiła do rąk czerwonowłosego chłopaka z królikiem na ramieniu i germofobią, który od razu wyrzucił talerz z rąk, bo w końcu kto to mógł mieć wcześniej w dłoniach. Taca trafiła do rąk kolejnego bisha, który chyba był tym najładniejszym w dzielni. On uznał, że chciała z nim zatańczyć, a kolejka kobiet naskoczyła na nią, bo co ona sobie myśli. Mei wyrwała się z jego objęć i wytłumaczyła, że podążała za zapachem wołowiny. Potem pojawił się kolejny dziwny, wysoki okularnik mówiący z dziwnym, "angielskim" akcentem i porywający randomowe kobiety do tańca. Dzięki temu Mei też sobie potańczyła. I wtedy bohaterka zobaczyła w tłumie znajomą postać - magika, który ją tutaj sprowadził. Okazało się, że to jeden z tych beznadziejnych magików, którzy potrafią kogoś zniknąć, ale nie odzniknąć. A tak naprawdę to facet przeniósł Mei w czasie do ery Meiji. Podczas rozmowy pstryknął palcami, światła zgasły, a on zniknął (no niezbyt honorowa ucieczka :P). Wtedy pojawił się mały świecący lisek, który zaczął rozrabiać i straszyć gości, którzy żadnego liska nie widzieli. No i tu pojawił się następny bish - długowłosy, poważny i z mieczem wycelowanym w biednego liska. Oznajmił, że to duch i już chciał go zabić, gdy nasza Mei rzuciła się do przodu i przykryła lisa własnym ciałem. Facet zapytał ją czy jest Tamayori (osobą widzącą duchy). Cała sala równo powtórzyła "Tamayori" z wyraźnym zdziwieniem i światła się zapaliły. Facio wycelował miecz w dziewczynę, lecz na ratunek przybył nasz pierwszy bish, który widocznie wyznawał zasadę, że kto pierwszy, ten lepszy lub inaczej naplute, zaklepane i oznajmił, że to jego narzeczona. Czyli już dowiedzieliśmy się czyją ścieżkę wybrało anime i to oczywiście bez zgody głównej bohaterki. Ach ten imperatyw... No ale dziewczyna nie wyglądała na przeciwną. 
Z góry trzeba zaznaczyć, że to anime na podstawie gry, więc cudów nie można się spodziewać. Wszystko jest naciągane, trochę cukierkowe, cringe'owe, wszyscy faceci przystawiają się do głównej, niezbyt rozgarniętej głównej bohaterki. Na szczęście charakter Mei nie jest tak beznadziejny jak Heroiny, czy Yui (alleluja!) Dziewczyna może nie jest najinteligentniejszą osobą, ale głupia nie jest i co ważne ma bardzo dobre serce. Nawet udaje jej się sklecić gramatycznie poprawne i rozwinięte zdania (nie to co wcześniej wspomniane pustaki). Co prawda też pojawiają się monosylaby typu: "Ja... ja...", czy "J-ja?...", lub "T-tak..", ale to jest charakterystyczne dla 90% bohaterek shojo, więc nie ma co się skarżyć. Trzeba też zaznaczyć, że czym dalej, tym Mei robi się coraz odważniejsza i roześmiana, więc ma charakter!!!
O czym tak właściwie jest fabuła? Mei pragnie wrócić do swoich czasów. Jednak będzie to możliwe dopiero za miesiąc, gdy księżyc ponownie będzie w pełni. Do tego czasu ma się dobrze bawić.

Znalezione obrazy dla zapytania meiji tokyo renka

Znalezione obrazy dla zapytania meiji tokyo renka

Oto wszystkie bishe w jednym miejscu.

Więc co tak właściwie bohaterka ma do brania? 
1) Facio o aurze playboya i skomplikowanej osobowości
2) Zamknięty w sobie i trochę tsunderowaty malarz
3) Germofob tsundere widzący duchy
4) Aktor-playboy o zapędach sadystycznych (najładniejszy w dzielni)
5) Lekko psychiczny kolo z ADHD
6) Facet z mieczem zachowujący się trochę jak Hijikata

Ta szóstka najbardziej zabiegała o względy naszej bohaterki, choć wydaje mi się, że w grze szanse ma jeszcze jeden pan, który wydaje się z nich wszystkich najnormalniejszy xD

Wyznam szczerze, że wybór serialu nie byłby moim wyborem xD Główny bohater od początku budził mój niepokój. Ja bym z nim karocą nie pojechała :P Tak właściwie ci trudni w obyciu na dłuższy dystans wydawali się najlepsi xD Gdybym w to grała to wybierałabym między panem nr 2, 3, a 6. Ta trójka zyskiwała z czasem, ale reszta robiła się jeszcze dziwniejsza. Zastanawia mnie, czy kolo z ADHD naprawdę ma fanki? XDDD Jestem ciekawa ile osób wybrałoby jego drogę jako pierwszą. Mnie akurat najbardziej z nich odstraszył XD

Powiem może coś o openingu. Jak na opening tego typu shojo był znośny. Melodia mogła zainteresować. Miała potencjał, ale nie do końca go wykorzystali. No a obraz jak obraz - przewijają się wszyscy panowie w różnych ciuchach, jakieś dziwne wersje chibi itd. Na muzykę w trakcie nie zwracałam za bardzo uwagi.

Meiji Tokyo Renka to niemal idealny przykład niewymagającego shojo do relaksu. Można tu zobaczyć trochę dziwnych i cringe'owych rzeczy, ale fani anime na pewno już się przyzwyczaili.


sobota, 30 marca 2019

Here U Are

Dziś mam dla was webtoon, który jest wciąż publikowany, więc nie pisałam o nim wcześniej, gdyż chciałam zobaczyć jak rozkręci się akcja. Mowa o Here U Are autorstwa D. Jun. 
Według mnie jest to jeden z najlepszy shounen-ai jakie czytałam. Na razie opublikowano 74 rozdziały i akcja zaczęła się rozkręcać :P To typ wolno rozwijającego się romansu, ale dzięki temu jest bardziej naturalny.
Akcja dzieje się we współczesnym świecie. Główni bohaterowie to YuYang i LiHuan. YuYang jest na drugim roku uniwersytetu i ma być opiekunem niższego roku. Jeżeli dobrze zrozumiałam to przez tam krótki czas miał pomóc zaaklimatyzować się nowym i pomagać w razie potrzeby. 
Rozpoczął się nowy rok akademicki. Starsi studenci prowadzili rejestr nowych studentów. YuYang stał sobie zwyczajnie z boku i narzekał na gorąc, gdy przybiegł do niego spanikowany kolega z walizką. Powiedział, że zostawił ją taki jeden nowy koleś i już musi lecieć, więc elo i uciekł. Chłopak nie bardzo wiedział jak wygląda nowy student i komu to oddać, więc po prostu ruszył przed siebie. W pewnym momencie ktoś złapał go za ramię. YuYang odwrócił się i zobaczył kolesia wyższego o prawie dwie głowy. Okazało się, że to właściciel walizki, a przy okazji drugi bohater, LiHuan. Początki ich znajomości nie były zbyt przyjazne. LiHuan wyglądał na gbura, który miał na wszystko wylane. YuYangowi kończyła się cierpliwość, ale z obowiązku utrzymywał uśmiech i zaprowadził nowego do jego pokoju. Tam okazało się, że LiHuan nie otrzymał kluczy, więc YuYang nieco wpieniony pobiegł je odebrać. Gdy wrócił, LiHuan wziął klucze i trzasnął mu drzwiami przed nosem. Wpienienie YuYanga sięgnęło zenitu i młodzieniec oddalił się wkurzony. W tym momencie okazało się, że to nieporozumienie, gdyż po chwili LiHuan wyszedł z pokoju z butelką wody, którą zapewne chciał dać opiekunowi, gdyż zauważył jego zmęczenie. Tu też można się domyśleć, że LiHuan tak naprawdę nie jest gburem tylko za bardzo nie umie rozmawiać z ludźmi.
W tym samym tygodniu, YuYanga poinformowano, że LiHuan nie zjawił się na zajęciach. Od współlokatora chłopaka dowiedział się, że nowy opuścił akademik wcześnie rano. LiHuan pojechał do swojego ojca, gdyż martwił się, że rodzic jest teraz całkiem sam w domu. Mama chłopaka zmarła zaraz przed jego rozpoczęciem studiów. YuYang wydzwaniał do LiHuana i pisał wiadomości, by wrócił, bo nie może sobie tak znikać. LiHuan wrócił i gdy tylko YuYang go zobaczył to zdenerwował się gdzie on był. Ten drugi też się wkurzył, że tamten się wtrąca w nie swoje sprawy i trochę tak sobie pokrzyczeli. Wspaniały początek znajomości.
Po tym YuYang został zawołany do czegoś w rodzaju pokoju nauczycielskiego. Nie do końca wiem jak to nazwać. Nauczycielka pytała go jak radzą sobie nowi. Dodatkowo poinformowała go, że mama LiHuana zmarła w wakacje, a ojciec chłopaka zadzwonił, że ten był u niego, bo się martwił. Dodała, że LiHuan zawsze był małomówny i ojciec bardzo się martwi. Poprosiła YuYanga by czuwał nad LiHuanem, by chłopak nie był sam. YuYang zgodził się, no bo w końcu nie miał wyboru. Można powiedzieć, że tu tak naprawdę zaczyna się przygoda tej dwójki.

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are

 Znalezione obrazy dla zapytania Here U Are Pan ShuZnalezione obrazy dla zapytania Here U Are characters
















Może to będzie niewielki spojler, ale LiHuan pierwszy zaczął coś czuć do YuYanga. Chociaż to ten drugi był powszechnie znany jako gej.
Może powiem coś więcej o ich osobowościach.
YuYang to taki trochę tsundere. Co prawda nie zachowuje się jak Taiga, ale jeśli chodzi o sprawy miłosne to z pewnością zapiera się rękami i nogami. Ma bardzo gorący temperament, a przy okazji potrafi zgasić gości, którzy szydzą z jego orientacji seksualnej. Podobają mi się jego stylówy :P
LiHuan, tak jak wcześniej wspominałam, to małomówny chłopak, który nie potrafi zyskać przyjaciół. Jego zachowania są często mylnie odbierane. W dzieciństwie rówieśnicy obawiali się go i tworzyli jakieś nieprawdziwe plotki, przez co nikt się z nim nie zadawał. Tak naprawdę LiHuan to dobry, lojalny chłopak. Taki trochę szczeniaczek. Jego mimika jest bezcenna. Zazwyczaj ma ten sam wyraz twarzy XD. Uważam, że ta dwójka idealnie do siebie pasuje. 
Moją ulubioną postacią jest Pan Shu. Już sam jego wygląd jest idealny :P Te dłuższe włosy i lekki zarost. No i jest właścicielem gej baru. Nie do końca wiem jak określić jego charakter. Czasem robi sobie robić żarty z innych, ale ogólnie to dobry facet. No i prawdopodobnie będzie kolejną parą w tym webtoonie z takim jednym kolesiem. Perfekt. 

Romans co prawda wolno się rozwija, ale rozwija :P Już na początku są sytuacje, które spodobają się fanom gatunku. Ogólnie podoba mi się w jaką stronę idzie cała akcja tego webtoonu. Bardzo podobało mi się jak YuYang pojechał do rodziny. Ten obiad rodzinny i co się działo potem. No i special na Nowy Rok <3 Mam nadzieję, że to był spojler na przyszłość, a nie jakaś alternatywna rzeczywistość :P Ogólnie piękne. 

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że kreska tego webtoonu jest cudowna. Po prostu idealna. Kolorystyka też. Nowe rozdziały pojawiają się średnio co tydzień, ale ostatnio ten okres trochę się przedłużał. 

Podsumowując, bardzo polecam Here U Are. Myślę, że osoby, które nie miały styczności z tym gatunkiem mogą od tego zacząć :) Raczej nie powinien nikogo zniesmaczyć. Tutaj jest link jakby ktoś nie mógł znaleźć: 


piątek, 25 stycznia 2019

Boku no Hero Academia

Dziś mam dla Was anime, które ostatnimi czasy stało się dość popularne. Mam na myśli Boku no Hero Akademia. Seria ma aktualnie 3 sezony, jednak 4 jest w drodze. 1 sezon skończyłam już jakiś czas temu, ale specjalnie nie pisałam recenzji, gdyż tak naprawdę jeszcze nic się w nim nie działo. Dlatego przychodzę do was po skończeniu wszystkich wyemitowanych sezonach i zaczęciu mangi.
Pewnego dnia w Chinach na świat przyszło dziecko emitujące światło. Od tamtego momentu coraz więcej ludzi rodziło się z różnymi dziwnymi przypadłościami. Ostatecznie większość ludzkości zyskała supermoce, nazywane "quirk". W takim środowisku musiał powstać nowy zawód, superbohater, który powstrzymałby coraz liczniej pojawiających się przestępców, robiących pożytek z własnych zdolności. 
Główny bohater serii to Midoriya Izuku - nastolatek, którego marzeniem jest stać się superbohaterem. Jego idol to All Might - najbardziej znany i najlepszy bohater, który uratował tysiące ludzi z uśmiechem na twarzy. Owe marzenie pielęgnował już od najmłodszych lat, jednak pewna sprawa znacznie utrudniała mu to zadanie. Otóż Izuku nie posiadał supermocy. Było to rzadkie zjawisko w obecnym świecie, jednak zdarzało się. Mimo to, chłopak nie poddał się i sumiennie prowadził notatki o wszystkich znanych mu superbohaterach. Po gimnazjum chłopak chciał składać papiery do liceum U.A. - najbardziej renomowanej szkoły dla superbohaterów. W klasie został przez to wyśmiany, gdyż chłopak był raczej cherlawy, a przede wszystkim nie miał indywidualności. Swoimi chęciami bardzo zdenerwował Bakugou Katsukiego - "przyjaciela" z dzieciństwa, który również aplikował do tej szkoły. Izuku zawsze za nim podążał, gdyż uważał Kacchana za niesamowitego. Bakugou miał bardzo mocny quirk (jego pot zawierał substancję wybuchową) i uważał siebie za niepokonanego. Już jako dziecko uważał siebie za o wiele lepszego od Izuku, którego nazywał Deku, jako że nic nie umiał zrobić. Z czasem zaczął traktować Izuku bardzo wrogo, więc sama myśl, że ten bezużyteczny Deku śmiał mieć chęci pójścia do tej samej szkoły co on, doprowadzała go do szału.
Pewnego dnia, gdy Izuku wracał do domu, natknął się na złoczyńcę, w postaci wielkiego gluta, który chciał przejąć kontrolę nad ciałem chłopca. Deku nie był w stanie oddychać, gdyż stwór zasłaniał mu twarz i już myślał, że zaraz umrze, gdy znikąd pojawił się sam All Might, we własnej osobie, prawdopodobnie wracający ze spożywczaka. W kilka sekund pokonał złoczyńcę i wpakował go do butelek, by zanieść na komisariat. Superbohater już szykował się do skoku, dzięki któremu poleciałby hen daleko na drugą stronę miasta, gdy niespodziewanie Izuku przyczepił się do niego i polecieli razem. Deku bardzo chciał zadać mu mnóstwo pytań, no bo w końcu spotkał na żywo swojego idola. Ostatecznie wylądowali gdzieś na dachu, gdzie Izuku wyglądał jakby miał zaraz umrzeć. All Mightowi bardzo się śpieszyło i naprawdę musiał już lecieć, gdy Izuku zapytał go, czy osoba bez indywidualności też może być superbohaterem i ratować ludzi. To zatrzymało superbohatera. Gdy Izuku drążył temat i w końcu podniósł głowę, zobaczył, że na miejscu All Mighta stoi człowieczek przypominający szkielet. Okazało się, że podczas ostatniej walki ze złoczyńcą, All Might został poważnie ranny, przez co po pewnym czasie używania mocy, wracał do normalnej formy i pluł krwią. Była to ogromna zmiana, gdyż w formie superbohatera mężczyzna przypominał napompowanego supermena mającego z 2 metry, a normalnie jego wzrost wynosił z 1,70m, a postura to kości ze skórą. W dodatku jego twarz ulegała drastycznej zmianie.
Po dłuższej chwili All Might zdał sobie sprawę, że butelki ze złoczyńcą zniknęły, czyli musiały mu wypaść w locie. Pożegnał chłopaka i poszedł ich szukać.
W tym czasie złoczyńca wylazł z więzienia i znalazł sobie nową ofiarę - młodego Katsukiego. Na pomoc chłopcu przybyli inni superbohaterowie, ale żaden nie miał quirku, który pomógłby w walce ze złem. All Might w końcu też przyszedł na miejsce, ale nie był w stanie się przemienić. Tłum gapiów zwrócił uwagę Izuku. Chłopak przepchał się bliżej i w ofierze poznał swojego Kacchana. Gdy tylko spojrzał w oczy swojego przyjaciela... jego nogi same go poniosły i jako jedyny rzucił się na pomoc chłopakowi, choć niewiele mógł zrobić. Pomimo swojego heroicznego czynu, nie zachował się całkowicie bezmyślnie, gdyż użył wszystkiego co miał. Rzucił plecakiem w oczy potwora, przez co na chwilę stracił koncentrację i Kacchan mógł zaczerpnąć powietrza. Owa sytuacja "zainspirowała" All Mighta, przez co przekroczył swoje limity i wymusił przemianę. Kacchan został uratowany i wszystko skończyło się prawie dobrze.
Tego dnia All Might jeszcze raz zaczął dyskusję z Deku, podczas której oznajmił, że prawdziwi bohaterowie charakteryzują się tym, że ruszają na pomoc zanim o tym pomyślą. Gdy Izuku tak sobie płacze, All Might wyjeżdża z tekstem, że chłopak jest godny odziedziczyć jego moc. I tu się dowiadujemy, że indywidualność All Mighta jest przekazywana niczym pochodnia, a Deku może stać się jej następnym właścicielem. Owa moc nazywa się One for All. Od tego momentu zaczyna się kilkumiesięczny i wykańczający trening, który ma na celu zwiększenia siły Izuku, aby jego ciało było w stanie przejąć daną mu moc.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia

Po tym chłopak przystępuje do egzaminu do U.A. Raczej spojlerem nie będzie, że zostaje przyjęty, ale nie podam szczegółów jak do tego dojdzie, gdyż wbrew pozorom szanse Deku nie były takie pewne. Powiedzmy, że chłopak jeszcze niekoniecznie umie kontrolować swoją indywidualność, przez co rani samego siebie.

1 sezon to tak naprawdę wprowadzenie. Jest nawet ciekawy, ale nie porywa. Jest to dobry prolog do właściwej akcji. Dlatego trzeba przez niego cierpliwie przebrnąć, by w kolejnych sezonach mieś efekt WOW. Ogólnie Boku no Hero Akademia jest bardzo kozackie xD No w końcu to anime o superbohaterach ;)

W kolejnych sezonach chłopak próbuje opanować swoje moce, a już w drugiej połowie 1 sezonu pojawiają się główni antagoniści, Liga Złoczyńców z Tomurą Shigarakim na czele.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia

Ogromnym atutem tej serii poza fabułą są bohaterowie. Autor wykreował świat, w którym każdy bohater może być inny. Oprócz charakterów, wygląd postaci może być naprawdę różnorodny, a lista quirków jest naprawdę długa. Na powyższym obrazku widzicie całą klasę Izuku, razem z All Mightem i ich wychowawcą
Eraser Headem, czyli Aizawą Shotą, stojącym na samiutkim końcu.

Warto powiedzieć coś o bohaterach. 

Izuku to typowo dobra postać. Pragnie pomagać innym i naprawdę miły z niego dzieciak. Bywa bardzo uczuciowy, przez co dość często widzimy go płaczącego. W dodatku jest naprawdę inteligenty. Przez to, że jako jeden z niewielu ludzi na świecie nie miał indywidualności, jeśli chciał zostać bohaterem musiał inaczej się do tego zabrać. Dlatego też cały czas analizował innych bohaterów. Owa analiza stała się jego nawykiem, więc w trakcie serii wielokrotnie mamrotał do siebie, a inni patrzyli na niego jak na wariata.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Izuku

W liceum Izuku zaprzyjaźnił się głównie z Uraraką i Iidą, ale nie będę o nich za dużo mówić, gdyż nie są najciekawszymi bohaterami tej serii. Uraraka to również miła i żywotna dziewczyna, która może zmieniać grawitację, a Iida to przykładny uczeń z turbo-dopalaniem na nogach.

Znalezione obrazy dla zapytania Izuku iida Uraraka

W tej serii dość interesującą postacią jest Kacchan, czyli Bakugou. Ogólnie jest to bohater, który powinien pić meliskę na śniadanie, obiad i kolację. Bakugou ciągle krzyczy. Porozumiewa się krzykiem. Ciągle krzyczy. Momenty, gdy mówi normalnie można policzyć na palcach jednej ręki xD Najwięcej takich chwil miał w 3 sezonie i był wtedy taki uroczy <3 Bardzo lubiłam moment jego "pojedynku" z Izuku, gdy All Might ich rozdzielał i coś tłumaczył. Po prostu piękne <3 Ale tak ogólnie to ciągle krzyczy. W dodatku nie cierpi Izuku. Prawdopodobnie to nie do końca tak, co można wnioskować po kolejnych sezonach. Bakugou to dobry dzieciak, który chce być najlepszym bohaterem na świecie. Tylko jest bardzo dumny i łatwo go sprowokować. Jak coś mu się nie podoba to po prostu to pobije/niszczy. Wbrew pozorom również jest inteligenty, tylko porywczy. Ogólnie wygląda na osobę, która mogłaby stać się złoczyńcą i kilka osób zauważało to, ale ja od początku nie sądziłam, by to było możliwe. Kacchan może i zachowuje się czasem jak terrorysta, ale nie sądzę, by chciał przejść na złą stronę.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Bakugo

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Bakugo

Oto jego zwyczajny wyraz twarzy XD

Kolejną ciekawą postacią jest Todoroki Shoto. To taki tajemniczy i raczej małomówny użytkownik lodu i ognia. Jest kimś, za kim szalałyby dziewczyny. Taki bish serii. Ogólnie to łatwo go lubić, gdyż należy do myślącym i ułożonych osób.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia Todoroki

Muszę wspomnieć o All Mighcie XD

Oto napakowany All Might:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia All Might

A oto normalny All Might:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia All Might

xDDD Nie no, kiedy pierwszy raz to oglądałam i All Might wrócił do swojej formy, myślałam, że to przez brak daru Izuku. W sensie, że Deku jakoś zabrał jego dar, czy zablokował. Jednak chodziło o co innego...
Razem z wyglądem zmienia się i jego charakter. Napakowany All Might ciągle się śmieje i zachowuje raczej głupkowato, a prawdziwy wygląda trochę jakby miał depresję xD W sensie jest o wiele spokojniejszy i rozsądniejszy. Szczerze mówiąc wolałam prawdziwą formę All Mighta, gdyż ta napakowana na dłuższą metę bywała męcząca i irytująca xD

No i czas przedstawić mojego ulubionego bohatera, wychowawcę klasy A, Aizawę Shotę, znanego jako Eraser Head.

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead

Uwielbiam tego człowieka. Można powiedzieć, że ma na wiele wylane. Wylane na swój wygląd, wylane co inni o nim myślą... Nie za bardzo okazuje uczucia, a jego charakter jest sprzeczny z charakterem All Mighta napakowanego, przez co nie za bardzo się dogadywali. Dzięki swoim oczom może na chwilę wymazać zdolność przeciwnika, ale z tego też powodu cierpi na syndrom suchego oka. Wygląda trochę jakby ciągle pół-spał. 

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead  Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead angry

Gdy się zdenerwuje, wygląda dość przerażająco. Nie bez powodu potrafi uciszyć klasę jednym spojrzeniem.
Według mnie jest jednym z najprzystojniejszych bohaterów serii (o ile nie najprzystojniejszym). Ze swoim codziennym wyglądem jest całkiem sexi, ale gdy zwiąże włosy...


No sami zobaczcie <3 Raz widziałam go całkowicie ogolonego i przez chwilę zastanawiałam się co jest nie tak z jego wyglądem, bo wyglądał znacznie młodziej XD

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia eraserhead ponytail

No nie mówiłam, że mega przystojniak? Od samego początku to widziałam ^.^

Także ten... Skończę już moje zachwyty jego osobą. Może wspomnę o głównym złym.

 Podobny obraz

Na samym początku zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak. Widać, że ma duże problemy psychiczne. Strasznie irytował mnie jego tik nerwowy... Otóż drapał sobie szyję i jakoś tak działało mi to na nerwy. Ta ręka na obrazku to nie jego ręka, a... E... Ogólnie to ma kilka takich dłoni przyczepionych do swojego ciała. Nie wiem skąd je wytrzasnął, ale je sobie ma. A jak ściągnie rękę to naszym oczom ukazuje się jego nieładna twarz. Ogólnie głównym celem tego pana jest zabicie All Mighta. Jego moc polega na tym, że gdy dotknie czegoś całą dłonią, to coś rozpada się. Niezbyt miłe jak dotknie czyjegoś ciała...

To by było chyba na tyle. Jeżeli kogoś to interesuje i oglądał to powiem, że moi ulubieni bohaterowie to właśnie: Eraser Head, Tokoyami, Todoroki, Kacchan, Tsuyu i Kaminari. Możliwe, że kogoś ominęłam ;)

Jest kilka postaci, które są dość niepozorne, o których nie wiemy wiele, ale intrygują mnie. Na przykład Aoyama. Koleś ma coś w sobie XD Hitoshi również zainteresował mnie. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi w 4 sezonie. I mam jakieś takie przeczucie, że przepiszą go do klasy A, ale to tylko taka moja myśl. No i Monoma. Ten ostatni to taki chodzący wkurwiacz. Jego poziom irytowania jest tak wysoki, że po prostu nie mogę użyć cenzury. Koleś powinien się leczyć, bo ma jakąś zaawansowaną chorobę psychiczną. No tylko spójrzcie na jego twarz:

Znalezione obrazy dla zapytania boku no hero academia monoma gif

Na szczęście koledzy z klasy zdają sobie sprawę z jego problemów xD

Mam nadzieję, że zainteresowałam was. Boku no Hero Akademia naprawdę jest warte obejrzenia. Polecam jeśli lubicie temat superbohaterów ;)


czwartek, 3 stycznia 2019

Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! A przynajmniej żeby był lepszy niż poprzedni ;) Mój się tak zapowiada, ale jak będzie w grudniu, zobaczymy. 
Pierwszy post tego roku będzie dość specjalny, a przynajmniej o specjalnym anime. Otóż mowa o filmie animowanym Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou znanym również jako Maquia: When the Promised Flower Blooms. Uważam, że to naprawdę piękna animacja pod każdym względem. 
Krótko mówiąc według mnie jest to anime o samotności, depresji, ludzkiej tragedii, ale także szukaniu szczęścia i wolności.
Akcja ma miejsce w świecie alternatywnym. Według mnie łączy on elementy średniowiecza i XIX/XXw, ale nie sugerujcie się, bo sama nie za bardzo się znam ;) Z dala od miast i cywilizacji mieści się kraina Iorph. Mieszkańcy posiadają blond włosy, są piękni, rosną przez kilkanaście lat, a następnie żyją młodzi nawet przez wieki. Ich głównym zadaniem jest tkanie Hibiolu, w którym zapisują swoją historię. Dla reszty świata istnieją jako legenda, a sami nie opuszczają swojej krainy. Nazywa się ich Klanem Rozstania. Niemalże wszystkie inne nadprzyrodzone istoty już dawno wyginęły.
Główna bohaterka anime to Maquia - mieszkanka Iorphu. Tak właściwie to zwykła, niezbyt wyróżniająca się dziewczynka. Nieco wstydliwa i całkiem urocza. Z powodów, które nie wiem, czy były podane, nie miała rodziców, więc dodatkowo była bardziej samotna niż inni. Jej opiekunką można było nazwać "przywódczynię" klanu, która na początku anime dawała jej różne rady. Między innymi tłumaczyła dlaczego mieszkańcy nie opuszczają swojej krainy. Głównym powodem było to, że wyróżnialiby się w świecie zewnętrznym, który mógłby ich różnie przywitać. A gdyby z jakiegoś powodu znalazła się w tamtej cywilizacji, nie powinna nigdy nikogo pokochać. To skończyłoby się dla niej cierpieniem i jeszcze większą samotnością.
Pewnej nocy Maquia zauważyła przez okno swojego przyjaciela Krima, który zachowywał się bardzo podejrzanie. Oczywiście podążyła za nim. Okazało się, że umówił się na schadzkę z jej najlepszą przyjaciółką Leilą. Dziewczyna nie wiedziała o ich bliskiej zażyłości, ale w tamtym momencie nie to było najważniejsze. W stronę ich miasta leciały Lenaty, drugie żyjące nadprzyrodzone stworzenia, które można porównać do smoków. Okazało się, że to armia Mesarte najechała Iorph. Ogólnie mówili coś o pojmaniu kobiet, zabiciu buntujących i zabraniu Starszej (wcześniej wspomnianej przywódczyni). Ta sytuacja wydała mi się nieco dziwna zważywszy, że później tylko jedna osoba została zabrana. Być może coś przegapiłam, błąd w animacji lub po prostu zabili więcej niż zamierzali. W tym czasie główna bohaterka podczas poszukiwań Starszej została zamknięta w budynku, w którym przechowywali Hibiol. Kiedy wroga armia zaczynała plądrować, jeden Lenato zaczął szaleć. Wspominali coś, że zachorował na czerwienicę. Ogólnie zwierzątko tak trochę wymknęło się spod kontroli. Szczęśliwy traf sprawił, że Lenato po drodze zawitał do komnaty z Hibiolem. Biedna Maquia nie miała jak uciekać. W ostateczności stworzenie zaplątało się w materiały i wyleciało razem z Maquią, którą owinął Hibiol. Ogólnie miasto było plądrowane, a dziewczyna poleciała sobie hen daleko za lasy.
Bohaterka budzi się w środku nieznanego jej lasu. Idąc przed siebie trafia nad przepaść. Widać, że jest kompletnie zagubiona i prawdopodobnie planuje skoczyć. Od zamiarów odciąga ją płacz dziecka. W pobliżu znajduje namioty. Mieszkańcy zostali zamordowani. Pod ciałem martwej matki płacze noworodek. Ostatecznie dziewczyna zabiera dziecko i postanawia się nim zająć. 
Jej początki macierzyństwa nie są zbyt łatwe. Trafia do jakiejś wioski i próbuje nakarmić chłopczyka prosto od kozy. Znajduje ją właścicielka zwierzęcia, a przy tym matka dwójki synów. Maquia zamieszkuje u nich i uczy się jak być matką dla Ariela. 
Z czasem włosy dziewczyny zaczęły robić się kasztanowe. Ariel rósł, ale ona już niezbyt. Po kilku latach z pewnych powodów dziewczyna opuszcza wioskę ze swoim synkiem i rusza w świat, przy okazji pragnąc stać się niezależną.

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania maquia leila

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania Maquia: When the Promised Flower Blooms

Znalezione obrazy dla zapytania sayonara no asa ni yakusoku no hana wo kazarou ariel

O filmach dość trudno pisze się posty, gdyż człowiek ma ochotę opisać wszystko co było najlepsze w filmie, ale nie może, gdyż streści całość ;) Musicie mi uwierzyć na słowo, że czym dalej tym lepiej. Gdzieś w połowie pojawia się główny wątek. To będzie niewielki spoiler, ale Iorphką, która została zabrana była Leila - przyjaciółka Maquii.

Czemu to anime według mnie opowiada o samotności, tragedii, szukaniu szczęścia i wolności? Wszystko zrozumiecie jak obejrzycie. Teraz jedynie możecie przypuszczać.

Teraz to będą dla was suche słowa, ale najnieszczęśliwszą bohaterką anime była Leila. Aż się przykro robiło. Maquia tak właściwie doznała wiele szczęścia, chociaż również nie miała lekko. No i jeszcze jedna postać, która oszalała z miłości...

Uważam, że anime bardzo dobrze się zakończyło. Chociaż to było słodko-gorzkie zakończenie. Jednak sama końcówka... Ten moment był wyciskaczem łez.

Od 1/3 anime tragedia niektórych bohaterów naprawdę mnie dołowała. A od połowy to już szkoda gadać... A całe to nieszczęście przez kaprys króla. Meh... Nadal boli mnie cierpienie tych najbardziej poszkodowanych i koniec pewnych postaci.

To będzie bardzo duży spoiler (moje przemyślenia), więc czytajcie po obejrzeniu: dobrze zrobiły, rzuciły to wszystko w piz**. Naprawdę szkoda mi Krima. Chłopak tragicznie skończył. Leila przynajmniej się uwolniła od tego wszystkiego. W gruncie rzeczy Maquia miała happy end. Stała się matką dla Ariela, a potem ruszyła w świat. Chociaż to nie zmienia faktu, że musiało ją boleć, gdy zaprzyjaźniła się z kimś, a ten ktoś w końcu musiał umrzeć przed nią. Ciekawi mnie jedynie co się stało z Leilą, bo później Maquia jechała z tamtym gościem. Czyżby zmarła/poszła swoją drogą, czy po prostu właśnie do niej jechali. A jeszcze wracając do samego początku. Czemu akurat Leila została zabrana? Nie mieli porwać Starszą? Czyżby ostatecznie zabili kobietę/popełniła samobójstwo? No i nie wierzę, że Leila się nie opierała. Z tego co pokazano to była najwolniejszym duchem w wiosce. Była taką postacią, która prędzej skoczyłaby z okna niż zgodziła na los, który jej zgotowano. Być może miała już tak zaawansowaną depresję, że chwilowo było jej wszystko jedno. Ale jak doszło do współżycia z księciem? Prędzej wbiłaby mu sztylet w plecy... No chyba że naprawdę czuła się pusta w środku. Naprawdę biedna postać... Było mi ich wszystkich tak bardzo szkoda.

Podsumowując, gorąco polecam ten film. Jest naprawdę piękny i można go użyć do katharsis. Chociaż na niektórych nie zadziała. Tak jak wspomniałam, uroniłam łzy na samiutkim końcu :)




wtorek, 11 grudnia 2018

Nil Admirari no Tenbin: Teito Genwaku Kitan

Tym razem mam dla was mniej ambitne dzieło na podstawie gry otome, ale myślę że całkiem przyjemnie się je ogląda. Mówię o Nil Admirari no Tenbin: Teito Genwaku Kitan. Główna bohaterka jest nieco tępawa jak przystało na bohaterkę visual novel, ale nie ma tragedii, gdyż potrafi się zdenerwować i pokazuje emocje.
Anime ma charakter nieco kryminalny. Akcja ma miejsce chyba na początku XXw. Nasza główna bohaterka to Kuze Tsugumi - szlachcianka, która mieszka ze swoim młodszym bratem Hitakim w pięknej willi. Dziewczyna ma wkrótce wyjść za mąż, bo chyba krucho u nich z kasą. Pewnego dnia chłopak wbija jej do pokoju zdenerwowany, czemu mu nie powiedziała o swoim zamążpójściu. Sam podsłuchał to od pokojówek. Hitaki komentuje, że ojciec ją sprzedaje. To dość ciekawe spostrzeżenie, gdyż sugeruje to, że ich ojciec żyje i mieszka z nimi lub wyjechał gdzieś na trochę. Natomiast rodzic nie pojawił się przez całe anime ani razu, choć w sumie wypadałoby, ale o tym później. Chłopak ma focha jak z ziemi do nieba i oznajmia, że jej nienawidzi, po czym wychodzi.
Nieco przygnębiona Kuze jedzie do miasta, by kupić mu rzeczy, które lubi, by przestał się na nią gniewać. Po powrocie chłopak ucieka na jej widok do pokoju. Puka do niego, ale nie otwiera. Ostatecznie wchodzi do środka bez zaproszenia i jest świadkiem niecodziennej sceny... 
Hitaki siedzi po ciemku przytulając książkę i mamrocze coś pod nosem. Cała podłoga jest mokra od nafty. Chłopak natomiast odpala zapałkę i... zapala się.
Młody trafia do szpitala, ale na szczęście nic mu nie grozi. Kuze obwinia siebie, że jest powodem próby samobójczej braciszka. W tym momencie pojawia się dwóch bishów, którzy informują, że to nie ona jest winna, a książka.
Przenosimy się do salonu dziewczyny. Młodzieńcy należą do Biura Zarządzania Aktywami Imperialnej Biblioteki Wywiadowczej (zapluć się można... na co dzień używają skrótu). Ogólnie ostatnimi czasy rozprzestrzeniło się zjawisko przeklętych ksiąg. Są to książki w stylu japońskim, które autor pisał pod wpływem silnych emocji, zazwyczaj niezwykle negatywnych. Ludzie, którzy czytają te książki, zostają "zahipnotyzowani" i zazwyczaj zabijają siebie lub innych w różnorodny sposób. Hitaki prawdopodobnie jest ofiarą takiej właśnie księgi. Nasza główna bohaterka przypomina sobie, że w istocie Hitaki podczas samospalania przytulał do siebie książkę w stylu japońskim. Lokaj biegnie po tę książkę. Kuze spogląda na przyniesioną rzecz po czym zaczyna krzyczeć, by puścił ją, bo się pali. Reszta patrzy na nią jak na idiotkę, bo przecież nic się nie pali... Tak naprawdę nie. Młodzieńcy informują, że prawdopodobnie uaktywniła się w niej umiejętność widzenia aur przeklętych ksiąg. Po czym jeden z nich proponuje jej współpracę w szukaniu owych książeczek.
Kolejnego dnia po spotkaniu z szefową organizacji, Kuze decyduje się dołączyć do nich, by wspólnie ratować ludzi przed przeklętymi księgami. Ten fakt oczywiście musiał zostać zaakcentowany ścięciem włosów jako symbol wzięcia życia we własne ręce :P

W trakcie serii bohaterowie będą szukali książek oraz próbowali dowiedzieć się czegoś o Karasu - organizacji, która prawdopodobnie celowo tworzy przeklęte księgi.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin

Skoro to anime na podstawie gry otome to musi być i harem!

Na stanie mamy sześciu bishów:

1. Hayato - bardzo miły dla głównej bohaterki, a przy tym bardzo troskliwy. Widać, że zauroczył się w Kuze (właściwie tak jak wszyscy...). Taki tam przeciętny chłopaczyna.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin Hayato

2. Akira - małomówny, niby poważny, a tak naprawdę bardzo uczuciowy. Mógłby być niezłą partią.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin Akira

3.Rui - student, przyszły lekarz, który tworzy kalejdoskopy, a jego przyjaźń z główną bohaterką pojawia się jakby znikąd. 

Podobny obraz

4. Shougo - bogaty paniczyk tsundere, który jest mniejszym tsundere niż można by było przypuszczać, gdyż po kilku dniach obrażania głównej bohaterki jest dla niej wyjątkowo miły i nawet obiera jej ziemniaki. 

Podobny obraz

5. Hisui - kolega z dwukolorowymi oczami i magicznymi mocami. Kolekcjonuje pióra i kamienie.


6. Shizuru - pisarz-playboy, który podaje się za chłopaka głównej bohaterki pomimo jej zaprzeczeń, a w wolnym czasie sprzedaje złote rybki.

Znalezione obrazy dla zapytania nil admirari no tenbin shizuru

Należy zaznaczyć, że wszyscy mają traumatyczną przeszłość :P No i nie dawajcie się zwieść, większość z nich nie jest taka jak się wydaje/tym za kogo się podaje (albo może raczej przemilczają lepszą część).

Towar, który zostaje nam zaprezentowany nie jest najgorszy, aczkolwiek do części mam zastrzeżenia. Oczywiście główna bohaterka nie jest ostatecznie z moim faworytem -.-

Chciałabym jeszcze powiedzieć coś o braciszku głównej bohaterki. Według mnie to dziecko było niestabilne emocjonalnie. Ogólnie w jednym momencie zachowuje się jak rozwydrzony bachor, w kolejnym jak jakieś yandere, a w następnym jak dziecko szczęścia. Nienormalne to było. Powinna go zabrać na jakąś terapię. W dodatku czytał książki Shizuru, które były romansami i to chyba takimi nieszczęśliwymi. To źle wpływa na psychikę nastolatka.

Muszę wspomnieć o muzyce w tym anime. W trakcie serii soundtrack bardzo mi się podobał. Towarzyszyła nam tajemnicza muzyka, która tworzyła nastrój. Natomiast opening to jakaś porażka. Obejrzałam go w całości tylko dla potrzeb tego posta. Muzyka jest beznadziejna. Taka tam przeciętna łupanka, której nie da się słuchać. Natomiast obraz jest jeszcze gorszy. Bohaterowie prawdopodobnie próbują tańczyć k-pop, ale taki bardzo uproszczony. Wszyscy mają tępawe wyrazy twarzy jakby ktoś im wstrzyknął sylikon. Najbardziej irytująca jest główna bohaterka, która zachowuje się jak lalka. Nie wiem do czego miał pasować ten opening... Natomiast ending... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ending również obejrzałam tylko raz na potrzeby tego posta, ale moje spostrzeżenia są diametralnie różne. Muzyka też nie jest najwyższych lotów, ale nawet miło się słucha i jest cień szansy, że dałabym sobie to na MP3. Natomiast obraz... W pierwszym kadrze widzimy jednego bohatera wykonującego striptiz. No ok. Zdarza się. Usui też się rozbierał. W kolejnej inny bish oblewa się wodą. No ok... Czemu nie. Fanki będą piszczeć. W trzecim kadrze kolejny bohater ma do połowy rozpiętą koszulę, aksamitkę chwyta ustami i patrzy w "kamerę" sugestywnie. No ok... Ekhu, ekhu... Czwarty kolo po prostu zakłada koszulę. Nic ciekawego. Natomiast piąty siedzi na łóżku w szlafroku tak ustawiając się, że zaraz będzie mu widać, a przy tym popija sobie sake. No comment. No a piąty w całej okazałości czyta sobie książkę w wannie w kuszącej pozie. No okej... Tylko jeszcze warto wspomnieć o pewnym szczególiku. Za każdym razem przy każdym facecie pojawia się nasza główna bohaterka ubrana w ubrania, które powinien nosić ten właśnie osobnik. W dodatku widać, że np. zarzuca jego płaszcz na nagie ciało. Albo zakłada jego koszulę... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Także ten... Nieźle tu pojechali podtekstami. W anime nic ciekawe się nie dzieje, ale zaczyna mnie intrygować gra. Czy tam mają miejsce takie sytuacje? :P

To by było na tyle. Ogólnie myślę, że fajnie to sobie obejrzeć na odstresowanie. Poza tym, że ludzie podpalali samych siebie, zarzynali się, koleś mówił o zgwałceniu głównej bohaterki i posiadaniu z nią dziecka, a część bohaterów miała zaawansowane choroby psychiczne to wszystko było normalne ;)




sobota, 3 listopada 2018

Yahari Ore No Seishun Love Come Wa Machigatteiru

Uh... Yahari Ore No Seishun to z gatunku komedia, dramat, romans, okruchy życia i szkolne. Jest całkiem niezłą produkcją, ale tak w gruncie rzeczy może się nie wyróżniać. Chyba że spojrzy się na nią z nieco innej perspektywy. Cieszę się, że obejrzałam ją dopiero teraz. Gdybym zrobiła to kilka lat temu, zapewne uznałabym je za całkiem niezłe, normalne anime i być może wróciła kiedyś do niego w przyszłości. Tak właściwie kilka lat temu obejrzałam pierwsze pięć odcinków i przerwałam je, gdyż zaczęłam oglądać coś innego. Natomiast teraz... to anime naprawdę mnie zafascynowało. Jednak nie jest to zasługa samej produkcji, a przekazu, który pewnie nie wszyscy rozczytali. Czytałam czyjąś recenzję, że miał na tym ubaw po pachy. Wiele osób podzielało tę opinię. Natomiast według mnie to było głęboko smutne i depresyjne anime z komediowymi wstawkami.

Główny bohater to aspołeczny licealista Hikigaya Hachiman. Chłopak jest niezwykle inteligentny i ma nieco inny światopogląd niż przeciętny człowiek. To doskonały obserwator. Już w najmłodszych latach został odrzucony przez rówieśników. Ogólnie drwiono z niego, ignorowano, nadawano różne niemiłe ksywki, przekręcano imię i to nawet nie przez złośliwość, a czystą niewiedzę (czytaj: całkowicie nie zwracano uwagi, że to nie jego imię). Hikigaya już wtedy był raczej samotnikiem, ale jeszcze jakoś się starał zaprzyjaźnić z kimś. Nawet wyznał miłość dziewczynie, ale ta mówiąc krótko spojrzała na niego z obrzydzeniem, zaproponowała przyjaźń i więcej się nie odezwała. Wydaje mi się, że mniej więcej w tamtym momencie przestał się interesować relacjami z ludźmi, wybrał żywot kompletnego samotnika i stwierdził, że nie chce jak inni bawić się w szczęśliwą młodość. Ogólnie Hikigaya mówi bardzo dosadnie, szczerze, ale co się z tym wiąże - często okrutnie, złośliwie i niedelikatnie. No cóż... nie lubi fałszu i jeszcze mu się za to obrywa.
Na jedną lekcję miał napisać wypracowanie o licealnym życiu i prawdopodobnie napisał rzeczy w swoim stylu, czyli młodość to głupota, wszyscy są fałszywi i tak dalej, więc został wezwany przez nauczycielkę. Owa kobieta za karę zaprowadziła go do pewnego klubu, aby do niego dołączył. Klub ma jednego członka i jest nim Yukinoshita Yukino - powiedzmy, że najpiękniejsza, najinteligentniejsza, przez wszystkich podziwiana dziewczyna. Owy klub okazuje się być Klubem Pomocy Społecznej. Pomińmy jak głupio to brzmi, ale nazwa pasuje idealnie. Ogólnie ich zadaniem jest pomaganie ludziom, którzy zgłaszają się do nich z różnymi problemami. Są to kłopoty różnego gatunku i kalibru - od wsparciu w pieczeniu ciasteczek, oceny dzieła literackiego do pomocy w wyznaniu komuś miłości, czy utrzymaniu przyjaźni.
Yukinoshita i Hikigaya od początku siebie nie lubili. Dziewczyna uważała go za obleśnego osobnika z oczami zdechłej ryby, któremu nie można ufać.
Można by powiedzieć, że ta dwójka jest do siebie podobna, ale tak naprawdę to kompletna bzdura. Jedyne co ich łączy to samotne życie, ale z kompletnie różnych powodów. 
Yukinoshita też nie ma przyjaciół. Prawdopodobnie zaczęło się od tego, że dziewczyny ze szkoły były o nią zazdrosne, gdyż zadawała się z "samcem alfa" i uważały ją za lokalną Mary Sue i trochę ją prześladowały. Do tego doszedł brak zaufania do ludzi i inne rzeczy, które są zbyt dużym spojlerem. Tak właściwie Yukinoshita również mówi co myśli, przy czym jest dość chłodna i bywa równie niemiła co Hikigaya, tylko że trochę lepiej się z tym kryje. No i tak swoją drogą to żadna z niej Mary Sue, a zagubiona dziewczyna ze słabym charakterem.
W pierwszych odcinkach do klubu dołącza jeszcze jedna dziewczyna - Yuigahama Yui, której pomogli w chyba pierwszym odcinku. Jest to hałaśliwa i nieco naiwna osóbka, ale raczej w tych towarzyskich i przyjacielskich.
Anime opiera się na wykonywaniu przez nich "zleceń", ale naprawdę nie brak różnych konfliktów i problemów międzyludzkich. Tak właściwie jest to właśnie anime o relacjach.
Znalezione obrazy dla zapytania Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Yahari Ore no Seishun hachiman

To jedno z takich anime, których nie mogę zrecenzować póki nie obejrzę drugiego sezonu. Zawsze pod koniec pierwszego mam takie przeczucie, że jeśli zacznę oceniać bohaterów, bardzo się pomylę. O jak bardzo dobrze zrobiłam. Tak właściwie po obejrzeniu kolejnego sezonu tego anime może wam się całkowicie zmienić opinia o niektórych bohaterach. Większość wyczułam już wcześniej, że coś jest na rzeczy, ale co do niektórych się zdziwiłam. Lubię to anime właśnie dlatego, że wszyscy są bardzo, bardzo, bardzo skomplikowani i niejednoznaczni.

Skręcało mnie w środku za każdym razem, gdy inni naskakiwali na Hikigayę, gdy ten powiedział prawdę. Coś w stylu, że ktoś zachowywał się jak suka, on powiedział głośno, że ta osoba zachowuje się jak suka, owa osoba zaczęła płakać, a inni ją pocieszać i krzyczeć na chłopaka jaki to on jest okropny, obleśny, paskudny i najlepiej to skocz z mostu, choć sami pewnie uważali, że ta osoba zachowuje się jak suka. Co za hipokryzja! I jemu obrywało się tak przez dwa sezony. 
Tak właściwie główny bohater jest naprawdę miłą osobą. Pragnie wszystkim pomóc, tylko jego metody bywają kontrowersyjne. Osobiście uważam, że w większości przypadków miał rację i słusznie postępował, a inni i tak mieli mu to za złe, bo lepiej zachowywać pozory, jeździć na jednorożcach i dzielić się z wrogiem różową watą zamiast coś z tym zrobić. Z pełną premedytacją robił z siebie kozła ofiarnego, poświęcał własne szczęście, robił z siebie tego złego, a przy okazji ratował innych raniąc siebie, a wszyscy mieli jeszcze do niego pretensje. Po prostu zero wdzięczności. Czy tak trudno było go zrozumieć? Jedyną osobą, która bardziej go rozumiała była jego młodsza siostra, która naprawdę była fajną postacią. Można powiedzieć, że Yukinoshita i Yuigahama również starały się rozszyfrować jego zachowania, ale momentami brały niektóre rzeczy za bardzo do siebie.
Wiem, że trochę za bardzo to przeżywam, ale po prostu w pewien sposób utożsamiam się z Hikigayą. W 90% zgadzam się z tym co on mówi i tak właściwie w środku w dużym procencie jestem taka jak on. Dlatego boli mnie jak go traktują, gdyż rozumiem go.

Dodatkowo bolały mnie jego żenujące sytuacje z przeszłości, gdyż były solą na moje własne rany. Mam na myśli jego przykre sytuacje z dziewczynami. Sama miałam sporo naprawdę żenujących sytuacji, o których pragnę zapomnieć. Wyżej pisałam już o tym jak odrzucono jego wyznanie miłosne. To było smutne, ale na szczęście tego nie doświadczyłam. Bardziej dotknęła mnie sytuacja jak ktoś coś mówił, on odpowiedział, a to nie było do niego. Potem przeżywał to w domu, a ja dobrze to rozumiem. W takich momentach po prosty ściska cię w środku i masz ochotę zapaść się pod ziemię. Z tych momentów z jego przeszłości, o których opowiadał można się śmiać, ale w moim wypadku jest to gorzki śmiech pełen współczucia.

Muszę wspomnieć jeszcze o bohaterach drugoplanowych.

W klasie Hikigay'i jest taka grupka, którą widać na zdjęciu drugim. Ta blondyna to taka typowa księżniczka, której wszyscy mają służyć, blondynek to szkolny Gary Stu - pan idealny i miłosierny, a reszta to ich przyjaciele. Ich grupa również jest skomplikowana. 
W pierwszym sezonie blondyna zachowywała się jak sucz i zadufana w sobie idiotka, lecz w drugim były przebłyski, kiedy ją nawet lubiłam i zachowywała się całkiem inaczej. Nie wiem czy to kwestia tego, że spojrzenie na świat Hikigay'i się zmieniło, czy to oni ulegli zmianie. Ta dziewczyna wyglądała na osobę płytką i wredną, ale w sumie trzymała się ze swoją przyjaciółką, która jest niby osobą normalną, ale tak naprawdę yaoistką do szpiku kości i nie kryje się z tym. Trochę dziwił mnie ten duet, bo w takim razie blondyna nie mogła być taka zła jak ją przedstawiono na samym początku. Mam na myśli, że ich przyjaźń była w pewien sposób bezinteresowna i blondyna nie przekraczała bariery osobistej swojej przyjaciółki, której dziewczyna nie chciała by przekraczano. To znaczyło, że naprawdę zależało jej na swojej przyjaciółce, a w pierwszych odcinkach traktowała Yuigahamę jak śmiecia. Czyli nie mogła być taka zła tak ją przedstawiono.
No a blondyn... Meh... Ciągle sypał tekstami w stylu "pogódźmy się, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi", "kochajmy się, pokój na świecie, bądźmy dobrzy" i ble, ble ble. Aż się niedobrze robiło. Mówiono, że to taki dobry chłopak, ale jak dla mnie to było strasznie fałszywe. Początkowo nie mogłam go znieść, momentami zachowywał się inteligentnie i nawet go lubiłam, ale zaraz po tym zawsze odwalał coś, za co miałam ochotę go udusić. Pod koniec drugiego sezonu również dziwne rzeczy odstawiał i tak naprawdę nie mam pojęcia o co mu chodziło. Znaczy podejrzewam, ale to tylko moje własne przemyślenia, które nie muszą być zgodne z prawdą. A jeśli moje przemyślenia są właściwe to chłopak po prostu użala się nad sobą i ma myśli w stylu: " Oni tego nie rozumieją. Świat mnie nie zrozumie. Tylko ja mam problemy w życiu."

A propos. W tym anime chyba połowa bohaterów jest święcie przekonana o własnej wartości, że nikt ich nie rozumie i tylko oni mają prawdziwe problemy, a reszta to w ogóle ma dobrze i narzeka bezpodstawnie. Według mnie tak właśnie zachowywała się Yukinoshita, blondasek i paru innych bohaterów.

Tak właściwie to anime opowiada o ludziach z depresją, problemami z osobowością, nienawidzących siebie i kryjącymi się za maskami.
Według mnie depresję zdecydowanie miał główny bohater. Wystarczy jego posłuchać, ale jego myśli jeszcze lepiej pokazują, że ma depresję.
Przyjaciółka blondyny nienawidziła siebie. Myślę, że cała trójka głównych miała to samo.
Za maskami kryli się m.in. Yukinoshita, blondas, czy siostra Yukinoshity.
Także ten... Wszyscy mieli problemy psychiczne. Tak jak normalni ludzie.

W tym poście muszę wspomnieć o siostrze Yukinoshity, Haruno, która zdecydowanie zasługuje na miano zołzy nad zołzami tego anime. Dziewczyna udawała taką przyjazną i miłą i nawet jak ktoś zauważył co się za tym kryje, nie ściągała maski i z uśmiechem mówiła mu najbardziej okrutne rzeczy. Ta postać miała naprawdę paskudny charakter i ten co oglądał, powinien zauważyć bardzo dużo obciążających ją rzeczy. Prawdopodobnie matka Yukinoshity łapie się pod ten sam tytuł, ale o niej nie mogę za dużo powiedzieć, bo tylko mignęła, a i tak w ciągu tych paru sekund pokazała swój równie paskudny charakter kryjący się pod miłymi słówkami.

W tym anime występuje strasznie dużo irytujących mnie postaci. Jedną z nich był przewodniczący z drugiego sezonu. Jeden z tłumaczy skomentował, że w wolnym czasie chyba przesiewa mąkę, gdyż w ten sposób gestykulował rękoma xDDD. Ten facet był dlatego nie do zniesienia, gdyż zamiast coś robić, pieprzył bez sensu. Jego koledzy tylko mu przytakiwali i miałam wrażenie, że oglądam marionetki bez własnego zdania, które bawią się w samorząd. Ta dziewczyna która z nimi wtedy była i którą oglądający znają z czegoś innego też działała mi na nerwy. Te jej chichoty sprawiały, że ściskało mnie w środku.

Heh... Nieco się rozpisałam o tym co sądzę o bohaterach. To brzmi trochę jak hejt, ale to nie do końca tak.

Teraz trochę zmienię temat i spojrzę na nie pod względem produkcji. Otóż po tym anime spodziewałam się rzeczy typowych dla seinenów i ogólnie anime szkolnych. Jednak były tu momenty, których kompletnie się nie spodziewałam. Jedną z nich jest właśnie owa yaoistka. W sumie już nawet nie chodzi o sam fakt jej istnienia, ale co w związku z tym twórcy odwalili XD. Czytaliście "Małego Księcia"? To teraz wyobraźcie sobie "Małego Księcia", ale w innym kontekście. W sensie przedstawienie szkolne, w którym Mały Książę tak właściwie uwodzi Pilota. Tak... To się właśnie wydarzyło. I oni nawet nie pozmieniali kwestii. Tylko przekręcili ich wydźwięk. No i trudno się dziwić, skoro reżyserem była ta oto yaoistka. W dodatku dziewczyna ciągle wprost informowała swoich kolegów z klasy o jej shipach i kto z nich jest uke, a kto seme. Tego serio się nie spodziewałam.
Nie sprawdzałam kto jest tego twórcą, ale mam wrażenie, że ten ktoś był yaoistką. W klasie Hikigay'i jest pewien chłopiec, który wygląda jak dziewczynka i jest najbardziej uroczą postacią tego anime. Część chłopaków czerwieni się na jego widok i wydaje mi się, że jego orientacja jest wiadoma. Sam główny bohater czasem rozmarzał się przy nim. Tylko on nie mógł być gejem, a najwyżej bi, bo czerwienił się też z powodu Yukinoshity, Yuigahamy i paru innych dziewczyn. 
Zdecydowanie dziwnym momentem był widok ucznia w stroju fistaszka... Nie bardzo wiem czemu miał takie przebranie, ale spoko. Jak kto lubi...
Między innymi ten wróżko-chłopiec, pewien gimbusonerd i dziewczyna z fajnym, długim kucykiem byli postaciami, które sprawiały, że atmosfera w anime robiła się luźniejsza. Momentami (głównie przez niechęć wszystkich do głównego bohatera) atmosfera była tak ciężka, że ciężko było to oglądać.

Wspomnę jeszcze o pewnym, ciekawym zjawisku. W tym anime często pojawiały się jakieś spięcia między bohaterami. Mam wrażenie, że część z nich wybuchała z niczego. W sensie wszystko było dobrze, a nagle oni zaczynali o czymś gadać, a ja nie miałam kompletnego pojęcia o co im chodzi i pojawiał się spór. Kilkukrotnie też mówili o czymś, a ja ich nie rozumiałam. Przez to trochę ciężko było nadążyć. 

Dużo osób narzekało na otwarte zakończenie drugiego sezonu. Według mnie to nie było takie złe... W sensie chętnie obejrzę trzeci sezon, ale jeśli wyjdzie i będzie chciał rozwiązać pewną sprawę, to fani shejtują go. Mam na myśli, że bohaterowie są w tak beznadziejnej sytuacji, że tego nie można naturalnie dobrze rozwiązać tak, by widzowie byli zadowoleni. Dziwi mnie, że nie zdają sobie z tego sprawy. Teraz będą rozwiązania jakie im pozostają, a przy tym mały spojler: Według mnie trójka głównych bohaterów musiałaby odkochać się, znaleźć inne drugie połówki i pozostać przyjaciółmi; Mogą też żyć w nielegalnym trójkącie, który mimo wszystko nie jest dobrym pomysłem; Każdy może iść w swoją stronę i zapomnieć o przyjaźni, ale to nie jest dobre rozwiązanie; Mogą dalej tkwić na etapie, na którym są, ale to będzie bardzo toksyczna znajomość; Główny bohater może znaleźć sobie kogoś innego (proponuję nauczycielkę), ale to wiąże się z pierwszym rozwiązaniem, czyli każdy znajduje kogoś innego; Rozwiązaniem byłoby też, gdyby jedna z dziewczyn zmarła... Wtedy chłopak byłby z drugą lub pozostaliby przyjaciółmi lub przerwaliby znajomość; Jest też szansa, że chłopak umarłby i dziewczyny pozostałyby przyjaciółkami lub poszły we własną stroną; Gdyby jednak jedna dziewczyna odkochała się i znalazła kogoś innego, wszystko nie byłoby jak dawniej, gdyż ich przyjaźń również zrobiłaby się jakaś dziwna.
Także kto przeczytał ten wie, że według mnie ich sytuacja jest opłakana i happy end dla każdego niemal nie istnieje. Na miejscu twórców nie podjęłabym się trzeciego sezonu, a otwarte zakończenie było najlepszą i najbezpieczniejszą rzeczą jaką mogli zrobić. Dziękuję.