sobota, 10 sierpnia 2019

Mo Dao Zu Shi/ The Untamed

Hejka. Dziś mam dla was coś wyjątkowego. Jest to post specjalny, gdyż napiszę wam coś o anime, które obecnie znajduje się w moim top 10. Wspomnę również o nowelce, na podstawie której to anime powstało, mandze, a także (jak z radością odkryłam) dramie. Jak widzicie, mam na to niezaprzeczalną fazę. Chyba ostatnim takim anime było Haikyuu. Ale o czym właściwie mowa? Tym razem naprawdę oglądam chińską bajkę. Jest to najnowsza produkcja, Mo Dao Zu Shi, znane też jako The Grandmaster of Demonic Cultivation. 
Ale o czym jest to anime, którym tak się zachwycam? Akcja ma miejsce w pseudo starożytnych Chinach (wszyscy kochamy pseudo starożytności ;P). Prawie 20 lat temu głośno było o Patriarsze Yilingu. Mężczyzna ten wsławił się z korzystania z zakazanych technik. Zamiast jak inni prawilni kultywatory (nie mylić z kulturystami) egzorcyzmować i zabijać pomioty diabelne, ten oto pan postanowił przywracać do życia zmarłych i czynić z nich swoje marionetki, by zabijały inne pomioty diabelne. Kontrolował ich za pomocą fletu. Stworzył z nich swoją armię, która w każdej chwili mogła najechać inne sekty (tak informacyjnie: w tym świecie istnieje multum pomniejszych sekt i kilka głównych, których zadaniem jest obrona przed złymi tworami, duchami itd. zwykłych śmiertelników; członkowie sekt różnią się tym, że mają złoty rdzeń i energię duchową, dzięki czemu mogą sobie walczyć z powyżej wymienionymi rzeczami). No i cóż, mówiono o nim wiele okropnych rzeczy, jak to że doprowadził do śmierci ludzi, którzy wychowali go jak własnego syna. W dodatku stworzył jakiś diabelski przedmiot do kontrolowania zmarłych, który w niepowołanych rękach doprowadziłby do prawdziwej katastrofy. Kiedy moc Patriarchy zaczynała wymykać się spod kontroli, a inne sekty zaczynały obawiać się jego dalszych czynów, główne sekty złączyły siły, by pozbyć się go raz na zawsze. Najechano go w jego kryjówce, czyli Kopcach Pogrzebowych. Jedyną dobrą rzecz jaką zrobił przed śmiercią było zniszczenie diabelskiego przedmiotu. No i cóż... Zmarł, a raczej go zabili. Po jego odejściu obawiano się, że przejmie czyjeś ciało i ponowi terror, zreinkarnuje się, czy cokolwiek innego się wydarzy. Regularnie niektórzy próbowali przywołać jego duszę, by dowiedzieć się co się z nim dzieje, jakie ma plany lub aby go wykorzystać, ale po jego duchu ani widu, ani słychu. Lata mijały, a ludzie zrozumieli, że Patriarcha nie powróci.
Minęło 13 lat (nie jestem pewna tej kwestii). W pewnej starej szopie/chacie/czy kto tam wie, pewien młodzieniec odprawiał jakieś mroczne rytuały. Ogólnie to robiły wrażenie, bo wszystko wysmarował krwią, a wokół wirowały jakieś cienie. Okazało się, że zapragnął oddać swoje ciało sławnemu Patriarsze Yilingowi.
Tak, głównym bohaterem tego anime jest wsławiony Patriarcha Yiling, a właściwie Wei WuXian. Mężczyzna obudził się w jakimś nieznanym miejscu. W dodatku po chwili wparowali obcy ludzie. Zaczęli przerzucać wszystko dookoła, a jeden z nich krzyczał różne dziwne rzeczy, że nigdy nie uważał go za kuzyna, jak śmiał poskarżyć się rodzicom, jest nic nie wartym śmieciem i inne podobne rzeczy. Co lepsze, zaczął go kopać, a potem tornado wyszło. Wei WuXian ujrzał krwawe malowidła na podłodze i domyślił się co się wydarzyło. Widocznie poprzedni właściciel tegoż ciała znał zakazany rytuał. Tak źle było mu na świecie, że wolał oddać swoje ciało ghulowi, by dopełnił za niego zemstę niż nadal żyć. Co prawda Wei WuXian nie był ghulem, a czymś lepszym, no ale mężczyzna przywołał specjalnie jego. Na rękach naszego głównego bohatera widniały głębokie, krwawe rany. Musiał dopełnić zemsty, bo jeśli nie, rany by się nie zaleczyły, a jego dusza zostałaby zniszczona. Jedynym problemem było to, że podczas rytuału, ciałodawca powinien podać swoje życzenie, a ten chłopak widocznie o tym nie wiedział. Dlatego Wei WuXian nie tylko nie wiedział na kim się zemścić, a jeszcze co ma zrobić: zastraszyć, skompromitować, czy zabić? Na przestrzeni wieków zawsze chodziło o zabicie, ale i tak: kto był ofiarą? 
Ogólnie na pierwszy rzut oka, główny bohater nie wydaje się kimś kto mógłby dopuścić się tych wszystkich zbrodni. 
Po przejęciu ciała problemem mogło być to, jak ukryć zmianę charakteru, czy w jaki sposób udawać, że zna nieznanych mu ludzi. Jednak przynajmniej tu mu się poszczęściło, wszedł w ciało wariata (banzai!!!). Mógł robić co chciał, bo i tak go ignorowano.  Wei WuXian bardzo dobrze się przy tym bawił. Tak właściwie to otrzymał ciało Mo XuanYu'a, nieślubnego syna pewnego lidera sekty (którego, sprecyzują później). Przez pewien czas kultywował, ale został wyrzucony. Mieszkał u swojego wujostwa, a tam traktowano go gorzej niż służbę. Z czasem postradał zmysły. 
W dniu wstąpienia Wei WuXiana w nowe ciało, do wioski zaproszeni zostali kultywatorzy z jakiejś poważanej sekty, by pomóc mieszkańcom z żywymi trupami, czy czymś takim. Podczas spotkania z rodziną Mo i uzgadniania różnych rzeczy, do środka wbił główny bohater. Korzystając ze sławy szaleńca, odstawił tam piękne przedstawienie, którym rozwścieczył domowników, a zyskał pewną sympatię kultywatorów. Należy dodać, że Mo XuanYu zwykł kłaść na twarz tonę pudru i plamy z różu, a główny bohater jeszcze ich nie zmył. Wei WuXian zdał sobie sprawę, że owi kultywatorzy należą do sekty GusuLan, którą miał okazję BARDZO blisko poznać. Ogólnie wszystko miało być spoko. Mieszkańcy mieli czekać w domach, a kultywatorzy mieli porozwieszać flagi przyciągające potworki i pozbyć się całego pomiotu. Jednak coś nie pykło, a syn wujostwa (ten co wcześniej krzyczał na głównego) leżał martwy w krzakach. Obok niego siedział Wei WuXian, więc od razu uznano, że to jego zasługa. Jednak kultywatorzy stanęli w jego obronie, gdyż ciało zmarłego wyglądało jakby zostało wyssane z duszy i mięsa. No cóż... Nie była to robota człowieka. Wei WuXian zdał sobie sprawę, że jedna ze szram na jego ręce zniknęła, a wszystko dlatego że kuzyn miał schowaną za ubraniem flagę, którą tak naprawdę stworzył Patriarcha Yiang, więc kontrakt uznał, że to on go zabił. Lucky. Tej nocy działy się ciekawe rzeczy, bo po kolei pewien twór przejmował ciała ludzi, którzy szaleli, a potem umierali. Okazało się, że to jakaś przeklęta lewa ręka, z którą młodzi kultywatorzy nie mogli sobie poradzić. Wei WuXian widział jak dobrze są wyszkoleni, a i tak na nic się im to zdawało, więc pomimo ryzyka zostania zdemaskowanym, chciał użyć zakazanej techniki. Jednak w ostatniej chwili zatrzymał się, gdyż usłyszał dźwięk guqin (taka chińska cytra). Otóż do walki wkroczył ktoś doświadczony z GusuLan, którego Wei WuXian bardzo dobrze znał – Lan WangJi. Dowiedzieliśmy się, że to ponoć jeden z jego największych wrogów z przeszłości, więc najlepszym rozwiązaniem byłby szybki odwrót. Jak pomyślał, tak zrobił, a już po chwili nie było po nim śladu. Wei WuXian wziął swojego zaprzyjaźnionego osła i ruszył w dal.  Nasz główny bohater miał tego wieczoru wyjątkowe szczęście, gdyż podczas taktycznego odwrotu, w lesie spotkał jakiegoś młokosa z innej ważnej sekty, który znał Mo XuanYu'a i widocznie nim pogardzał. Główny bohater ma dar do uderzenia w czułe punkty i powiedział coś, czego nie powinien, czym sprawił, że młody jeszcze bardziej go znienawidził. No i wtedy do akcji wkroczyła kolejna postać, wuj chłopaka, który okazał się kimś, kogo Wei WuXian najbardziej nie chciał spotkać. Był to Jiang Cheng. Mężczyzna chciał zabrać Wei WuXiana ze sobą, gdyż nienawidził wszystkich, którzy podążali ścieżkami Patriarchy i korzystali z mrocznych praktyk. Tym razem Wei WuXianowi się upiekło i o dziwo obronił go Lan WangJi. Po tym miejsce miała jeszcze jedna fajna sytuacja – walka z czymś, do czego przyczepiła się sławna lewa ręka. Ogólnie Wei WuXian tym razem został zmuszony do zagrania na flecie i wezwania posiłków. Obecni kultywatorzy wrzeszczeli na niego, czy jest normalny, by w takim momencie grać na flecie. Wtedy zjawił się Lan WangJi i popatrzył na niego jakby go poznał, lecz Wei WuXian stwierdził, że raczej nie mogą mu nic zrobić, bo jest tylko naśladowcą Patriarchy. W dodatku do zabawy dołączył Jiang Cheng ze swoim siostrzeńcem Jin Lingiem i ogólnie chciał zabrać ze sobą, by torturować go w piwnicy i upewnić, czy nie jest Wei WuXianem. Główny bohater powiedział kilka ciekawych rzeczy, które miały na celu obrzydzić Lan WangJiego i Jiang Chenga. Jednak Lan WangJi nie dał się i zabrał Wei WuXiana do swojej sekty wbrew jego woli. 
No cóż, Wei WuXian był bardzo dobrze traktowany, ale i tak odstawiał różne cyrki, które miały na celu wykopanie go z GusuLan. 
Anime ma na razie jeden sezon, lecz pojawiają się już pierwsze odcinki drugiego. Pierwszy opierał się na retrospekcjach, młodości Wei WuXiana. Pokazano w jaki sposób zaczął kultywować mroczne praktyki i jakim cudem z wesołego żartownisia stał się kimś, kogo wszyscy znienawidzili, choć po powrocie do życia nie wydawał się zły.
Powiem tylko, że za młodu Wei WuXian ze swoim przybranym bratem, Jiang Chengiem, jak kilkunastu młodych kultywatorów, udali się na nauki do GusuLan – poważanej sekty, w której najważniejsze było te ponad 3000 zasad powypisywanych na kamiennej ścianie. Tam Wei WuXian oczywiście był największym utrapieniem, które łamało zasady i jeszcze sprowadzało kolegów na złą drogę ;). Jednak jedną osobę najbardziej denerwował, najbardziej przykładną, ułożoną, poważną osobę żyjącą w GusuLan (a może i kraju), Lan WangJiego. Wei WuXian ciągle się z nim drażnił, a tamten się denerwował. Początkowo chłopak nienawidził tego drugiego, ale w obliczu śmierci, chyba Lan WangJi zmienił zdanie ;D.
Ważne jest, by wspomnieć o jednej rzeczy. To anime zawiera śladowe ilości shounen-ai. W pierwszym sezonie niestety nie było tego tak widać. Ogólnie to możecie się domyślać między kim będzie romans (albo powinien być). To niezbyt trudne :P 

Znalezione obrazy dla zapytania mo dao zu shi anime

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania mo dao zu shi anime




Uwielbiam głównych bohaterów. Wei WuXian to taki śmieszek, który świetnie się bawi wkręcając innych ludzi i denerwując Lan Zhana (jest to imię, którym posługiwać się mogą tylko najbliżsi, a główny i tak sobie nic  z tego nie robił). Natomiast Lan Zhana w przeszłości był taki poważny, ale i tak świetny. Ogólnie w teraźniejszości zachowuje się nieco inaczej. Teraz bije od niego mądrość, a sam nie trzyma się tak sztywno zasad.
Najlepsze w tym anime jest to, że nawet jakby nie było tego wątku romantycznego to fabuła sama się broni i to anime i tak zostałoby w moich ulubionych. Trzeba też powiedzieć o pięknej animacji. Uwielbiam tę kreskę i kolorystykę. Zabawne jest to, że część jest 2D, a cześć 3D. W sensie część teł jest 3D, co daje poczucie głębi i realizmu. Oczywiście bohaterowie wyglądają już normalnie, tak jak w anime. No i muzyka.... Prześliczny soundtrack. Naprawdę cudowny. No i opening. Jest to jeden z tych, których nie chce się przewijać, a refren dla fanów jest jak śpiewanie, Guren no Yumiya, czy Sasageyo, jeśli wiecie o co mi chodzi ;) 
O, jest jeszcze jeden genialny element. Reklamy. W trakcie pojawia się przerwa na reklamę. Za pierwszym razem nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wrócili do sceny, która była wcześniej. Jednak po chwili zrozumiałam. W dłoni jednego bohatera były lody Cornetto XD. To jest jednocześnie takie genialne i takie głupie. Heh, audycja zawiera lokowanie produktu.

Teraz pisałam o anime, ale tak właściwie ono nie jest najważniejsze. Pierwsza była nowelka. LINK PO ANGIELSKU 
Ogólnie anime opiera się na nowelce, ale szczegóły się różnią. W pierwszym sezonie skompresowano retrospekcje do pewnego momentu, które w nowelce są porozrzucane po całej książce. No ale za to nie ma teraźniejszości. Mam nadzieję, że to będzie w drugim sezonie, bo tam takie genialne rzeczy się dzieją ;____; Nowelka ma 127 rozdziałów, ale na polski przetłumaczono 38. Czytajcie TUTAJ, bo to jest legalne tłumaczenie, na które zgodziła się autorka. A co lepsze, jest szansa, że zostanie wydany tomik, tylko autorka musi poczuć, że jest wielu chętnych i jej powieść się sprzeda. W tym celu trzeba wyświetlać, komentować i oceniać. Wszystko w naszych rękach. Ja jestem szczęśliwa, że nieźle znam angielski i już prawie skończyłam czytać nowelkę. Zostało mi kilka specjali. Nie wiem co bym zrobiła jakbym musiała czekać na tłumaczenie. Na podstawie nowelki robi się manga.

 Znalezione obrazy dla zapytania mo dao zu shi manga

W nowelce shounen-ai jest bardziej widoczne. Oj tak, oj tak... Momentami aż słychać w tle te piski yaoistek. Tam później, później jest nawet yaoi. Ale nie bójcie nic, nie lubicie gatunku, nie powinno was to drażnić, gdyż wszystko dzieje się dość naturalnie. Heh, polecam momenty, w których Wei WuXian spił Lan Zhana. Spił, w sumie to za dużo powiedziane. Za każdym razem Lan Zhan odpadł po jednym kieliszku. Najpierw zasypiał, ale za to jak się budził... Łah, działo się ;) Ogólnie robił wszystko to, czego na trzeźwo w życiu by nie zrobił. Tak właściwie to wydaje mi się, że na jaw wychodziło trochę takie jego prawdziwe ja... XD Nie no, wciąż nie mogę z tego, co zrobił po trzecim spiciu XD

Jest jeszcze jeden element. Drama. Teraz emitowany jest serial na podstawie Mo Dao Zu Shi, a jego tytuł to The Untamed. Ogólnie drama różni się zarówno od anime, jak i nowelki. Stworzono trzecie prawie osobne dzieło. Czym się różni? Po pierwsze, naruszono czasoprzestrzeń. Ogólnie np. połączono różne wydarzenia z dwóch różnych momentów, niektórzy bohaterowie żyją w innych czasach niż w nowelce. Ale to nic nie szkodzi, i tak jest fajnie. Pojedynczy bohaterowie pełnią inne funkcje w fabule, mają nieco inne charaktery itd. Trochę zmieniono osobowość Jin Zixuana, narzeczonego przyrodniej siostry Wei WuXiana. W anime i nowelce był to ogromny narcyz, który nie rozumiał innych, a w dodatku trochę nadpobudliwy. Natomiast w dramie też jest trochę narcyzem, ale takim eleganckim i kulturalnym. Ogólnie lubię obie jego odsłony, ale szczerze mówiąc, bardziej przywiązałam się do dramowego. Pewnie to ze względu na to, że w nowelce wątek z nim potraktowano trochę po sierocemu, a w dramie jest go sporo więcej. Zmieniono również charakter siostry, Jiang Yanli. W nowelce została przedstawiona jako miła i dobra osóbka, która jednak niczym się nie wyróżniała. W dramie natomiast cały czas ma minę jakby się miała rozpłakać, ale przez większość czasu ta mina pasuje, więc nie będę narzekać. Dobrze, że jak zmieniono charaktery to obojgu, bo przez to nadal do siebie pasują. 
W dramie pojawiają się sytuacje, których nie było w innych tworach tej serii. Jednak nie można narzekać, są świetne ;) Niektóre momenty są tak bardzo dramowe.... Fani powinni zrozumieć o co mi chodzi. Jednak ma to dużo uroku.
Trzeba też przyznać, że niektóre stwory są trochę... low budget. Tragedii nie ma, widać że komputerowo, ale i tak wyglądają stokroć lepiej od niektórych potworów z podrzędnych filmów przygodowych fantasy. Ale tak właściwie to nie przeszkadza. Trochę bawi, ale nie razi. 
Ogólnie w serialu musieli wydać sporo kasy na liny do skoków. W sensie takich kaskaderskich, bo w Mo Dao Zu Shi bohaterowie mogą sobie tak skakać. W dramie chcieli to odwzorować. Momentami trochę dziwnie im to wyszło, ale też ma to swój urok.
Powiem może coś o grze aktorskiej. Dwójka głównych bohaterów sprawuje się wyśmienicie. Naprawdę idealnie ich dobrano, a i umiejętności mają. Rzeczywisty Wei WuXiana wyglądałby właśnie tak jak ten aktor ;) Odtwórca roli Jiang Chenga już nieco gorzej sobie radzi, ale nie jest bardzo źle (więcej go nie ma niż jest, więc nie przeszkadza). Ogólnie jest dwóch bohaterów, których twarze wręcz mnie wkur**** Tak... Znaczy ich postacie też były najbardziej irytującymi postaciami, które należało poćwiartować i spalić, no ale aktorzy przesadzili. Było powiedziane, że jeden z tych kolesi ciągle się szczerzył, ale jego uśmiech powinien być bardziej złowieszczy niż debilny. A drugi to nie wiem co on wyprawia. Znaczy powinien być taki pseudo grzeczny i uśmiechnięty, no ale jego mina czyni go ofiarą losu. Ten nowelkowy na pewno miał inny wyraz twarzy. Ugh.... Same myślenie o tej dwójce przyprawia mnie o dreszcz obrzydzenia.
Warto wspomnieć o jednej istotnej sprawie. W dramie skupiono się na tym narzędziu, które stworzył Patriarcha i niby zepsuł. Tutaj trochę inaczej prezentowała się sprawa. Tak naprawdę kompletnie inaczej. W przeszłości Żelazo Yin (wybaczcie za tłumaczenie) zostało podzielone na części, które pochowano w różnych miejscach, by nikt go nie złożył. Tutaj inny zły zbierał wszystkie części, by mieć własną armię umarłych, a Wei WuXian z Lan WangJim mieli mu przeszkodzić. Dodam, że w nowelce w teraźniejszości akcja toczy się wokół zbierania reszty ciała tej demonicznej ręki, które zostały przez kogoś porozrzucane.
W dramie również zadbano o muzykę. Opening jest spoko, ale inna piosenka jest kluczowa, ost. Ogólnie jest to najważniejsza piosenka serii. W anime też taka była. Ta dramowa bardzo wpada w ucho. Ogólnie to słucham jej cały czas XD LINK Ta piosenka jest taka ważna, gdyż śpiewa ją dwójka głównych bohaterów.
Chyba jest już nawet tłumaczenie tej dramy. Odcinki po angielsku pojawiają się regularnie na youtubie. Na chwilę obecną jest 40. Jednak jeśli nie chcecie czekać, trochę szybciej pojawiają się na viki, tylko tam są reklamy. Na początku myślałam, że tych odcinków będzie max 30, bo na youtubie z wyprzedzeniem pojawiają się trailery. Jednak spojrzałam z ciekawości na jakąś stronę i okazuje się, że będzie 50. AAAAAAaaaaaaaaa. Jestem szczęśliwa. Mimo że to inna historia i lepiej nie spodziewać się rzeczy z nowelki, i tak uwielbiam to. W końcu drama jest też family friendly... Nie ma tu bl ;____; Znaczy bromance jest tak mocny, że trudno to brać tylko za przyjaźń, ale wprost nic nie powiedzieli. I usunęli wszystkie fajne sceny. 

Znalezione obrazy dla zapytania the untamed drama






Teraz czas na takie podsumowanie wszystkich elementów. Pomijając głównych bohaterów, bardzo lubię Lan SiZhui. To naprawdę uroczy chłopak. Ogólnie jego przeszłość jest BARDZO ciekawa, ale zdradzenie jej byłoby za dużym spoilerem. Czytajcie nowelkę, a się dowiecie. Albo szybciej drama wam powie. Bardzo lubię też Wen Ninga. To taki słodziak... Tylko na samym początku przeżyłam szok, że jest tym Upiornym Generałem z początku ;____; Do moich ulubionych awansował też dramowy Jin Zixuan. W jednym trailerze zrobił coś bardzo słodkiego względem Jiang Yanli <3. No i jeszcze nowelkowy Jin Ling. Dramowy minimalnie mniej mi się podoba, ale też może być.

A teraz czas na treści dla wtajemniczonych. Jeżeli nie przeczytałeś całej nowelki i/lub nie jesteś yaoistką, NIE CZYTAJ
No dobra, czas przejść do ciekawszych rzeczy ;P. Nie no, żartuję. Ogólnie to w nowelce nie ma zbyt wielu scen pocałunków i innych wiadomych rzeczy, no ale naszła mnie pewna refleksja. Lan Zhan po pijaku wcale nie zachowuje się jak nie on. Tak naprawdę to jego alter ego, które ujawnia przy Wei Yiangu. Jak się spił to miał tendencję do gryzienia. No i jakby to powiedzieć... Na trzeźwo też gryzie ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tylko, że w odpowiednich okolicznościach. Jak tak czytałam nowelkę po polsku to na początku jak Wei Ying mówił, że podobają mu się mężczyźni tacy jak Lan Wangji i tamten oznajmił, by zapamiętał swoje słowa, a potem, że bierze go do Gusu Lan to jedna użytkowniczka skomentowała: " Biedny... Lepiej uważaj, bo przez tydzień nie będziesz mógł siadać na dupie. XD" Hehe... Jakby to powiedzieć. Bardzo trafiła tylko, że biednego Wei WuXiana spotkało to sporo później. Kiedy Lan Zhan w końcu mógł legalnie robić to i owo, oj, nie oszczędził Wei Yianga. Aż mi go szkoda było XD I wyszło jaki z niego łagodny dżentelmen. Ta, jasne. I nie wiadomo już, czy po pijaku lepszy, czy na trzeźwo. Po pijaku jeszcze dało się nim manipulować, a na trzeźwo to zero litości. Oj tak, tylko że nie przez tydzień, a raczej przez całe życie. Heh, bywa. Ogólnie to znalazłam ilustrację, która idealnie to ukazywała. Patrzcie go, jaki zadowolony z siebie :P. A Wei Yiang zdycha. Haha, ten ulatujący duch. No ale ta ilustracja jest śliczna. 



Tak właściwie Mo Dao Zu Shi ma kilka takich symboli. Cały czas przewijają się króliki, Uśmiech Cesarza no i wstążka.
No dobra, czas kończyć tego posta :) Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam, bo naprawdę warto. Ten post tworzył się od dawna, gdyż zaczęłam go pisać na telefonie jak jeszcze byłam na wyjeździe, gdyż miałam wenę, ale brak internetu i komputera. Teraz mogłam wszystko w spokoju sklecić ;)
Jestem ciekawa, czy znajdą się tu jacyś fani Mo Dao Zu Shi.



środa, 10 lipca 2019

5-lecie bloga, czyli BANZAI!!! cz.2

Oto jestem. Zapraszam na drugą część posta z okazji 5-lecia bloga. Zmotywowanie zajęło mi kilka dni ;P Wiecie, musiała nazbierać weny.

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Ok, zacznijmy od pewnego webtoona, którego poznałam w ostatnim czasie i pokochałam całym serduszkiem. Mowa o "I love Yoo". Będąc dzieckiem, Yoo żyła szczęśliwie razem z rodzicami i siostrą. Jednak pewnego dnia, rodzice wzięli rozwód, a mama zabrała siostrę i wyniosła się z domu. Ojciec nieco się załamał, a dziewczynka zastanawiała się, czy to jej wina, że mama odeszła tak bez wyjaśnień? Ojciec mówił jej by była silna, a ona wciąż powtarzała, że wszystko będzie dobrze. Znowu będzie szczęśliwa. Tylko dlaczego wszyscy ją odrzucają? Dlaczego nikt nie chce zostać jej przyjacielem? Rówieśnicy źle ją traktowali, ale ona powtarzała sobie, by być silną. 
Yoo wyrosła na osobę starającą się pozostać obojętną w poniżających sytuacjach. W dodatku nie dbającą o konwenanse chłopczycą. Ale przynajmniej zyskała dwie przyjaciółki.
Jednego dnia siedziała w klasie i myślała o zarobieniu więcej pieniędzy, gdy poczuła, że ktoś na nią patrzy. Okazało się, że to blondasek siedzący kilka ławek przed nią. Gdy tylko zorientował się, że został przyłapany, zrobił się cały czerwony, a Yoo nie miała pojęcia o co mu chodzi (heh, nikt się nie domyśla :P). Chyba wkrótce po tym chciał dać jej kwiatka i wyznał uczucia, a ona powiedziała "Nie", po czym zgarnęły ją przyjaciółki i zostawiły biednego chłopaczka. Udały się do czegoś w rodzaju McDonalda. Przyjaciółki nie mogły zrozumieć jak mogła odrzucić tak uroczego chłopaczka-Niemca, w tak brutalny sposób. Ona oznajmiła, że odrzucenie to odrzucenie. Podczas rozmowy jedna z dziewczyn wspomniała coś o jakimś balu organizowanym przez kogoś tam z okazji czegoś tak (who cares) i zapraszała przyjaciółki, by przyszły. Yoo stwierdziła, że to nie dla niej, ale przekonało ją darmowe jedzenie. No i w tym momencie do baru wkroczył odrzucony chłopak z dwoma kumplami. Dziewczyny zrobiły ślizgi w dół, by nie było ich tak widać, a chłopcy oczywiście wybrali kanapy tuż za nimi. No i oczywiście zaczęli gadać o głównej bohaterce. Jeden kolega, taki mniej miły, zaczął mówić, by blondasek nie przejmował się nią. Ona tyle teraz żre, że w przyszłości będzie wyglądać jak świnia. Nawet nie jest ładna. Zapomnij o tej suce i znajdź ładniejszą. Blondasek zwrócił mu uwagę, by tak nie mówił, a drugi kolega, rudzielec, poparł blondaska, by ten nie miły okazał trochę szacunku. Ten natomiast wspomniał o jednej z jej przyjaciółek z podstawówki, która była głupim śmieciem, którego nikt nie lubił. Dodał, że kolega mu powiedział, że Yoo ukradła projekt tego dziecka, mówiąc, że to jej, a cała szkoła obróciła się przeciw niej. Ta opowieść nie ruszyła Yoo, ale kiedy chłopak zaczął mówić, że pewnie jej obecne przyjaciółki są takie same, wstała i rzuciła w niego sokiem... Tylko że sok nie doleciał do chłopaka, a wylał się na rudzielca, który nie był niczemu winien. Przeprosiła go i wzięła jego marynarkę, by ją osuszyć, po czym położyła na niej chustkę i zaczęła okładać pięściami, by szybciej wchłonęła sok. Przyjaciółki nie rozumiejąc co ona wyprawia, po prostu chwyciły ją za rękę i wytargały z budynku. 
Później akcja przenosi się na bal. Główna bohaterka została zmuszona do złożenia sukienki. Warto dodać, że to bal maskowy, więc... Yoo wycięła z papieru coś co wyglądało na maseczkę w płachcie do twarzy xD Yoo odłączyła się od przyjaciółek (zapewne, by poszukać bufetu) i ściągnęła maskę. Po tym zaatakowało ją dwóch napalonych gości. Znaczy chcieli zatańczyć, ale byli bardzo nachalni... Yoo zwiała i uderzyła w kogoś, kto okazał się rudzielcem w masce, ale ona oczywiście go nie poznała i pobiegła dalej. Odnalazła bufet i nawkładała sobie górę żarcia, po czym zauważyła samotny talerz z tiramisu. Oczywiście zadowolona, zgarnęła go i chciała odejść, gdy ktoś podłożył jej nogę, a zarówno ona, jak i jedzenie, znaleźli się na podłodze. Okazało się, że tiramisu przynależało do pewnego, czarnowłosego dżentelmena, który bronił swojej własności. W odwecie, Yoo rzuciła w jego plecy stekiem i zwiała. Potem zadzwoniła do przyjaciółek, że chce już wracać, ale one ją olały. A potem całkowicie przestały odbierać jej telefony. Yoo bardzo się wściekła, a całej sytuacji przyglądał się rudzielec, który zaproponował pomoc, że może ją odwieść do domu, ale Yoo zwiała biorąc go za zboczeńca. Potem przypadkiem usłyszała rozmowę jej przyjaciółek, które celowo nie odbierały telefonów, więc w głowie dziewczyny pojawiła się myśl, by zrobić im jakiegoś psikusa. Okazało się, że rudzielec za nią podążał i zaproponował pomoc w odegraniu się na jej koleżankach. Wymyślił, że pójdą do baru, a on nagra się jednej z nich na sekretarkę, że Yoo jest pijana i że dobrze się nią zaopiekuje. Po tym mieli się rozejść. Yoo ruszyła do taksówki, gdy chłopak stracił przytomność. Dziewczyna pojechała z nim do szpitala i zadzwoniła na najczęściej pojawiający się w historii numer telefonu, by przyjechał na miejsce. No i okazało się, że to pan od tiramisu. Heh, no nikt się tego nie spodziewał. Potem w szpitalu rozegrała się fajna scenka z ich udziałem, a ostatecznie dziewczyna zwiała ze swoimi przyjaciółkami, które po nią przyjechały.
Jak można się domyślać, akcja będzie się kręciła wokół tej trójki. Rudy będzie chciał się z nią zakumplować, a pan Tiramisu też będzie się wtrącał. Ogólnie w webtoonie jest wiele komediowych scen, ale i dużo depresyjnych. Nie chcę za bardzo spoilerować, ale mam nadzieję, że ktoś pomoże pewnym osobom, bo niedługo całkiem się załamią lub co gorsza coś sobie zrobią ;______; A ja tak bardzo nie chcę. W sumie dwie osoby są najbardziej zagrożone. Mam nadzieję, że nic im się nie stanie w przyszłości, bo będę płakać.

Podobny obraz





No cóż, serdecznie polecam, bo ten webtoon jest lepszy niż wiele mang, które czytałam. Uwielbiam główną bohaterkę i rudego, ale czarnowłosy też jest nawet spoko no i blondasek jest uroczy <3 Trochę mi go żal i życzę mu, by znalazł sobie kogoś fajnego.

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Czas przejść do czegoś innego, czyli grę na telefon ;) Gra nazywa się "Animal Boyfriend" i już mniej więcej możecie się domyślać czego dotyczy. Na samym początku wybiera się jedno z kilku zwierząt:



Oczywiście wzięłam sobie kota, a co :P No i dostajesz takiego kotka, który ma ludzką postać. Twoim zadaniem jest uczynienie go prawdziwym człowiekiem. Oto strona startowa:



Potem przechodzi się do pokoju. Mój słodziak już jest trochę podrasowany. Początkowo wygląda jak te ukazane wyżej, ale można im kupić inne oczy, włosy, ubrania... Jednak wydaje mi się, że w zależności od gatunku są pewne ograniczenia... Także ten, teraz wygląda tak:


Przez dużo godzin ma się czas, by z nim pogadać, wysłać go na nauki, czy do pracy, ale po tym pojawiają mu się uszy i trzeba położyć go spać, bo jeśli w czasie trybu z uszami będziemy go gdzieś posyłać, to będzie mniej wydajny i chyba humor mu się psuje. 


Na samym początku warto korzystać z pomocy, która jest w menu:


Tam wyjaśniają ikonki i ogólnie jak w to grać. Po lewej znajdują się takie cztery ikonki i pamiętajcie, by nie uczyć go i nie posyłać do pracy (nawet się nie da) jak będzie w złym humorze. Na samym początku trzeba iść do sklepu i po prostu nakupić i zużyć poprawiacze humoru, by dało się z nim cokolwiek robić. Tak samo warto dawać mu małe prezenciki, by jego przywiązanie do nas wzrastało. Ogólnie humor i przywiązanie można też zwiększać (i zmniejszać) podczas rozmów.



W niektórych nie trzeba nic wybierać, ale w innych już tak.



Większość jest dość oczywista, ale na niektóre trzeba uważać, bo można się przejechać xD

Ogólnie w tej grze nasz chłoptaś może być rożnym typem. Podstawowe to: Mischevious, Tsundere i Mysterious. Wszystko zależy od statystyk:



Aby zdobyć jakiś typ, trzeba posyłać go na nauki, by wzrastało to co ma wzrastać. Na internetach znajdziecie ile czego potrzeba. Oczywiście jest więcej typów, ale nie sprawdzałam czego potrzebują, bo zadowoliłam się tajemniczym ;P Te typy przydają się w pracy, bo wtedy odblokowują się dodatkowe .

W tej grze jest coś takiego jak gacha.



Co jakiś czas się zmieniają. Ogólnie jest to sposób na zdobycie ciuchów, teł itd. Zazwyczaj pierwsze losowanie jest gratis, a za kolejne trzeba zapłacić kuponami.

W tej grze są też eventy, gdzie też można trochę pozdobywać i nakupić rzeczy w sklepie eventu. Oczywiście w grze jest też normalny sklep:



Warto też wspomnieć o jednej rzeczy, którą tak średnio jeszcze ogarniam, a jej pojawienie było dość zabawne w moim przypadku i omal nie spowodowało zawału serca XD

Otóż jest coś takiego jak Recommendation. Wydaje mi się, że to mogą zrobić inni użytkownicy. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale jak ktoś zarekomenduje nam coś, to pojawia się cała stylizacja i znajduje się na naszej postaci tak długo, aż pójdziemy spać lub sami ją ściągniemy. W ciągu pierwszych dni mojej gry nagle pojawiła się pierwsza rekomendacja i byłam w szoku co się wydarzyło. Otóż pierwsza rekomendacja wyglądała tak:



Po prostu nie wiedziałam co mam zrobić. To nie tak, że mi się nie podobała, ale co by było jakby ktoś to zobaczył? A poza tym nie wiedziałam co to rekomendacja i bałam się, że zostanie na stałe XD Dlatego zrobiłam jedyną rozsądną rzecz jaka mi przyszła na myśl, czyli zrobiłam screena i usunęłam rekomendację. Nie wiecie jaką ulgę poczułam, gdy po usunięciu mój słodziak wyglądał tak jak wcześniej i nic się nie zepsuło. Późniejsze rekomendacje były już zwyklejsze i już nie przyprawiały mnie o zawał serca, bo wiedziałam, że to coś normalnego. Oto pojedyncze z nich:







Pewnie jest jeszcze więcej funkcji w tej grze, ale jeszcze ich nie odkryłam lub nie wiem co mam z nimi zrobić.

Ogólnie po zdobyciu któregoś tam levelu można przygarnąć kolejnego słodziaka, a po kolejnym progu następnego. Nie wiem, czy dotrwał do tego czasu XD

Ta gierka początkowo wciąga, ale może szybko się znudzić. Ale i tak warto spróbować, bo najwięcej frajdy dają dziwne rekomendacje XD 

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

W poprzednim tygodniu skończyłam Shingeki no Kyojin (no w końcu poinformowano nas co tak naprawdę oznacza tytuł :P). No i jak tak oglądałam to nasunął mi się mem. Pozdro dla tych, którzy oglądali, reszta niech udaje, że to nie jest spoiler:



Mnie tam bawiła ta sytuacja, nie wiem jak was :P

Uf... Dobrnęłam do końca posta. 

No dobra, na zakończenie macie kilka rzeczy. Część (albo wszystkie) już się pojawiły na blogu, ale może dla kogoś będą odkryciem XD

1. KOCHAM tę piosenkę:
https://www.youtube.com/watch?v=uRV8D3a6C9M&t=1s 

2. Bardzo śliczny filmik instruktażowy <3
https://www.youtube.com/watch?v=yHeU437YM7U

3. Ciekawe teorie a propos BNHA
https://www.youtube.com/watch?v=GMEVQiykrw8&t=50s

4. Attack on Titan W 9 MINUT 

5. [NanoKarrin] Sword Art Online w 5 MINUT (16+)『POLISH』 POLECAM XDDD

6. Nightcore, który uwielbiam

7. A ten AMV wyjątkowo mnie wzrusza ;___;

Ok, no to kończymy na dziś. Raczej nie będzie 3 części posta, ale szykuję jeden obszerny o czymś innym :>



czwartek, 20 czerwca 2019

5-lecie bloga, czyli HIP, HIP, HURRA! cz.1

Yahoo! Minęło już 5 lat od napisania pierwszej notki na tym blogu (właściwie to już 2 maja, ale ciiii). Hm... To całkiem sporo. W swojej "karierze" miałam już kilka blogów, ale ten prowadzę zdecydowanie najdłużej i nie mam zamiaru go porzucać ;) Ze względu na obowiązki posty pojawiały się rzadziej, ale się pojawiały. Głównie z powodu pewnego męczącego osobnika, który terroryzował mnie w komentarzach, w końcu zabrałam się za napisanie tego. No a w dodatku już mamy wakacje, więc mam czas.
No cóż, podzielę ten post na przynajmniej 2 części, bo w jednym ciężko by się to wszystko czytało. Jak pewnie wiecie (bo pisałam o tym kilkukrotnie), mang czytam 2 razy więcej niż oglądam anime, ale zazwyczaj o nich nie piszę (chyba że akurat mam taki kaprys). Ostatnimi miesiącami przeczytałam duuuużo webtoonów i postaram się je wam wszystkie stopniowo przedstawić. Zapewne w obecnym tempie potrwa to do przyszłego roku, ale trudno :P

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Ok, no to zaczynajmy. Na początek mam dla Was anime, które skończyłam wczoraj oglądać, Tong Ling Fei, czyli Psychic Princess. Tak właściwie jest to ONA, która była emitowana w tym roku. Na razie jest 1 sezon 16-odcinkowy, ale ma być kolejny (no bo w końcu skończyli w takim momencie... i właściwie nic nie rozwiązali). 
Akcja dzieje się w pseudo-starożytnych chińskich czasach. Podczas burzy i deszczu (wiecie, tak dla klimatu) widzimy płaczącą niewiastę w towarzystwie jej rodziców. Otóż ma wyjść za mąż za Ye Wanga, którego nigdy nie widziała. Jak pewnie się domyślacie jest to małżeństwo polityczne. Ye Wang jest księciem, a owa niewiasta należy do klanu, który zawsze miał z królem na pieńku. Dziewczyna płacze, bo ojciec obiecał, że sama sobie wybierze męża, matka płacze, bo może coś da się zrobić i ojciec ma łzy w oczach, bo nie chce posyłać swojej ukochanej córki na pastwę losu. No ale nic nie da się zrobić. W końcu król uczynił im zaszczyt i pozwolił na ślub z jego synem. A jak król coś postanowi to nie ma odwrotu. Nie wywiązanie się kończy się śmiercią, także ten... mają pecha. Ale mimo to myślą co można zrobić, by uchronić ich ukochaną córkę. I wtedy przypominają sobie: no ej, ale my mamy jeszcze jedną córkę; tam jak miała siedem lat to wysłaliśmy ją w jakieś góry, by sobie żyła z dala od nas, bo coś było z nią nie tak; jakiś czart w niej siedział. Znaczy inaczej to powiedzieli, ale na jedno wyszło. Zapadła decyzja, by zamienić córki i wysłać tą z jakimiś magicznymi zdolnościami. Tylko nic nie może się wydać, bo wszyscy zostaną straceni.
Potem jest już przeskok do ślubu, a raczej wiezienia panny młodej do swojego pana. Nasza już właściwa główna bohaterka to Qian Yunxi, która będzie musiała używać imienia swojej chyba przyrodniej i młodszej siostry, Qian Yunshang. Już na pierwszy rzut oka widać, że to silna osóbka o pogodnym usposobieniu i nie dbająca o maniery. Gdy zaprowadzono ją do sypialni, by czekała na męża, ukryła się pod stołem. Pan Ye przybył i zobaczył, że się ukryła. Wtedy dowiedzieliśmy się jak bardzo mu nie zależy na tym ślubie i jak bardzo go nie chciał. Wyszedł nawet jej nie zobaczywszy i życząc sobie jej nie oglądać. A ona przyjęła to z ogromną radością, bo w końcu będzie trochę wolniejsza niż wcześniej. Pan Ye przeznaczył jej Pawilon Qingyou, czym okazał jej ogromny szacunek. Nie to, że to była rozwalająca się rudera, to jeszcze nawiedzana przez ducha. Yunxi nie za bardzo się tym przejęła i razem ze swoim duszkiem migiem naprawili budynek. W nocy postanowili udać się na zwiady, by odnaleźć kuchnię. W tym celu nasza bohaterka przebrała się za ninję i wykazała się swoimi umiejętnościami bojowymi (w końcu oczywiście natknęła się na Pana Ye, o czym nie wiedziała że to on i musiała zwiewać). W następnych odcinkach nadal wychodziła tak przebrana na miasto, a Ye chciał odnaleźć tego skrytobójcę. Tak mniej więcej prezentuje się początek. I pragnę przypomnieć, że oboje nie wiedzą jak wygląda ich współmałżonek XD

Znalezione obrazy dla zapytania Tong Ling Fei















































Uważam, że w tym anime jest bardzo ładna kreska. Ogólnie wiele tych chińskich ma podobną. 
Jest jeszcze jedna sprawa, o której muszę wspomnieć. Opening XDDD. Otóż padłam jak pierwszy raz go zobaczyłam.
Sam początek co oni stoją tyłem, ten wiatr, lektor i ten kobiecy jęk... To już jest komiczne. A potem wchodzą dzikie densy, disco, techno i tradycyjny, męski śpiew. Ogólnie przyzwyczaiłam się, że często w openingach bohaterowie tańczą, ale widok głównego bohatera, który jest poważny i chłodny, w takiej odsłonie... Padłam. I jeszcze od 0:31 minuty - to jeszcze śpiew tradycyjny, czy już fałsz? XD Ale co by nie powiedzieć, ten opening coś ma w sobie, skoro od wczoraj cały czas go oglądam XD

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Czas przejść do kolejnego punku. Jest to webtoon Lore Olympus, o którym dowiedziałam się w komentarzu na tym blogu :) Akcja kręci się wokół mitologii greckiej, ale w trochę innej odsłonie. Mamy czasy współczesne. W tym webtoonie kolorystyka jest dość specyficzna, gdyż każdy bohater jest w całości pomalowany jednym kolorem, tylko w różnych odcieniach.
Na samym początku widzimy Hadesa jadącego samochodem i rozmawiającego przez telefon z nimfą-jego dziewczyną. Otóż mieli razem jechać na imprezę, ale kobieta go wystawiła i teraz musi pojawić się na przyjęciu sam. Miał nadzieję, że nikt nie zauważy, że jako jedyny przyszedł bez pary, no ale... nie wyszło. 
Tutaj bohaterowie są inspirowani swoimi mitologicznymi odpowiednikami, ale w większości znacznie się różnią. W wielu przypadkach autor/autorka skupił/skupiła się na najważniejszej cesze i na niej wykreowała postać. Tutaj Hades akurat jest dość zgodny z mitologią - ponury, depresyjny facio, którego nie wszyscy lubią, a on przecież nie robi nic złego. Webtoonowy Hades bardzo przypomina Snape'a z "HGSS: bez cukru". Taki sarkastyczny i nie dopuszczający do siebie ludzi (choć z tym drugim trochę bym się sprzeczała...). No dobra, wracając. Potem widzimy kolejną szykującą się na imprezę osobę, Persefonę. Dziewczyna włożyła tradycyjny strój, lecz Artemida pożyczyła jej trochę odpowiedniejszą sukienkę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Dziewczyna chyba pierwszy raz miała się pokazać publicznie. Na owym przyjęciu Hades ujrzał Persefonę i zatkało go. W dodatku zdążył powiedzieć, że Afrodyta nie dorasta jej do pięt, czym... NIECO zdenerwował boginię piękna. Ta w ramach zemsty skontaktowała się z Erosem, by pomógł jej załatwić sprawę. Ten spił Persefonę, po czym zaniósł ją do samochodu Hadesa, by ten miał problemy. W wyniku tego żartu Hades pojechał do domu z dziewczyną. Dopiero tam zdał sobie sprawę z jej obecności. Zaniósł ją do łóżka, by odpoczęła. Następnego dnia sprawy potoczyły się dość szczęśliwie dla Hadesa, gdyż okazało się, że ma z Persefoną wspólny język. Nawet dał jej takie różowe futerko. Można powiedzieć, że się zaprzyjaźnili.
Akcja rozkręca się dopiero po tym. Będziemy mieli do czynienia z plotkami, brakiem akceptacji, zdradami, konfliktami, gwałtem i innymi rzeczami. Ogólnie same dramy będą z udziałem różnych bogów i postaci mitycznych. Ogólnie baaaardzo polecam. Znając mitologię, Hades i Persefona powinni zostać małżeństwem, ale może webtoon nas zaskoczy. Ale mam nadzieję, że nie, bo ta dwójka bardzo do siebie pasuje i potrzebuje siebie nawzajem.

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

Znalezione obrazy dla zapytania lore olympus

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

To by było tyle na dzisiejszy post (już nie mam siły pisać xD). Cieszę się, że jesteście :) Nie wiem ile osób faktycznie czyta tego bloga, ale wystarczą mi te 4, które zostawiają komentarze :> Mam taką cichą nadzieję, że jest Was więcej, ale w sumie chętnie pisałabym nawet dla jednej.

No to skoro nie chce mi się pisać to jak za dawnych czasów zasypię was (nie)śmiesznymi memami ;D

Znalezione obrazy dla zapytania memy anime

Ta huśtawka - miała wiecej czasu ekranowego niż niektórzy bohaterowie

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Znalezione obrazy dla zapytania anime funny

Ogląda ktoś może Fairy Tail 2019? Pierwszy post był o tym anime :D Minęło 5 lat, a ja nadal to oglądam. Wiem, że niektórzy dali sobie już spokój. Fairy Tail nie jest już moim ulubionym anime jak to było w pierwszych miesiącach mojego życia z anime, ale nadal mam sentyment. I nadal uważam, że Natsu jest zajebisty, a Jellal ma w końcu kur*a pocałować Erzę.

Znalezione obrazy dla zapytania angry face memeZnalezione obrazy dla zapytania jellal erza kiss gif