poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Ore Monogatari!!

Ore Monogatari... Już od jakiegoś czasu chciałam to obejrzeć i ostatnio w końcu miałam trochę czasu. Powiem tyle - polecam :D Idealne jak ktoś szuka romansu, który różni się od historyjki o bishounenie i przeciętnej dziewczynie. Tym razem zobaczycie coś całkiem nowego :P
Nasz główny bohater nazywa się Takeo Gouda. Tak na oko ma z 2m i twarz orangutana. Ale jest bardzo miły i silny! Zawsze ci pomoże, nawet jeśli wcześniej go wyśmiewałeś. To naprawdę dobry chłopak, trochę narwany, którego uwielbiają chłopcy, a unikają dziewczyny.
Jako przeciwwagę postawmy jego przyjaciela - Sunakawę Makoto. Ewidentnie introwertyk o twarzy bisha. Raczej mało mówi, nie okazuje emocji i nie interesuje go większość rzeczy. Dziewczyny za nim szaleją, a koledzy zazdroszczą.
Ten duet wygląda dość zaskakująco, no ale przeciwieństwa się przyciągają. A w tym wypadku mamy ewidentne przeciwieństwa niemal pod każdym względem. Takeo i Suna znają się już od dziecka, a z tego co pamiętam byli skazani na siebie, gdyż ich mamy się przyjaźniły. Takeo ciągle był zauroczony jakąś dziewczyną, lecz zawsze kończyło się to tym, że jego obiekt westchnień wyznawał miłość Sunakawie, a ten następnie niezbyt przyjemnie ją odrzucał. No i tak w kółko. Do czasu...
Pewnego pięknego dnia, Takeo i Suna jechali sobie pociągiem. Wtedy uwagę Sunakawy zwrócił jakiś podejrzany koleś, kręcący się wokół jakiejś dziewczyny. Oczywiście Takeo, który miał znacznie lepszy widok niż jego przyjaciel, zobaczył jak ręka tegoż pana wędruje po tylnej części ciała owej niewiasty. Zaalarmowany, przebija się przez tłum ludzi i uwalnia dziewczynę od zboczeńca. Oważ panienka odwraca się w świetle słońca i ukazuje swoją zapłakaną i śliczną twarzyczkę i dziękuje wybawcy. Potem pojawiają się jakie migoczące światełka wokół tej pary, a chłopak prawdopodobnie w tym momencie się zakochuje. Cała czwórka ląduje na komisariacie, gdzie Takeo dodatkowo wymierza piękny cios w twarz zboczeńca, gdyż ten starał się zrzucić winę na niewinną dziewczynę. I w ten sposób Takeo zostaje zawieszony.
Będąc w domu, do Takeo przychodzi Suna z notatkami. Ich mieszkania znajdują się... 1m od siebie? Dlatego dość często przychodzą do siebie jak do własnego domu. Wtedy słyszą, że ktoś dzwoni do drzwi i okazuje się, że to owa dziewczyna przyszła jeszcze raz podziękować. Dowiadujemy się, że nazywa się Yamato. I wtedy znowu pojawiają się światełka i kwiatki :P Suna chce zostawić ich samych, lecz dziewczyna prosi by został, więc Takeo domyśla się, że znowu ktoś kogo lubi woli Sunakawę.
Później jeszcze kilkukrotnie spotkają się we trójkę i Takeo nadal będzie święcie przekonany, że Yamato podoba się Sunakawa. W dodatku będzie robił wszystko, by ich sparować. W sumie nie będzie wielkim spojlerem, że ostatecznie wyjaśnią nieporozumienie i Yamato i Takeo zostaną parą. Nastąpi to już w pierwszych odcinkach. Potem będziemy oglądać ich losy, wzloty i upadki. 

Znalezione obrazy dla zapytania ore monogatari

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Trudno nie lubić Takeo. Nie jest raczej w moim typie, ale byłby naprawdę świetnym przyjacielem :) Yamato jest bardzo urocza. Czasami jest wręcz przesłodzona, ale da się przyzwyczaić, zwłaszcza w dalszych odcinkach. Natomiast Sunakawa... Tu trochę przystanę.
Uwielbiam go xD I nie chodzi nawet o jego wygląd, a charakter. To naprawdę najlepszy przyjaciel jakiego mógłby znaleźć sobie Takeo. Sunakawa może nie wygląda, ale bardzo troszczy się o Takeo i robi wszystko, by mu pomóc. To ktoś, kto zapewne wyszedł by w środku nocy, gdyby Takeo zadzwonił, że ma jakiś problem. No i nie ukrywajmy, jest znacznie inteligentniejszy od swojego przyjaciela, dzięki czemu kilka razy go uratował z niezbyt miłych sytuacji. Sunakawa naprawdę poświęcił się dla Takeo xDDDD Sytuacja z 6 odcinka powinna pozostać jego traumą na całe życie :P Naprawdę mu wtedy współczułam... gdy tylko skończyłam się śmiać. Nie no, muszę wam dać gifa, byście domyślili się co mogło się stać xDDDD

Podobny obraz  

Biedny... Potem się zachowywał jakby nigdy nic, ale później i tak dowiedzieliśmy się jak bardzo nim to wstrząsnęło. 

Co jeszcze o bohaterach... Bardzo lubię siostrę Suny. No i jej kolegę. Są naprawdę fajni :>

Podobny obraz

Hehe... Także tego.

Ogólnie bardzo pozytywnie oceniam tę serię. W ulubionych raczej nie wyląduje, ale postać Sunakawy, owszem. Całą serię życzyłam mu, by znalazła się jakaś fajna dziewczyna dla niego. Później był pewien epizod, ale nie paringowałam tej dwójki :P No cóż, poczytam mangę. Może tam pojawi się ktoś odpowiedni.


piątek, 13 kwietnia 2018

Toradora

Tym razem mam coś, co raczej każda osoba oglądająca anime kojarzy - Toradora. Trzeba przyznać, że to bardzo dobre anime szkolne, a przy tym komedia :) Za Toradorę zabrałam się trzy lata temu, obejrzałam cztery odcinki i przerwałam. Nie pamiętam czemu. Kilka dni temu wróciłam do tego i skończyłam serię w dwa dni. To naprawdę wciąga ;) Przez to jednego dnia oglądałam anime do pierwszej w nocy, choć reszta rodziny już od godziny spała xD
O czym jest Toradora? Pierwszy główny bohater to Takasu Ryuuji - licealista, który wygląda jak gangster, a tak naprawdę jest miłym chłopakiem kochającym gotować i sprzątać. Swój budzący strach wygląd odziedziczył po ojcu, którego nigdy nie widział. Takasu nie miał przez to łatwo, gdyż ludzie brali go za jakiegoś bandytę, ponieważ jego niektóre uśmiechy wyglądały jakby planował mord. Natomiast druga główna postać to Aisaka Taiga - typowa tsundere. Taiga to takie coś wielkości hobbita i o wyglądzie lalki co bije wszystko co jej się nie podoba i ogólnie jest bardzo złośliwe.
Ale co ich łączy? Otóż Taiga przez przypadek włożyła coś do torby Takasu. Jak się później okaże, będzie to list miłosny dla Kitamury - ich kolegi z klasy. Dziewczyna przyjdzie do Takasu w nocy z drewnianym mieczem, by sprawić, aby zapomniał, czyli po prostu chciała rozłupać mu czaszkę, by zapomniał o tym co zobaczył. Ostatecznie dziewczyna nie robi mu wielkiej krzywdy, gdyż informuje ją, że przez nieuwagę w ogóle nie włożyła listu do koperty. Z pewnych powodów Takasu obiecuje pomóc Taidze w zdobyciu względów Kitamury, przy czym zyskuje miano psa. Warto dodać, że przy okazji Taiga dowiaduje się, iż Takasu podoba się Minori - jej przyjaciółka.
I tak "najstraszniejsza" dwójka w szkole zaczyna się ze sobą zadawać, co budzi szok reszty społeczności. Próby zdobycia Kitamury będą naprawdę komiczne, lecz czasem i trochę smutne. Takasu właściwie zaopiekuje się Taigą, gdyż dziewczyna mieszkała sama w apartamentowcu zaraz obok jego domu i całkowicie go zapuściła, a żywiła się zupkami chińskimi.

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Hehe... Piękne xD Oni to wiedzą jak komuś narobić wstydu ;)

Znalezione obrazy dla zapytania toradora minori

To pierwsze anime, w którym wszyscy ważniejsi bohaterowie ewoluowali, a niektórzy wręcz drastycznie. To ogromny plus. W dodatku nikt nie jest prosty. Podobało mi się, że wszyscy mieli jakąś historię, nie zawsze zachowywali się tak samo i potrafili naprawdę zaskoczyć. Dawno tyle razy nie zdziwiłam się fabułą! Niektórych rzeczy naprawdę nie przewidziałam.
A teraz coś o reszcie bohaterów. Kushieda Minori to takie połączenie genki i deredere. Wszędzie jej pełno, motywuje wszystkich, ma kilka prac dorywczych, a w dodatku jest kapitanem drużyny softballu. Początkowo lubiłam ją, ale moją największą sympatię zyskała podczas tej sceny:

Znalezione obrazy dla zapytania toradora minori gif 
To było świetne xD Oglądający wiedzą o co chodziło. Kilka razy to sobie cofnęłam i naprawdę nie mogłam przestać się śmiać xD Minori to naprawdę dziwna dziewczyna. Czasami gada niemal od rzeczy. Gdzieś od połowy jej zachowanie trochę się zmieniło i byłam miejscami naprawdę zdezorientowana.
Kitamura. Kitamura to wiceprzewodniczący samorządu. Trochę trudno mi go opisać. Powiedzmy, że na pierwszy rzut oka to normalny chłopak, który się dobrze uczy, jest dość popularny i bardzo przyjacielski. Ale w sumie też był dziwakiem. I takim trochę narcyzem, który mało czego się wstydził i dobrze dogadywał się z Minori w swojej dziwności.
No i jeszcze Kawashima Ami. Początkowo naprawdę jej nie znosiłam. To takie wredne coś, co przy innych udaje słodkie i niewinne. Potem ją polubiłam, ale dopiero gdy przestała udawać i zachowywała się jak ona. W dalszych odcinkach stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Jej postać znacznie ewoluowała i to na dobre w przeciwieństwie co do niektórych.
Jeszcze co do Takasu i Taigi. Obojga niemal od początku bardzo lubiłam. Taiga irytowała na samym początku, ale szybko ją polubiłam, a natomiast Takasu nadszarpnął moje nerwy np. w odcinkach o ojcu Taigi i w kilku innych momentach.

Oj, nie wspomniałam o jednej z lepszych postaci, której nie może tu zabraknąć! Inko!

Podobny obraz

Inko była świetna. Jak widzicie jest to okropnie brzydka, gadająca papuga. Bohaterowie przez całą serię próbowali nakłonić ją do powiedzenia imienia, ale zawsze mówiła jakieś inne słowo, które zazwyczaj było niezwykle komiczne w danej sytuacji.

Jeszcze co do muzyki i openingu. Piosenka nie jest jakaś wybitna, ale wpada w ucho i jest dość charakterystyczna. Natomiast bardzo spodobał mi się obraz.

Serię naprawdę dobrze się oglądało, ale ostatnie dwa odcinki to była jakaś porażka. Powiedzmy, że ostatnie sekundy trochę zrekompensowały, więc pamiętajcie by oglądać po napisać, ale ogólnie to co wymyślili w przedostatnim odcinku to po prostu tylko udusić.
Ale tak poza tym polecam :) To naprawdę jeden z lepszych romansów i uważa tak też wiele osób, które zazwyczaj nie ogląda tego gatunku.


środa, 14 marca 2018

Karneval

Tym razem mam dla was tytuł, za który zabierałam się od dawna. Z rok temu nawet obejrzałam kilka odcinków, ale potem nie miałam czasu, zainteresowało mnie coś innego i nie mogłam zmobilizować się do kontynuowania, więc w końcu wylądował we "wstrzymanych". Wczoraj jakoś tak nabrała mnie na to ochota i dziś skończyłam oglądać całą serię :) Karneval jest krótki - ma jedynie 13 odcinków.
Muszę przyznać, że początek jest dość intrygujący. Nie mam na myśli tylko fabuły, ale montaż i te tła z napisami. W pierwszym odcinku od razu trafiamy do środka akcji, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Po retrospekcji poznajemy głównego bohatera - Naia i widzimy, że ma kłopoty. Otóż zakuty leży na łóżku, a do niego dobiera się jakaś kobieta. Na pierwszy rzut oka widać, że chłopiec jest niezorientowaną, niewinną, dobroduszną i naiwną istotką - anime już nas tego nauczyło, a i tym razem się nie pomyliło ;) Nai trochę zdenerwował ową panią mówiąc, że jest ciężka i jest mu niedobrze, bo naciska mu na żołądek. Kobieta chciała go uderzyć i wtedy zauważyła pewną bransoletę na jego nadgarstku i oznajmiła, że to znak "Cyrku". To dość ważne i niedługo wszystko się wyjaśni. Po tym następuje wybuch i do środka wpada nasz drugi główny bohater - Gareki. Można powiedzieć, że to dość przypadkowe spotkanie, gdyż Gareki jest... złodziejaszkiem? No i po prostu szukał jakiś kosztowności. Nie spodziewał się jednak, że wspomniana wcześniej pani tak nie do końca jest człowiekiem, może się zdenerwować i przeobrazić w kogoś niefajnego, kto będzie chciał go zabić, a przy tym i Naia. Chłopcy uciekają, a gdy ponownie zostają znalezieni to Gareki wyjmuje bombę i rzuca nią w kobietę, przy czym robi dziurę, przez co wydostają się na zewnątrz. Między chłopakami tworzy się coś na kształt przyjaźni. Później wsiadają do pociągu i po jakimś czasie zdają sobie sprawę, że coś mało ludzi jest w wagonie, a tak właściwie oprócz nich nikogo nie ma. W dodatku Nai słyszy jakiś dziwny dźwięk, którego nie rejestruje Gareki. Gareki idzie sprawdzić co się dzieje. Jak wiadomo - głównych bohaterów trzyma się seria nieszczęśliwych zdarzeń i okazuje się, że pociąg został porwany. Celem był jakiś wysoko postawiony człowiek, a przy tym wciągnięto w to jego wnuczkę. Nasi główni bohaterowie wpakowują się w nie swoje sprawy i bardziej by ucierpieli, gdyby nie dwoje ludzi z "Cyrku", którzy unieszkodliwiają porywaczy. Później jeszcze tylko Gareki rozbraja ładunki, które słyszał Nai, przez co zwracają uwagę owych ludzi z "Cyrku".
Ale co to jest ten "Cyrk"? Cyrk to organizacja rządowa, która łapie przestępców, a przy okazji umila życie zwykłym ludziom występując na scenie jak normalny cyrk. Ich głównym wrogiem jest organizacja Kafuka, która prowadzi nielegalne badania genetyczne i tworzy Varugi, czyli ludzi, którzy zostali zmodyfikowani i zamienieni w potwory, które są kontrolowane przez ową organizację. Varugi to dość niefajna sprawa, gdyż przez krew mogą zamienić innego człowieka w Varugę i ogólnie są złe.
Później Gareki i Nai ponownie wpadają w kłopoty, ale zostają uratowani przez Cyrk i zabrani na ich statek powietrzny. To nie jest przypadek, gdyż przez wcześniejsze wydarzenia różne organizacje zainteresowały się Naiem przez wzgląd na jego słuch. W dodatku owa bransoletka cyrku, którą miał chłopak, należała do nieużywanego modelu. Nai dostał ją od niejakiego Karoku, którego pragnie odnaleźć, a Cyrk oferuje się, że pomoże mu go odszukać. Oczywiście mieli swoje powody, gdyż ktoś taki jak Karoku nigdy nie należał do ich organizacji.

Znalezione obrazy dla zapytania karneval anime 
Po lewej mamy Naia, a po prawej Garekiego ;)

Podobny obraz
Bardzo podoba mi się kreska i kolory. Są takie "magiczne". Bohaterowie też są śliczni.

Znalezione obrazy dla zapytania karneval anime


W tym anime występuje dużo bohaterów, których bardzo lubię, ale jest równie dużo takich, których bym uśmierciła. Nie są to nawet źli ludzie, a po prostu posiadają irytujący charakter. Chyba ze wszystkich bohaterów najbardziej znielubiłam ową wnuczkę. Później będzie jej jeszcze trochę i wtedy wzbudzi moją niechęć :/ Irytująca osoba. Za to najlepszy był taki lekarz - Akari.

Podobny obraz
Według mnie był naprawdę świetny i naprawdę należał do dobrych ludzi, choć potrafił być bardzo nieprzyjemny ;D

Co do muzyki - w trakcie odcinka muzyka była całkiem niezła i zwracała uwagę, a opening i ending wpadały w ucho, ale należały do tego typowego j-popu.

W tym anime nie było żadnych związków homoseksualnych, ale Akari i Hirato aż się prosili by ich sparingować. Co prawda Akari z jakiś powodów nienawidził Hirato, ale ten robił takie "dziwne": rzeczy jak to:

Znalezione obrazy dla zapytania karneval Akari x Hirato
Ale to nie zmienia faktu, że w sumie nic między nimi nie było.

Szkoda, że nie ma drugiego sezonu. No ale zawsze jest manga, która ma sporo rozdziałów, więc będzie co czytać ;) No i jak to zwykle bywa, coś się wyjaśniło, ale przy tym pojawiło się kilka innych wątków bez odpowiedzi.


sobota, 10 marca 2018

Kimi no Na wa

Kimi no Na wa - Twoje imię. Już od jakiegoś czasu zabierałam się do tego, gdyż dość głośno było o tym filmie. Obejrzałam i nie żałuję :) To był jeden z fajniejszych filmów anime jakie widziałam. Przed obejrzeniem nie czytałam nawet o czym to jest. Pierwszy raz spotkałam się z tym tytułem w AMV. Teraz, gdy już obejrzałam, zajrzałam do kilku opisów i każdy daje bardzo mylne wyobrażenie o tym filmie.
Film dotyczy zamiany ciałami, choć dowiedziałam się o tym dopiero na dzień przed obejrzeniem. I to pomiędzy dziewczyną i chłopakiem. Schematycznie? No właśnie nie do końca...
Z jednej strony mamy Mitsuhę - licealistkę mieszkającą z babcią i młodszą siostrą, która żyje na wsi. Jej rodzina zajmuje się świątynią, a ona marzy tylko o tym, by wyrwać się z tej wioski, gdzie praktycznie nic nie ma. Z drugiej natomiast znajduje się Taki - chłopak z Tokio, który po za szkołą pracuje jako kelner w restauracji i wiąże swoje plany z architekturą. 
Nagle oboje zaczynają mieć sny, w których znajdują się w innych ciałach, a dokładnie ciałach płci przeciwnej. W dodatku te sny są bardzo realne i tak właściwie nie są zwykłymi snami. Za wszystkim coś się kryje, ale to wyjaśni się dopiero później ;)
Przez te sny oboje mają małe problemy, gdyż są one dużo realniejsze niż mogłoby się wydawać, a właściwie śniąc naprawdę przeżywają życie drugiej osoby. Początkowo jest to dla nich dość kłopotliwe, gdyż jeden dzień przeżywają w swoim ciele, a następny w ciele drugiej osoby i gdy z powrotem są w swoim nie wiedzą co ta osoba robiła tego dnia i dowiadują się ciekawych rzeczy na swój temat, czyli czego to on/ona wczoraj nie wyprawiał/a xD W końcu Mitsuha i Taki mają całkiem inne charaktery. Ona jest raczej spokojna, należy do wrażliwych osób i jest bardzo dziewczęca, a on jest bardziej otwarty i zachowuje się bardziej jak chłopak. Dlatego gdy zamieniają się ciałami całkowicie wszystkich zadziwiają, gdyż całkiem inaczej się zachowują. Jednak na dłuższą metę przynosi im to więcej korzyści, niż problemów, gdyż są w stanie zrobić to, czego ta druga osoba nie potrafiła.
Na początku nie pamiętają swojej zamiany ciałami, lecz gdy znajdują różne wiadomości od tej drugiej osoby bardziej świadomie wszystko przeżywają. Dzięki temu zanim zasną relacjonują drugiej osobie swój dzień, by wiedziała czego się spodziewać, gdy się obudzi już w swoim ciele. Brzmi dość zawile, czyż nie? ;)
Na tym momencie przystanę z fabułą. Od połowy coś innego staje się głównym wątkiem, ale nie mogę o nim wspomnieć, gdyż zniszczę wam całą zabawę :) Mogę jedynie dopowiedzieć, że ta zamiana ciałami ma ważniejszy cel, a we wszystko miesza się manipulacja czasem i przestrzenią. To ciekawy zbieg okoliczności, gdyż dziś czytałam mangę, w której był wątek manipulacji czasoprzestrzenią i niedługo wam o niej powiem.

 Znalezione obrazy dla zapytania kimi no na wa  
Podobny obraz

Podobny obraz

Hehe, po minach ludzi widać kto jest w tym ciele ;P



I tu również ;)

Znalezione obrazy dla zapytania kimi no na wa itomori

Podobny obraz

Ten opis tak właściwie też jest błędny. Ale to wszystko wyniknie pod koniec.  

Bardzo podoba mi się grafika Kimi no Na wa. Zwłaszcza te "efekty specjalne" które zobaczymy później.

Ogólnie bardzo lubię motyw czerwonej nici przeznaczenia, który pojawia się w kulturze wschodniej. Cieszę się, że pojawił się również tutaj, a tak właściwie film nawet opiera się na nim. Jeśli ktoś z was zna jakieś anime, czy mangę z tym motywem, a nie pisałam jeszcze o tym to śmiało możecie podsyłać :)


poniedziałek, 5 marca 2018

Przy wspólnym stole

Bokura no Shokutaku, czyli "Przy wspólnym stole" to manga Ori Mita. Jest to jednotomowa manga shounen-ai, która należy chyba do jednego z urokliwszych tytułów tego gatunku.
Akcja zaczyna się kiedy to 23-letni Yutaka wychodzi z pracy by samotnie zjeść lunch na dworze. Nagle zauważa, że obok ławki stoi jakiś chłopczyk, który ze ściekającą ślinką wgapia się w jego kulkę ryżową. Nie wiedząc czemu, daje mu ją, choć to było jego jedyne jedzenie xD Wtedy w stronę dwójki nadciąga niebezpiecznie wyglądający starszy brat chłopczyka i okazuje się, że dziecko poszło sobie, gdy ten był w sklepie. Starszy przeprasza Yutakę i zabierając malca, odchodzi, zostawiając lekko zdziwionego głównego bohatera. Krótki czas po tym Yutaka ponownie udaje się na lunch w to samo miejsce i zastaje tam rodzeństwo. Okazuje się, że mieli nadzieję, że przyjdzie, bo młodszy (Tane) ciągle gada o tym jakie te kulki były dobre i chciałby je jeszcze zjeść. Starszy (Minoru) proponuje, że Yutaka mógłby do nich przyjść w sobotę i nauczyć Tane robić takie kulki. Ku późniejszemu zdziwieniu rodzeństwa, Yutaka naprawdę do nich przychodzi. Od tego czasu zaczynają spędzać ze sobą więcej czasu, a Yutaka i Minoru zbliżają się do siebie.
Ową mangę kupiłam w ciemno w empiku, bo miała naprawdę śliczną okładkę. Pod względem romansu to bardzo spokojna historia i bardzo miło ją się czyta. Można powiedzieć, że jest jedną z lepszych do oswojenia się z tym gatunkiem.

Znalezione obrazy dla zapytania bokura no shokutaku

Znalezione obrazy dla zapytania bokura no shokutaku

Podobny obraz

Naprawę polecam tę mangę. Szczerze mówiąc to od niej zaczęło się moje nagłe zainteresowanie shounen-ai xD Po prostu zobaczyłam ten tytuł na półce, przewertowałam i jakoś tak chciałam ją przeczytać, choć nigdy wcześniej nie czytałam tego gatunku. Przemogłam się i kupiłam. Nie żałuję ;) Chociaż może powinnam, bo popchnęło mnie to w stronę yaoi xD


sobota, 3 lutego 2018

Shingeki no Kyojin

Shingeki no Kyojin, czyli Attack on Titan. To chyba każdy zna, nawet jeśli nie oglądał. Albo przynajmniej powinien ;) Dla tych co nie do końca wiedzą o czym mowa. Akcja dzieje się w alternatywnym świecie, gdzie ludzie ukrywają się w murach przed tytanami - gigantycznymi, człekopodobnymi stworami, które pożerają ludzi. Ogólnie od dawna panował ogólny spokój - tytani nie byli w stanie przebić się przez 50-metrowe mury. 
Główni bohaterowie to Eren, Mikasa i Armin - trójka przyjaciół żyjących w Shinganshinie, czyli mieście przy Murze Marii. W zrozumieniu sytuacji powinien pomóc wam ten obrazek:


Jak widać, Maria jest zewnętrznym murem, więc w sumie pierwsza do ataku przez tytanów.
Pewnego dnia oczom mieszkańców Shinganshiny objawił się gigantyczny tytan, którego głowa wystawała ponad murami. Nikt nie był na to przygotowany, gdyż wcześniej nigdy nie pojawił się taki kolos. Ów tytan zrobił dziurę w murze, przez którą do miasta zaczęli wdzierać się inni tytani. Ludzkość nie była przygotowana na taką inwazję, gdyż tytani uśpili ich czujność, więc raczej nie szkolono wystarczająco żołnierzy i zapewne brakowało broni. Ludzie próbowali się ratować, uciekając do łodzi, lecz liczba miejsc była ograniczona, a dotarcie w całości na miejsce bardzo trudne. Większość ludzi zostało zjedzonych przez tytanów, zmiażdżonych przez zniszczone budynki, czy zginęło w podobny sposób. Erenowi i jego przyjaciołom udało się uciec praktycznie bez szwanku, jednak stracili swoje rodziny i doznali terroru tytanów. Ocalali trafili za Mur Róży. 
Eren, Mikasa i Armin postanowili szkolić się na żołnierzy, jak duża część młodych. Warto również dodać, że po szkoleniu każdy trafia do jednego z trzech korpusów - Stacjonarnego, Żandarmerii i Zwiadowczego. W Stacjonarnym jest najwięcej żołnierzy. Ogólnie do ich obowiązków należy utrzymywanie porządku wewnątrz murów. Żandarmeria to najbardziej prestiżowy korpus, działający w najbardziej wewnętrznym rejonie. Również utrzymują porządek, lecz dodatkowo to strażnicy królewscy. Zwiadowcy natomiast czynnie działają za murami. Walczą z tytanami, przez co wśród nich jest największa śmiertelność, prowadzą badania nad tytanami i ich głównym celem jest oczyszczenie świata ze wszystkich tytanów.
Eren jeszcze przed tym całym zdarzeniem pragnął dołączyć do Zwiadowców, których uważał za bohaterów, lecz nikt nie chciał by to robił, gdyż w sumie równało się to z przedwczesną śmiercią. To przykład takiej głośnej i impulsywnej postaci, co chce zmienić świat i bronić przyjaciół. Wiecie, trochę jak Naruto, Natsu... ten typ w sumie. Według mnie trochę głupi ;)
Mikasa to silna osoba, ogólnie można by powiedzieć, że rozważna, ale gdy chodziło o Erena to nie koniecznie myślała o dobrze ludzkości. Jej priorytetem była ochrona chłopaka i w sumie robiła wszystko by być blisko niego.
Armin to taki ktoś, co uważa siebie za słabego i ogólnie piąte koło u wozu. Trudno zaprzeczyć, do najlepszych nie należy, ale ma dar planowania i wojskowego myślenia.

 




Akcja przez całą serię trzyma w napięciu. Ciągle coś się dzieje - jak nie walka z tytanami to coś innego. Przez pierwsze cztery odcinki nieco przerażali mnie tytani, bo w sumie nie jestem przyzwyczajona do takich stworów :P Ale potem już mi przeszło, gdy w końcu bohaterowie przestali być tylko pożerani. I ostatecznie obejrzałam resztę odcinków w dwa dni.
Ogólnie moje pierwsze przemyślenia to to, że Zwiadowcy naprawdę wymiatają :> Po prostu wielki szacun dla nich. Natomiast Żandarmeria to takie trochę zepsute gnidy ^.^
W sumie co do bohaterów to większość była dla mnie dość obojętna. Wszyscy mieli swoje lepsze i gorsze momenty, lecz w sumie żadnego nie można winić, bo mieli swoje powody. Natomiast szczególną sympatią obdarzyłam Leviego:


Według mnie on był po prostu zajebisty <3 Naprawdę nie rozumiem tego częściowego hejtu jego osoby :P Znaczy wiem co niektórzy mu zarzucają, ale według mnie właśnie to budzi do niego szacunek. Niektórzy powiedzieliby, że jest bez emocji i ogólnie taki okropny, że nie przejmuje go śmierć towarzyszy. Oj, i tu jesteście w wielkim błędzie :) To ten typ człowieka co przeżywa wszystko wewnętrznie. Przecież co ma zrobić? On tam dowodzi. Jakby on zaczął płakać i ogólnie wszystko przeżywać w trakcie walki to co zrobiliby jego podwładni? Wszyscy by zginęli bez powodu. Ktoś musi zachować zimną krew. No i jak można powiedzieć, że nie rusza go śmierć przyjaciół. Jak myślicie, co niby oznacza ta mina?


Oto Levi, którego ojciec pyta o córkę, która zginęła w czasie wyprawy, o czym nie został jeszcze poinformowany. Oto właśnie poniekąd smutny Levi, chociaż inne słowa lepiej by to ujęły.

Kolejna postać, która została przeze mnie zauważona to Hanji :> Ona jest genialna, choć można by powiedzieć, że nienormalna i nie mogłabym temu zaprzeczyć :) W końcu to ktoś kto jest podjarany widząc tytana i traktujący złapanego osobnika niemal jak przyjaciela... Chociaż to byłaby bardzo dziwna przyjaźń, bo ona eksperymentuje na nich, więc raczej nie robi przyjemnych rzeczy... Zrozumiecie jak obejrzycie ;)


Oprócz tego fajna była jeszcze Annie i kilku jeszcze bardziej drugoplanowych bohaterów.

Co jeszcze jest atutem tej serii? Zdecydowanie muzyka. Soundtrack jest świetny. Openingi należą do tych lepszych. Naprawdę mają coś w sobie. Przez początkowe odcinki dość sceptycznie patrzyłam na tekst pierwszego openingu: "Ty jesteś łowcą, oni zwierzyną". Ekhu, ekhu... Na początku jakoś nie bardzo na to wyglądało. Dopiero później tekst zrobił się bardziej wiarygodny, gdy w końcu pojawił się ktoś, kto choć trochę radzi sobie z tymi tytanami :P

Kiedy byłam jeszcze w podstawówce to moje koleżanki zachwycały się tą serią i ja za bardzo nie wiedziałam o co chodzi, bo wtedy dopiero wkraczałam w świat anime i nawet takich podstawowych informacji nie znałam. Ale gdy tak sobie o tym pomyślę to ja teraz początkowo trochę bałam się tytanów, a one oglądały to w wieku... 11 lat? W tamtym okresie w życiu bym tego nie obejrzała, bo bardzo bałam się tego typu rzeczy. Prawdę mówiąc dopiero od roku zaczęłam się przekonywać do strzelanek, prawdziwych bijatyk i takich tam xD

Popatrzcie sobie jacy ładni są ci tytani:


Są różni tytani, ale przeważnie to takie ludziki z bębenkami. W ogóle nie ćwiczą :P Znaczy są też ładne tytany:


Ta klata, po prostu... ;P I nawet z twarzy taki przystojniejszy :P

Ogólnie bardzo polecam osobom, którym nie przeszkadza trochę krwi :P




wtorek, 30 stycznia 2018

Zrywa się wiatr

Ten rok zaczynam postem o kolejnym wytworze studia Ghibli z 2013 roku. "Zrywa się wiatr", czyli "Kaze Tachinu". Już jakiś czas temu chciałam obejrzeć tę animację, gdyż zachwycił mnie plakat. Jednak nie mogłam go nigdzie znaleźć. Wczoraj w końcu przypomniałam sobie o nim i obejrzałam.
Ale o czym to jest? Akcja zaczyna się ok. roku 1920. Główny bohater to japoński chłopiec o imieniu Jirou, który pragnie projektować samoloty. Będzie wielokrotnie śnił o tym. Później będzie przeskok w czasie do jego końcowych lat edukacji. Dość istotnym momentem będzie jego podróż pociągiem do domu. Wtedy nastąpi trzęsienie ziemi i będzie pomagał pewnej dziewczynce i jej opiekunce, gdyż kobieta złamie nogę i nie będzie mogła uciekać. Bardzo nie chcę zdradzać fabuły. Powiem jedynie, że zaraz po tym będzie projektował samoloty i próbował ziścić swoje marzenie. 
Ten film posiada niepowtarzalny klimat filmów studia Ghibli. Jednak według mnie czymś się od nich różnił. Początkowo dość wolno wszystko się rozkręcało i ta prawdziwa akcja miała miejsce dopiero od połowy. Ale warto poczekać. Oglądając go, nie wiedziałam czego się spodziewać, gdyż nawet nie patrzyłam czego dotyczy fabuła. Po prostu zainteresował mnie tytuł i plakat.
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to żywe kolory i uproszczona kreska. To tyczy się wszystkich takich animacji, ale w tym przypadku jakoś bardziej zwróciłam na to uwagę. Wprost uwielbiam te efekty dźwiękowe i graficzne, które stosowane są przez to studio w jakiś takich groźnych momentach. Zachwycił mnie moment trzęsienia ziemi. Być może to indywidualna sprawa, ale naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Przez chwilę siedziałam z otwartymi ustami xD
Tak jak mówiłam, prawdziwa akcja zaczęła się od połowy. Wtedy z kilku powodów siedziałam w napięciu i czekałam jak to się wszystko skończy. Na końcu uroniłam kilka łezek, ale pewnie część z was też to spotka. Według mnie pod wieloma względami nie był to najlepszy film studia Ghibli, ale z pewnością bardzo wzruszający i w niektórych momentach uroczy. Poza tym myślę, że jest przeznaczony dla dojrzalszych osób, gdyż dzieci może w ogóle nie zainteresować. Być może się mylę, ale taka jest moja opinia.

  




Co mogę jeszcze powiedzieć? Może tyle, że fabuła była naprawdę interesująca. Nie oglądałam jeszcze anime głównie o samolotach. Zawsze coś nowego.
Ogólnie polecam Kaze Tachinu. Może i początek trochę wieje nudą, ale końcówka rekompensuje.