środa, 14 marca 2018

Karneval

Tym razem mam dla was tytuł, za który zabierałam się od dawna. Z rok temu nawet obejrzałam kilka odcinków, ale potem nie miałam czasu, zainteresowało mnie coś innego i nie mogłam zmobilizować się do kontynuowania, więc w końcu wylądował we "wstrzymanych". Wczoraj jakoś tak nabrała mnie na to ochota i dziś skończyłam oglądać całą serię :) Karneval jest krótki - ma jedynie 13 odcinków.
Muszę przyznać, że początek jest dość intrygujący. Nie mam na myśli tylko fabuły, ale montaż i te tła z napisami. W pierwszym odcinku od razu trafiamy do środka akcji, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Po retrospekcji poznajemy głównego bohatera - Naia i widzimy, że ma kłopoty. Otóż zakuty leży na łóżku, a do niego dobiera się jakaś kobieta. Na pierwszy rzut oka widać, że chłopiec jest niezorientowaną, niewinną, dobroduszną i naiwną istotką - anime już nas tego nauczyło, a i tym razem się nie pomyliło ;) Nai trochę zdenerwował ową panią mówiąc, że jest ciężka i jest mu niedobrze, bo naciska mu na żołądek. Kobieta chciała go uderzyć i wtedy zauważyła pewną bransoletę na jego nadgarstku i oznajmiła, że to znak "Cyrku". To dość ważne i niedługo wszystko się wyjaśni. Po tym następuje wybuch i do środka wpada nasz drugi główny bohater - Gareki. Można powiedzieć, że to dość przypadkowe spotkanie, gdyż Gareki jest... złodziejaszkiem? No i po prostu szukał jakiś kosztowności. Nie spodziewał się jednak, że wspomniana wcześniej pani tak nie do końca jest człowiekiem, może się zdenerwować i przeobrazić w kogoś niefajnego, kto będzie chciał go zabić, a przy tym i Naia. Chłopcy uciekają, a gdy ponownie zostają znalezieni to Gareki wyjmuje bombę i rzuca nią w kobietę, przy czym robi dziurę, przez co wydostają się na zewnątrz. Między chłopakami tworzy się coś na kształt przyjaźni. Później wsiadają do pociągu i po jakimś czasie zdają sobie sprawę, że coś mało ludzi jest w wagonie, a tak właściwie oprócz nich nikogo nie ma. W dodatku Nai słyszy jakiś dziwny dźwięk, którego nie rejestruje Gareki. Gareki idzie sprawdzić co się dzieje. Jak wiadomo - głównych bohaterów trzyma się seria nieszczęśliwych zdarzeń i okazuje się, że pociąg został porwany. Celem był jakiś wysoko postawiony człowiek, a przy tym wciągnięto w to jego wnuczkę. Nasi główni bohaterowie wpakowują się w nie swoje sprawy i bardziej by ucierpieli, gdyby nie dwoje ludzi z "Cyrku", którzy unieszkodliwiają porywaczy. Później jeszcze tylko Gareki rozbraja ładunki, które słyszał Nai, przez co zwracają uwagę owych ludzi z "Cyrku".
Ale co to jest ten "Cyrk"? Cyrk to organizacja rządowa, która łapie przestępców, a przy okazji umila życie zwykłym ludziom występując na scenie jak normalny cyrk. Ich głównym wrogiem jest organizacja Kafuka, która prowadzi nielegalne badania genetyczne i tworzy Varugi, czyli ludzi, którzy zostali zmodyfikowani i zamienieni w potwory, które są kontrolowane przez ową organizację. Varugi to dość niefajna sprawa, gdyż przez krew mogą zamienić innego człowieka w Varugę i ogólnie są złe.
Później Gareki i Nai ponownie wpadają w kłopoty, ale zostają uratowani przez Cyrk i zabrani na ich statek powietrzny. To nie jest przypadek, gdyż przez wcześniejsze wydarzenia różne organizacje zainteresowały się Naiem przez wzgląd na jego słuch. W dodatku owa bransoletka cyrku, którą miał chłopak, należała do nieużywanego modelu. Nai dostał ją od niejakiego Karoku, którego pragnie odnaleźć, a Cyrk oferuje się, że pomoże mu go odszukać. Oczywiście mieli swoje powody, gdyż ktoś taki jak Karoku nigdy nie należał do ich organizacji.

Znalezione obrazy dla zapytania karneval anime 
Po lewej mamy Naia, a po prawej Garekiego ;)

Podobny obraz
Bardzo podoba mi się kreska i kolory. Są takie "magiczne". Bohaterowie też są śliczni.

Znalezione obrazy dla zapytania karneval anime


W tym anime występuje dużo bohaterów, których bardzo lubię, ale jest równie dużo takich, których bym uśmierciła. Nie są to nawet źli ludzie, a po prostu posiadają irytujący charakter. Chyba ze wszystkich bohaterów najbardziej znielubiłam ową wnuczkę. Później będzie jej jeszcze trochę i wtedy wzbudzi moją niechęć :/ Irytująca osoba. Za to najlepszy był taki lekarz - Akari.

Podobny obraz
Według mnie był naprawdę świetny i naprawdę należał do dobrych ludzi, choć potrafił być bardzo nieprzyjemny ;D

Co do muzyki - w trakcie odcinka muzyka była całkiem niezła i zwracała uwagę, a opening i ending wpadały w ucho, ale należały do tego typowego j-popu.

W tym anime nie było żadnych związków homoseksualnych, ale Akari i Hirato aż się prosili by ich sparingować. Co prawda Akari z jakiś powodów nienawidził Hirato, ale ten robił takie "dziwne": rzeczy jak to:

Znalezione obrazy dla zapytania karneval Akari x Hirato
Ale to nie zmienia faktu, że w sumie nic między nimi nie było.

Szkoda, że nie ma drugiego sezonu. No ale zawsze jest manga, która ma sporo rozdziałów, więc będzie co czytać ;) No i jak to zwykle bywa, coś się wyjaśniło, ale przy tym pojawiło się kilka innych wątków bez odpowiedzi.


sobota, 10 marca 2018

Kimi no Na wa

Kimi no Na wa - Twoje imię. Już od jakiegoś czasu zabierałam się do tego, gdyż dość głośno było o tym filmie. Obejrzałam i nie żałuję :) To był jeden z fajniejszych filmów anime jakie widziałam. Przed obejrzeniem nie czytałam nawet o czym to jest. Pierwszy raz spotkałam się z tym tytułem w AMV. Teraz, gdy już obejrzałam, zajrzałam do kilku opisów i każdy daje bardzo mylne wyobrażenie o tym filmie.
Film dotyczy zamiany ciałami, choć dowiedziałam się o tym dopiero na dzień przed obejrzeniem. I to pomiędzy dziewczyną i chłopakiem. Schematycznie? No właśnie nie do końca...
Z jednej strony mamy Mitsuhę - licealistkę mieszkającą z babcią i młodszą siostrą, która żyje na wsi. Jej rodzina zajmuje się świątynią, a ona marzy tylko o tym, by wyrwać się z tej wioski, gdzie praktycznie nic nie ma. Z drugiej natomiast znajduje się Taki - chłopak z Tokio, który po za szkołą pracuje jako kelner w restauracji i wiąże swoje plany z architekturą. 
Nagle oboje zaczynają mieć sny, w których znajdują się w innych ciałach, a dokładnie ciałach płci przeciwnej. W dodatku te sny są bardzo realne i tak właściwie nie są zwykłymi snami. Za wszystkim coś się kryje, ale to wyjaśni się dopiero później ;)
Przez te sny oboje mają małe problemy, gdyż są one dużo realniejsze niż mogłoby się wydawać, a właściwie śniąc naprawdę przeżywają życie drugiej osoby. Początkowo jest to dla nich dość kłopotliwe, gdyż jeden dzień przeżywają w swoim ciele, a następny w ciele drugiej osoby i gdy z powrotem są w swoim nie wiedzą co ta osoba robiła tego dnia i dowiadują się ciekawych rzeczy na swój temat, czyli czego to on/ona wczoraj nie wyprawiał/a xD W końcu Mitsuha i Taki mają całkiem inne charaktery. Ona jest raczej spokojna, należy do wrażliwych osób i jest bardzo dziewczęca, a on jest bardziej otwarty i zachowuje się bardziej jak chłopak. Dlatego gdy zamieniają się ciałami całkowicie wszystkich zadziwiają, gdyż całkiem inaczej się zachowują. Jednak na dłuższą metę przynosi im to więcej korzyści, niż problemów, gdyż są w stanie zrobić to, czego ta druga osoba nie potrafiła.
Na początku nie pamiętają swojej zamiany ciałami, lecz gdy znajdują różne wiadomości od tej drugiej osoby bardziej świadomie wszystko przeżywają. Dzięki temu zanim zasną relacjonują drugiej osobie swój dzień, by wiedziała czego się spodziewać, gdy się obudzi już w swoim ciele. Brzmi dość zawile, czyż nie? ;)
Na tym momencie przystanę z fabułą. Od połowy coś innego staje się głównym wątkiem, ale nie mogę o nim wspomnieć, gdyż zniszczę wam całą zabawę :) Mogę jedynie dopowiedzieć, że ta zamiana ciałami ma ważniejszy cel, a we wszystko miesza się manipulacja czasem i przestrzenią. To ciekawy zbieg okoliczności, gdyż dziś czytałam mangę, w której był wątek manipulacji czasoprzestrzenią i niedługo wam o niej powiem.

 Znalezione obrazy dla zapytania kimi no na wa  
Podobny obraz

Podobny obraz

Hehe, po minach ludzi widać kto jest w tym ciele ;P



I tu również ;)

Znalezione obrazy dla zapytania kimi no na wa itomori

Podobny obraz

Ten opis tak właściwie też jest błędny. Ale to wszystko wyniknie pod koniec.  

Bardzo podoba mi się grafika Kimi no Na wa. Zwłaszcza te "efekty specjalne" które zobaczymy później.

Ogólnie bardzo lubię motyw czerwonej nici przeznaczenia, który pojawia się w kulturze wschodniej. Cieszę się, że pojawił się również tutaj, a tak właściwie film nawet opiera się na nim. Jeśli ktoś z was zna jakieś anime, czy mangę z tym motywem, a nie pisałam jeszcze o tym to śmiało możecie podsyłać :)


poniedziałek, 5 marca 2018

Przy wspólnym stole

Bokura no Shokutaku, czyli "Przy wspólnym stole" to manga Ori Mita. Jest to jednotomowa manga shounen-ai, która należy chyba do jednego z urokliwszych tytułów tego gatunku.
Akcja zaczyna się kiedy to 23-letni Yutaka wychodzi z pracy by samotnie zjeść lunch na dworze. Nagle zauważa, że obok ławki stoi jakiś chłopczyk, który ze ściekającą ślinką wgapia się w jego kulkę ryżową. Nie wiedząc czemu, daje mu ją, choć to było jego jedyne jedzenie xD Wtedy w stronę dwójki nadciąga niebezpiecznie wyglądający starszy brat chłopczyka i okazuje się, że dziecko poszło sobie, gdy ten był w sklepie. Starszy przeprasza Yutakę i zabierając malca, odchodzi, zostawiając lekko zdziwionego głównego bohatera. Krótki czas po tym Yutaka ponownie udaje się na lunch w to samo miejsce i zastaje tam rodzeństwo. Okazuje się, że mieli nadzieję, że przyjdzie, bo młodszy (Tane) ciągle gada o tym jakie te kulki były dobre i chciałby je jeszcze zjeść. Starszy (Minoru) proponuje, że Yutaka mógłby do nich przyjść w sobotę i nauczyć Tane robić takie kulki. Ku późniejszemu zdziwieniu rodzeństwa, Yutaka naprawdę do nich przychodzi. Od tego czasu zaczynają spędzać ze sobą więcej czasu, a Yutaka i Minoru zbliżają się do siebie.
Ową mangę kupiłam w ciemno w empiku, bo miała naprawdę śliczną okładkę. Pod względem romansu to bardzo spokojna historia i bardzo miło ją się czyta. Można powiedzieć, że jest jedną z lepszych do oswojenia się z tym gatunkiem.

Znalezione obrazy dla zapytania bokura no shokutaku

Znalezione obrazy dla zapytania bokura no shokutaku

Podobny obraz

Naprawę polecam tę mangę. Szczerze mówiąc to od niej zaczęło się moje nagłe zainteresowanie shounen-ai xD Po prostu zobaczyłam ten tytuł na półce, przewertowałam i jakoś tak chciałam ją przeczytać, choć nigdy wcześniej nie czytałam tego gatunku. Przemogłam się i kupiłam. Nie żałuję ;) Chociaż może powinnam, bo popchnęło mnie to w stronę yaoi xD


sobota, 3 lutego 2018

Shingeki no Kyojin

Shingeki no Kyojin, czyli Attack on Titan. To chyba każdy zna, nawet jeśli nie oglądał. Albo przynajmniej powinien ;) Dla tych co nie do końca wiedzą o czym mowa. Akcja dzieje się w alternatywnym świecie, gdzie ludzie ukrywają się w murach przed tytanami - gigantycznymi, człekopodobnymi stworami, które pożerają ludzi. Ogólnie od dawna panował ogólny spokój - tytani nie byli w stanie przebić się przez 50-metrowe mury. 
Główni bohaterowie to Eren, Mikasa i Armin - trójka przyjaciół żyjących w Shinganshinie, czyli mieście przy Murze Marii. W zrozumieniu sytuacji powinien pomóc wam ten obrazek:


Jak widać, Maria jest zewnętrznym murem, więc w sumie pierwsza do ataku przez tytanów.
Pewnego dnia oczom mieszkańców Shinganshiny objawił się gigantyczny tytan, którego głowa wystawała ponad murami. Nikt nie był na to przygotowany, gdyż wcześniej nigdy nie pojawił się taki kolos. Ów tytan zrobił dziurę w murze, przez którą do miasta zaczęli wdzierać się inni tytani. Ludzkość nie była przygotowana na taką inwazję, gdyż tytani uśpili ich czujność, więc raczej nie szkolono wystarczająco żołnierzy i zapewne brakowało broni. Ludzie próbowali się ratować, uciekając do łodzi, lecz liczba miejsc była ograniczona, a dotarcie w całości na miejsce bardzo trudne. Większość ludzi zostało zjedzonych przez tytanów, zmiażdżonych przez zniszczone budynki, czy zginęło w podobny sposób. Erenowi i jego przyjaciołom udało się uciec praktycznie bez szwanku, jednak stracili swoje rodziny i doznali terroru tytanów. Ocalali trafili za Mur Róży. 
Eren, Mikasa i Armin postanowili szkolić się na żołnierzy, jak duża część młodych. Warto również dodać, że po szkoleniu każdy trafia do jednego z trzech korpusów - Stacjonarnego, Żandarmerii i Zwiadowczego. W Stacjonarnym jest najwięcej żołnierzy. Ogólnie do ich obowiązków należy utrzymywanie porządku wewnątrz murów. Żandarmeria to najbardziej prestiżowy korpus, działający w najbardziej wewnętrznym rejonie. Również utrzymują porządek, lecz dodatkowo to strażnicy królewscy. Zwiadowcy natomiast czynnie działają za murami. Walczą z tytanami, przez co wśród nich jest największa śmiertelność, prowadzą badania nad tytanami i ich głównym celem jest oczyszczenie świata ze wszystkich tytanów.
Eren jeszcze przed tym całym zdarzeniem pragnął dołączyć do Zwiadowców, których uważał za bohaterów, lecz nikt nie chciał by to robił, gdyż w sumie równało się to z przedwczesną śmiercią. To przykład takiej głośnej i impulsywnej postaci, co chce zmienić świat i bronić przyjaciół. Wiecie, trochę jak Naruto, Natsu... ten typ w sumie. Według mnie trochę głupi ;)
Mikasa to silna osoba, ogólnie można by powiedzieć, że rozważna, ale gdy chodziło o Erena to nie koniecznie myślała o dobrze ludzkości. Jej priorytetem była ochrona chłopaka i w sumie robiła wszystko by być blisko niego.
Armin to taki ktoś, co uważa siebie za słabego i ogólnie piąte koło u wozu. Trudno zaprzeczyć, do najlepszych nie należy, ale ma dar planowania i wojskowego myślenia.

 




Akcja przez całą serię trzyma w napięciu. Ciągle coś się dzieje - jak nie walka z tytanami to coś innego. Przez pierwsze cztery odcinki nieco przerażali mnie tytani, bo w sumie nie jestem przyzwyczajona do takich stworów :P Ale potem już mi przeszło, gdy w końcu bohaterowie przestali być tylko pożerani. I ostatecznie obejrzałam resztę odcinków w dwa dni.
Ogólnie moje pierwsze przemyślenia to to, że Zwiadowcy naprawdę wymiatają :> Po prostu wielki szacun dla nich. Natomiast Żandarmeria to takie trochę zepsute gnidy ^.^
W sumie co do bohaterów to większość była dla mnie dość obojętna. Wszyscy mieli swoje lepsze i gorsze momenty, lecz w sumie żadnego nie można winić, bo mieli swoje powody. Natomiast szczególną sympatią obdarzyłam Leviego:


Według mnie on był po prostu zajebisty <3 Naprawdę nie rozumiem tego częściowego hejtu jego osoby :P Znaczy wiem co niektórzy mu zarzucają, ale według mnie właśnie to budzi do niego szacunek. Niektórzy powiedzieliby, że jest bez emocji i ogólnie taki okropny, że nie przejmuje go śmierć towarzyszy. Oj, i tu jesteście w wielkim błędzie :) To ten typ człowieka co przeżywa wszystko wewnętrznie. Przecież co ma zrobić? On tam dowodzi. Jakby on zaczął płakać i ogólnie wszystko przeżywać w trakcie walki to co zrobiliby jego podwładni? Wszyscy by zginęli bez powodu. Ktoś musi zachować zimną krew. No i jak można powiedzieć, że nie rusza go śmierć przyjaciół. Jak myślicie, co niby oznacza ta mina?


Oto Levi, którego ojciec pyta o córkę, która zginęła w czasie wyprawy, o czym nie został jeszcze poinformowany. Oto właśnie poniekąd smutny Levi, chociaż inne słowa lepiej by to ujęły.

Kolejna postać, która została przeze mnie zauważona to Hanji :> Ona jest genialna, choć można by powiedzieć, że nienormalna i nie mogłabym temu zaprzeczyć :) W końcu to ktoś kto jest podjarany widząc tytana i traktujący złapanego osobnika niemal jak przyjaciela... Chociaż to byłaby bardzo dziwna przyjaźń, bo ona eksperymentuje na nich, więc raczej nie robi przyjemnych rzeczy... Zrozumiecie jak obejrzycie ;)


Oprócz tego fajna była jeszcze Annie i kilku jeszcze bardziej drugoplanowych bohaterów.

Co jeszcze jest atutem tej serii? Zdecydowanie muzyka. Soundtrack jest świetny. Openingi należą do tych lepszych. Naprawdę mają coś w sobie. Przez początkowe odcinki dość sceptycznie patrzyłam na tekst pierwszego openingu: "Ty jesteś łowcą, oni zwierzyną". Ekhu, ekhu... Na początku jakoś nie bardzo na to wyglądało. Dopiero później tekst zrobił się bardziej wiarygodny, gdy w końcu pojawił się ktoś, kto choć trochę radzi sobie z tymi tytanami :P

Kiedy byłam jeszcze w podstawówce to moje koleżanki zachwycały się tą serią i ja za bardzo nie wiedziałam o co chodzi, bo wtedy dopiero wkraczałam w świat anime i nawet takich podstawowych informacji nie znałam. Ale gdy tak sobie o tym pomyślę to ja teraz początkowo trochę bałam się tytanów, a one oglądały to w wieku... 11 lat? W tamtym okresie w życiu bym tego nie obejrzała, bo bardzo bałam się tego typu rzeczy. Prawdę mówiąc dopiero od roku zaczęłam się przekonywać do strzelanek, prawdziwych bijatyk i takich tam xD

Popatrzcie sobie jacy ładni są ci tytani:


Są różni tytani, ale przeważnie to takie ludziki z bębenkami. W ogóle nie ćwiczą :P Znaczy są też ładne tytany:


Ta klata, po prostu... ;P I nawet z twarzy taki przystojniejszy :P

Ogólnie bardzo polecam osobom, którym nie przeszkadza trochę krwi :P




wtorek, 30 stycznia 2018

Zrywa się wiatr

Ten rok zaczynam postem o kolejnym wytworze studia Ghibli z 2013 roku. "Zrywa się wiatr", czyli "Kaze Tachinu". Już jakiś czas temu chciałam obejrzeć tę animację, gdyż zachwycił mnie plakat. Jednak nie mogłam go nigdzie znaleźć. Wczoraj w końcu przypomniałam sobie o nim i obejrzałam.
Ale o czym to jest? Akcja zaczyna się ok. roku 1920. Główny bohater to japoński chłopiec o imieniu Jirou, który pragnie projektować samoloty. Będzie wielokrotnie śnił o tym. Później będzie przeskok w czasie do jego końcowych lat edukacji. Dość istotnym momentem będzie jego podróż pociągiem do domu. Wtedy nastąpi trzęsienie ziemi i będzie pomagał pewnej dziewczynce i jej opiekunce, gdyż kobieta złamie nogę i nie będzie mogła uciekać. Bardzo nie chcę zdradzać fabuły. Powiem jedynie, że zaraz po tym będzie projektował samoloty i próbował ziścić swoje marzenie. 
Ten film posiada niepowtarzalny klimat filmów studia Ghibli. Jednak według mnie czymś się od nich różnił. Początkowo dość wolno wszystko się rozkręcało i ta prawdziwa akcja miała miejsce dopiero od połowy. Ale warto poczekać. Oglądając go, nie wiedziałam czego się spodziewać, gdyż nawet nie patrzyłam czego dotyczy fabuła. Po prostu zainteresował mnie tytuł i plakat.
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to żywe kolory i uproszczona kreska. To tyczy się wszystkich takich animacji, ale w tym przypadku jakoś bardziej zwróciłam na to uwagę. Wprost uwielbiam te efekty dźwiękowe i graficzne, które stosowane są przez to studio w jakiś takich groźnych momentach. Zachwycił mnie moment trzęsienia ziemi. Być może to indywidualna sprawa, ale naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Przez chwilę siedziałam z otwartymi ustami xD
Tak jak mówiłam, prawdziwa akcja zaczęła się od połowy. Wtedy z kilku powodów siedziałam w napięciu i czekałam jak to się wszystko skończy. Na końcu uroniłam kilka łezek, ale pewnie część z was też to spotka. Według mnie pod wieloma względami nie był to najlepszy film studia Ghibli, ale z pewnością bardzo wzruszający i w niektórych momentach uroczy. Poza tym myślę, że jest przeznaczony dla dojrzalszych osób, gdyż dzieci może w ogóle nie zainteresować. Być może się mylę, ale taka jest moja opinia.

  




Co mogę jeszcze powiedzieć? Może tyle, że fabuła była naprawdę interesująca. Nie oglądałam jeszcze anime głównie o samolotach. Zawsze coś nowego.
Ogólnie polecam Kaze Tachinu. Może i początek trochę wieje nudą, ale końcówka rekompensuje. 




niedziela, 31 grudnia 2017

Junjou Romantica

Heh... Większość już chyba wie jaki to typ anime. Ostatnio opublikowałam jeden post o shounen-ai i teraz macie kolejny... I będzie jeszcze jeden xD Przyznam, że ten gatunek jest całkiem niezły ;) Naprawdę. Nie ma tego co mnie najbardziej wkurza, czyli głupich drugoplanowych bohaterek za wszelką cenę próbujących odbić faceta. Są tylko głupi chłopcy, ale mimo wszystko to chłopcy, a na chłopców milej popatrzeć ;)
Junjou Romantica to taki trochę mocniejszy shonen-ai (na pewno nie yaoi). Ogólnie obejrzałam dwa 12-odcinkowe sezony w dwa dni... To naprawdę wciąga. Czytałam jakieś komentarze i pisali tam, że to anime dobre dla początkujących w tym gatunku, ale ja mimo wszystko radziłabym zacząć od czegoś jeszcze lżejszego jak na przykład właśnie Doukyuusei.
Oglądając to naprawdę nieźle się bawiłam. Strasznie mnie to bawiło. Cały pierwszy odcinek (a z resztą i pozostałe) komentowałam na głos. Kiedy zobaczyłam scenę, w której główni bohaterowie się poznali i jakie było ich pierwsze wrażenie, pomyślałam: "Ocho, będzie ciekawie". Ale w sumie o czym jest to anime?
Ogólnie zaczyna się od tego, że 18-letni Misaki chce zacząć studiować na uczelni, na której miał uczyć się jego brat, ale ze swoim chwilowym poziomem nie miałby szans. Potrzebuje nauczyciela. Okazuje się, że przyjaciel jego brata, 28-letni Akihiko Usami nie miałby nic przeciwko. W dodatku chłopak musiałby u niego zamieszkać, gdyż jego brat musi pracować w innym mieście. Ogólnie początek znajomości Misakiego i Usagiego (Usamiego) nie są zbyt ciekawe. Misaki pierwszy raz zobaczył Usagiego, gdy ten wieszał się na jego bracie. To żadna tajemnica, że Usagi jest zakochany w bracie Misakiego, ale ten nic o tym nie wiem. 
Usagiego spokojnie można nazwać trudnym człowiekiem. Kapryśny, izoluje się od większości ludzi, dość samolubny i zanim jeszcze dowiemy się o jego przeszłości, wiemy że nie mógł mieć normalnego dzieciństwa. Warto dodać, że Usami bynajmniej nie żyje biednie. Jego rodzina jest bardzo bogata, ale akurat on odciął się od nich i sam zarobił pieniądze, pisząc książki. Pisuje zarówno "normalne" książki jak i typu "boys love". Czasem trudno rozgryść co on właściwie myśli.
Misakiego natomiast można nazwać zwyczajnym studentem. Nie wyróżnia się jakoś bardzo, jest raczej żywą osobą i bardzo odpowiedzialną. Właściwie gdy zamieszkali razem, tylko on zajmował się pracami domowymi. To dobry chłopak, szczery, chociaż często wszystko dusi w sobie, bo nie chce robić problemów innym.
Po pierwszy odcinku pomyślałam sobie: "Łaaaał... Akcja strasznie szybko się rozkręca. Co oni wstawią później? Oby nie zapychali dziury jakimiś głupimi historiami". Na szczęście tego nie zrobili :> Trochę zaniepokoiło mnie to, że tak wiele się działo w ciągu 2 odcinków i bałam się że zaraz skończą im się tematy. Wtedy do akcji wkroczyli nowi bohaterowie, choć lepiej byłoby nazwać to nowymi wątkami. Oprócz głównej historii, mamy jeszcze dwie. Wszystkie te historie są ze sobą luźno powiązane. Znaczy bohaterowie z tych "par" znają siebie nawzajem. 
Głównymi bohaterami drugiej historii  są Hiroki i Nowaki. Hiroki to przyjaciel z dzieciństwa Usagiego, zakochany w nim od kilkunastu lat. Wykłada również na uczelni i budzi postrach wśród studentów ;) Nowaki natomiast to 4 lata młodszy od niego chłopak, który pracuje w wielu miejscach i chce zacząć studiować. Nowaki natyka się na Hirokiego, gdy ten przez pewien incydent związany z Usagim płacze na ławce w parku. Chłopak zaciąga mężczyznę do grupy swoich o wiele starszych znajomych, by go trochę rozweselić. Chce również, by Hiroki przygotował go do studiów (deja vu, nieprawdaż? Ale mimo wszystko to całkiem inna historia). Hiroki wykręca się, gdyż nie chce uczyć jakiś tam ludzi i marnować swój czas. Jednak zostaje do tego zmuszony, gdyż Nowaki zabiera mu klucze od mieszkania i przychodzi do niego, gdy ten jeszcze śpi. Niedługo później Nowaki oznajmia iż kocha Hirokiego. Na początku mężczyzna wyrzuca go z domu, lecz z czasem coś zaczyna się dziać. 
Mimo że wątek Misakiego i Usagiego bardzo mi się podobał, to historia Hirokiego i Nowakiego bardziej mnie poruszyła. Ich związek był najmniej cukierkowy. Ogólnie ciągle pojawiały się zwątpienia typu: "Czy jestem dla niego odpowiedni", "On zasługuje na kogoś lepszego", "Czy on jest mną zmęczony?", "Czy on mnie już nie kocha?". Pierwsze dwa ciągle nurtowały Nowakiego, a te drugie Hiro. Kilkukrotnie prawie było z nimi koniec, choć uczucia obojga nie zmieniły się.
Ostatnia historia poświęcona jest Shinobu i Miyagiemu. Ich wątek pojawił się na samym końcu i trwał może dwa odcinki i można powiedzieć, że był najbardziej kontrowersyjny :P Miyagi jest profesorem na tej samej uczelni co Hiroki i jego kolegą. Natomiast Shinobu to młodszy brat kobiety, z którą po trzech latach rozwiódł się Miyagi, gdyż go zdradziła. Ogólnie pewnego dnia do Miyagiego przychodzi Shinobu i oznajmia mu, że go kocha. Wtedy padł bezcenny komentarz w głowie Miyagiego: "Mam przed sobą terrorystę" xDDD. Miyagi na różne sposoby próbował spławić Shinobu, gdyż nie miał zamiaru wiązać się z młodym chłopakiem, nawet jeszcze nie studentem, który w dodatku jest bratem jego byłej żony i synem jego przełożonego, który mu ufa. Okropna sytuacja. Jak to się rozwiązało, przekonajcie się sami. Powiem tylko, że Shinobu to niezły mazgaj :P

Junjou.Romantica.full.1273460.jpg (1042×600) 

 
Warto wspomnieć czym między innymi objawiało się inne dzieciństwo Usagiego. Znosił do domu tony pluszaków i inne zabawki. To było całkiem urocze ;)

 
A tu macie Nowakiego i Hiro.

 
No a tu Miyagiego i przypalającego jedzenie Shinobu.

 
A to chyba moja ulubiona scena z Usagim. Ta jego mina była przeurocza i aż tak mi się go żal zrobiło w tamtym momencie.

Nie wiem który bohater był najfajniejszy. Chyba tak najbardziej to Hiroki. W sumie najbardziej emocjonalnie zareagowałam właśnie na jedną scenę z nim, a konkretnie na tę z lotniskiem i umówionym spotkaniem co siedział w deszczu i jak wstał to prawie krzyczałam: " NO OBRÓĆ SIĘ W PRAWO, TY IDIOTO!!!!!!!!" Hehe. To tak dla oglądających ;)  

I jeszcze co do openingu... Ogólnie moje odczucia przedstawiałyby trzy kropki, albo to co zrobiłam w domu gdy go posłuchałam - zaczęłam mieć dreszcze i powtarzać: "Fuj, fuj, ble... y....." Ogólnie wiele openingów anime ma kiczowaty tekst, ale przynajmniej jest ładna muzyka. No i ciekawa animacja. A tutaj? Zabrakło tego wszystkiego. Przez wszystkie odcinki przewijałam cały opening i słyszałam tylko refren, który wyjątkowo mnie denerwuje. Na potrzeby tego postu zmusiłam się do obejrzenia całego i to był najgorszy wybór w tym miesiącu ;_; Nie tylko melodia jest kiepska, choć pewnie dla niektórych chwytliwa, animacja nie adekwatna i odstraszająca, to jeszcze tekst tak strasznie kiczowaty, że po prostu mnie to bije po oczach. Co mają znaczyć te kwiatuszki przewijające się przez tę krótką piosenkę? Albo to jak bohater sobie idzie, a za nim wyrastają kwiatki... :[ " Ponieważ kwiat zwany tobą zakwitł w moim sercu". Co to ma być... Gdybym nie oglądała tego anime, a ktoś pokazałby mi sam opening, w życiu bym tego nie obejrzała. Między innymi dlatego nie oglądam openingów shoujówek przed obejrzeniem anime, gdyż mogę zastać właśnie coś takiego. Wiem, że może się czepiam, ale naprawdę ten opening jest straszny. A ten refren będzie mnie prześladował w koszmarach. Szczególnie nie powinny go oglądać osoby, które nie bardzo jeszcze lubią shounen-aie, gdyż to całkowicie je odrzuci. Tam tak przedstawili postaci, że mam ochotę udusić twórcę. Gdyby zamiast niektórych chłopaków byłyby dziewczyny to pewnie nikt by się nie czepiał, ale dla dwóch facetów to trochę za słodko.

Właśnie watro wspomnieć o innym plusie shounen-ai, który zauważyłam po obejrzeniu kilku. W shounen-aiach wszystko jest bardziej naturalne niż w shoujówkach. No i bohaterowie mają lepsze historie. W samym Junjuo Romantica bardzo podobały mi się te powiązania między różnymi bohaterami. 

Nie mogę jeszcze z tego dema XDDDDD

 

To koniec. Nietypowym postem kończę ten rok. Za kilka godzin będziemy mieli już 2018. Życzę wam udanego roku i aby stało się coś miłego ;)



piątek, 29 grudnia 2017

Doukyuusei

Doukyuusei to film animowany trwający 60 min. Jest to dość wyróżniająca się pozycja na tym blogu, gdyż jest to shounen-ai (bardzo grzeczny, żeby nie było ;P). Ogólnie oglądałam to i wciąż powtarzałam w głowie: "jejku, jakie to urocze <3". 
Główni bohaterowie chodzą do jednej klasy w męskim liceum. Ogólnie można powiedzieć, że są przeciwieństwami. Kusakabe raczej średnio się uczy, gra w zespole na gitarze. Wiecie, ten typ co farbuje włosy na jasno, ma sporo kolegów i ogólnie raczej otwarty z niego człowiek. Sajou natomiast większość ludzi określiłaby mianem kujona - przycięte włoski, okulary, nienaganny wygląd, najlepsze oceny. Sajou jest ewidentnie introwertykiem - raczej cichy, trochę nieśmiały, na uboczu.
Wszystko zaczyna się od lekcji muzyki, czy czegoś podobnego, gdyż chłopcy ćwiczą śpiew w chórze na jakiś konkurs szkolny. Kusakabe zauważa, że Sajou nie śpiewa z innymi i myśli sobie, czy chłopak przypadkiem nie uważa śpiewania za głupie i niepotrzebne. Tego dnia po lekcjach, Kusakabe wraca się do szkoły po śniadaniówkę i w pustej klasie zastaje ćwiczącego śpiew Sajou. Trudno powiedzieć czemu Sajou nie śpiewał z innymi, gdyż padło kilka wersji różniących się od siebie, a chłopak trochę z tym kręcił. Ogólnie Kusakabe prezentuje mu jak powinien brzmieć ten utwór i proponuje mu, że mogą razem ćwiczyć aż do konkursu.
Nie chcę za wiele zdradzać, więc ograniczę się do tego, że chłopcy zaprzyjaźniają się i zbliżają do siebie. Bardzo podobała mi się fabuła, gdyż wszystko rozgrywało się naturalnie, nie było żadnej przesadzonej sytuacji. No i najważniejsze jest to, że anime nie odpychało. 

http://photo.jtbc.joins.com/news/2016/06/08/20160608141208573.jpg 

http://asiapacificarts.usc.edu/Files/images/201605/Screen%20Shot%202016-05-15%20at%205_13_11%20PM.png 

http://vignette3.wikia.nocookie.net/doukyuusei-classmates/images/9/9b/34p.jpg/revision/latest?cb=20160609185913 

Zarówno Kusakabe jak i Sajou byli świetni ;) Najbardziej rozwaliła mnie scena jak Kusakabe poszedł do pokoju nauczycielskiego zapytać o coś jednego nauczyciela... xDDD Nie no, on jest genialny. Ogólnie byli uroczy.
Kreska bardzo pasowała do fabuły. Czasem zabawnie wyglądało to niedopracowanie lub uproszczenie. Najbardziej zapamiętałam jedną scenę, jak Kusakabe pociera jedną nogą o drugą, z tym że nie rozdzielono uda i łydki kolanem i wyszedł taki flak xD
Ogólnie bardzo polecam Doukyuusei. Bardzo przyjemnie oglądało się ten film i myślę, że przypadnie do gustu nie uprzedzonym osobom ;)