sobota, 23 kwietnia 2016

Sailor Moon Crystal - sezon 3

W końcu nadszedł ten piękny czas i w odnowionej wersji Sailor Moon pojawiła się moja Michiru ;P Ostatnio pojawił się 1 odcinek 3 sezonu. Na dziś mamy 3 odcinki. Ten sezon podoba mi się chwilowo najbardziej (nie tylko pod względem fabuły, a grafiki i muzyki). Zmieniono kreskę na delikatniejszą. Usagi wygląda dziecięco (czyli tak jak powinna; w końcu chodziła do gimnazjum). Ma ładniejsze oczy, niż w poprzednich seriach. No i zmieniono opening. Chwała wam! Tamten mnie całkowicie irytował (obejrzałam go może dwa razy; sam obraz nie był najgorszy, ale muzyka mi się nie podobała). Nic nie przebije oryginalnego openingu z pierwszej wersji. Tamten miał charakter. Widać, że pod względem animacji wzorowali się na starej wersji. Na przykład przemiany. Łudząco przypominają te stare. Tak samo ostatnie ujęcie z openingu. Ono też zostało skopiowane z pierwszej wersji. I dobrze.
Co jeszcze? Stare pokolenie wie, że Haruka była dziewczyną. Tylko ubierała się jak facet. Wydaje mi się, że tutaj też tak jest, tylko trochę mnie zmylili. Czy w mandze ludzie z zewnątrz (chodzi o jej współpracowników przy rajdach) wiedzieli, że to dziewczyna, czy to ukrywała? Bo tu mówili, że to facet. Nawet piszą, że Michiru to jej dziewczyna. One zawsze były parą, tylko nie jestem pewna, czy dla potrzeb anime nie zamienili jej w chłopaka. Nie wiem, czy chciałabym by tak było. To trochę by wszystko popsuło... chodzi o dalszą akcję.
Głos Michiru jest całkiem miły. Bałam się, by tego nie zepsuli. I tak uważam, że stara Michiru była najlepsza! Szkoda, że tu nie wykorzystano starej muzyki (przemiana Michiru i Haruki). Żałuje też, że nie ma sławnej melodii pozytywki. Ech... w tym celu obejrzę starą wersję.
Nie mogę się doczekać Trzech Gwiazd! Na to jeszcze sobie poczekam (coś koło 5, 6 sezonu). Mam nadzieję, że zekranizują całą mangę, a nie przerwą w połowie. Zauważyłam pewną tendencję u mangaków (sama to robię - nieumyślnie). Zwróciliście uwagę, że często jest tak że czytasz jakąś mangę. Z czasem pojawiają się w niej coraz dziwniejsze rzeczy. Ze zwykłej mangi powstaje z tego przekoloryzowany chaos, z którego czasami niewiele się rozumie. Autor wie o co mu chodziło, lecz czytelnicy czasami mają z tym problem. Mnie też czasami ponosi wyobraźnia i tworzę taką abstrakcję, że nawet jako fan fantastyki nie mogę tego przełknąć. No bo po prostu jest nielogiczne (zaprzecza sobie) i zbyt nienormalne.
Boję się, by z Trzech Gwiazd nie zrobiono gwiazdek j-popu. By tak fajnie tańczyli po scenie... Ło matko... przypomniały mi się tańce z Uta no prince - sama. To był horror. Śmieszny, ale horror. Oni się tam obmacywali! I nie tylko siebie... No nic. Mam nadzieję, że zostaną przy swoich "nastrojowych" piosenkach, które mimo wszystko są lepsze od niektórych współczesnych piosenek.

    

Michiru-chan! Nie przejmujcie się mną. Trochę mi odbija ;P

Nawet w tej wersji trochę odchodzą od mangi. W mandze ona była uczniem, a nie uczennicą.
 

 
 

Czekajmy na dalszą akcję ^.^

Dla porównania, stara wersja:

 

piątek, 1 kwietnia 2016

Już dwa lata minęły - podsumowanie obecnego czasu

Jak szybko zleciały te dwa lata, od kiedy jestem z wami XD Pierwszy post na tym blogu został opublikowany 2 maja 2014, więc można uznać to za początek strony. Do tej pory uzyskał 8960 wyświetleń. Zbliżamy się do 10000 ;P Łącznie z tym będzie już 149 postów. W ciągu tego tygodnia przeglądałam stare posty i zauważyłam pewną ewolucję. Początek był dość skromny (by nie powiedzieć marny). Pierwszy post był dość sztywny i według mnie nudny. No ale od czegoś trzeba zacząć. Potem było już tylko lepiej. Z początku pisałam dość sztywno i oszczędnie w słowach. Zapewne zauważyliście różne błędy językowe, czy ortograficzne. Gomenasai... miewam z tym problemy ;P Po za tym proszę o wyrozumiałość na przejęzyczenia (pomyłki w literach). To przez nieuwagę i pośpiech.
No nic. Zliczyłam 23 komentarze (w tym dwa usunięte przez autora -.-). Nawet nie wiecie jaką mam z nich radochę. Jest to widoczny dowód, że ktoś to czyta. Nigdy nie liczyłam na dużą popularność. Jednak z czasem zaczęło was przybywać. Z góry dziękuję za czytanie moich wypocin, choć pewnie nieraz was nudziły. Liczę, że pod tym postem napiszecie coś (jakieś uwagi, ocenę mojej działalności lub co tam chcecie).
Raczej nie zdziwi was fakt, że w statystykach najwięcej czyta to Polaków (6350). Drudzy są Amerykanie (1059), trzeci Niemcy (331), czwarci Rosjanie (246). Potem pojawia się Francja, Ukraina, Brazylia, Wielka Brytania, Włochy i Kenia. Warto zauważyć, że w systemie pojawiają się błędy, więc być może nie ujęto jakiegoś kraju z większym licznikiem. Przez ten czas pojawiało się wiele miejsc (o niektórych nawet nie wiedziałam, że istnieją). Wiem, że niektóre wyświetlenia pojawiają się np. gdy ktoś przez przypadek to kliknie. Nie ważne... Dzięki za wbijanie ;P Pamiętam, że była na pewno Finlandia, Japonia, coś w Afryce, jakieś wyspy... Raz chyba pojawiła się Korea Północna. Nie wiem, czy to błąd systemu, czy może sami najwyżsi w państwie zaglądnęli na mój blog XD W końcu tam nie każdy ma dostęp do świata.
Co do popularności postów. Wielce mnie zdziwiliście stawiając Hiyokoi najwyżej w rankingu. Ten post był obejrzany ponad 200 razy. Sporo miało wyświetleń ponad 100 m.in. Kamisama Hajimemashita sezon 2, Początek roku - szkoła w Japonii, Nowy sezon hiiro no Kakera?, Sailor Moon - wielki powrót!, Nic nowego, drama - Wampirzy Prokurator, Noragami OVA 1 i 2, Diabolik Lovers (to mocniej mnie zadziwiło), Hana Yori Dango, Demy, Japoński, Kamigami no Asobi. Dzięki tym, którzy oglądali to od początku powstania bloga ;P
Zapewne zauważyliście, że z  czasem zaczęłam się rozpisywać. Posty robiły się dość długie... Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza. Zależy mi na waszej opinii. Nie wiem, czy przez to coś zmienię, ale fajnie wiedzieć XD Na co najbardziej czekacie? Opisy anime, mangi, dram? Obrazki? Historyjki? Luźniejsze posty? Tradycje japońskie? Napiszecie? Onegai... ^.^
Na czata też moglibyście czasem zajrzeć. Głupio prowadzi się monolog.
Z tej okazji zaprojektowałam też nowy podpis. Nie wiem, czy jest ładniejszy od poprzednich, ale w połowie robiony ręcznie (w sensie cienkopisami i kredkami). Raczej zauważycie które elementy. I jakby co, nie są to postaci Michiru i Levy XD
Tak więc, dzięki za oglądalność. Zaglądajcie częściej. Może zaprosicie przyjaciół ;P


Wiem. Trochę napaćkane. Jeszcze nad nim popracuję.


 

środa, 30 marca 2016

Cinderella Monogatari

Prawdopodobnie wielu z was (w szczególności tych starszych) pamięta Kopciuszka w wersji anime. Kiedyś leciał na TVP1 i TV Trwam. Osobiście przypominam to sobie jak przez mgłę - pojedyncze elementy: ending, wygląd niektórych bohaterów itd. Serial jest z 1996r, więc można zaobserwować jeszcze starą kreskę. Anime ma 26 odcinków i bez problemu zobaczycie je w internecie (po polsku od 3 odcinka). Szukałam 1 i 2, ale nie mogłam znaleźć, więc oglądałam w bliżej nie określonym języku. I tak nie były ważne. Liczył się obraz XD
Główna bohaterka - Kopciuszek, jak się dowiedziałam w późniejszych odcinkach, ma chyba na imię Izabela. Jej ojciec wyjechał (nie umarł) i zostawił ją z macochą i dwoma siostrami: Sabiną i Karoliną. Ma kilku zwierzęcych przyjaciół: psa Boni, myszki Szuszu i Bingo. Po za tym w domu żyje jeszcze kot Misza. Dziewczyna nie jest głupiutką pustą lalką (jak w niektórych shoujo). Posiada charakterek, lecz jest zbyt dobra, by odmówić macosze.
Karol (książę) nie lubi się uczyć. Woli jazdę konną, szermierkę i polowania. Za balami również nie przepada. Czasami ucieka z zamku do miasta, by pożyć jak normalny mieszczanin. 
Kopciuszek spotkał księcia chyba pod koniec 2 odcinka. Nie chcę wiele zdradzać, ale chyba mogę podać okoliczności. Otóż Kopciuszek służy za tragarza swojej rodzinie. Karol uciekł z zamku. Nasza główna bohaterka biegła z jakiegoś powodu i wpadła prosto na niego. Jednak nie zatrzymała się, by mu pomóc, a pobiegła dalej zostawiając go całego w błocie XD Tak zaczyna się nasza historia miłosna. Z początku Karol podawał się za Aleksa - swojego przyjaciela. Wkrótce jednak zdradził, że jest Karolem, ale Kopciuszek nie uwierzył, że to książę.
Nie mogę powiedzieć wiele o muzyce, gdyż opening omijałam, a po za tym był po polsku i nie wiem jak brzmiał po japońsku.
Bal jest pod sam koniec. Zazwyczaj jest tak, że ktoś nie rozpoznaje kogoś, choć ten ktoś wygląda tak samo (Sailor Moon ;P) Akurat tu Karol miał takie prawo, gdyż Izabela rzeczywiście wyglądała trochę inaczej.

 
 

 
Ważną postacią jest Paulina - malarka i czarodziejka, która pomaga Kopciuszkowi (choć on o tym nie wie) i rozmawia ze zwierzętami. Czasami miała dość specyficzne rozwiązania, np. gdy potrzebowała Karola i zamiast niego wzięła... Nie powiem ;P
 

Rozbawiło mnie, że w serii były chyba dwa nieszczęśliwe związki (niezgoda rodziców ze względu na pozycję społeczną). Obu parom pomogli uciec z domu ;P

  

Myślę, że to dość przyjemna pozycja. Karol książę i Karol mieszczuch trochę się od siebie różnili. Książę był opanowany, dumny i tak słodko się uśmiechał ^.^ Nie wnikajcie. Wiem, że chłopcy nie chcą być uroczy, ale nic na to nie poradzę. Jak według mnie coś lub ktoś jest słodki to wysoka pochwała.




czwartek, 24 marca 2016

Zbliżają się Święta...

Jak to szybko minęło... Ostatnio było Boże Narodzenie, a teraz Wielkanoc. Wybaczcie, ale na razie nie opiszę żadnego anime, czy mangi, gdyż ostatnio skupiłam się na nadrabianiu zaległych odcinków, czy powtórkach najlepszych animców. Aby zapełnić czymś tą stronę, opublikuję post z jakimiś obrazkami, demami, czy innymi ;P
W internecie można odnaleźć wiele uroczych obrazków jak:
 
czy:

 

Nie wiem czemu Naruto. Takich obrazków było najwięcej. Ach, jak to niewinnie wygląda. Deidara cieszący się życiem. I pomyśleć, że był chory psychicznie... Nie no, przesadzam. Może miał trochę nie po kolei w głowie, ale to nie jego wina XD
Wydaje mi się, że wybitnie Wielkanocnym anime jest Shugo Chara. Tam przez całą serię gadano o jajkach i organizacji Easter.

  
Opisywałam je w poprzednich postach. Całkiem miłe w oglądaniu. Kto był waszym ulubionym bohaterem? Cała seria może i była przesłodzona, ale Ikuto rekompensował wszystko swoją osobą. Był genialny pod każdym względem. Połączenie czarnych włosów, kocich uszu, nieprzeciętnego humoru, tych kocich ruchów, skrzypiec i droczenia, czyniło go moim ideałem ;P Drugi to białowłosy kitsune z charakterem Tomoe. Ach te marzenia... nie łudzę się, że się spełnią. Może i nawet nie chcę... W sumie to Ikuto miał granatowe włosy, ale to nie ma różnicy XD


 

 

W sumie Hiyokoi też jest trochę Wielkanocne. Tylko, że tam przeważają kurczaki.

 

No dobrze... Tak więc, z okazji nadchodzącym Świąt, chciałabym wam życzyć wszystkiego dobrego, abyście wypoczęli od szkoły, pracy, czy czego tam chcecie. Uważajcie na siebie i jak gdzieś wyjeżdżacie, to wróćcie bezpiecznie. Deszczu w poniedziałek i braku parasola... tak, wiem, miło z mojej strony. Nie zapchajcie się zbytnio jajkami. 


 



sobota, 27 lutego 2016

The Last: Naruto The Movie

Powiem jedno - film odpowiedni dla fanów paringu Hinaru (Hinata&Naruto). Mi się bardzo podobał ze względu na wiele rzeczy (chyba nawet bardziej od Boruto). Jako dodatek do serii Naruto jest ok, ale jako osobny film, widziałam lepsze ;)
Akcja odgrywa się na tle katastroficznym. Księżyc przybliża się do ziemi, a jego kawałki spadają jak meteoryty. Sypie się. Chwilowo jedynie hokage wiedzą o tym zjawisku i martwią się co teraz zrobić. Domyślają się, że to nie jest naturalne zjawisko i za wszystkim swoi kolejny zły charakter. 
Trwa zima. Naruto jest bardzo popularny wśród dziewczyn (ponoć wyrósł na ciacho - słowa Ino). Śmiesznie pokazali jak idzie razem z Konohamaru i co chwilę dostaje prezenty (prawdopodobnie z okazji walentynek), aż w końcu oboje niosą spore sterty. Od zawsze było wiadome, iż Hinata bardzo lubi Naruto. Postanowiła zrobić dla niego szalik (według filmu ma to pewną symbolikę - nawiązanie do dzieciństwa). Robienie takiego szalika jest pracochłonne. Sakura wspiera dziewczynę, gdyż rozumie uczucia zakochanej osoby. Sasuke chyba nie ma dłuższy czas w wiosce.
Będzie pokazane jak wychodzi, by dać mu prezent. Przechodzi 2 metry i cofa się. I tak w kółko. Jakbym widziała siebie... (też czaję się w wielu sytuacjach) ;P W końcu odważa się i wychodzi. W tym czasie Naruto je ramen z przyjaciółmi. Widać, że Hinata coś od niego chce. Wtedy przybiegają jakieś głupie nastolatki, dają mu prezent, on im funduje jedzenie i odciągają go do innego stolika. Biedna dziewczyna rezygnuje i wybiega. 
Pamiętacie może siostrę Hinaty? Wokół niej będzie krążyła część akcji. Zostanie porwana ze względu na swoje oczy (byakugan) i jako przynęta na Hinatę. Otóż sprawcą obu rzeczy (porwania i zbliżenia księżyca) jest jedna osoba - Toneri Ootsutsuki. Grupa ninja wyruszy, by ratować dziewczynę.
Myślę, że warto obejrzeć. Można zobaczyć Naruto w innym świetle. Typowy romans. Odpowie szczególnie dziewczynom. Co do szalika. Podpowiem, że kilka razy ulegnie zniszczeniu i Hinata będzie go robiła na nowo  kilka razy.
Pojawi się też Kurama XD Dowiemy się, że nie jest zbyt dobry z kaligrafii. Nie żeby coś, ale w ogóle nie spodziewałam się, że on umie pisać. Po za tym to jedna z moich ulubionych postaci (znaczna część pomarła w shippuudenie :( )

    

 

 

 

Jak macie czas, to obejrzyjcie sobie.

środa, 24 lutego 2016

Boruto: Naruto the Movie

Ohayo! Dziś napiszę coś o nowym filmie "Boruto". Już na początku postanowiłam sobie, że obejrzę go, gdy skończę 1 sezon "Naruto" i będę na bieżąco z Shippuudenem. A że skończyłam 2 dni temu to mogłam zabrać się za filmy ;P
Ten post może być duuużym spoilerem, więc czytacie na własną odpowiedzialność XD
Jak pewnie się domyślacie, akcja dzieje się w czasach, gdy Naruto zostaje hokage, ma żonę Hinatę i dwoje dzieci - Boruto i Himawari. Większość bohaterów znalazło drugą połówkę i ma swoje dzieciaki. Nie wiedząc kim są jego rodzice, wiadomo czyje jest. No nic. Sasuke i Sakura również mają córkę - Saradę. 
Na początku filmu pokazany jest pojedynek Sasuke z jakimiś dwoma gościami. Zdobywa jakiś zwój i wraca do wioski. Warto zauważyć, iż wioska zmieniła się przez te kilkanaście lat. Zaczęła się unowocześniać. Szkoda. Lubiłam stare widoki... Miały taki fajny charakter. Boruto jest już geninem w drużynie z Saradą i Mitsukim pod opieką Konohamaru. Boruto (nie licząc wyglądu) jest przeciwieństwem ojca. Woli iść po łatwiźnie, w życiu nie chce być hokage itd. Ma żal do Naruto, że nie spędza wystarczająco dużo czasu z rodziną i często zamiast spotkać się osobiście, wysyła klony cieni. Na początku nie polubiłam tej postaci. Rozumiem jego uczucia, ale trzeba być trochę wyrozumiałym. Hokage nie ma łatwo.
W filmie, naukowcy stworzyli sprzęt, dzięki któremu możesz używać nie swoich technik. Działa to mniej więcej tak, że ktoś pieczętuje np. swojego rasengana w specjalnym zwoju. Ten się zmniejsza do wielkości ok. 4cm. Osoba na ma ręce coś w stylu bransolety. Do narzędzia wkłada się ten zwój i można użyć techniki (warto dodać, że to jednorazowe). Nowego narzędzia może używać każdy, nawet osoba nie będąca ninja. Według mnie to skrajna głupota. Takie cacko może przysporzyć wielu wrogów. nigdy nie wiesz, czym się zaatakują. Naruto jest przeciwny temu wynalazkowi, gdyż (słusznie) uważa, że w byciu ninja chodzi o to, by samemu dążyć do celu, bez ułatwień i oszukiwania. Boruto na złość ojcu, dostaje owy sprzęt od jednego z naukowców i chce go używać.
W filmie trwa egzamin na chuunina. Drużyna przekonuje Boruto, by wziął w nim udział, gdyż samemu mu się nie chce. Egzamin również ma trzy części (jak wcześniej), ale trochę się różnią. Nie było pisemnej. Nie będę opowiadała dalej, gdyż wszystko zdradzę...

Teraz będzie kluczowy spoiler, więc wolałabym, by przeczytały go osoby po obejrzeniu filmu. Dodam również, by poczekać do napisów. Na końcu będzie ważna scena.

Przed obejrzeniem, słyszałam, że po napisach będzie dalsza część filmu, która powie kim są rodzice Mitsukiego. Mitsuki od początku był tajemniczą postacią, o której nie wiele wiedzieliśmy. Słyszałam wiele głosów, że fani zdziwili się kim jest ojciec (czy matka) chłopaka. Przyznam, że już w pierwszych minutach filmu wiedziałam kto nim będzie. Łatwo poznać po oczach. Przecież to oczywiste, że Orochimaru ;P Skoro nic z nim nie zrobili, to znaczy, że gdzieś se polazł. Co w tym dziwnego, że ma dziecko? Bardziej mnie ciekawi kto jest drugim rodzicem (o ile istnieje). Rozbawiła mnie kwestia Sarady: Orochimaru jest ojcem, czy matką? Nie do końca wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale chyba chodziło o to, że  Orochimaru często przejmował ciała innych, no a jego "prawdziwa" forma to wielki biały wąż zrobiony z mniejszych węży (dziwnie brzmi, co nie?). Jest wiele tez na temat narodzin Mitsukiego. Zakładając, że przyszedł na świat w normalny, ludzki sposób, a Orochimaru jest ojcem, to matką może być Tsunade. Szczerze mówiąc, nie jestem przekonana. Może i się znali, ale dziewczyna była zakochana w Danie i nie sądzę, by tak szybko pokochała swojego starego wroga. Słyszałam propozycje, że Anko. W to jeszcze bardziej wątpię. Warto skupić się na wyglądzie Mitsukiego. Kogo wam przypomina? Oczy ma zdecydowanie po ojcu. Bladą cerę też. A włosy? Która kobieta miała białe włosy? Może to absurdalne, ale gdyby Orochimaru był matką? Białawe włosy miał Kabuto... W anime wszystko jest możliwe. Czuję się trochę zniesmaczona mówiąc coś takiego, ale jakaś szansa jest. Biorąc pod uwagę nieznajomość drugiego rodzica Mitsukiego i ograniczoną listę kandydatek na matkę, można również założyć, że powstał w laboratorium. Orochimaru mógł wszczepić mu swoje dna i czyjeś jeszcze (np. wspomnianego wcześniej Kabuto). Obecnie to bardziej prawdopodobne. Albo partnerka jest kimś kogo nie znamy i może nie żyje. Na razie się tego nie dowiemy ;(

To by było na tyle. Film jest całkiem niezły (dla fanów), ale spodziewałam się czegoś mocniejszego. Na razie w internecie film jest ze słabą jakością dźwięków. Jeżeli wam to nie przeszkadza, oglądajcie. Jeśli wolicie lepszą, lepsza wersja będzie chyba w lipcu tego roku.

           
 

 

 

sobota, 6 lutego 2016

Anime - demotywatory

Ohayo! Z przykrością informuję, iż dołączyłam do rozrastającej się grupy chorych ludzi... Zapewne w waszej okolicy wiele jest osób zakatarzonych i z gorączką (o ile sami nimi nie jesteście ;P) Dla mnie los był nieco łaskawszy i pokarał mnie jedynie brakiem energii... i kaszelkiem. No nic. Nie będziemy gadali o chorobach! Trzeba zdrowieć. Tego wam wszystkim życzę. 
Jak to dobrze, że zaraz ferie... dla niektórych XP. Pomorskie zaczyna od przyszłego tygodnia (końca...) Może znajdę więcej czasu na obejrzenie jakiegoś anime i opisaniu go wam. Na razie jestem w trakcie Naruto Shippuuden. Kiedy z dwa miesiące temu skończyłam 1 sezon, w głowie rozbrzmiały mi fanfary. Przyznaję, iż tasiemce są trudne dla niewytrwałych. Obecnie, mam całą listę anime do obejrzenia. Mieliście kiedyś problem z obejrzeniem czegoś do końca? Może coś was w trakcie zanudziło lub akcja potoczyła się nie tak jak chcieliście? Jakaś denerwująca postać? Ja miałam. Kimi ni todoke. Pierwszy sezon skończyłam, ale drugi... nie miałam na to zdrowia. Głupota i niewiedza głównej bohaterki zbytnio mnie drażniła. 
Słyszałam opinie, iż Sakura z Naruto jest irytującą postacią. Ja tak nie uważam. Na początku trochę lata za Sasuke, ale jako inna dziewczyna jestem w stanie ją zrozumieć. Widziałam bardziej denerwujące postaci (w realu). W shippuudenie polubiłam ją jeszcze bardziej :)
Z racji tego, że nie mam o czym pisać, pokażę wam kilka demów, które znalazłam w internecie.

  
Ta... Zawsze o tym wiedziałam. Od zawsze ciekawiło mnie jak uznajemy, że dana postać rysunkowa jest przystojna, czy piękna. W końcu to rzecz względna, ale jak rysunek może być przystojny? Zaskakuje mnie również zdolność do zakochana się w postaci z anime. Chyba tylko otaku to umieją ;P

 
Trochę się z tym zgodzę. Niby nie mam źle. Po prostu nie mam z kim o tym pogadać. Moje przyjaciółki znają moje dziwactwa i im to nie przeszkadza. One również mają swoje ^.^ Zawsze wariuję, gdy zobaczę kogoś na korytarzu, kto czyta mangę, ma przypinkę lub inne przedmioty. Zazwyczaj ukrywam w sobie tą radość. Nie wiem czemu się tak dzieje. Może dlatego, że cieszy mnie widok innych otaku w moim otoczeniu.
Chyba mam małego pecha. Są 4 drugie klasy. W trzech z nich jest co najmniej kilka otaku (w jednej to połowa klasy). Tylko nie mojej ;(

 
O tak... Chyba za każdym razem, gdy coś oglądam, wyobrażam sobie, że też jestem w ich świecie i odgrywam tam ważną rolę.

 
Coś w tym jest...

 
O tym też myślałam. Wiem, że w rzeczywistości w Japonii nie jest tak fajnie. Ale gdyby być w Japonii, takiej jak w anime...

Teraz obrazek:

 
Jako dzieciaki byli tacy słodcy! Szczególnie Sasuke i Hinata.

 

To chyba będzie na tyle. Naruto czeka... ;P