sobota, 27 maja 2017

Kaleido Star

Kaleido Star to anime z 2004 roku, ale z całkiem niezłą animacją. Ogólnie zaczęłam je oglądać kilka miesięcy temu, ale na pierwszych dwóch odcinkach zatrzymałam się i potrzebowałam obejrzenia pewnego amv, aby zachęcić się do dalszego oglądania. W sumie to chciałam zobaczyć jednego z bohaterów - Leona, który pojawił się dopiero w 29 odcinku. Dzięki temu zaliczyłam to anime w trzy dni xD. Ogólnie ma 51 odcinków (licząc oba sezony, których chyba się nie wyodrębnia).
Ok, przejdźmy do fabuły. Główna bohaterka to Naegino Sora, 16-latka z Japonii, która wyjechała do ameryki, by dołączyć do "Sceny Kaleido". Owe miejsce łączy cyrk z teatrem. Mówiąc inaczej, można tam zobaczyć ludzi występujących na trapezie, trampolinach, żonglujących, z diabolo i wieloma innymi, najczęściej odgrywających jakieś sławne dzieło literackie. Bardzo przyjemnie się to oglądało, gdyż ciągle pokazywano nam nowe układy. Sora ledwo zdążyła dolecieć na miejsce, a już musiała doprowadzić do przypadkowej kontuzji jednego z występujących. Przez to została zmuszona do zastąpienia jej (ogólnie w prawdziwym życiu byłoby to całkowicie nienormalne ze strony kierowników, no ale to anime, więc wszystkiego możemy się spodziewać ;p). Dyrektor zobaczył w Sorze potencjał i tak trafiła na "Scenę Kaleido". Po drodze jeszcze trochę nabroiła, ale zobaczycie jak obejrzycie. Gdy dziewczyna dostała mieszkanie w akademiku, przed jej oczami pojawił się duch sceny Fool. Oczywiście początkowo niezbyt wierzyła w niego, no ale taki duszek potrafi być bardzo przekonywujący. Foola mogą widzieć tylko osoby, którą są w stanie wykonać legendarny układ. Przez pierwszy sezon Sora będzie m.in. dążyła do tego.
W anime bardzo szybko wszystko się zmienia. Mam na myśli priorytety ludzi, ich motywacje, niektóre poglądy, czy czasem wręcz charaktery. Przez to sporo się tam narobiło... Ale to było całkiem fajne. Z reguły zmieniali się na lepsze, ale niektórzy najpierw robili się gorsi, a potem lepsi (a ci w swoim spadku empatii robili się nieznośni ;)). 
Podobało mi się, że drugoplanowi bohaterowie mieli wyróżniające się charaktery. Nikt tam nie nikł w tłumie. Z nich prócz Leona lubiłam najbardziej Laylę, Yuri'ego, Dio, Jonathana, Marion, Foola i Rosettę. 
W anime strasznie brakowało mi wątku miłosnego. Niby tam Ken był zakochany z Sorze, ale ona nawet tego nie zauważała no i to nie ich paringowałam, a Sorę i Leona. Podejrzewam, że moja dwójka pewnie byłaby razem, gdyby choć trochę się na tym skupili. Przynajmniej tak się łudzę. W jednym momencie jak występowali była taka jedna scena, no ale pewnie tylko fani tego paringu ją zauważyli. Wyglądali trochę jakby się mieli pocałować... To były ostatnie odcinki, jak się odbijała od niego (nie ważne jak to brzmi xD). Ogólnie wydaje mi się, że Leon był w niej zauroczony, choć tego nie pokazali. Jak obejrzycie to powinniście zrozumieć o co mi chodzi.
A co do muzyki. W trakcie była bardzo przyjemna i choć się powtarzała, to się nie nudziła. A o openingu niewiele mogę powiedzieć, bo ani razu go nie obejrzałam xD Jakoś tak mnie nie zachęcał. 

https://vignette4.wikia.nocookie.net/kaleidostar/images/5/56/KaleidoStarGroup.jpg/revision/latest?cb=20100301170605 

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkk58GwPC3s2djuh4njY0z6fuEyfAvF5r7OjZWHaTRr8pXhJK5PDHVpQnEDNVTD2S1WR5yPwX97JYO3rSnrE1wWUSK1zcmpSqCzO0d-TUKUeTmUsO6_zs9ln5NKOuawSaHeeiBdifr3vU/s320/vlcsnap-336604.jpg 

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgT1ZKGyEoSN-skCWhyJ-OFPLgJijRLn9fuRh5XkubgYG65KiGVcGegyLo-5L3UOERlSupAVNHFF1qGpRkDFW0vYqjgD-U0Jhv7PdpAFa1irTWI7wWCNiegPhummMFU1t3D5ZdZubu2vsM/s1600/vlcsnap-2015-09-13-23h26m29s230.png 

http://images2.fanpop.com/image/photos/10900000/Kaleido-Star-The-mermaid-kaleido-star-10920026-500-375.jpg 

http://www.jasms.de/anime/kaleido_2/jonathan.jpg 

https://68.media.tumblr.com/918e33513898b9c8dd11d8334e7aa12d/tumblr_inline_mxvwxbU6Hc1r3klnj.gif 
To jest właśnie ta scena, o której mówiłam :D

 
 

poniedziałek, 1 maja 2017

Chihayafuru

Chihayafuru to anime opowiadające o Ayase Chihayi - licealistce, która chce utworzyć w swojej szkole klub karuty (takiej gry karcianej). Uczennica jest bardzo piękna, ale jednocześnie zbyt szczera, nierozważna i niezbyt dobra w nauce. Na początku roku Chihaya spotyka w liceum swojego przyjaciela z dzieciństwa - Mashimę Taichi'ego. Prosi go, by pomógł jej stworzyć klub karuty.
Warto powiedzieć trochę o ich przeszłości. Do ich klasy w podstawówce doszedł nowy uczeń - Wataya Arata. Chłopiec prawie się nie odzywał, a dzieci w klasie roznosiły na jego temat różne nieprzyjemne plotki. Chihaya zaczęła się nim interesować, o co zazdrosny był Taichi. Kiedy dziewczyna i Arata rozmawiali raz na dworze, Mashima oznajmił, że jeśli ona bierze stronę nowego, to reszta klasy przestanie się do niej odzywać. Chihaya i Wataya poszli do domu ucznia. Tam chłopak dowiedział się, że Ayase umie grać w karutę. Okazało się, że Wataya kocha tą grę i jego marzeniem jest zostanie mistrzem (czyli najlepszym graczem w karutę w Japonii). 
Wkrótce przez różne sytuacje Chihaya, Taichi i Arata trafili do domu kultury, gdzie jako zespół zaczęli ćwiczyć do zawodów w karucie. Szybko stało się to jedyną pasją dziewczyny. Jej szczęście jednak nie trwało długo, gdyż Arata musiał się przeprowadzić, a Taichi poszedł do dobrej szkoły daleko od miejsca zamieszkania. 
Wracając do liceum. Taichi przestał się aż tak interesować karutą. To bardzo zabolało Chihayę, ale nadal chciała by jej pomógł. Zawarli umowę, że jeśli ona wygra najbliższe zawody, Mashima dołączy do jej klubu. Jak można było się domyślać, dziewczynie się udało. Niestety to był dopiero początek. Aby powstał oficjalny klub musieli mieć przynajmniej pięciu członków.
Anime naprawdę mnie wciągnęło. Odcinki oglądałam ciągiem. Nie spodziewałam się, że przy tych wszystkich zawodach może być tyle emocji. Czułam się zupełnie jakbym kibicowała jakimś piłkarzom, czy komuś w tym rodzaju. Nie mogę się doczekać obejrzenia drugiego sezonu :)

https://am24.akamaized.net/tms/cnt/uploads/2015/12/Chi1.jpg

https://eiennomelody.files.wordpress.com/2013/01/chihayafuru-07.jpg 

https://zapachkwitnacejwisni.files.wordpress.com/2015/07/druzyna-chihayi.jpg 

http://static.zerochan.net/Chihayafuru.full.1846974.jpg 

Z tego co widziałam to powstała jeszcze drama, czy film. Ogólnie bardzo polecam to anime. 




 

wtorek, 25 kwietnia 2017

Hakuouki Movies

Hakuouki należy do moich ukochanych anime, chociaż dla większości pewnie jest przeciętne. Mimo iż np. Death Note jest bardziej ambitny, to w moim sercu zajmują to samo miejsce :) Zawsze myślałam, że filmy Hakuouki to takie skrócone wersje dwóch sezonów. Nieco się myliłam...
W internecie natrafiłam na filmik z Hakuouki, w którym pojawiały się momenty całkowicie mi obce. Otóż okazuje się, że filmy są taką alternatywną wersją pierwotnej serii. Przyznam, że według mnie są nieco bardziej spektakularne i w pewien sposób prawdziwsze. Niektóre sytuacje zachowano prawie bez zmian, inne wyrzucono, a kilka fajnych dodano. Jakie są podstawowe różnice (uwaga, będą spoilery)?
1) podczas używania mocy, wokół demonów wiruje "powietrze";
2) inaczej wygląda scena przesłuchiwania Chizuru (według mnie znacznie lepiej);
3) Chizuru wydaje się nieco bardziej inteligenta (nie mówię, że była głupia, ale zachowywała się jak dużo dziewczyn z anime - trochę brakowało jej charakteru);
4) bardziej widać emocje na twarzy Hijikaty (jak dla mnie to było dość fascynujące - w anime hamował uczucia i mimo wszystko trochę nie było widać jak się zakochał w Chizuru...; tutaj jest nieco bardziej ludzki);
5) zmieniono okoliczności śmierci większości ( w serii wiadoma dwójka umarła w tym samym momencie - w filmie każdy w innym);
6) ogólnie sytuacje i relacje były prawdziwsze w filmach - w serii wszyscy od razu pozwalali Chizuru niemal na wszystko, a w filmie nadal byli do niej przyjaźnie nastawieni no, ale nie uczestniczyła w ich zebraniach shinsengumi!;
7) Kazama jest ukazany w lepszym świetle i jego pobudki zabrania Chizuru są wyraźniejsze - w serii wyglądało to tak, jakby po prostu miał taki kaprys, a w filmach zwyczajnie się w niej zakochał;
8) w filmie nie ma Osen, ale pojawia się inny bohater - z tego co skojarzyłam, to występuje on w serii Hakuouki Reimeiroku;
9) drugi film (czyli odpowiednik drugiego sezonu) jest nieco zmieniony - bardziej niż pierwszy;  
10) no i najważniejsze - zmieniono zakończenie :DDD W drugim sezonie nie mogłam wprost przeżyć końcówki. Już kiedy oglądałam pierwszy raz Hakuouki, zakochałam się w postaci Hijikaty, a jemu i Chizuru życzyłam jak najlepiej. Kazamę w pewien sposób też lubiłam (w filmach uwielbiam go dużo bardziej). A zakończenie dali takie, że... popłakałam się, choć rzadko płaczę na anime. Widocznie twórcy też nie mogli tego przeżyć, więc zrobili alternatywną wersję z nieco szczęśliwszym zakończeniem;
Pewnie ominęłam kilka istotnych rzeczy, ale być może zrobiłam to celowo ;P
Według mnie najlepiej najpierw zobaczyć dwa sezony, a potem filmy (oczywiście są krótsze niż wszystkie odcinki razem wzięte i nieco skaczą, by nadrobić czas). 


https://shinden.pl/res/images/genuine/188894.jpg


http://68.media.tumblr.com/6eb3514522e29358d6410132bfc3f49c/tumblr_n2aekcmLVr1t8emmyo4_500.png

http://adala-news.fr/wp-content/uploads/2014/02/Hakuouki-movie-2-image-001.jpg 

https://68.media.tumblr.com/ae0597e2b5b356bdbcf97635d27220bf/tumblr_msvosexBdY1qkn8d9o1_500.jpg
Mam też nieodparte wrażenie, że Hijikata za bardzo wziął do siebie obowiązek pilnowania Chizuru, gdyż wyglądało to tak, jakby ją śledził xD Nie żeby mi się to nie podobało.


 

środa, 19 kwietnia 2017

Diabolik Lovers: More Blood

Meh... Co mnie skłoniło do obejrzenia drugiego sezonu - sama nie wiem. Nawet, gdy włączałam już pierwszy odcinek to mój głos wewnętrzny nie był zbyt zadowolony. Jeśli nie wiecie o czym to jest, tu macie linka do posta o pierwszej serii - http://portal-do-swiata-anime.blogspot.com/2015/01/diabolik-lovers.html
Otóż akcja dzieje się niewiele później (myślę, że nawet miesiąc nie minął). Główna bohaterka mieszka u nich i służy za chodzący zbiornik krwi. Tia... Tytuł "More Blood" odnosi się chyba do tego, że pojawia się więcej krwiopijców wypełniających swój rasowy obowiązek, a dziewczyna zostaje wysysana przynajmniej trzy razy na odcinek... -.- No i co drugi raz mdleje. Po drugim odcinku już tylko przewijałam na dół, by nie oglądać wciąż tego samego i czekałam aż jęki Yui się skończą (to oznaczało, że albo zemdlała i mamy kolejną scenę, albo po prostu ją zostawił). 
Przechodząc do fabuły... Nasza rodzinka wampirków i Yui jadą sobie samochodem do szkoły i sprzeczają o to, że ten chce ją pić, tamten zabrania mu w samochodzie, reszta narzeka że wrzeszczą i wiecie... taka tam normalna sytuacja z ich życia. No i wtedy samochód robi bum, a oni wyskakują z niego i patrzą jak płonie. Na górce natomiast stoi czterech całkowicie nowych wampirów, a jeden szepcze "Ewa...", co oczywiście słyszy jedynie nasza bohaterka. Pomińmy ten nielogiczny fakt - jak mogłaby usłyszeć jego mruczenie pod nosem będąc kilkanaście metrów niżej, a w dodatku nikt inny tego nie słyszał? Szczególnie, że jest chyba częściowo głucha, bo wciąż każe im się powtarzać. W tym sezonie też mamy nawiązanie do Boga. Tylko, że ten ich bóg jest jakiś nienormalny. Niedługo po tym Yui zostaje przez nich porwana i przez kolejne odcinki mieszka w ich domu jako zbiornik krwi i element ich projektu "Jabłko Adama". Myślałam, że podczas serii przynajmniej dowiem się na czym on miał polegać, ale przeliczyłam się. Natomiast w każdym odcinku cała czwórka mówiła, że chcą być Adamami, a żeby się przebudziła muszą pić jej krew. Serio... Zauważyłam też coś interesującego. Jej niska inteligencja jest ogólnie znana i nawet wampiry jej to wypominają. Przez cały drugi sezon (nie wiem jak z pierwszym, bo nie zwracałam na to uwagi) ktoś zwrócił się do niej po imieniu tylko raz. Wszyscy mieli dla niej jakiś "trafnie" opisujący ją pseudonim. Deska, loszka, bydło, suczka, naleśnik? (nie pytajcie, nawet główna bohaterka zdziwiła się na to wyzwisko), masochistyczny kociak (ten chyba najlepiej ją opisał - musiała być jakąś masochistką, by dawać się gryźć każdemu i jeszcze lecieć do nich, choć przed chwilą pozbyli się z niej litra krwi...).
Kto napisał scenariusz tego anime - nie mam pojęcia. Musiał mieć naprawdę chorą wyobraźnie, bo te ich teksty dobijają. O ile przez połowę oglądałam bez większych emocji, bo nie za wiele się działo, to w drugiej moją twarz wykrzywiał grymas zażenowana, a ja zamiast się odstresowywać, jeszcze bardziej denerwowałam się na idiotyzm niektórych sytuacji. Czemu Yui nie może mieć nawet grama charakteru? Tylko tyle? Czy o wiele proszę? Może wtedy ta seria byłaby lepsza. Tak sobie myślę, że gdyby usunąć wszystkie sceny wysysania (no może większość), dodać jej charakter i pozostawiając ogólną fabułę, to ta seria miałaby szansę na bycie przyzwoicie przeciętną shoujówką. W dodatku ten sezon nie ma zakończenia - przerwali przed kulminacyjnym momentem. Oznacza to, że czekają mnie kolejne godziny grozy w obawie o moje logiczne myślenie. Pewnie zastanawiacie się, czemu w ogóle to oglądałam? xD Po prostu byłam ciekawa jak to zakończą. Tylko tyle...
Trudno powiedzieć, która rodzina wampirów jest lepsza. Powiedzmy tak. Wszyscy są poje... Sami dokończcie. Nadal najbardziej lubię Subaru, ale w tej serii polubiłam jeszcze Ayato, bo jako jeden z nielicznych pomyślał choć trochę o Yui nie tylko przez pryzmat jej krwi. Ci nowi są nieco lepsi pod tym względem, że oni nie robią tego tylko dla zachcianki, ale mają ważniejsze powody. Raito i Kanato są zwyczajnie uzależnieni od hemoglobiny i nie pomyślą nawet, że dziewczyna dopiero co wróciła spod kłów innego i popada w anemię. A skąd! Trochę sobie pojedzą, a jak zemdleje to trudno. W sumie taka polityka dość szybko się rozprzestrzeniła wśród gatunku. Lubię tych nowych, bo przynajmniej dla siebie nawzajem są kochani i tacy bracia byliby całkiem fajni. Natomiast od tych starych trzymałabym się z dala, bo pewnie nie przeszkadzałby im związek kazirodczy... :/

http://www.fandompost.com/wp-content/uploads/2015/11/Diabolik-Lovers-2-Hulu-Header.jpg 

http://images.kpopstarz.com/data/thumbs/full/414658/600/0/0/0/diabolik-lovers-season-2-more-blood.jpg 

http://www.fandompost.com/wp-content/uploads/2015/10/Diabolik-Lovers-Season-2-Episode-1.jpg 

Pod względem logistycznym pierwszy sezon był nieco lepszy... Ale równie mało sensowny xD
W sumie to nie tak, że nienawidzę tego anime. Powyższy opis jest jedynie moimi wnioskami i słusznymi opiniami. Jak ktoś uwielbia "Diabolik Lovers" - spoko, jestem w stanie to zrozumieć. Co prawda w ulubionych mam nieco ambitniejsze pozycje, no ale czego można było się spodziewać po shoujówce z haremem bishounenów wampirów nawet bez romansu? Widać, że chodzi jedynie o honorowe krwiodawstwo dla silnie potrzebujących.

 
 

Mój pierwszy filmik :D

Ostatnio oglądałam dużo cracków i takie tam filmiki anime i naszła mnie ochota na zrobienie własnego. Nie jest może jakieś bardzo genialne, ale dopiero się uczę (wczoraj pierwszy raz zobaczyłam jak się używa takiego programu). Tutaj macie linka:


Oglądalność nie powala, ale trudno się czegoś spodziewać, skoro nawet nikt do niego nie dojdzie w wyszukiwarce ;) Obecnie pracuję nad crackiem i mam nadzieję, że chociaż ktoś się na nim zaśmieje...

Mam nadzieję, że uzyskam przynajmniej... 50 wyświetleń? Byłoby miło xD A jak nie to trudno, bo samo tworzenie tego daje dużo frajdy.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Moon Lovers: Scarlet Heart Ryeo

Tym razem mam dla was kolejną dramę - Moon Lovers: Scarlet Heart Ryeo. Jest to drama historyczna, która bardzo mi się podobała. Zapewne trafi do czołówki w rankingu. Jak można byłoby się spodziewać - to romans. Jednak całkiem realistyczny...
Omawiana przeze mnie wersja powstała w Korei. Istnieje jeszcze chińska, o której wspomnę pod koniec posta. Drama opiera się na powieści.
Główna bohaterka to 25-letnia Go Ha-Jin. Dziewczynę poznajemy niedługo po jej rozstaniu z chłopakiem, który zdradził ją z jej przyjaciółką. Ha-Jin zwierza się ze wszystkiego jakiemuś bezdomnemu, który usiadł obok niej na pomoście. Zaraz po tym bohaterka zauważa, że do jeziora wpadł chłopiec, który najwidoczniej nie umie pływać. Dziewczyna po krótkiej walce z samą sobą wskoczyła na pomoc dziecku. Dopiero wtedy zauważyli to inni turyści i wypłynęli do nich z łódką. Kiedy Ha-Jin przekazuje chłopca tym, którzy wypłynęli im na pomoc, nagle zaczyna się topić i trafia pod wodę. Pomimo starań nie jest w stanie się wydostać i spada coraz niżej i niżej... Pod wodą widzi jak księżyc przesuwa się centralnie między słońce, a ziemię... Doszło do całkowitego zaćmienia, a bohaterka stopniowo zaczyna wracać na powierzchnię. Gdy wyłania się z wody czeka ją niespodzianka. Otóż trafia do Goryeo (ok.Xw.). A konkretnie do gorących źródeł, gdzie kąpali się ówcześni książęta. Kompletnie zdezorientowana zostaje uratowana przez jakąś dziewczynę, która podaje się za jej służkę. Dowiaduje się również, że ma na imię Hae Soo. Ha-Jin nie jest łatwo, gdyż nie ma pojęcia o dworskiej etykiecie, a w dodatku wszyscy myślą, że straciła pamięć od zbyt długiego przebywania pod wodą. Hae Soo mieszka u swojej kuzynki i jej męża - ósmego księcia Wooka. Jakby co - książąt jest ponad 20, ale na szczęście poznajemy jedynie... 7?
Hae Soo od razu w oko wpada mąż jej kuzynki, który był dla niej miły. Nie ma jednak zamiaru rozbijać tego małżeństwa.
Hm... powinnam jeszcze przedstawić drugiego głównego bohatera - czwartego księcia So. Poznajemy go, gdy po chyba dwóch latach wraca do zamku. Wśród ludności nie ma zbyt przyjaznej reputacji. Nazywają go wilkiem. Młody mężczyzna jest obyty w walce, a wszyscy obawiają się go i gdy przejeżdża ulicami, uciekają gdzie pieprz rośnie. Jest to dość przykre, gdyż So został już pokarany przez los m.in. blizną na twarzy, która wciąż jest wytykana. W sumie polubiłam go jeszcze zanim obejrzałam tą dramę i dowiedziałam się o czym jest - wystarczyło zobaczyć jeden kadr ;)
Spotkanie tych dwóch bohaterów nie jest może jakieś zaskakujące, ale i nie najgorsze. Otóż Soo wybrała się na spacer po mieście. W tym czasie ulicami przejeżdżał nasz książę, któremu wszyscy schodzili z drogi. Bohaterka przechodziła przez most, gdy obok niej przebiegł jakiś mężczyzna i potrącił ją tak, że niemal wylądowała w wodzie. Niemal, bo czwarty książę So mijając ją, złapał panienkę w pasie i usadowił na swoim koniu. I tak skończył się odcinek. Znając charakter takich bohaterów wiedziałam, że to raczej nie może zakończyć się tak cukierkowo. Na początku kolejnego odcinka dziewczyna zostaje brutalnie zrzucona na ziemię. Ech... Można było się tego spodziewać :) Zaraz po tym wygarnia mu całą jego winę, co winowajca przyjmuje z lekkim uśmiechem. I tak kończy się spotkanie tej dwójki. Jaki przyjemny początek...
Już na początku dramy bohaterka poznaje owych siedmiu książąt i większości z nich staje się dość bliska. Akcja w sumie kręci się wokół pytania: "Kto będzie następcą tronu?". Obecny król ma zamiar wkrótce abdykować i przekazać władzę księciu koronnemu. Zabawa później zacznie się na nowo, gdyż mogę zdradzić, że to nie będzie jedyna zmiana głów państwa w tej dramie. Ogólnie ta produkcja zaskakuje. Wszystko jest całkiem sielankowe, dopóki nie dojdzie do walk o tron. Mogę powiedzieć, że nie wszystko jest tu przesłodzone (a raczej znaczna mniejszość), gdyż kilka osób umrze i ogólnie będą różne zawirowania. Przeciętny widz może bardzo się zdziwić co się tam porobi. Sama jestem dość zaskoczona niektórymi sprawami.

Znalezione obrazy dla zapytania moon lovers scarlet heart ryeo 

https://xandddie.files.wordpress.com/2016/10/2368.jpg?w=714&h=402 
Tutaj mamy główną bohaterkę i czwartego księcia So.

https://i.imgur.com/R3gnLlf.jpg

A teraz wspomnę trochę o chińskiej wersji. Co prawda nie widziałam jej, ale mam zamiar obejrzeć (choćby dla drugiego sezonu, którego nie ma koreańska wersja). Jednak jeden fakt... demotywuję. Otóż zobaczenie męskich bohaterów z tamtej dramy wywołało u mnie wstrząsające wrażenie (przez kilka minut nie mogłam się pozbierać xD)
A oto... czwarty książę:

 photo bb46.jpg
 
A oto stado książąt XD:

http://www.dramafans.org/imgs/bu_bu_jing_xin.jpg

Jejku... Rozpoznawanie bohaterów przez pierwsze kilkadziesiąt minut wersji koreańskiej mogło być kłopotliwe. A tu? Po czym ich rozpoznać? Po fryzurze? :P Ciekawe czy mają peruki, czy ich ogolili do kręcenia dramy...

No dobrze, to tyle na dziś. Gorąco polecam!


czwartek, 9 marca 2017

Goblin

Jak sam tytuł mówi - drama ta opowiada o goblinie. Zapewne wyobrażacie sobie jakieś zielone stwory o nieprzyjemnych twarzach (sama o tym pomyślałam, gdy nie obejrzałam jeszcze serii xD). Nic bardziej mylnego. Nie chciałabym wam za dużo zdradzić, ale powiedzmy, że ok. Xw. n.e. w Korei żył sobie pewien generał. Wychodził zwycięsko ze wszystkich wojen, a lud traktował go jak swojego boga. Cesarzem w tym czasie był pewien młodzieniec. Władca czuł strach i zazdrość wobec niego i pragnął, by żołnierz zniknął z jego kraju. Kiedy wojsko wracało z kolejnej zwycięskiej wyprawy, generał Kim Shin chciał spotkać się z cesarzem. Nie został jednak wpuszczony i kazano mu oddać broń. Gdy dotarł przed obliczę młodzieńca, dowiedział się, że oskarżono go o zdradę i ma umrzeć. Zaczął iść w stronę króla, lecz z każdym krokiem zabijano kolejną osobę z jego rodu. Ostatecznie nie dotarł do władcy, gdyż został przebity mieczem i porzucony na polu. Tam jednak zwrócono mu "życie" i zamieniono w goblina. Goblin to taki ktoś, kto nie starzeje się. Nasz goblin żyje już od ponad 900 lat. Jest to zarazem kara i nagroda. Kim Shin ma przez to pewne moce - może sobie latać, przywoływać ogień. Czasem robi za dobrą wróżkę, która pomaga człowiekowi iść dalej w najtrudniejszym momencie. Może on również uratować od śmierci.
Przejdźmy do nieco bliższych czasów. Pewna kobieta zostaje potrącona przez samochód i wykrwawia się. Błaga o pomoc dla swojego nienarodzonego dziecka, a Kim Shin wysłuchuje jej prośby. W ten sposób dwie osoby, które miały umrzeć, nadal żyją. Przejdźmy do dziewiątych urodzin owego dziecka. Warto wspomnieć, że przez ten incydent, dziewczynka widzi duchy. Na szyi ma również znamię. Tego dnia umiera jej mama, a dziecko zostaje same. Eun Tak wychodząc z domu natknęła się na Ponurego Żniwiarza, który szukał ducha jej matki. Nieświadomie dziewczynka dała mu do zrozumienia, że go widzi, przez co rozpoznał w niej zagubioną duszę, czyli człowieka, który nie umarł w dniu, w którym miał umrzeć. Mężczyzna chciał ją zabrać, lecz uratowała ją przed tym pewna staruszka, która znała jej matkę. Jest to ważna postać i będzie przewijała się przez całą serię.
Mija kolejne 10 lat... (Eun Tak jest już duża i mieszka ze swoją ciotką i kuzynostwem ;p ). Dziewczyna nie jest zbyt dobrze traktowana (ogólnie pomiatana). Jest dzień jej 19 urodzin. Wypowiada ona życzenie jakim jest zdobycie pracy, pozbycie się rodziny i zdobycie chłopaka. Zdmuchuje przy tym świeczki, co powoduje przywołanie Kim Shina.
Ogólnie akcja opiera się na tym, że goblin przez całe swoje życie szuka oblubienicy, czyli kobiety, która zobaczy miecz, który nadal tkwi w jego piersi, lecz jest poniekąd niewidzialny. Tylko ona może go wyjąć, a wtedy on umrze i zazna spokoju. Tak w skrócie. W trakcie jeszcze Kim Shin spotyka reinkarnacje ważnych osób z jego przeszłości. Wybaczcie jeśli ten post jest niezrozumiały, ale opisanie tej dramy jest trudne, bo wątek jest dość pogmatwany i wszystko się przeplata, a nie mogę za dużo zdradzić.
W tym opisie musiałam skrócić rolę niektórych ważnych postaci (np. Ponurego Żniwiarza). A szkoda, bo to mój ulubiony bohater. Też go polubicie ;) Świetna jest też Sunny - pracodawczyni Eun Tak. Ogólnie gorąco polecam. Jeśli zniechęcił cię ten opis - i tak obejrzyj pierwszy odcinek, bo to prawdopodobnie moja wina :D.
Znalezione obrazy dla zapytania Goblin drama 

http://dimg.donga.com/wps/NEWS/IMAGE/2017/01/16/82389904.1.jpg 

http://static.hdonline.vn/i/resources/new/post/thumb/2016/12/28/kim-min-jae-va-kim-so-hyun-se-tiep-tuc-lam-khach-moi-trong-cac-tap-tiep-theo-cua-goblin.jpg 
Podobny obraz 

W tej dramie jest jeden z lepszych openingów. Prawda, ze ładny?